niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 43
Obudziłam się około 7,aby mieć czas na zebranie się.  Wstałam z łóżka, pościeliłam je i wyjrzałam za okno. Dzień zapowiadał się słoneczny. Zeszłam na dół i wiedząc, gdzie co leży zrobiłam śniadanie dla mojej najlepszej.  Kiedy przygotowałam już kanapki i stawiałam herbatę na stół usłyszałam:
- Jeśli tak będzie zawsze to możesz u mnie zamieszkać na stałe.  – powiedziała zaspana Julie stojąc w progu.
- Haha no jasne. Siadaj i jedz. – powiedziałam z uśmiechem.
Zasiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy pałaszować nasze śniadanie. Po skończonym posiłku trzeba było oczywiście posprzątać, więc włożyłam brudne naczynia do zmywarki. 
- Jak z tym waszym wyjazdem?
- Będzie po mnie o 9. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że przyjedzie po mnie tutaj. – powiedziałam robiąc maślane oczy.
- Nie coś ty. A .. Ann emm nie wiem jak to powiedzieć.. czy ty coś planujesz?
- Chyba .. wiem o czym mówisz. Nie. To znaczy nie chce niczego przyśpieszać ani naciskać. Jadę tam, aby  przekonać się o tym co czuję. Co ma być to będzie, a ja nie zamierzam do niczego się zmuszać, ani planować.
- Masz rację. Jeśli coś ma się wydarzyć to się wydarzy. Chodź tu. – powiedziała i widząc moją minę przytuliła mnie.
- Kocham cię Jul.
- Ja ciebie też, ale ani słowa Lou hahaha. – roześmiałyśmy się.
Ucałowałam ją w policzek i poszłam na górę przygotować się. Najpierw wzięłam poranny prysznic i umyłam zęby. Wysuszyłam i rozczesałam swoje długie, blond włosy. Potem poszłam ubrać się w przygotowane wcześniej ubranie i pozostał mi tylko lekki makijaż. Przeciągnęłam rzęsy tuszem i zrobiłam delikatne kreski. 

Na policzki nałożyłam trochę różu, a usta pomalowałam bezbarwną pomadką.  Stanęłam przed lustrem, które wisiało na ścianie, aby zobaczyć końcowy efekt. Jak na mnie to wyglądałam dobrze, tak naturalnie, czyli w moim stylu. Rozejrzałam się po pokoju i nie spiesząc się podeszłam do szafki po mój telefon, wzięłam walizkę i zeszłam na dół.
- Ładnie ci w tej bluzce. – powiedziała siedząca na kanapie Julie.
- Ujdzie. – odpowiedziałam usadawiając swój tyłek obok niej.
- Może chcesz coś na drogę? Chleb i jakaś wędlina na kanapki się znajdzie albo jakiś jogurt.
- Nie dzięki, to podobno nie jest tak daleko, a przed chwilą jadłam. Niall pewnie też nie wyjdzie z domu bez śniadania.
- Aha, no to jak tak to okey.
- Julie, gdyby co to proszę cię, kryj mnie. Nie chcę, aby Hazz się denerwował. Powiedziałam mu, że nocuję u ciebie.
- Nie wiem czy to dobrze, że go okłamujesz, ale dobrze. Jeśli to ma ci pomóc w odnalezieniu swoich uczuć to okey.
- Dziękuję ci.
- Nie ma za co. – powiedziała z uśmiechem.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 8:56. Zaraz pewnie przyjedzie. Niecierpliwość mieszała się z lekkim strachem, ale w sumie to czego mam się bać? Przecież to mój przyjaciel. Co ma być to będzie – powtórzyłam w myślach.  Siedziałyśmy przy stole w kuchni, kiedy dał się dosłyszeć dzwonek do drzwi. Dziewczyna poszła otworzyć, a ja poprawiłam włosy i sznurówki. Z korytarza usłyszałam jak Jul mnie woła. Wzięłam walizkę w rękę i z uśmiechem podreptałam do korytarza, gdzie czekał już na mnie uśmiechnięty blondyn.
- Hej piękna. – powiedział.
