sobota, 17 maja 2014

Rozdział 30
- Stresuję się. – wyszeptałam do Harry’ego.
- Nie masz czym. – powiedział chwytając mnie za rękę.
Weszliśmy do środka dużego domu. Urządzony był dość nowocześnie. W korytarzu Harry pomógł zdjąć mi płaszcz i sam zdjął swój. Ze zdenerwowania trzymałam rękę chłopaka. W przedpokoju  czekali już na nas mama i tata Harry’ego. Przywitałam się i przedstawiłam. Bardzo chciałam zrobić na nich dobre wrażenie. Weszliśmy do salonu, a ja zaproponowałam Anne i Gemmie pomoc w kuchni. Z chęcią ją przyjęły.
- Dziewczyny zanieście to na stół. – powiedziała podając nam porcelanową wazę z zupą.
Waza trafiła na stół, a ja usiadłam obok Harry’ego. Ciągle się uśmiechał, a ja czułam się trochę niezręcznie.
- A więc, skąd się znacie? – zapytała mama Hazzy. –Nic o was nie wiem, bo nie miałyśmy okazji bardziej porozmawiać, a poznałyśmy się w dość niezręcznej sytuacji. – dodała, a ja poczerwieniałam.


Harry zaśmiał się, a ja uderzyłam go w nogę pod stołem.  Spojrzał na mnie z tym swoim uśmiechem i na zmianę opowiadaliśmy o tym, jak się poznaliśmy. Wieczór mijał w bardzo przyjemnej i miłej atmosferze. Bardzo polubiliśmy się z tatą Hazzy. Jego mama opowiedziała śmieszną i zarazem zawstydzającą Harry’ego historyjkę z jego dzieciństwa. Wszyscy się śmieliśmy, a Harry patrzył na mamę groźnie. W miarę zaprzyjaźniłyśmy się też z Gemmą, która zaprosiła mnie do swojego pokoju, aby pogadać. Weszłyśmy do pięknie urządzonego pokoju siostry mojego chłopaka i usiadałyśmy na łóżku. Zaczęłyśmy rozmawiać i w pewnym momencie z jej ust padło poważne pytanie:
- Annie, czy ty go naprawdę kochasz? Pytam, bo wiele dziewczyn skrzywdziło już mojego brata i nie chcę, aby znowu cierpiał.
- Kocham go, bardzo go kocham. To nie są tylko puste słowa, mówię całkiem szczerze. – odgarnęłam włosy i lekko speszona mówiłam dalej. – Ostatnio rozmawialiśmy o dziecku..
Gemma otworzyła buzię ze zdziwienia, ale jej oczy wyrażały radość.
- Jesteś w ciąży? – zapytała.
 - Nie, nie…. Nie. Pewnego wieczory Harry zapytał czy nie chciałabym takiego małego urwisa, ale nie jestem teraz gotowa, zresztą nie mielibyśmy czasu dla dziecka.
- Słusznie. Teraz koncerty, kariera, ciągle w trasie, mnóstwo ludzi wokół was. Mogłoby być niebezpiecznie. Ale mam nadzieję, że kiedyś zostanę ciocią. – uśmiechnęła się.
