sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 41
Uśmiechnęłam się i mocno w niego wtuliłam. Ostatni raz wyszeptałam mu ,,Kocham cię’’ , a on mocniej mnie do siebie przytulił.  Resztę dnia spędziliśmy w swojej obecności robiąc wszystko, począwszy od zwykłego oglądania telewizji do naprawdę głupich rzeczy. Ale zaczęło nam odwalać dopiero wieczorem.
- Zróbmy coś szalonego. – rzucił Harry, kiedy siedzieliśmy przytuleni na kanapie.
- Dobra. Mam pomysł, czekaj tu. – powiedziałam i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam swoją kosmetyczkę i kilka innych ‘’potrzebnych’’ rzeczy.
-  Haha po co to?
- Zrobimy sobie wzajemny make-up. Czekaj tylko zmyję ten.
Nasączyłam wacik i wytarłam swój makijaż.
- Już? – zapytał ucieszony, jak małe dziecko.
- Tak, ale błagam cię nie zniszcz mi kosmetyków. Haha będę żałować swojego pomysłu.
- Okey, okey, jakby co kupię ci nowe. – powiedział ze śmiechem łapiąc się za kredkę do oczu.
Siedliśmy na kanapie naprzeciwko siebie.
 – Zamknij oczko, moja rybo.
Zachichotałam tylko i zrobiłam to o co mnie poprosił.  Czułam jak próbuje zrobić prostą linię na moim oku. Robił to w taki sposób, że łaskotał mnie i nie mogłam usiedzieć normalnie.
- No, nie ruszaj się. – powiedział.
- Ale łaskoczesz! – powiedziałam przez śmiech.
Przestał na chwilę, popatrzył na mnie z politowaniem i odłożył kredkę na stół. Wiedziałam, że coś kombinuje. I nie pomyliłam się.  Przygwoździł mnie do kanapy, obezwładnił i zaczął łaskotać. Nienawidzę, gdy to robi, ale Hazz dobrze wie, że to mój słaby punkt.
- Hahahaha Harry! Haha przestań!
- Nie. – rzucił ze śmiechem i nadal mnie łaskotał.
Pękałam ze śmiechu. Jedyna rzecz, która mogła mnie uratować to ucieczka, ale jak, kiedy leży na mnie? Kopnęłam go lekko (ale tak aby poczuł) w jego czuły punkt i zrzuciłam z siebie. Uciekłam mu na taras, ale gdy zobaczyłam, że się podnosi zdecydowałam uciec na ulicę. Ze śmiechem ganiał mnie po osiedlu i na pewno byliśmy atrakcją osiedlową.  Niestety dorwał mnie, przerzucił przez ramię i powiedział, że za to, że musiał mnie ganiać czeka mnie kara. Wniósł mnie do domu i zaniósł na górę do sypialni. Wiedziałam o co mu chodzi. Harry postawił mnie na ziemi i zaczął całować. Najpierw usta, potem przeniósł się na szyję. 



Wiedziałam, że to mu nie wystarczy i dziś będzie chciał czegoś więcej.  I nie myliłam się. Pozwoliłam na to, aby ściągnął moją bluzkę i całował mój obojczyk, ale kiedy zabierał się za zapięcie mojego stanika powiedziałam:
- Wystarczy ci.
- Co? Ale..
- Nie ma ‘’ale’’. Nie dziś Hazz.
Nie chciałam, abyśmy robili to teraz, kiedy jestem przed wyjazdem z Niall’em. Poszłam do łazienki, umyłam się i wróciłam do naszej sypialni. Harry poszedł jeszcze po coś na dół, ale niedługo potem także przyszedł do mnie. Zrzucił z siebie ciuchy i trochę jakby zawiedziony szybko rzucił się na łóżko.



- Co jest? – zapytałam.
- Ale ty to jesteś..- powiedział, a ja skumałam, że chodzi o to, że miał ‘’na mnie ochotę’’.
- Oj tam, nie przesadzaj. – powiedziałam wyjmując z szafy jego koszulkę.
- Co ty robisz?
- Chcę dziś spać w niej. A co, nie mogę? – powiedziałam rozpinając stanik.
- Ehh. Możesz.
Widziałam, że próbował udawać obrażonego, ale kiedy szłam w stronę łóżka tylko w majtkach na spanie, powoli ubierając jego koszulkę, tak aby jak najdłużej moja klatka piersiowa zostawała odkryta, spoglądał na mnie z uśmieszkiem. Nie wstydzę się przy nim mojego ciała, zresztą tak jak on swojego przy mnie i czasem paraduje nago po całym domu, a ja mam ‘’atrakcje’’. 
- No nie obrażaj się, tylko daj całusa na dobranoc. – powiedziałam wchodząc pod kołdrę.
Hazz uśmiechnął się i spełnił moją prośbę. 