- Cześć brzydki. – odpowiedziałam przytulając się na powitanie.



- To jedźcie już. Miłej zabawy. – oznajmiła żegnając się.
- Pa. – rzuciliśmy równocześnie.
Kiedy byliśmy już na dworze Niall wziął mój bagaż i włożył do bagażnika. Wsiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać o tym jak życie, co się działo u nas ostatnio, Nialler jak zwykle mnie rozśmieszał, gadaliśmy też o trasie, która zbliża się wielkimi krokami, kiedy nagle chłopak rzucił pytanie o to, czy nadal chce mieć tatuaż.
- Tak, ale ostatnio nie miałam czasu, a chciałam się wybrać. A dlaczego pytasz?
- A tak o. – odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem, po czym skręcił w jakąś uliczkę i zaparkował samochód.
- Dlaczego nie jedziemy dalej?
- Mam niespodziankę. Chodź.
Wysiedliśmy z samochodu, Niall zasłonił mi oczy przewiązując je chustką i zaczął gdzieś prowadzić. Byliśmy jeszcze w mieście, więc mógł wymyślić wszystko.
- Tylko mnie trzymaj, bo nie chcę się wywalić i potłuc zaraz przed trasą.
- Hahaha spokojnie, trzymam cię.
Uszliśmy kilka kroków dalej, po czym chłopak zatrzymał mnie i chyba wprowadził do jakiegoś pomieszczenia.
- Już mogę? – spytałam zniecierpliwiona i zaciekawiona.
- Jeszcze chwilaa. – obrócił mnie. – Już.
Ściągnęłam chustkę z oczu i ujrzałam pomieszczenie, na którego ścianach było wiele wzorów, a niedaleko nas stał napakowany mężczyzna z pokaźną ilością tatuaży na ciele.
- Niall czy to jest to o czym myślę?
- Salon tatuażu. – powiedział z uśmiechem. – Chcesz?
- Że teraz?
Kiwnął głową na tak. Byłam bardzo zszokowana, ale nie chciałam dalej z tym zwlekać.
- Ale robimy razem? – dopytałam z przekonującym uśmiechem nie puszczając jego dłoni.
- Razem albo w ogóle. – potwierdził.
Uśmiechnęłam się, a tatuażysta podał nam książkę z różnymi wzorami.
- Myślałam raczej nad napisem.
- Zakochane pary coraz częściej wybierają tatuaż, który sam ładnie wygląda, ale także współgra z drugim coś jak, na przykład klucz i kłódka. – wtrącił mężczyzna.
- Ale my nie jesteśmy.. – zaczęłam, ale blondyn mi przerwał:
- Dziękujemy, zastanowimy się.
Gdy mężczyzna odszedł, dźgnęłam Nialler’a w bok i ze śmiechem szepnęłam:
- Co to miało być?
- No co? – wyszczerzył zęby, a ja wywróciłam oczami.
Siedliśmy sobie, a niedługo potem chłopak, który miał robić nam tatuaż wrócił z książką z różnymi sentencjami, tekstami i ogólnie napisami, tak aby ułatwić nam wybór.  Po kilku minutach wybrałam swój idealny napis.
- Chyba ten. – powiedzieliśmy równocześnie, co wywołało u nas śmiech.
- Pokarz co wybrałaś. – powiedział blondyn, a ja wskazałam mu wybrany napis.
- ,,Never Lose Hope’’ – przeczytał. – Czyżby telepatia?
- Co? – spojrzałam na napis, który on wybrał.
,, Never Lose Hope’’ przeczytałam. To rzeczywiście albo telepatia albo.. przeznaczenie?
- Już wybraliśmy. – Niall zwrócił się do chłopaka.
- To kto pierwszy? – zapytał szykując swój ,,sprzęt’’.
- Chcesz iść pierwsza? – szepnął blondyn, no co kiwnęłam niepewnie głową na tak.
Kilka sekund później już siedziałam na fotelu wybierając miejsce, gdzie miałby znajdować się napis.
- No więc, gdzie robimy?
