Rozdział 30
- Stresuję się. – wyszeptałam do Harry’ego.
- Nie masz czym. – powiedział chwytając mnie za rękę.
Weszliśmy do środka dużego domu. Urządzony był dość
nowocześnie. W korytarzu Harry pomógł zdjąć mi płaszcz i sam zdjął swój. Ze
zdenerwowania trzymałam rękę chłopaka. W przedpokoju czekali już na nas mama i tata Harry’ego.
Przywitałam się i przedstawiłam. Bardzo chciałam zrobić na nich dobre wrażenie.
Weszliśmy do salonu, a ja zaproponowałam Anne i Gemmie pomoc w kuchni. Z chęcią
ją przyjęły.
- Dziewczyny zanieście to na stół. – powiedziała podając nam
porcelanową wazę z zupą.
Waza trafiła na stół, a ja usiadłam obok Harry’ego. Ciągle
się uśmiechał, a ja czułam się trochę niezręcznie.
- A więc, skąd się znacie? – zapytała mama Hazzy. –Nic o was
nie wiem, bo nie miałyśmy okazji bardziej porozmawiać, a poznałyśmy się w dość
niezręcznej sytuacji. – dodała, a ja poczerwieniałam.

Harry zaśmiał się, a ja uderzyłam go w nogę pod stołem. Spojrzał na mnie z tym swoim uśmiechem i na
zmianę opowiadaliśmy o tym, jak się poznaliśmy. Wieczór mijał w bardzo
przyjemnej i miłej atmosferze. Bardzo polubiliśmy się z tatą Hazzy. Jego mama
opowiedziała śmieszną i zarazem zawstydzającą Harry’ego historyjkę z jego
dzieciństwa. Wszyscy się śmieliśmy, a Harry patrzył na mamę groźnie. W miarę
zaprzyjaźniłyśmy się też z Gemmą, która zaprosiła mnie do swojego pokoju, aby
pogadać. Weszłyśmy do pięknie urządzonego pokoju siostry mojego chłopaka i
usiadałyśmy na łóżku. Zaczęłyśmy rozmawiać i w pewnym momencie z jej ust padło
poważne pytanie:
- Annie, czy ty go naprawdę kochasz? Pytam, bo wiele
dziewczyn skrzywdziło już mojego brata i nie chcę, aby znowu cierpiał.
- Kocham go, bardzo go kocham. To nie są tylko puste słowa,
mówię całkiem szczerze. – odgarnęłam włosy i lekko speszona mówiłam dalej. –
Ostatnio rozmawialiśmy o dziecku..
Gemma otworzyła buzię ze zdziwienia, ale jej oczy wyrażały
radość.
- Jesteś w ciąży? – zapytała.
- Nie, nie…. Nie. Pewnego
wieczory Harry zapytał czy nie chciałabym takiego małego urwisa, ale nie jestem
teraz gotowa, zresztą nie mielibyśmy czasu dla dziecka.
- Słusznie. Teraz koncerty, kariera, ciągle w trasie,
mnóstwo ludzi wokół was. Mogłoby być niebezpiecznie. Ale mam nadzieję, że
kiedyś zostanę ciocią. – uśmiechnęła się.
- Pomyślimy.
Zaczęłyśmy się śmiać i rozmawiać. Gadałyśmy o różnych dziewczyńskich
sprawach. Gemma opowiedziała mi kilka bardzo zabawnych rzeczy z dzieciństwa
Hazzy. Już teraz wiem czym będę go szantażować. Uśmiechnęłam się w myślach. Po
jakimś czasie zeszłyśmy na dół. W salonie siedział tylko Harry. Usiadłam na
kanapie obok niego, a on wyszeptał:
- Moi rodzice cię polubili.
- Naprawdę? – zapytałam z ulgą.
Kiwnął głową na tak i pocałował mnie. Gdy Gemma zobaczyła
nas całujących się powiedziała:
- Harry pokaż Annie królestwo.
- Dobry pomysł. Dzięki brzydulo.
Uśmiechnął się, wstał i wyciągając rękę w moją stronę
powiedział ,, Chodź. Coś ci pokażę.’’
- Mamo niedługo wrócimy! –
wykrzyczał chłopak.
- Dobra! Annie uważaj na niego. –
odkrzyknęła ze śmiechem Anne.
Zaśmiałam się i powiedziałam do
Harry’ego:
- Masz bardzo fajną mamę.
- Wiem. – powiedział przytulając
mnie.
- Dlaczego mnie przytuliłeś? –
zapytałam.
- Lubię cię przytulać i czuć, że
jesteś blisko. Boję się, że pewnego dnia nie będę mógł tego robić. Boję się, że
cię stracę. Bardzo mi na tobie zależy.
- Mi na tobie także i nie wolno
ci tak myśleć. – bardzo mocno go przytuliłam i dodałam całusa.
Harry objął mnie jedną ręką i
gdzieś prowadził.
- Pokażę ci miejsce, w którym przed tobą była tylko jedna dziewczyna. – powiedział, a ja spojrzałam na niego
podejrzliwie.
Szturchnęłam go z poważną miną.
- Spokojnie. Gemma. – oświadczył
z ślicznym uśmiechem.
Uśmiechnęłam się. Ahh ten mój
chłopak. Szliśmy jakiś czas polami, a moim oczom ukazał się stary, trochę zniszczony już domek na drzewie.
- To moja twierdza z dzieciństwa.
– powiedział z dumą. – Mieli tu wstęp tylko chłopcy.
Wszedł na górę i zaproponował,
aby także weszła.
- Oszalałeś? W spódnicy i
szpilkach? – zaczęłam się śmiać.
- To zdejmij szpilki.
W sumie to nie takie rzeczy się
robiło. Zdjęłam buty, a Harry podał mi rękę, gdyż drabinka, która była
przyczepiona obok była zepsuta. Nie skorzystałam, gdyż w dzieciństwie często
chodziłam po drzewach i nie potrzebowałam pomocy. Wspięłam się , a on popatrzył
na mnie z podziwem.
- Wow. – powiedział.
- No co? Kiedyś byłam chłopczycą.
Łażenie po drzewach to żaden wyczyn.
- Kiedy ty przestaniesz mnie
zaskakiwać? Hmm skarbie?
Usiedliśmy na brzegu domku i
spuściliśmy w dół nogi.

- Ślicznie tu. - powiedziałam.
Niebo było już gwieździste, a
jedyne światło, które tu dochodziło to światło z okien domu. Siedzieliśmy przytuleni
i dużo rozmawialiśmy. Po pewnym czasie
usłyszeliśmy mamę Hazzy:
- Dzieciaki, chodźcie już!
- Chodźmy. Nie chcę sobie grabić
u twojej mamy.
Chłopak zaśmiał się i pomógł mi
zejść, gdyż z tym było gorzej. Moja spódnica uniosła się do góry. Harry ujrzał
moje majtki. Uśmiechnął się, a ja troszkę się speszyłam, mimo to, że widział
mnie już bez nich. Hazz widząc moje speszenie zaczął się śmiać. Szturchnęłam go
łokciem, ale potem także się śmiałam. Należę do tych osób, które potrafią śmiać
się nawet z samych siebie. Wzięłam buty do ręki i szłam boso po trawie. Po
kilkunastu minutach byliśmy w domu.
Rozdział 31
- No nareszcie jesteście kochani.
– powiedziała Anne, gdy tylko nas ujrzała. – Może zostaniecie na noc? Pokój
Harry’ego jest przecież wolny. Po co
będziecie się włóczyć teraz po nocy tyle kilometrów. Zostańcie. Hmm? –
zaproponowała.
Popatrzyliśmy na siebie i zgodnie
kiwnęliśmy głowami na znak, że zostaniemy.
- To fajnie. Annie mogę cię
prosić na chwilę? – zapytał tata Hazzy.
- Tak, oczywiście.
Podążałam za nim. Zeszliśmy do
jakiejś piwniczki, a tata Harry’ego wyjął dwa kieliszki i nalał nalewki.
- Proszę bardzo, przyszła synowo.
– powiedział ze śmiechem, jakby był pewny, że to ja jestem tą jedyną jego syna.