Następnego dnia wstałam dość wcześnie, gdyż byłam umówiona na kilka spotkań dotyczących trasy chłopców. Cztery spotkania jednego dnia, ehh no nieźle. Ubrałam się w bardziej eleganckie ciuchy niż zazwyczaj i poszłam zjeść śniadanie. Szybko zjadłam, wypiłam kawę i poszłam powiedzieć Harry’emu, że nie będzie mnie przez najbliższych kilka godzin w domu. Pożegnaliśmy się i pojechałam.  Kiedy załatwiłam już wszystkie sprawy na mieście i objechałam już wszystkich z kim miałam się spotkać, postanowiłam, że podjadę jeszcze do Lou Teasdale, żeby chwilę z nią pogadać. Na początku rozmawiałyśmy o trasie, ale potem nasza rozmowa zeszła na inne tory, kiedy do pokoju wkroczyła Lux. Ta mała jest niesamowita. 
- Mogę ją adoptować? – zapytałam ze śmiechem, kiedy to cudeńko wlazło mi na kolana.
- Haha a bierz ją sobie. – odpowiedziała również ze śmiechem Lou.
Gadałyśmy jeszcze jakiś czas, ale musiałam jeszcze podjechać do sklepu na małe zakupy. Kiedy weszłam do supermarketu  usłyszałam fajną piosenkę i zaczęłam ją sobie nucić pod nosem, ale wiele osób zaczęło się na mnie dziwnie gapić, a ja głupia zorientowałam się, że to mój telefon dzwoni. Szybko wyciągnęłam go z torebki odebrałam.
- Hallo?
- Hej skarbie. Jesteś jeszcze na mieście czy jedziesz już do domu? – usłyszałam głos Harry’ego.
- Teraz jestem w sklepie, a co?
- O to dobrze. To jak możesz to kup opakowanie tortilli, zgrzewkę piwa i ze dwa Twixy, okey?
- Dobra. Czy to oznacza, że dziś ty gotujesz?
- Yhyymm.
- Okey. Muszę kończyć. Widzimy się w domu. Pa.
- Pa. – odpowiedział.
Dokończyłam zakupy i skierowałam się na parking, gdzie zostawiłam samochód. Gdy pakowałam siaty z zakupami do bagażnika, poczułam czyjąś rękę na moim barku. Przeszedł mnie dreszcz i gwałtownie się odwróciłam. Za mną stał jakiś zakapturzony chłopak. Bardzo się bałam, a w pobliżu nikogo nie było, tylko puste samochody na podziemnym parkingu. Ze strachem zapytałam:
- O co chodzi?
Chłopak zdjął kaptur, a ja zamarłam. 


Wszystko wróciło, a po moim policzku spłynęła łza. Moim oczom ukazał się ktoś, przez kogo wróciłam do cięcia się, ktoś przez kogo nie mogłam w nocy spać. On..
- Hej. – powiedział, jak gdyby nigdy nic.
Stałam w bezruchu. Bałam się chociażby coś powiedzieć.
- Proszę nie bój się. – zbliżył się do mnie, a ja zaczęłam ciężej oddychać.
- Błagam zostaw mnie. – wyszeptałam błagalnie.
- Nie jestem tu, żeby ci coś zrobić. Naprawdę. Nic ci nie zrobię. – powiedział jeszcze bardziej się zbliżając, a ja dałam upust emocjom i łzy leciały po moich policzkach jak wodospad. Stałam oparta o tył mojego samochodu, gdy usłyszałam:
- Zostaw ją!!!
W tym czasie błyskawicznie podbiegł jakiś chłopak i odepchnął Justin’a tak, że poleciał na ziemię.  Mój ‘’wybawca’’ nie zważając na ochronę, która wzięła się nie wiadomo skąd, podbiegł do mnie, a ja zobaczyłam, że to nie kto inny, jak Niall, mój Niall.
- Wszystko dobrze? Nic ci nie zrobił? – zaczął wypytywać, a ja po prostu wpadłam mu w  ramiona.













Niestety ochrona szybko oderwała nas od siebie, a Justin podniósł się z podłogi.
- Nie! Zostawcie go! Błagam! – zaczęłam krzyczeć, gdy trzymali Niall’a i chcieli go gdzieś wynieść.
*Z perspektywy Niall’a.
Próbowałem im się wyrywać, ale byli silniejsi ode mnie. Kurwa! Czy on nie może zostawić jej w spokoju?!
- Zostawcie mnie do cholery! – zacząłem krzyczeć.
Bieber popatrzył na płaczącą Ann, która błagała, żeby mnie zostawili, zrobił gest rękami, a ci jego ochroniarze postawili mnie z powrotem na ziemię. Szybko podbiegłem do Annie i przytuliłem ją, po czym kazałem stanąć za sobą.
- Dam sobie radę, idźcie. – wyszeptał Justin do ochrony.
- Panie Bieber, lepiej zostaniemy. – odezwał się jeden z nich.
- Idźcie! – krzyknął.
- O co tu do cholery chodzi?! Nie możesz dać jej spokój?! – wykrzyczałem.
- Nie chce jej nic zrobić! Nie po to tu jestem! Proszę cię, Ann daj mi chwilę. Muszę z tobą porozmawiać. – zwrócił się do niej, a ja poczułem jak Ann mocniej ściska moją rękę.
- Niall… - szepnęła.
- Tak?
- Zostaw nas. – zatrzymała się. – Ale nie odchodź daleko, proszę.
- Na pewno tego chcesz?
Nieśmiało kiwnęła głową na tak, a ja odszedłem kawałek.
***
Niall odszedł kawałek ciągle na mnie spoglądając. Bałam się, ale wiem, że Niall tu jest. Popatrzyłam na Justin’a, który się zbliżył.
- Nie podchodź! – krzyknęłam.
Zatrzymał się i powiedział:
- Annie to wszystko nie tak miało wyglądać. Przepraszam. Ja naprawdę nie chce ci nic zrobić, a jestem tu, bo dowiedziałem się, że tu będziesz i..
- Skąd?!  - przerwałam mu. – Skąd wiedziałeś, że tu będę?! Śledzisz mnie?!
- Nie. To nie tak. Po prostu chciałem cię przeprosić.
- Przeprosić?!! Po tylu miesiącach?!
- Tak..
Łzy znowu płynęły mocniej, a ja nie wytrzymałam.  Podeszłam do chłopaka i wymierzyłam mu siarczysty cios w policzek. Musiał być mocny, bo chłopak odwrócił twarz, a mnie rozbolała ręka.  Justin spojrzał na mnie, a do mnie dotarło to co przed chwilą zrobiłam. Odsunęłam się od niego w przestrachu i zawołałam Niall’a, który błyskawicznie się pojawił.  
- Proszę, zabierz mnie stąd. – wyszeptałam.
Blondyn objął mnie i zaprowadził mnie do swojego auta.
- A co z moim autem? – zapytałam jeszcze przez płacz, gdy już wsiedliśmy.
- Nie martw się teraz o to. Zamknęłaś je?
Kiwnęłam twierdząco głową i po prostu przytuliłam się do chłopaka. Za dużo emocji. Łzy zamoczyły mu lekko koszulkę, ale nie przejmował się tym, tylko dalej trzymał mnie w objęciach.
- Niall.. dziękuję, że mi pomogłeś.
- To mój obowiązek. Pamiętasz? Obiecałem ci kiedyś, że już nikt cię nie skrzywdzi i dotrzymam słowa.
Wtuliłam się mocniej i po cichu zapytałam:
- Skąd ty się w ogóle tam wziąłeś?
- Przyjechałem zrobić jakieś zakupy na jutro. Wiesz co? Dobrze, że jedziemy. Będziesz mogła odpocząć od tego wszystkiego.


Wciągnęłam powietrze i poczułam zapach jego perfum, a z perfumami poczułam coś więcej. W tamtym momencie poczułam ile dla mnie znaczy…
******************************************************************
Hej :) No i macie 41 rozdział :) Szczerze powiem, że mam już plany na zakończenie i postanowiłam zrobić to według własnego pomysłu. Bardzo liczę się z waszym zdaniem i nie chcę, abyście byli zawiedzeni, więc najpierw dodam zakończenie, które uważam za najlepsze (tzn będę się kierować w następnych rozdziałach do tego zakończenia), a jeśli wam się naprawdę nie będzie podobało, jestem gotowa, aby napisać drugie, ale to na sam koniec. Piszcie co sądzicie o tym rozdziale :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Bardzo ważne!

