sobota, 8 marca 2014

Rozdział 8
Gdy dojechałam do centrum handlowego, przy wejściu zauważyłam Julie.
- Cześć – podeszłam.
- Cześć. No to chyba dziś poszalejemy.
- No nie wiem, nie mam za dużo kasy przy sobie.
- Spokojnie sprawdź konto. Bankomat jest tam. – wskazała mi miejsce.
Poszłam sprawdzić stan mojego konta. O dziwo, miałam dużo pieniędzy.
- YYYY jak to?
- Wypłata. Też dzisiaj dostałam.
- No to szalejemy!
Weszłyśmy do środka. Od razu rzucił mi się w oczy mój ulubiony sklep. Biegałyśmy od sklepu do sklepu jak prawdziwe dziewczyny na zakupach przez jakieś 3 godziny. Kupiłam kilka naprawdę fajnych ciuchów. 
- Zaczekaj tu na mnie. Zaraz wrócę. – powiedziała Julie.
- Dobrze.
Nie było jej przez jakieś 10 minut. Kiedy wróciła powiedziała:
- Zobaczyłam to i od razu pomyślałam o tobie i Harry’m. Proszę prezent ode mnie.
Wręczyła mi torebkę, a ja zajrzałam do środka. Julie kupiła mi skąpą halkę nocną. Zaczęłam się śmiać.
- Przyda się. – powiedziałam śmiejąc się – Dziękuję.
Ona także zaczęła się śmiać. Postanowiłyśmy usiąść gdzieś na kawę. Znalazłyśmy fajną kawiarenkę. Zamówiłam dwie kawy i postanowiłam zapłacić.
- Co ty robisz? Zapłacę za siebie.
- Nie wygłupiaj się. To w zamian za prezent. – zaśmiałam się.  
Usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać. Wypytywała mnie o to jak to wszystko się zaczęło. Poczułam, że znalazłam przyjaciółkę. Rozmawiałyśmy o wszystkim i ona opowiedziała mi o sobie. Straciłyśmy poczucie czasu. Zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam, na chwilę. To Harry. – powiedziałam do dziewczyny.
- Spoko. – uśmiechnęła się.   
*
- Gdzie jesteś? – zapytał.
- W centrum handlowym z Julie.
- Mam dla ciebie niespodziankę. Przyjedź do domu.
- No dobrze.
*
- Przepraszam cię, ale będę się zbierać. Hazz coś wymyślił.
- Rozumiem.  Bawcie się dobrze.
Pożegnałyśmy się, a ja wróciłam do domu. Był już wieczór. Drzwi były zamknięte i musiałam je otworzyć kluczem, który dał mi Harry. Gdy weszłam zamknęłam drzwi, położyłam torby z zakupami na podłodze i ujrzałam coś pięknego. W całym domu było ciemno, były porozstawiane tylko świeczki. Poszłam tam, gdzie mnie prowadziły, gdyż były ustawione w ścieżkę. Doprowadziły mnie na taras. Było tak romantycznie. Grała jakaś muzyka, a wokół basenu były porozsypywane płatki róż. Zobaczyłam koc rozłożony przy basenie, a na nim dwa kieliszki i szampan. Zza altanki wyszedł Harry. W dłoniach trzymał bukiet kwiatów. Podszedł do mnie i wręczył mi je, mówiąc:
- To wszystko dla ciebie. Pomyślałem, że jeśli na jutro jesteśmy umówieni z Liam’ em i Danielle to dziś będzie nasza pierwsza randka. Czy zgodzisz się spędzić ten wieczór ze mną?
Kiwnęłam głową na tak.
- To najpiękniejsza rzecz, jaką zrobił dla mnie chłopak.
Popatrzyłam mu w oczy. Poczułam się wyjątkowo.
- Kocham cię. – powiedział.
- Ja ciebie również.
Siedliśmy na kocu, a Hazz otworzył szampana.
- Proszę, kochanie.
- Dziękuję.
- Wypijmy  za…
- Za nas – dokończyłam.
Wypiliśmy, a ja przybliżyłam się do Harollda. Oparłam głowę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Cieszę się, że cię mam.
Popatrzyłam na niego, a on uśmiechnął się.
- Poczekaj chwilkę.
Poszedł na chwilę do domu, a kiedy wrócił miał ze sobą gitarę. Zaczął na niej grać i śpiewać moją ulubioną piosenkę ,,You & I’’. Czy może być coś piękniejszego niż to? Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana. Jego oczy, głos, sylwetka. Wstałam i podeszłam do niego. Patrzyliśmy sobie w oczy. Przestał śpiewać. Odłożył gitarę. Rozpięłam jego koszulę. Fakt było romantycznie, ale nie mogliśmy przecież ciągle siedzieć na dworze.
- Jest miło, ale przejdźmy do konkretów. – powiedziałam.
- Podoba mi się to podejście. – odpowiedział zdejmując przy tym moją bluzkę.
Wziął mnie na ręce i całując zaniósł na górę. Wniósł mnie do sypialni. W sypialni były poustawiane świece i porozsypywane płatki róż. Harry zadbał o nastrój.
- Annie, kocham cię – wyszeptał między pocałunkami.