- Nie dziękuję, nie mogę pić
takich rzeczy. Lekarz mi zabronił. – powiedziałam.
Tata Hazzy wiedział o mojej
sytuacji, więc nie nalegał mówiąc, że zdrowie jest najważniejsze. Rozmawialiśmy
chwilę, a niedługo potem zszedł do nas Harry.
- A co to ma być? Tato, chcesz
upić moją kobietę? – powiedział śmiejąc się.
Objął mnie od tyłu i wyszeptał
całując w szyję:
- Chodźmy, pokażę ci mój pokój.
Pożegnaliśmy się z jego tatą i poszliśmy na górę. W korytarzu
mama Harry’ego powiedziała do nas:
- Pościeliłam wam razem, ale nie
wiem czy… Będziecie spać osobno?
- Nie. Wszystko jest w porządku. – zapewnił ją
Harry, a ja tylko się uśmiechnęłam i potwierdziłam to. Weszliśmy do dawnego
pokoju chłopaka. Rozejrzałam się i zaczęłam oglądać jego rzeczy. Na półkach
stało kilka pluszaków, leżały jakieś płyty, karty do grania, jakieś resoraki,
na ścianach były plakaty i typowo chłopięce rzeczy.
- Dobrze, że rodzice wstawili tu
kanapę. Jest szersza niż moje dawne łóżko. – powiedział Harry.
- Sugerujesz coś misiu? –
zapytałam przybliżając się do niego.
Harry zamknął drzwi, a ja
położyłam ręce na jego karku.
- Buziaczka proszę. – wyszeptał
robiąc dziubek.
Po chwili namiętnie się
całowaliśmy.
Każdy pocałunek był namiętniejszy. Harry zdjął ze mnie koszulkę i
położył rękę na moim udzie pod spódnicą. Powoli rozpinałam jego koszulę. Na
drodze do łóżka potykaliśmy się o wszystko co było na naszej drodze. Chłopak podniósł mnie lekko za biodra i nawet nie zauważyłam
kiedy już na mnie leżał.
Nie przestając się całować zmieniliśmy pozycję
na siedzącą. Siedziałam na jego kolanach przodem. Moja spódnica leżała już na
podłodze. Zabrałam się za rozpinanie spodni chłopaka. Chwilę nam zeszło, bo
miał pasek. Gdy jego spodnie już miały pójść
w dół, a ja czułam wybrzuszenie w jego spodniach do pokoju wparował jego
tata.
- Dzieciaki, ja… - zaczął, ale
stanął wryty i nie dokończył.
Harry szybko przykrył mnie kołdrą
i zapinając rozporek wykrzyczał:
- Tato puka się!
Hazz jeszcze wyszeptał do mnie:
,, Zaraz wracam skarbie’’ i wyszli razem na korytarz. Troszkę się bałam, że
zepsułam sobie tym reputację. Było mi strasznie wstyd.
*Z perspektywy Harry’ego.
Kurde! Już raz przyłapał mnie z
dziewczyną w łóżku, ale teraz przy Annie.. Zepsuł nam taką chwilę!
- Harry, przyszedłem zapytać czy
czegoś nie potrzebujecie i czy wszystko w porządku, ale widzę, że sobie radzicie.
– powiedział tata ze śmiechem.
Na szczęście mam fajnego tatę..
- Oj tato, tato..
- Potrzebujesz… yghym… gumek? –
wypalił ojciec.
- Tato! – krzyknąłem zmieszany.
Po chwili obaj się z tego śmieliśmy, a tata
powiedział:
- Wracaj do niej, bo się
dziewczyna przeziębi. Tylko nie bądźcie za głośno.. .
Zaśmiałem się i odpowiedziałem
wchodząc do pokoju:
- Tylko nam nie przeszkadzajcie.
***
*W pokoju.
- Tata zaproponował nam kondomy.
– powiedział ze śmiechem chłopak.
Zaczęłam się śmiać i seksownie rozłożyłam
się na łóżku.
- Harry, a właśnie .. masz je
przy sobie?
Podszedł do szuflady pod oknem i
wyjął małe pudełko.
- Czyli przygotowany.
- Zawsze. – położył pudełko obok
mnie na łóżku i sam klęknął nade mną. Jego ręce były po obu stronach mojej
głowy.