Hejj :) Tak, wiem dziwne, że piszę oddzielnego posta (będzie usunięty) ale muszę wiedzieć jaki chcecie koniec tego ff :) Osobiście wolę Niallerka, ale jeśli chcecie, aby Ann była z Hazzą napiszę dwa zakończenia :D Bardzo liczę się z waszym zdaniem dlatego pod tym postem piszcie imię chłopaka, który waszym zdaniem ma być z Ann :) To tyle :)
*Jeśli widzisz tego posta napisz jak najszybciej, ponieważ nie wiem jak mam się kierować z zakończeniem. Dziękuję :*

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 40

Impreza była świetna. Bawiliśmy się do 3 rano. Poznałam wielu nowych ludzi, a z chłopakami zakolegowałam się jeszcze bardziej. Kiedy dojechaliśmy z Harry’m do domu pierwszą rzeczą było pójście spać.  Byliśmy bardzo zmęczeni, a alkohol robił swoje. Rano obudziłam się z lekkim kacem, a Harry spał jak zabity. On chyba lepiej sobie radzi z porannym kacem. Ehh postanowiłam wstać i zrobić mu śniadanie. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Pobiegłam na dół i przygotowałam mu coś do żarcia. Dobra to teraz muszę się w coś przebrać. Ubrałam swój ulubiony kombinezon i obudziłam chłopaka.
- Kochanie, na dole masz śniadanie.
 Kiedy nakładałam bransoletkę, którą dostałam od Harry’ego usłyszałam dźwięk sms’a. Zerknęłam na wyświetlacz, gdzie widniało powiadomienie. Harry w między czasie ubrał się i zszedł na dół. Odczytałam wiadomość.
,, Siema J Mam pytanie. Czy ty z tym wyjazdem mówiłaś na serio?’’   - Nialler.
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza i odpisałam:
,, Hej J Tak, a czemu pytasz?’’
Jakąś minutę potem znowu dało się dosłyszeć mój dzwonek sms’a:
,, Gadałem ostatnio z moim bratem i powiedział, że mógłby użyczyć nam swojego domku na działce i pomyślałem, że dobrze by było wybrać się jeszcze przed trasą J Co ty na to?’’
- Ann! Wychodzę na spotkanie! Niedługo wrócę! – usłyszałam Harry’ego z dołu.
- Okey! Pa! – odkrzyknęłam i zaczęłam się zastanawiać nad propozycją Niall’a.
,, Okey J piszę się na to, ale podaj dokładny termin i… nie mów nic Harry’emu, bo nie chcę, żeby się denerwował :/ ‘’ -  wysłano.
,, Dobra. Haha jesteśmy trochę  jak para nastolatków, którzy chcą uciec z domu. ‘’
,, Haha trochę .. To kiedy?’’ - ..  .. TROCHĘ… ..
,, Wolne mamy od czwartku do soboty. W niedzielę mamy wywiad. ‘’
,, Okey, więc możemy wyjechać w piątek i wrócić w sobotę.’’
,, Zgoda :D Już nie mogę się doczekać. ‘’


Pisaliśmy jeszcze przez jakąś chwilę. Potem zadzwoniłam do Julie powiedzieć jej, że zaczynam nasz plan, i jakby co nocuję u niej. Chciałam, żeby wiedziała, że nie mówię Harry’emu, że jadę gdzieś z Niall’em, aby nie było przypału. Niezbyt dobrze czuję się z myślą, że go okłamuję, ale wiem, że byłby zły i bałby się o mnie, gdyby wiedział. Pojutrze wyjazd, więc muszę załatwić kilka spraw. Obdzwoniłam wszystkie miejsca i załatwiłam wszystkie sprawy w niecałe 2 godziny. Teraz mogę się wyluzować. Weszłam na Twitter’a, napisałam coś tam i wrzuciłam zdjęcie z wczorajszego koncertu na Insta. Postanowiłam zrobić jakieś zakupy w necie. Przeglądałam strony z butami, sukienkami, biżuterią i perfumami. Wybrałam sobie kilka nowych rzeczy i postanowiłam właśnie na nie wydać  część swojej pensji. Zawsze, gdy nie ma Hazzy w domu idę do prywatnego mini studnia nagraniowego, które jest w domu i śpiewam po kryjomu. Uwielbiam to tak samo jak taniec, ale z tym wolę się nie wychylać, dlatego robię to tylko gdy jestem sama. Tak też zrobiłam i dziś. Włączyłam sobie podkład i zaczęłam swoje ryki. Kiedy śpiewam to zatracam się w tym kompletnie. Muzyka jest czymś bez czego nie mogłabym żyć. Śpiewałam jedną piosenkę za drugą, a gdy skończyłam już którąś z kolei usłyszałam oklaski.
- Jesteś w tym genialna. Widać, że muzyka przez ciebie przemawia. Dlaczego nie chcesz śpiewać przy mnie? – powiedział stojący w progu Harry.
- Bo po pierwsze się wstydziucham, a po drugie wolę ryczeć sama dla siebie niż dla ciebie.
- Wstydzisz się? Haha jasne, jasne, a tańczyć się nie wstydzisz? Yhym, a jak ryczysz dla mn w łóżku to jest dobrze? – powiedział przez śmiech.