- Chyba tutaj. – odpowiedziałam wskazując miejsce po lewej stronie zaraz pod biustem, na żebrach.
- Chyba? – dopytał z uśmiechem tatuażysta.
- Na pewno. – stwierdziłam, po czym zdjęłam bluzkę i odsłoniłam to miejsce.

Poprosiłam Niall’a, aby podszedł bliżej i tak jak mogłam wtuliłam się w niego. Tatuażysta odcisnął mi wzór napisu w tym miejscu, wybrał igłę i zaczęło się. To był mój pierwszy raz to wiadomo, że bolało, ale nie tak jak się spodziewałam. Myślałam, że będzie dużo gorzej i fakt, że czasem miałam ochotę coś krzyknąć to dało się wytrzymać. Po jakichś 30/40 minutach chłopak skończył, nakleił mi folię ochronną i powiedział, że przez kilka godzin mam jej nie zdejmować. Następny w kolejce -  Niall. Widziałam zdenerwowanie w jego oczach, więc przytuliłam go i powiedziałam, że jak ja dałam radę to i on da. 
******************************************************************
Znowu nawaliłam. Przepraszam i obiecuję, że to się zmieni, ale miałam dokończyć go właśnie w sobotę, ale wypadły mi dwie imprezy i wróciłam późno :/ Mam nadzieję, że będziecie komentować <3 Iiii Bardzie dziękuję za tyle wyświetleń !!

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 42
- Już okey? – zapytał.
- Tak, już chyba dobrze.
Wytarłam ostatnie łzy, a Niall spojrzał mi głęboko w oczy. Tak trudno jest oprzeć się temu spojrzeniu, ale spuściłam wzrok.
- Masz zbyt piękne oczy, aby płakać.
- Niall. Dziękuję za wszystko… znowu.
- Nie ma za co. – mówiąc to ukazał rząd swoich białych zębów.
Popatrzyłam jeszcze raz na niego i pod wpływem jego spojrzenia uśmiechnęłam się. 
- Ja już będę lecieć. Już i tak poświęciłeś mi dużo czasu.
- Mógłbym poświęcić cały swój czas dla ciebie.  – powiedział to tak cichutko, że prawie ledwo dosłyszalnie, jakby nie chciał, żebym to słyszała.
Ponownie na niego spojrzałam, ale napotykając na drodze jego cudne oczy, spuściłam wzrok i wysiadłam z auta.
- Czekaj. Odprowadzę cię. – powiedział, wysiadając za mną.
 Bez słów poszedł ze mną do mojego miejsca parkingowego, a ja na koniec podziękowałam mu poprzez przytulenie i całusa w policzek.
- Poradzisz już sobie?
Pokiwałam twierdząco głową, a Niall odszedł w kierunku sklepu spoglądając jeszcze na mnie. Czym prędzej wsiadłam do samochodu i ruszyłam w drogę powrotną.  Kiedy przejechałam przez bramę i zaparkowałam, zobaczyłam jak zza drzwi wyłania się Harry nucąc coś i popijając energy drinkiem. Wysiadłam i dłońmi poprawiłam jakoś swój rozmazany tusz.  Podeszłam do bagażnika, gdzie znajdowały się zakupy i otworzyłam go.
- Hej. – powiedział Harry.
- Hej. – próbowałam odpowiedzieć normalnym głosem.
Chłopak pocałował mnie w policzek, ale gdy się odsunął chwycił lekko mój podbródek i zapytał:
- Ann, co się stało?
- Nic. – odwróciłam twarz.
- Przecież widzę. Płakałaś?
- Weźmiesz te zakupy? – zapytałam w odpowiedzi.
- Tak, ale powiedz mi. – objął mnie w pasie.
Wyrwałam się z uścisku i pobiegłam do domu. Nie wiem dlaczego taka była moja reakcja. Wbiegłam po schodach na górę, potem szybko do naszej .. . NASZEJ, mojej i Harry’ego.. ehh sypialni i rzuciłam się na łóżko. Nienawidzę płakać, bo wtedy zaczynam myśleć o wszystkich problemach i rozterkach, a wtedy płaczę jeszcze bardziej. I tak było i tym razem. Płakałam w poduszkę i w dupie już miałam tego całego Biebera, bo zastanawiałam się dlaczego muszę tak cholernie cierpieć z tego powodu, że nie umiem wybrać.  Postanowiłam wcześniej opuścić dom i mimo, że mieliśmy wyjechać z Niall'em jutro z rana, przenocuję dziś u Julie. W między czasie słyszałam jak Hazz woła mnie i prosi, abym zeszła, ale odkrzyknęłam tylko „Chce pobyć sama!!” . Wyjęłam walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Spakowałam kilka bluzek, dwie pary spodenek, jedną parę legginsów, sweter, bieliznę, jakieś buty i poszłam pospiesznie do łazienki poprawić swój makijaż i zebrać potrzebne kosmetyki. Wrzuciłam kosmetyczkę do torby, pozapinałam ją i ubrałam na siebie bluzę. Napisałam sms’a do Julie z prośbą o przenocowanie i zeszłam na dół, ciągnąc po schodach walizkę. Nie chciałam robić zbytniego hałasu, więc zamiast ciągnąć ją, chwyciłam w rękę i zniosłam. Kiedy byłam już na dole z kuchni wyszedł mój chłopak ubrany w fartuszek do gotowania.
- Co to jest? – zapytał wskazując na moją walizkę.
- Przenocują kilka nocy u Julie. – powiedziałam patrząc na swoje buty, tylko po to, aby nie spojrzeć  mu w oczy i się nie posypać.
- No dobrze, rozumiem, ale dlaczego mówisz mi dopiero teraz? Ann wiem, że coś się dzieje i nie ukryjesz tego przede mną. Najpierw wracasz zapłakana, nie chcesz mi powiedzieć co się stało, nie chcesz ze mną gadać, a teraz mówisz, że wyjeżdżasz. Kochanie co się dzieje? – podszedł i chwycił mnie za rękę, podnosząc mój podbródek, tak abym patrzyła mu w oczy.
- Nie martw się. Po prostu muszę przemyśleć kilka spraw. Ostatnio za dużo się dzieje, a przed trasą muszę poukładać kilka spraw.
- No dobrze. Podwieźć cię?
- Nie. Poradzę sobie.
Harry pomógł mi wnieść walizkę do samochodu. Kiedy usadowiłam się na miejscu kierowcy chłopak nachylił się do mnie przez okienko i cmoknął w usta. Miałam dziwne uczucie podczas tego pocałunku. No nic. Pomachałam mu na pożegnanie, na co odpowiedział tym samym.  Julie napisała, że nie mam co pytać, tylko wpadać. Tak też zrobiłam. Jechałam ulicami Londynu myśląc o jutrzejszym dniu. Miasto było wyjątkowo spokojne dzisiejszego dnia. Po kilkunastu minutach byłam pod domem mojej przyjaciółki. Wjeżdżając  na podwórko zauważyłam jak Loui wychodzi z jej domu i żegnają się buziakiem w usta. To było urocze. Bardzo się cieszę, że moi przyjaciele się zeszli. Zaparkowałam i wysiadłam z samochodu.
- Hej Ann! – rzuciła Julie.
- Cześć! – podeszłam i przytuliłam ją na przywitanie. – Chyba wam przeszkodziłam co? – zapytałam z zakłopotaniem.
- Hej. No coś ty. Babski wieczór, kumam.  – powiedział Lou puszczając oczko. – Ok to ja będę leciał. Pa dziewczyny!
- Pa. – powiedziałyśmy zgodnie.
- Zapraszam do środka kochana. – powiedziała.
Wyjęłam swoją walizkę z samochodu i przydreptałam do domu dziewczyny.
- Napijesz się czegoś?
- Kawy proszę.
- Okey. Chodź siadaj i opowiadaj.
Zdjęłam buty, zostawiłam walizkę w przedpokoju i weszłam do kuchni, gdzie znajdowała się dziewczyna.
- Ehh co mam mówić.. – powiedziałam ciężko wzdychając.
- No po pierwsze co się stało, że nie nocujesz u was? Pokłóciliście się?