Potem już samo poszło. Uwielbiam to w jaki sposób mnie dotyka i jak na mnie patrzy. Jest taki delikatny. Całuje tak namiętnie.…
*Z perspektywy Harry’ ego.
Jest niesamowita. Uwielbiam ją i jej ciało. Jej usta są takie atrakcyjne. Pachnie tak ślicznie. Jej polski akcent. .Pierwsza randka zakończyła się sukcesem…
***

Było tak cudownie jak za pierwszym razem, może nawet lepiej.  Noc minęła, a my spaliśmy objęci. Obudziłam się, ale nie chciało mi się wstawać.  


Rozdział 9
Harry spał tak słodko.

 

Odgarnęłam jego włosy i zaczęłam całować go po szyi. Nie chciałam, żeby się obudził, więc robiłam to delikatnie. Jednak obudził się.
- O, moja księżniczka.
- Wychodzi na to, że ty jesteś moim księciem.
Odwrócił się w moja stronę i zaczął namiętnie całować. Położył rękę na moim policzku.
- Dziękuję za wczorajszy wieczór i noc. – powiedziałam.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Lubię się do niego przytulać. Wtedy czuję się bezpieczna. Leżeliśmy rozmawiając, bo nie chciało nam się wstawać. Niestety zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Hazz, ktoś się dobija.
-Nie chce mi się. Wolę poleżeć tu z tobą, a ktoś poczeka .– mówiąc to nachylił się nade mną i już miał mnie pocałować, kiedy usłyszeliśmy wołanie zza drzwi.