- Harry! Hahaha. Wolę ryczeć dla ciebie w łóżku niż tak, tutaj.
- Ale ja jestem dobry nie tylko w robieniu ci dobrze i mógłbym posłuchać, ewentualnie cię pouczyć jak poprawić twój  śpiew.
- Haha chyba ja tobie. A co do śpiewania to już ci powiedziałam, że wolę sama sobie bez świadków.
- No to ja ci coś teraz pokażę, a potem ewentualnie zrobisz mi dobrze.

- Haha ewentualnie nie.
- Zobaczymy?
- Nie.
- A może jednak? Wiem, że tego chcesz. Wiem to.
 

 - Dobra haha co mi miałeś pokazać?
- Siądź tu i czekaj. To specjalnie dla ciebie. - powiedział i ucałował mnie w policzek.
Wszedł do pokoju dźwiękoszczelnego, a muzyka zaczęła grać. Zrobił rękoma gest serca i zaczął. 
Nie znałam tej piosenki, na pewno nie. Stałam w osłupieniu patrząc na niego. Był taki prawdziwy w tej piosence. Patrzyłam na niego ze wzruszeniem, bo zrozumiałam, że napisał ją specjalnie dla mnie. 




















On jest taki kochany. Nie mogę uwierzyć w to, że napisał coś tak pięknego dla mnie, dla swojej dziewczyny… Skończył śpiewać. Z radości pobiegłam do niego i wskoczyłam mu w ramiona.
- Dziękuję. – powiedziałam w jego ramionach.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. Kocham cię. Kocham, kocham! – mówiłam dołączając całusy. 
Patrzyliśmy sobie w oczy, a ja nie mogłam uwierzyć, że go mam. 
- Mogę ci coś powiedzieć?
- Oczywiście. - odparłam.
- Nie mogę bez ciebie żyć. - powiedział spokojnie, kończąc pocałunkiem.
- To ja też ci coś powiem okey?
- Yhymm. - zamruczał.
- Kocham cię za wszystko co dla mnie robisz. Za drobne gesty, za pocałunki, za to, że gdy budzę się rano jesteś obok, za to, że potrafisz mnie rozśmieszyć i pocieszyć, kiedy jest mi smutno. Dziękuję, że jesteś. 
- Nie. To ja dziękuję tobie, bo odmieniłaś moje życie..
**********************************************************************
Witajcie :) Po pierwsze chcę się odnieść do tego co było pod ostatnim postem. Jeśli komuś nie podoba się moje pisanie to niech ominie tego bloga i szuka kogoś odpowiedniejszego. Zdaję sobie sprawę z tego, że żaden ze mnie autorytet blogerki albo coś w tym stylu, wiem, że nie piszę genialnie ale trudno. Piszę bo lubię. Zaczęłam pisać to ff w jakimś zeszycie po prostu z nudów, a moje przyjaciółki czytały i mówiły, że im się podoba, więc chciałam podzielić się tym z wami i widzę, że kilku osobom się podoba. To chyba tyle jeśli chodzi o ten temat. Co do rozdziałów, teraz będę dodawać po jednym, ponieważ zbliżam się tak naprawdę do końca tego ff. Mam do was kilka pytań, ale to pod następnym postem. Piszcie w kom. czy podoba wam się ten :) 

niedziela, 15 czerwca 2014

Już jest!

Rozdział 38
Pierwszą próbę olał i zaśmiał się z komentarzu Zayn’a. Ciekawe na ile mi jeszcze pozwoli? Haha.  Gdy doszliśmy do reszty ekipy, wszyscy zajęli się swoimi obowiązkami. Po 2 godzinach chłopcy byli już przebrani i uczesani. Chcieli, aby weszła z nimi, więc i ja zostałam poddana nielicznym ‘’poprawkom’’ i weszliśmy do budynku. Szliśmy za Paul’em długim korytarzem, aż doszliśmy do dwóch wind.  ‘’Krok drugi’’  - pomyślałam. Gdy wszyscy weszli do windy wyciągnęłam stamtąd Nialler'a i nacisnęłam guzik. Drzwi zamknęły się, a my we dwójkę wsiedliśmy do windy obok. Kiedy byliśmy już  w środku, zdezorientowany chłopak zapytał ze śmiechem:
- Co ty dziś świrujesz?


Moją odpowiedzią był tajemniczy uśmieszek i to musiało wystarczyć mu jako odpowiedź. Gdy w końcu wjechaliśmy na właściwe piętro zauważyłam czekających na nas chłopaków. Kurde, nie podziałało jeszcze! Harry jest zadowolony. Ehh no nic. Gdy szliśmy do sali, gdzie miał odbyć się wywiad, Louis szepnął do mnie:
- Nie wiem, jakie są twe niecne zamiary, ale Harry’ego to wkurza. – powiedział z szerokim uśmiechem.
Także się uśmiechnęłam na wieść, że go to wkurza, ale wolałam dopytać:
- Wkurza? Przecież jest zadowolony.
- Taa, przy tobie. W windzie poczerwieniał i miał niewesoły wyraz twarzy, a jak Zayn i Paul zaczęli się śmiać to chyba chciał ich zabić wzrokiem. Trzymaj się tego, bo lubię patrzeć na wkurzone Hazziątko haha.


Doszliśmy pod salę, a Paul chciał obgadać coś z chłopakami, więc odeszłam na bok. Denerwuję się, jakbym to ja miała udzielać wywiadu.  Gdy Paul powiedział, że mogą już iść zajmować miejsca i, że zaraz przyjdzie dziewczyna od wywiadu, ponętnym głosem zawołałam do siebie Niall’a, tak aby Hazz usłyszał. Chłopak pewnym krokiem podszedł. Oplotłam mu ręce na szyi, a on uśmiechnął się zalotnie i powiedział:
- Już wiem co kombinujesz.
Przybliżyłam swoją twarz do jego i zaczęłam delikatnie dotykać nosem jego policzka.
- Patrzy? – szepnęłam.
- Hazz? Tak i zaraz go szlak trafi.
- No i super, może da w końcu spokój. Niall, zjedź rękami na mój tyłek.
Blondyn zachichotał i także szepnął:
- Jesteś głupia haha. On mnie zabije.
- Niall, bo zaraz ja cię pieprzne. – szepnęłam przez zęby, nadal utrzymując uśmiech, aby Harry się nie kapnął.
Chłopak delikatnie zjechał dłońmi na moje pośladki i lekko je ścisnął. Mimowolnie zamruczałam z tej małej przyjemności choć nie powinnam.
- Okey!! Zrozumiałem!! Nie będę już taki zazdrosny, ale jeszcze raz ją tknij Nialler!! – wykrzyczał Harry.
Niall już chciał się ode mnie odsunąć, ale postanowiłam się upewnić.
- Jeszcze nie puszczaj. – wyszeptałam do blondyna. – Na pewno?! – teraz wykrzyczałam do Hazzy upewniając się.
- Tak!!!
Ucałowałam Niall’a w policzek i pozwoliłam mu już dołączyć do reszty. Kiedy zasiedli na miejscach do pokoju weszła dziewczyna, która miała przeprowadzić wywiad. Stałam obok Paul’a przypatrując się i przysłuchując wszystkiemu. Wywiad przebiegał sprawnie. Jestem  z nich bardzo dumna, i jako przyjaciółka i jako Directioner. Cieszę się, że nie muszę być na ich miejscu i siedzieć przed kamerą. Dla nich to pewnie normalka, ale dla mnie nie. Chłopcy bezproblemowo odpowiadali na pytania, aż tak naprawdę niespodziewanie padł temat związków.
- No więc, chłopaki poopowiadajcie co tam w waszych związkach. Zayn czy to prawda, że szykuje się ślub?
- Z tą informacją wolałbym poczekać.  – odpowiedział krótko i z takim spojrzeniem, że dziewczyna zrozumiała, że ma nie drążyć tematu.
- Loui, powiedz, jak to jest z tobą i Eleanor Calder?
- Myślę, że to nie tajemnica, że zerwaliśmy. Po prostu nie układało nam się. – powiedział spuszczając głowę.
- Wczoraj widziano cię z tą ślicznotką. Czy to twoja nowa dziewczyna? – powiedziała wskazując na zdjęcie Julie.
- No to teraz możesz przejść do reszty..- powiedział ze śmiechem odwracając od siebie uwagę.

- Ehh, no dobrze. – westchnęła dziewczyna. – Liam?
- Tak? – odezwał się chłopak, ale gdy dziewczyna rzuciła swoje spojrzenie, z uśmiechem powiedział. – No więc domyślam się, że chcesz zapytać o Dan. – uśmiechnął się szeroko.  –Co tu dużo mówić.. Jest wspaniała. Wszystko między nami w porządku.
-  Harry, loczku. – zwróciła się do niego. – Jesteś z przeuroczą Annie Cost, prawda?
- Emm. – uśmiechnął się i spojrzał na mnie, na co także uśmiechnęłam się. – Tak, jesteśmy razem.
- Może chociaż ty powiesz coś więcej niż reszta?
- Ale … No nie wiem o czym mam mówić. Annie jest .. jest okropnym nawigatorem haha lepiej nie dawać jej mapy, jest niezależna,  miła, pomocna, znajduje zawsze czas dla mnie i przyjaciół. W łazience jest pełno jej porozstawianych  kosmetyków, które przecież są tak potrzebne. – powiedział, oczywiście z sarkazmem. - Jest wyrozumiała i kochana, ale…- zatrzymał się na chwilę, westchnął i kontynuował -  Ale ma też uczucia i wiem, jak bardzo przeżyła niemiłe słowa skierowane od naszych fanów. Mam teraz okazję, więc chcę was o coś prosić.  – Harry spoważniał i zwrócił się w stronę kamery. – Jesteście najlepszymi fanami na świecie, ale miejcie świadomość, że hejtując Ann, krzywdzicie ją i krzywdzicie mnie. Kocham ją i nie pozwolę, aby działa się jej jakakolwiek krzywda, więc proszę nie oceniajcie człowieka, jeśli go nie znacie. To chyba tyle.
Słuchałam tego i łza pojawiła się na moim policzku. Łza szczęścia.


Harry zauważył to i najzwyczajniej wstał z miejsca, podszedł  i mnie przytulił.
- Skarbek, nie płacz. Kocham cię. – szepnął całując mnie w głowę.
Oderwaliśmy się od siebie i zauważyliśmy, że wszyscy na nas patrzą z ,,bananami’’ na twarzach  .. a kamera to nagrywa. Hazz odchodząc, wypuścił z uścisku moją dłoń i wrócił na miejsce. Chłopaki coś sobie szepnęli, a dziewczyna kontynuowała:
- Nic dodać, nic ująć. – uśmiechnęła się promiennie. – No i nasz rodzynek, blondynek. A co u ciebie? Jest ktoś?
Niall spojrzał na mnie ze smutną miną i powiedział:
- Nie chcę o tym gadać.

Niall.. .. ehh. Z jednej strony wzruszona ze słów mojego chłopaka, z drugiej smutna z powodu blondyna.. 