- Nie, to znaczy mam jakiś dziwny humor..
Opowiedziałam jej o zajściu z Justinem, o tym jak Niall się zachował i o tym jak się czuję wobec ich dwóch.
- Kurde to słabo. Z jednej strony opiekuńczy Hazz, który wymyśla różne romantyczne rzeczy, z którym dobrze się bawisz i obecnie sypiasz, a z drugiej Nialler widać, że jest w tobie zakochany po uszy. Broni cię i jest równie opiekuńczy co Hazz, jest słodki, z tego co mówiłaś to spędzacie ze sobą niezapomniane chwile i mogłabyś z nim sypiać.
- Jul ! – krzyknęłam.
- No co? Mogłabyś..
- Błagam cię.
- Ehh no dobra.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, a potem Julie zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Przebrałam się w swoją piżamę i zeszłam do niej.
- Julie, jeszcze raz przepraszam, że zepsułam ci plany. Pewnie chciałaś spędzić ten wieczór z Lou.
- Przestań, nic się nie stało, a Lou i tak jest u mnie codziennie.
Uśmiechnęłam się szeroko. Siedzieliśmy popijając herbatę w salonie i oglądałyśmy jakiś film romantyczny. Około 23.40 poszłyśmy do siebie do pokoi. Siedziałam przy zgaszonym świetle i wpatrywałam się w rozświetloną ulicę przez okno.  Wzięłam swój telefon z toaletki i powróciłam na swoje miejsce przy oknie. Zobaczyłam dwie nowe wiadomości. Jedna to jak zwykle jakaś reklama, a druga była od blondyna. Przeciągnęłam palcem po ekranie i ukazała się wiadomość:
,, Przyjadę jutro po ciebie o 9, bo musimy wyjechać z rana.’’
,,Ok. Ale przyjedź do domu Julie, bo nocuję dziś u niej.’’
,, Nie ma sprawy. A czy coś się stało, że u niej nocujesz?’’
,,Nie, po prostu musiałyśmy urządzić sobie babski wieczór. :) ‘’
,,Aha :) Okey. To teraz śpij, grubasie ty mój ;) ‘’
,, Haha no dobrze. Kolorowych spaślaku :* ‘’
Odłożyłam telefon i wlazłam pod kołdrę. Gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki momentalnie zasnęłam. 
**************************************************************
Hejj !! Możecie mnie zabić za to, że tyle nie było nowego rozdziału, ale jestem na wakacjach i nie mam jak pisać za bardzo, ale spięłam dupe i jest 00:10 ale jest!! Mam nadzieję, że się podoba i będziecie komentować :)

sobota, 5 lipca 2014

Hejj :/ Przepraszam, ale w tym tygodniu chyba nie będzie nowego rozdziału, ponieważ jestem na wakacjach i nie jestem w stanie napisać :/ Nie obiecuję, ale może dodam, gdzieś około wtorku :)

sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 41
Uśmiechnęłam się i mocno w niego wtuliłam. Ostatni raz wyszeptałam mu ,,Kocham cię’’ , a on mocniej mnie do siebie przytulił.  Resztę dnia spędziliśmy w swojej obecności robiąc wszystko, począwszy od zwykłego oglądania telewizji do naprawdę głupich rzeczy. Ale zaczęło nam odwalać dopiero wieczorem.
- Zróbmy coś szalonego. – rzucił Harry, kiedy siedzieliśmy przytuleni na kanapie.
- Dobra. Mam pomysł, czekaj tu. – powiedziałam i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam swoją kosmetyczkę i kilka innych ‘’potrzebnych’’ rzeczy.
-  Haha po co to?
- Zrobimy sobie wzajemny make-up. Czekaj tylko zmyję ten.
Nasączyłam wacik i wytarłam swój makijaż.
- Już? – zapytał ucieszony, jak małe dziecko.
- Tak, ale błagam cię nie zniszcz mi kosmetyków. Haha będę żałować swojego pomysłu.
- Okey, okey, jakby co kupię ci nowe. – powiedział ze śmiechem łapiąc się za kredkę do oczu.