Delikatnie musnął moje usta, a potem każdy pocałunek stawał się
namiętniejszy. Nasze języki ,,tańczyły’’ wspólny taniec.
Moja ręka błądziła po
jego torsie i znowu czułam jego przyrodzenie przy sobie. Harry swoimi ciepłymi,
dużymi rękami dotykał moich ud, a ja ponownie rozpięłam jego spodnie.
- ON chce wyjść. – powiedział
namiętnie Hazz.
- To GO wypuść.
Harry położył rękę na moich
plecach i rozpiął mój stanik. Po chwili, nawet nie wiem kiedy, loczek miał
zdjęte spodnie. Harry prawie zerwał ze mnie dolną część bikini. Po długim
czasie namiętności, brunet delikatnie ,, we mnie wszedł ‘’. To nie był tylko
se**, my się kochaliśmy. Robiliśmy TO z miłości. Doszliśmy prawie w tym samym
momencie. Po kilku godzinach opadliśmy zmęczeni, ciężko dysząc.
- O kochanie, dzisiaj przeszłaś
samą siebie. – szepnął Harry.
Przyłożyłam głowę do jego torsu i
zaczęłam obrysowywać palcem jego motyla na brzuchu. Harry pocałował mnie w
czoło i trzymał rękę na moim pośladku. Była już późna noc, więc zasnęliśmy.
Następnego dnia rano siedzieliśmy razem na łóżku, oczywiście bez ubrań. Wstałam
i zaczęłam ubierać bieliznę.
- Co ty robisz? – zapytał.
- Zimno mi.
- To cię rozgrzeję. Chodź tu.
Złapał mnie w pasie i przyciągnął
na łóżko do siebie. Harry pocierał moje ciało, tak aby było mi ciepło.
Wsunęliśmy się pod kołdrę, a Harry całował mnie po całym ciele. Było całkiem
miło, ale nie mogliśmy przeleżeć tak całego dnia, zresztą mam spotkać się z
Niall’em. Siadłam na łóżku i zaczęłam się przeciągać.
- To twoje ciało doprowadza mnie
do szału, wiesz? – uśmiechnął się Hazz.
Także się uśmiechnęłam, a po
pokoju rozległ się dźwięk pukania do drzwi. Wskoczyłam pod kołdrę do Harry’ego,
gdyż nie zdążyłam się ubrać.
- Annie, wiesz co, nie krępuj się i wchodź do mnie do pokoju i wybierz sobie co tylko chcesz. Weźmiesz moje ubrania, a oddasz kiedyś przy okazji. – usłyszałam zza drzwi głos
Gemmy.
- Dobrze, dziękuję! – odkrzyknęłam.
Wstałam, ubrałam bieliznę, a Harry oznajmił, że idzie pod prysznic.
- Harry!
- Co?
- Ubierz się. – próbowałam
mówić szeptem.
- Przecież chyba lubisz mnie
takiego. W pewnej okazałości. – uśmiechnął się.
- Ale nie chcę, żeby twoi rodzice
albo Gemma cię tak zobaczyli. – powiedziałam, a Harry dziwnie na mnie spojrzał,
więc dodałam dla jasności. – Taki jesteś zarezerwowany tylko dla mnie.
Zaczęliśmy się śmiać, a Hazz ubrał się w czarne bokserki i poszedł do łazienki, a ja przemknęłam do pokoju Gemmy i wybrałam jakieś ubrania. Gdy byliśmy już gotowi zeszliśmy razem na dół. Chłopak nie puszczał mojej ręki.
- Dzień dobry. – powiedziałam.
- Cześć! – krzyknęła z kuchni
Anne. – Siadajcie zaraz podam śniadanie.
********************************************************************
Cześć kochani :) Od razu mówię - to nie miał być rozdział z 18+ , bo nie umiem takich pisać :) Jak wam się podoba? Liczę na wasze komentarze :*




Super SUPER SUPER SUPER MA BYĆ NASTĘPNY ROZUMIESZ?! N A S T Ę P N Y !!!! <3 <3 <3 Hannie ♥
OdpowiedzUsuń