- Pomyślimy.
Zaczęłyśmy się śmiać i rozmawiać. Gadałyśmy o różnych dziewczyńskich sprawach. Gemma opowiedziała mi kilka bardzo zabawnych rzeczy z dzieciństwa Hazzy. Już teraz wiem czym będę go szantażować. Uśmiechnęłam się w myślach. Po jakimś czasie zeszłyśmy na dół. W salonie siedział tylko Harry. Usiadłam na kanapie obok niego, a on wyszeptał:
- Moi rodzice cię polubili.
- Naprawdę? – zapytałam z ulgą.
Kiwnął głową na tak i pocałował mnie. Gdy Gemma zobaczyła nas całujących się powiedziała:
- Harry pokaż Annie królestwo.
- Dobry pomysł. Dzięki brzydulo.
Uśmiechnął się, wstał i wyciągając rękę w moją stronę powiedział ,, Chodź. Coś ci pokażę.’’
- Mamo niedługo wrócimy! – wykrzyczał chłopak.
- Dobra! Annie uważaj na niego. – odkrzyknęła ze śmiechem Anne.
Zaśmiałam się i powiedziałam do Harry’ego:
- Masz bardzo fajną mamę.
- Wiem. – powiedział przytulając mnie.
- Dlaczego mnie przytuliłeś? – zapytałam.
- Lubię cię przytulać i czuć, że jesteś blisko. Boję się, że pewnego dnia nie będę mógł tego robić. Boję się, że cię stracę. Bardzo mi na tobie zależy.
- Mi na tobie także i nie wolno ci tak myśleć. – bardzo mocno go przytuliłam i dodałam całusa.
Harry objął mnie jedną ręką i gdzieś prowadził.
- Pokażę ci miejsce, w którym przed tobą była tylko jedna dziewczyna. – powiedział, a ja spojrzałam na niego podejrzliwie.
Szturchnęłam go z poważną miną.
- Spokojnie. Gemma. – oświadczył z ślicznym uśmiechem.
Uśmiechnęłam się. Ahh ten mój chłopak. Szliśmy jakiś czas polami, a moim oczom ukazał się stary, trochę zniszczony już domek na drzewie. 
- To moja twierdza z dzieciństwa. – powiedział z dumą. – Mieli tu wstęp tylko chłopcy.
Wszedł na górę i zaproponował, aby także weszła.
- Oszalałeś? W spódnicy i szpilkach? – zaczęłam się śmiać.
- To zdejmij szpilki.
W sumie to nie takie rzeczy się robiło. Zdjęłam buty, a Harry podał mi rękę, gdyż drabinka, która była przyczepiona obok była zepsuta. Nie skorzystałam, gdyż w dzieciństwie często chodziłam po drzewach i nie potrzebowałam pomocy. Wspięłam się , a on popatrzył na mnie z podziwem.
- Wow. – powiedział.
- No co? Kiedyś byłam chłopczycą. Łażenie po drzewach to żaden wyczyn.
- Kiedy ty przestaniesz mnie zaskakiwać? Hmm skarbie?
Usiedliśmy na brzegu domku i spuściliśmy w dół nogi. 