Siedliśmy na kanapie naprzeciwko siebie.
 – Zamknij oczko, moja rybo.
Zachichotałam tylko i zrobiłam to o co mnie poprosił.  Czułam jak próbuje zrobić prostą linię na moim oku. Robił to w taki sposób, że łaskotał mnie i nie mogłam usiedzieć normalnie.
- No, nie ruszaj się. – powiedział.
- Ale łaskoczesz! – powiedziałam przez śmiech.
Przestał na chwilę, popatrzył na mnie z politowaniem i odłożył kredkę na stół. Wiedziałam, że coś kombinuje. I nie pomyliłam się.  Przygwoździł mnie do kanapy, obezwładnił i zaczął łaskotać. Nienawidzę, gdy to robi, ale Hazz dobrze wie, że to mój słaby punkt.
- Hahahaha Harry! Haha przestań!
- Nie. – rzucił ze śmiechem i nadal mnie łaskotał.
Pękałam ze śmiechu. Jedyna rzecz, która mogła mnie uratować to ucieczka, ale jak, kiedy leży na mnie? Kopnęłam go lekko (ale tak aby poczuł) w jego czuły punkt i zrzuciłam z siebie. Uciekłam mu na taras, ale gdy zobaczyłam, że się podnosi zdecydowałam uciec na ulicę. Ze śmiechem ganiał mnie po osiedlu i na pewno byliśmy atrakcją osiedlową.  Niestety dorwał mnie, przerzucił przez ramię i powiedział, że za to, że musiał mnie ganiać czeka mnie kara. Wniósł mnie do domu i zaniósł na górę do sypialni. Wiedziałam o co mu chodzi. Harry postawił mnie na ziemi i zaczął całować. Najpierw usta, potem przeniósł się na szyję. 



Wiedziałam, że to mu nie wystarczy i dziś będzie chciał czegoś więcej.  I nie myliłam się. Pozwoliłam na to, aby ściągnął moją bluzkę i całował mój obojczyk, ale kiedy zabierał się za zapięcie mojego stanika powiedziałam:
- Wystarczy ci.
- Co? Ale..
- Nie ma ‘’ale’’. Nie dziś Hazz.
Nie chciałam, abyśmy robili to teraz, kiedy jestem przed wyjazdem z Niall’em. Poszłam do łazienki, umyłam się i wróciłam do naszej sypialni. Harry poszedł jeszcze po coś na dół, ale niedługo potem także przyszedł do mnie. Zrzucił z siebie ciuchy i trochę jakby zawiedziony szybko rzucił się na łóżko.



- Co jest? – zapytałam.
- Ale ty to jesteś..- powiedział, a ja skumałam, że chodzi o to, że miał ‘’na mnie ochotę’’.
- Oj tam, nie przesadzaj. – powiedziałam wyjmując z szafy jego koszulkę.
- Co ty robisz?
- Chcę dziś spać w niej. A co, nie mogę? – powiedziałam rozpinając stanik.
- Ehh. Możesz.
Widziałam, że próbował udawać obrażonego, ale kiedy szłam w stronę łóżka tylko w majtkach na spanie, powoli ubierając jego koszulkę, tak aby jak najdłużej moja klatka piersiowa zostawała odkryta, spoglądał na mnie z uśmieszkiem. Nie wstydzę się przy nim mojego ciała, zresztą tak jak on swojego przy mnie i czasem paraduje nago po całym domu, a ja mam ‘’atrakcje’’. 
- No nie obrażaj się, tylko daj całusa na dobranoc. – powiedziałam wchodząc pod kołdrę.
Hazz uśmiechnął się i spełnił moją prośbę. 


Następnego dnia wstałam dość wcześnie, gdyż byłam umówiona na kilka spotkań dotyczących trasy chłopców. Cztery spotkania jednego dnia, ehh no nieźle. Ubrałam się w bardziej eleganckie ciuchy niż zazwyczaj i poszłam zjeść śniadanie. Szybko zjadłam, wypiłam kawę i poszłam powiedzieć Harry’emu, że nie będzie mnie przez najbliższych kilka godzin w domu. Pożegnaliśmy się i pojechałam.  Kiedy załatwiłam już wszystkie sprawy na mieście i objechałam już wszystkich z kim miałam się spotkać, postanowiłam, że podjadę jeszcze do Lou Teasdale, żeby chwilę z nią pogadać. Na początku rozmawiałyśmy o trasie, ale potem nasza rozmowa zeszła na inne tory, kiedy do pokoju wkroczyła Lux. Ta mała jest niesamowita. 
- Mogę ją adoptować? – zapytałam ze śmiechem, kiedy to cudeńko wlazło mi na kolana.
- Haha a bierz ją sobie. – odpowiedziała również ze śmiechem Lou.
Gadałyśmy jeszcze jakiś czas, ale musiałam jeszcze podjechać do sklepu na małe zakupy. Kiedy weszłam do supermarketu  usłyszałam fajną piosenkę i zaczęłam ją sobie nucić pod nosem, ale wiele osób zaczęło się na mnie dziwnie gapić, a ja głupia zorientowałam się, że to mój telefon dzwoni. Szybko wyciągnęłam go z torebki odebrałam.
- Hallo?
- Hej skarbie. Jesteś jeszcze na mieście czy jedziesz już do domu? – usłyszałam głos Harry’ego.
- Teraz jestem w sklepie, a co?
- O to dobrze. To jak możesz to kup opakowanie tortilli, zgrzewkę piwa i ze dwa Twixy, okey?
- Dobra. Czy to oznacza, że dziś ty gotujesz?
- Yhyymm.
- Okey. Muszę kończyć. Widzimy się w domu. Pa.
- Pa. – odpowiedział.
Dokończyłam zakupy i skierowałam się na parking, gdzie zostawiłam samochód. Gdy pakowałam siaty z zakupami do bagażnika, poczułam czyjąś rękę na moim barku. Przeszedł mnie dreszcz i gwałtownie się odwróciłam. Za mną stał jakiś zakapturzony chłopak. Bardzo się bałam, a w pobliżu nikogo nie było, tylko puste samochody na podziemnym parkingu. Ze strachem zapytałam:
- O co chodzi?
Chłopak zdjął kaptur, a ja zamarłam. 


Wszystko wróciło, a po moim policzku spłynęła łza. Moim oczom ukazał się ktoś, przez kogo wróciłam do cięcia się, ktoś przez kogo nie mogłam w nocy spać. On..
- Hej. – powiedział, jak gdyby nigdy nic.
Stałam w bezruchu. Bałam się chociażby coś powiedzieć.
- Proszę nie bój się. – zbliżył się do mnie, a ja zaczęłam ciężej oddychać.
- Błagam zostaw mnie. – wyszeptałam błagalnie.
- Nie jestem tu, żeby ci coś zrobić. Naprawdę. Nic ci nie zrobię. – powiedział jeszcze bardziej się zbliżając, a ja dałam upust emocjom i łzy leciały po moich policzkach jak wodospad. Stałam oparta o tył mojego samochodu, gdy usłyszałam:
- Zostaw ją!!!
W tym czasie błyskawicznie podbiegł jakiś chłopak i odepchnął Justin’a tak, że poleciał na ziemię.  Mój ‘’wybawca’’ nie zważając na ochronę, która wzięła się nie wiadomo skąd, podbiegł do mnie, a ja zobaczyłam, że to nie kto inny, jak Niall, mój Niall.
- Wszystko dobrze? Nic ci nie zrobił? – zaczął wypytywać, a ja po prostu wpadłam mu w  ramiona.













Niestety ochrona szybko oderwała nas od siebie, a Justin podniósł się z podłogi.
- Nie! Zostawcie go! Błagam! – zaczęłam krzyczeć, gdy trzymali Niall’a i chcieli go gdzieś wynieść.
*Z perspektywy Niall’a.
Próbowałem im się wyrywać, ale byli silniejsi ode mnie. Kurwa! Czy on nie może zostawić jej w spokoju?!
- Zostawcie mnie do cholery! – zacząłem krzyczeć.
Bieber popatrzył na płaczącą Ann, która błagała, żeby mnie zostawili, zrobił gest rękami, a ci jego ochroniarze postawili mnie z powrotem na ziemię. Szybko podbiegłem do Annie i przytuliłem ją, po czym kazałem stanąć za sobą.
- Dam sobie radę, idźcie. – wyszeptał Justin do ochrony.
- Panie Bieber, lepiej zostaniemy. – odezwał się jeden z nich.
- Idźcie! – krzyknął.
- O co tu do cholery chodzi?! Nie możesz dać jej spokój?! – wykrzyczałem.
- Nie chce jej nic zrobić! Nie po to tu jestem! Proszę cię, Ann daj mi chwilę. Muszę z tobą porozmawiać. – zwrócił się do niej, a ja poczułem jak Ann mocniej ściska moją rękę.
- Niall… - szepnęła.
- Tak?
- Zostaw nas. – zatrzymała się. – Ale nie odchodź daleko, proszę.
- Na pewno tego chcesz?
Nieśmiało kiwnęła głową na tak, a ja odszedłem kawałek.
***
Niall odszedł kawałek ciągle na mnie spoglądając. Bałam się, ale wiem, że Niall tu jest. Popatrzyłam na Justin’a, który się zbliżył.
- Nie podchodź! – krzyknęłam.
Zatrzymał się i powiedział:
- Annie to wszystko nie tak miało wyglądać. Przepraszam. Ja naprawdę nie chce ci nic zrobić, a jestem tu, bo dowiedziałem się, że tu będziesz i..
- Skąd?!  - przerwałam mu. – Skąd wiedziałeś, że tu będę?! Śledzisz mnie?!
- Nie. To nie tak. Po prostu chciałem cię przeprosić.
- Przeprosić?!! Po tylu miesiącach?!
- Tak..
Łzy znowu płynęły mocniej, a ja nie wytrzymałam.  Podeszłam do chłopaka i wymierzyłam mu siarczysty cios w policzek. Musiał być mocny, bo chłopak odwrócił twarz, a mnie rozbolała ręka.  Justin spojrzał na mnie, a do mnie dotarło to co przed chwilą zrobiłam. Odsunęłam się od niego w przestrachu i zawołałam Niall’a, który błyskawicznie się pojawił.  
- Proszę, zabierz mnie stąd. – wyszeptałam.
Blondyn objął mnie i zaprowadził mnie do swojego auta.
- A co z moim autem? – zapytałam jeszcze przez płacz, gdy już wsiedliśmy.
- Nie martw się teraz o to. Zamknęłaś je?
Kiwnęłam twierdząco głową i po prostu przytuliłam się do chłopaka. Za dużo emocji. Łzy zamoczyły mu lekko koszulkę, ale nie przejmował się tym, tylko dalej trzymał mnie w objęciach.
- Niall.. dziękuję, że mi pomogłeś.
- To mój obowiązek. Pamiętasz? Obiecałem ci kiedyś, że już nikt cię nie skrzywdzi i dotrzymam słowa.
Wtuliłam się mocniej i po cichu zapytałam:
- Skąd ty się w ogóle tam wziąłeś?
- Przyjechałem zrobić jakieś zakupy na jutro. Wiesz co? Dobrze, że jedziemy. Będziesz mogła odpocząć od tego wszystkiego.


Wciągnęłam powietrze i poczułam zapach jego perfum, a z perfumami poczułam coś więcej. W tamtym momencie poczułam ile dla mnie znaczy…
******************************************************************
Hej :) No i macie 41 rozdział :) Szczerze powiem, że mam już plany na zakończenie i postanowiłam zrobić to według własnego pomysłu. Bardzo liczę się z waszym zdaniem i nie chcę, abyście byli zawiedzeni, więc najpierw dodam zakończenie, które uważam za najlepsze (tzn będę się kierować w następnych rozdziałach do tego zakończenia), a jeśli wam się naprawdę nie będzie podobało, jestem gotowa, aby napisać drugie, ale to na sam koniec. Piszcie co sądzicie o tym rozdziale :)