Rozdział 39
I tak skończył się temat związków. Reszta przebiegła już szybko. Gdy wywiad się skończył wróciliśmy każdy do swoich domów. Teraz w moim życiu dzieje się tyle.. Mnóstwo ludzi, wyjazdów, ciągle zajęta, ale nie narzekam. Siedzieliśmy z Harry’m przytuleni na huśtawce w ogrodzie. Rozmawialiśmy o trasie, która zacznie się już niedługo.  Pierwszy koncert miał odbyć się już za kilka dni w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie – Paryżu. Mijały godziny za godzinami w miłej atmosferze. Nareszcie zaczęło się układać  w moim życiu, ale mam lekkie obawy co do ‘’przyjacielskiego’’ wyjazdu z Niall’em. Ale zobaczymy jeszcze. Zbliżała się godzina koncertu i spotkania z nowymi znajomymi. Poszłam się przygotować, no i Hazz również.  Oczywiście jak zwykle Harry zebrał się w miarę szybko (najdłużej zeszło mu z fryzurą heh..), a ja ciągle się gmerałam.
- We wszystkim ci ładnie. – krzyknął Hazz, kiedy zbiegłam ze schodów do przedpokoju w poszukiwaniu moich butów.
- Yhym. – rzuciłam.
To nie była oczywiście prawda. Muszę się postarać, aby ładnie wyglądać, to znaczy moim zdaniem. .. Inni mówią co innego, ale trudno.
- Dobra! Jestem już chyba gotowa! – krzyknęłam wchodząc do salonu.
- No to chodźmy. Mam dziś odpowiedzialne zadanie. – powiedział, a ja popatrzyłam na niego z zapytaniem. – Muszę cię pilnować.  –dokończył, a ja nadal nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Co ty gadasz?
- Czterech facetów i ty. To się nie skończy dobrze.
- Harry.. błagam cię.. Spróbuj tylko coś nawywijać.  – powiedziałam groźnie. – Poznałam ich niedawno i są fajnymi, normalnymi gośćmi, więc skarbie? Ogar.
Harry zaczął się śmiać, no i ja również przyłączyłam się.  Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do nowo kupionego samochodu chłopaka. Gdy dojechaliśmy na miejsce, Harry zaparkował na parkingu, a ja dałam mu wejściówkę i sama wzięłam swoją. Chwyciłam go pod rękę i poszliśmy za chłopakiem, który czekał na nas, aby zaprowadzić nas na miejsce. Harry wiedział co i jak, bo w tym miejscu mieli już kiedyś koncert, więc tak na prawdę nie potrzebowaliśmy tego chłopaka.  Brunet wyszeptał do mnie, abyśmy się gdzieś na chwilę urwali. Zgodziłam się, bo do koncertu mieliśmy jeszcze chwilę. Harry wziął mnie za rękę i zaprowadził do pomieszczenia pod sceną. Jeszcze nigdy nie byłam w takim miejscu.
- Haha pod sceną? Serio?
- No a czemu nie? Tu jest w miarę spokojnie i zawsze chciałem właśnie tu pocałować dziewczynę.
- Co ty nie powiesz?
- No tak. To może..?  - powiedział przybliżając się.
- Chodź zaraz koncert się zacznie. – odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie puszcze cię.
- Hazz puszczaj, musimy iść! Haha.
- Nic nie musimy. Buziaka proszę! – powiedział ze śmiechem.

Sprzedałam mu całusa, za co miał mnie puścić.


 Wyszliśmy z naszej ‘’skrytki’’ i poszliśmy na swoje miejsca. Kiedy stałam za kulisami (Hazz wybył do łazienki) zobaczyłam The Vamps szykujących się do wyjścia na scenę. Patrzyłam na nich.. hmm chyba z podziwem, bo są młodzi, a już daleko zaszli. Nie zauważyli mnie, ale nie dziwie się. Przed koncertem wszystko dzieje się tak szybko, że nie ma czasu rozglądać się czy ktoś przyszedł czy nie. Chłopcy wpadli na scenę i zaczęło się. Niedługo potem wrócił Harry. Objął mnie od tyłu i kołysaliśmy się w rytm muzyki. Chłopaki odwalali niezły kawał roboty. Koncert był świetny. 2 godziny niezłej zabawy.  Kiedy zauważyli mnie za kulisami, zaśpiewali moją ulubioną piosenkę z dedykacją dla ‘’nowo poznanej znajomej’’, czyli dla mnie. Ucieszyłam się. Harry’emu też się chyba podobało. Po koncercie chłopaki podeszli do nas, zapoznali się z Harry'm. Słodzili mu, bo uważają 1D za autorytet, a mi chciało się trochę z nich śmiać, ale powstrzymałam się. Connor zaproponował, abyśmy przyszli na imprezę po koncercie, takie ,,After Party'', żeby się lepiej poznać. Zgodziliśmy się z chęcią. 
********************************************************************
Przepraszamm!! :) Sorka, że dodaje dopiero dziś, ale nie miałam jakoś weny na pisanie i postanowiłam, że dopiszę w sobotę, ale najpierw nie miałam czasu, a potem przyszli znajomi i wróciłam do domu o 1 w nocy i dlatego dodaję dopiero dziś :) dziękuję za komentarze pod tamtym rozdziałem <3 Komentujcie dalej i dodawajcie się do obs. ! :* 
Aha i jeszcze takie małe wyjaśnienie, widziałam tam takie komentarze, o tym, że Harry i Ann się kłócą i chcę powiedzieć, że to ff nie jest i nie będzie o tym, że zawsze jest kolorowo, bo nie ma związków idealnych. Dziękuję i piszcie co sądzicie o tych rozdziałach <3