- Ślicznie tu. - powiedziałam.
Niebo było już gwieździste, a jedyne światło, które tu dochodziło to światło z okien domu. Siedzieliśmy przytuleni  i dużo rozmawialiśmy. Po pewnym czasie usłyszeliśmy mamę Hazzy:
- Dzieciaki, chodźcie już!
- Chodźmy. Nie chcę sobie grabić u twojej mamy.
Chłopak zaśmiał się i pomógł mi zejść, gdyż z tym było gorzej. Moja spódnica uniosła się do góry. Harry ujrzał moje majtki. Uśmiechnął się, a ja troszkę się speszyłam, mimo to, że widział mnie już bez nich. Hazz widząc moje speszenie zaczął się śmiać. Szturchnęłam go łokciem, ale potem także się śmiałam. Należę do tych osób, które potrafią śmiać się nawet z samych siebie. Wzięłam buty do ręki i szłam boso po trawie. Po kilkunastu minutach byliśmy w domu.


Rozdział 31
- No nareszcie jesteście kochani. – powiedziała Anne, gdy tylko nas ujrzała. – Może zostaniecie na noc? Pokój Harry’ego  jest przecież wolny. Po co będziecie się włóczyć teraz po nocy tyle kilometrów. Zostańcie. Hmm? – zaproponowała.
Popatrzyliśmy na siebie i zgodnie kiwnęliśmy głowami na znak, że zostaniemy.
- To fajnie. Annie mogę cię prosić na chwilę? – zapytał tata Hazzy.
- Tak, oczywiście.
Podążałam za nim. Zeszliśmy do jakiejś piwniczki, a tata Harry’ego wyjął dwa kieliszki i nalał nalewki.
- Proszę bardzo, przyszła synowo. – powiedział ze śmiechem, jakby był pewny, że to ja jestem tą jedyną jego syna.
- Nie dziękuję, nie mogę pić takich rzeczy. Lekarz mi zabronił. – powiedziałam.
Tata Hazzy wiedział o mojej sytuacji, więc nie nalegał mówiąc, że zdrowie jest najważniejsze. Rozmawialiśmy chwilę, a niedługo potem zszedł do nas Harry.
- A co to ma być? Tato, chcesz upić moją kobietę? – powiedział śmiejąc się.
Objął mnie od tyłu i wyszeptał całując w szyję:
- Chodźmy, pokażę ci mój pokój.
Pożegnaliśmy się z  jego tatą i poszliśmy na górę. W korytarzu mama Harry’ego powiedziała do nas:
- Pościeliłam wam razem, ale nie wiem czy… Będziecie spać osobno?
- Nie.  Wszystko jest w porządku. – zapewnił ją Harry, a ja tylko się uśmiechnęłam i potwierdziłam to. Weszliśmy do dawnego pokoju chłopaka. Rozejrzałam się i zaczęłam oglądać jego rzeczy. Na półkach stało kilka pluszaków, leżały jakieś płyty, karty do grania, jakieś resoraki, na ścianach były plakaty i typowo chłopięce rzeczy.
- Dobrze, że rodzice wstawili tu kanapę. Jest szersza niż moje dawne łóżko. – powiedział Harry.
- Sugerujesz coś misiu? – zapytałam przybliżając się do niego.
Harry zamknął drzwi, a ja położyłam ręce na jego karku.
- Buziaczka proszę. – wyszeptał robiąc dziubek.
Po chwili namiętnie się całowaliśmy. 











Każdy pocałunek był namiętniejszy. Harry zdjął ze mnie koszulkę i położył rękę na moim udzie pod spódnicą. Powoli rozpinałam jego koszulę. Na drodze do łóżka potykaliśmy się o wszystko co było na naszej drodze. Chłopak podniósł mnie lekko za biodra i nawet nie zauważyłam kiedy już na mnie leżał.










 Nie przestając się całować zmieniliśmy pozycję na siedzącą. Siedziałam na jego kolanach przodem. Moja spódnica leżała już na podłodze. Zabrałam się za rozpinanie spodni chłopaka. Chwilę nam zeszło, bo miał pasek. Gdy jego spodnie już miały pójść  w dół, a ja czułam wybrzuszenie w jego spodniach do pokoju wparował jego tata.
- Dzieciaki, ja… - zaczął, ale stanął wryty i nie dokończył.
Harry szybko przykrył mnie kołdrą i zapinając rozporek wykrzyczał:
- Tato puka się!
Hazz jeszcze wyszeptał do mnie: ,, Zaraz wracam skarbie’’ i wyszli razem na korytarz. Troszkę się bałam, że zepsułam sobie tym reputację. Było mi strasznie wstyd.
*Z perspektywy Harry’ego.
Kurde! Już raz przyłapał mnie z dziewczyną w łóżku, ale teraz przy Annie.. Zepsuł nam taką chwilę!
- Harry, przyszedłem zapytać czy czegoś nie potrzebujecie i czy wszystko w porządku, ale widzę, że sobie radzicie. – powiedział tata ze śmiechem.
Na szczęście mam fajnego tatę..
- Oj tato, tato..
- Potrzebujesz… yghym… gumek? – wypalił ojciec.
- Tato! – krzyknąłem zmieszany.
Po  chwili obaj się z tego śmieliśmy, a tata powiedział:
- Wracaj do niej, bo się dziewczyna przeziębi. Tylko nie bądźcie za głośno.. .
Zaśmiałem się i odpowiedziałem wchodząc do pokoju:
- Tylko nam nie przeszkadzajcie.
***
*W pokoju.
- Tata zaproponował nam kondomy. – powiedział ze śmiechem chłopak.
Zaczęłam się śmiać i seksownie rozłożyłam się na łóżku.
- Harry, a właśnie .. masz je przy sobie?
Podszedł do szuflady pod oknem i wyjął małe pudełko.
- Czyli przygotowany.
- Zawsze. – położył pudełko obok mnie na łóżku i sam klęknął nade mną. Jego ręce były po obu stronach mojej głowy.











 Delikatnie musnął moje usta, a potem każdy pocałunek stawał się namiętniejszy. Nasze języki ,,tańczyły’’ wspólny taniec. 













Moja ręka błądziła po jego torsie i znowu czułam jego przyrodzenie przy sobie. Harry swoimi ciepłymi, dużymi rękami dotykał moich ud, a ja ponownie rozpięłam jego spodnie.
- ON chce wyjść. – powiedział namiętnie Hazz.
- To GO wypuść.
Harry położył rękę na moich plecach i rozpiął mój stanik. Po chwili, nawet nie wiem kiedy, loczek miał zdjęte spodnie. Harry prawie zerwał ze mnie dolną część bikini. Po długim czasie namiętności, brunet delikatnie ,, we mnie wszedł ‘’. To nie był tylko se**, my się kochaliśmy. Robiliśmy TO z miłości. Doszliśmy prawie w tym samym momencie. Po kilku godzinach opadliśmy zmęczeni, ciężko dysząc.
- O kochanie, dzisiaj przeszłaś samą siebie. – szepnął Harry.
Przyłożyłam głowę do jego torsu i zaczęłam obrysowywać palcem jego motyla na brzuchu. Harry pocałował mnie w czoło i trzymał rękę na moim pośladku. Była już późna noc, więc zasnęliśmy. Następnego dnia rano siedzieliśmy razem na łóżku, oczywiście bez ubrań. Wstałam i zaczęłam ubierać bieliznę.
- Co ty robisz? – zapytał.
- Zimno mi.
- To cię rozgrzeję. Chodź tu.
Złapał mnie w pasie i przyciągnął na łóżko do siebie. Harry pocierał moje ciało, tak aby było mi ciepło. Wsunęliśmy się pod kołdrę, a Harry całował mnie po całym ciele. Było całkiem miło, ale nie mogliśmy przeleżeć tak całego dnia, zresztą mam spotkać się z Niall’em. Siadłam na łóżku i zaczęłam się przeciągać.
- To twoje ciało doprowadza mnie do szału, wiesz? – uśmiechnął się Hazz.
Także się uśmiechnęłam, a po pokoju rozległ się dźwięk pukania do drzwi. Wskoczyłam pod kołdrę do Harry’ego, gdyż nie zdążyłam się ubrać.
- Annie, wiesz co, nie krępuj się i wchodź do mnie do pokoju i wybierz sobie co tylko chcesz. Weźmiesz moje ubrania, a oddasz kiedyś przy okazji. – usłyszałam zza drzwi głos Gemmy.
- Dobrze, dziękuję! – odkrzyknęłam.
Wstałam, ubrałam bieliznę, a Harry oznajmił, że idzie pod prysznic. 
- Harry!
- Co?
- Ubierz się. – próbowałam mówić szeptem.
- Przecież chyba lubisz mnie takiego. W pewnej okazałości. – uśmiechnął się.
- Ale nie chcę, żeby twoi rodzice albo Gemma cię tak zobaczyli. – powiedziałam, a Harry dziwnie na mnie spojrzał, więc dodałam dla jasności. – Taki jesteś zarezerwowany tylko dla mnie.
Zaczęliśmy się śmiać, a Hazz ubrał się w czarne bokserki i poszedł do łazienki, a ja przemknęłam do pokoju Gemmy i wybrałam jakieś ubrania. Gdy byliśmy już gotowi zeszliśmy razem na dół. Chłopak nie puszczał mojej ręki.
- Dzień dobry. – powiedziałam.

- Cześć! – krzyknęła z kuchni Anne. – Siadajcie zaraz podam śniadanie.
********************************************************************
Cześć kochani :) Od razu mówię - to nie miał być rozdział z 18+ , bo nie umiem takich pisać :) Jak wam się podoba? Liczę na wasze komentarze :*

1 komentarz:

  1. Super SUPER SUPER SUPER MA BYĆ NASTĘPNY ROZUMIESZ?! N A S T Ę P N Y !!!! <3 <3 <3 Hannie ♥

    OdpowiedzUsuń