,,Harry otwórz wiem, że tam jesteś! Nie po to traciłam czas na dojazd, żebyś teraz mnie ignorował!’’
- O nie! To moja mama! Ona nie wiem, że mam dziewczynę. Tym bardziej, że z kimś mieszkam!
- Yyyy czekaj ja polecę do łazienki się jakoś ogarnąć, a ty nakładaj szybko bokserki i powiedz, że spałeś.
- Okey.
To była bardzo dziwna sytuacja. My razem.. a tu mama Harry’ ego. Nawet nie chcę myśleć co by się stało jakby nas zobaczyła. Szybko ubrałam się w coś co leżało przy łóżku.  To były moje szorty i niestety koszulka Hazzy, ale nie miałam już czasu, żeby się przebierać. Nie zdążyłam się też pomalować.
*Z perspektywy Harry’ ego.
Szybko zbiegłem po schodach i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem mamę trochę wkurzoną.
- Harry Edward Styles co ty sobie wyobrażasz?
- Też cię kocham mamo. – odwróciłem i pocałowałem ją w policzek – Emm. Wejdź. Usiądź, a ja pójdę się ubrać i muszę ci kogoś przedstawić.
Mama popatrzyła na mnie groźnie. Pobiegłem na górę i ubrałem się.
- Annie przecież to moja koszulka!
- Tak wiem, ale nie ma już czasu. Chodźmy chcę poznać twoją mamę. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach..
-  Ha ha. .. Już, już.
Zeszliśmy razem.
-  Mamo, to jest moja dziewczyna, Annie.    Annie, to jest moja mama Anne.
***
- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Witaj. – powiedziała mama Harry’ ego podając mi rękę.
Wydawała się miłą osobą i taką się okazała. Siedzieliśmy przy herbacie i rozmawialiśmy. Chyba mnie polubiła, a ja ją.
- A mamo po co przyjechałaś ? – wypalił Harry.
- Hazz…- szepnęłam.
- Wiem, wiem synu. Przeszkodziłam, ale stęskniłam się i chciałam zaprosić cię na obiad na jutro. Teraz to zaproszenie jest dla was obojga.
- Dziękujemy, ale my chyba.. – zaczęłam.
- Mam nadzieję, że będziecie. – powiedziała Anne.
- Jutro, nie możemy. Sorry mamuś. Innym razem.– powiedział chłopak obejmując mnie.
- No dobrze, ale kiedyś musicie przyjechać. Chętnie poznamy cię bliżej – zwróciła się do mnie.
Ja tylko się uśmiechnęłam. Po jakimś czasie zostaliśmy sami.
- Harry, dostałam propozycję zatańczenia w teledysku – zaczęłam.
- Serio? Kogo?
- Justina Biebera..
Uśmiech z jego twarzy momentalnie znikł.
- Tak, wiem. Też za bardzo się nie cieszę z gwiazdy, z którą miałabym pracować, ale mogę dużo zarobić.
- Przecież nie musisz się martwić o pieniądze. Pracujesz jako nasz choreograf, no i zawsze masz zagwarantowaną pomoc finansową z mojej strony.
- Wiem i dziękuję, ale nie chcę żyć z twoich pieniędzy. Chcę się rozwijać i mieć świadomość, że sama potrafię zarobić pieniądze.
- Zrobisz jak zechcesz, ja nie chcę cię do niczego zmuszać. To twój wybór, ale na te nagrania chciałbym chodzić z tobą. Jesteś atrakcyjna, a ja nie ufam temu Bieberowi.
- Dobrze. Może to dobry pomysł. Będę się lepiej czuła jak będziesz w pobliżu.
- Kiedy to ma się zacząć?
- Jeszcze nie wiem. Dzisiaj mam powiedzieć Wolker'owi czy się zgadzam.
- Kurde, boję się.
- Co? Czego? – zapytałam z przejęciem.
- On z tobą długo nie wytrzyma. Jesteś zbyt atrakcyjna. Pamiętaj, że jak zacznie się do ciebie dobierać to nie ręczę za siebie.
- Spokojnie, przecież wiesz, że kocham tylko ciebie.
- Mam nadzieję. – przytulił mnie czule.
- A co ja mam powiedzieć? Miliony pięknych dziewczyn marzą o tobie.
- Pewnie masz rację, ale ja zakochałem się w takiej jednej niebieskookiej blondynce. I co mam teraz zrobić?
- Pocałować ją.
Zrobił to. Siedzieliśmy w domu nic nie robiąc. Mieliśmy jeszcze trochę czasu dla siebie przed próbą. Chłopcy mieli mieć dużo czasu wolnego. Później miała się zacząć trasa koncertowa. Czas szybko nam zleciał. Pojechaliśmy na próbę. Dziś miałam powiedzieć Wolker'owi czy się zgadzam. 
********************************************************************
Nudzę się, więc macie tu dwa rozdziały. Komentujcie, bo nie wiem czy wam się podoba. :/

1 komentarz: