Rozdział 22
***
- Czemu krzyczeliście? – zapytałam przejęta.
- Małe nieporozumienie. Nie martw się. – powiedział Niall.
- Zbierajmy się do domu. – powiedział Harry łapiąc mnie za
rękę.
- Yyy …Ann nie ma ze sobą rzeczy, a na dworze jest chłodno.
Może zostaniecie tutaj na noc, a rano pojedziemy po twój telefon i rzeczy. –
zwrócił się do mnie Niall.
- To chyba dobry pomysł. – powiedziałam.
- No dobrze. – zgodził się Harry.
Chłopaki rozłożyli kanapę, na której mieliśmy spać z
Harry’m. Niall powiedział, że zostawi nas samych i przejdzie się. Gdy chłopak
wyszedł, Harry podszedł do mnie.
- Kochanie jestem
przy tobie i już zawsze będę. Zawsze sobie radziliśmy i tym razem
poradzimy. Annie kocham cię. – w tym momencie dotknął mojej ręki i moich blizn.
– Nawet nie wiesz, jak mi przykro, że przeze mnie to zrobiłaś.
- To nie twoja wina..
- Moja… Gdybym cię nie zostawił..
- Musiałeś jechać do rodziny, oni cię potrzebowali..
- Tak, ale ty też mnie potrzebowałaś, a jesteś dla mnie
najważniejsza.
Po tych słowach poleciała mi łza. Nie wiem, dlaczego. Moje
emocje się jeszcze chyba nie uspokoiły.
- Błagam tylko nie płacz.. – przytulił mnie.
- Nie, to chyba ze szczęścia, że mam cię przy sobie.
Dotknął mojego podbródka i powiedział:
- Choćby nie wiem jak źle było, zawsze będę przy tobie. –
zaraz po tym zdaniu mnie pocałował. – A to jest..? – wskazał na mój wisiorek.
- Dostałam to od Niall’a.
*Z perspektywy Harry’ego.
Od Niall’a…
……. ……. Od Niall’a…
***
- Pójdę zrobić kolację. – powiedziałam.
- Poczekaj. – powiedział, gdy się podnosiłam. – Bardzo
tęskniłem. – powiedział z uroczym uśmiechem i pocałował jeszcze raz, tym razem
namiętniej.
Poszłam przygotować coś do jedzenia. Zrobiłam grzanki, a
Niall’a nadal nie było. Zaczynałam się martwić. Siedzieliśmy z Harry’m przy
stole, jedząc grzanki i popijając kakaem. Przejmowałam się, bo chłopak jeszcze
nie wrócił. Brałam właśnie głęboki łyk cieczy, kiedy usłyszałam dźwięk
otwierających się drzwi. Wstałam jak poparzona i pobiegłam do korytarza. Moje
zachowanie chyba zdziwiło i Harry’ego i
Niall’a.
- Czemu tak długo cię nie było? Martwiłam się.
- Byłem na spacerze.
Niepotrzebnie się martwiłaś.
- O przyjaciół zawsze będę się martwić. Chodź zrobiłam
kolację.
Niall usiadł naprzeciwko Harry’ego, a Hazz jakoś tak
nieprzyjemnie na niego popatrzył. Podałam im kolejną porcję grzanek i dolałam
kakaa.
- Co do przyjaźni, naprawdę bardzo przykro mi z powodu
Louis’a. – powiedziałam.
- Louis’a? Dlaczego?
- Jak to? To wy nic nie wiecie?
Popatrzyli na siebie i pokręcili przecząco głowami.
- On i Eleanor to już koniec..
- Przecież oni tak się kochali.. – powiedział Harry
przegarniając palcami włosy.
- Kochali… - powiedziałam.
- Kurde, nasz przyjaciel rozstał się z dziewczyną, a my nic
nie wiedzieliśmy. – powiedział Niall.
Przez resztę wieczoru, siedzieliśmy rozmawiając, ale mi zachciało
się w pewnym momencie spać. Pożegnałam się z chłopakami, a Hazz powiedział, że
zaraz do mnie przyjdzie. Poszłam jeszcze na chwilę do łazienki i położyłam się
do łóżka. Jeszcze nie spałam i chyba czekałam na Harry’ego. Widziałam, że
światło w kuchni zgasło, a Niall wchodzi po schodach na górę.
- Jeszcze nie śpisz, księżniczko? – zapytał Harry rozbierając
się.
- Czekałam na ciebie. – uśmiechnęłam się.
Brunet położył się obok mnie, a ja po cichu zapytałam:
- I co z wujkiem?
- Lepiej. Był w szpitalu, ale lekarz pozwolił mu wrócić do
domu. – odpowiedział szeptem.
Położyłam rękę na jego policzku i dotknęłam swoim czołem
jego czoła. Harry ostrożnie mnie pocałował i wsunął swoją rękę pod moje
spodenko-bokserki kładąc dłoń na moim pośladku, lekko masując.
- Jakoś tak dziwnie, jak masz na sobie te bokserki. –
powiedział swoim seksownym, zachrypniętym głosem.
- Hazz, nie dziś. Nie mam ochoty.
- Dobrze. To daj buziaka. Hmm?
Pocałowałam go i wtuliłam się mocno.
- Dobranoc Harry.
- Dobranoc skarbie.
Usnęliśmy. Obudziłam się w środku nocy, gdyż było mi bardzo
gorąco. Zaczęłam się odkrywać, ale nie pomagało. Harry także nie leżał
przykryty. Postanowiłam zdjąć bluzkę. To nic, że nie miałam bielizny. Nie
wstydziłam się przy nim swojego ciała. Usiadłam i zdjęłam ją. Harry poruszył
się i otworzył nieprzytomne oczy.
- Co jest? – zapytał.
- Nic, śpij. Zdejmę tylko bluzkę.
- Okey.
Położyłam się i przykryłam biust rogiem kołdry. Było mi
trochę chłodniej, ale nie usnęłam od razu. Myślałam o Niall’u i Harry’m,
trzymając w ręce wisiorek od blondyna, którego nie zdjęłam. Harry lekko się
podniósł i popatrzył na mnie półprzytomnymi ślipiami.
- Czemu nie śpisz? – znowu opiekuńczo zapytał.
- Jakoś tak, nie mogę usnąć.
- Chodź, ślicznoto.
Przybliżył się, położył rękę na mojej nodze i pocałował mnie
w ramię.
- Śpij kochanie.
Odwróciłam się i pocałowałam mówiąc: ,, Dobrze, kociaku.’’
Obudziłam się około 8.30. Usiadłam na łóżku i ubrałam bluzkę. Poszłam do
łazienki się załatwić. Gdy wróciłam Harry nadal spał, a przecież mieli pojechać
po moje rzeczy. Chłopak leżał na brzuchu, a ja podeszłam i lekko poklepałam go
po pośladkach.
- Lou przestań. – powiedział, nawet się nie odwracając.
Zaśmiałam się, gdyż wiem, że są jak bracia, ale czasem
zachowują się śmiesznie.
- No dobrze, już cię nie dotykam.
Gdy tylko usłyszał mój głos odwrócił się i uśmiechnął.
- A to ty.
- Ja. Wstawaj Harroldzie.
- Nieee. Połóż się obok mnie jeszcze.
Usiadłam na jego
plecach tak, że moje nogi były po obu stronach jego ciała i zaczęłam delikatnie
masować mu barki.
- O jak dobrze.
Masowałam jeszcze przez chwilę, a potem powiedziałam:
- Harry, wstawaj.
- Nie.
- Wstawaj!
- Nie. – szedł w zaparte.
Postawiłam na swoim i zepchnęłam go z łóżka.
- A teraz do łazienki marsz. – zaśmiałam się.
- Weźmiesz ze mną prysznic?
Przybliżyłam się i potarłam swoim nosem o jego.
- Nie misiu. Idź, bo musicie pojechać po mój telefon.
- Buziak i idę.
- Co ty z tymi buziakami?
- Lubię się z tobą całować.
- Masz szczęście, że ja z tobą też.
– zrobiłam to o co poprosił.
Rozdział 23
*Z perspektywy Niall’a.
Zszedłem na dół, a oni się
całowali. .. .. Czy to co działo się przez ostatnie dni nic dla niej nie
znaczyło?
- Hej Niallerku. – powiedziała.
- Hej.
- Cześć. – powiedział Harry.
Annie podeszła do mnie i
przytuliła.
- Możemy potem pogadać? –
zapytałem.
- Jasne.
- To idę się ogarnąć, a wy sobie
rozmawiajcie. – oświadczył Harry.
Wyszliśmy na taras, bo nie
chciałem, żeby Harry cokolwiek słyszał.
- Brrr, trochę chłodny ten poranek.
– powiedziała, a ja dałem jej swoją bluzę.
- Słuchaj.. – podrapałem się po
głowie nie wiedząc jak zacząć. – Jesteś dla mnie bardzo, bardzo ważna i to co
się ostatnio między nami działo…
- Chyba wiem do czego zmierzasz.
Niall, posłuchaj ja nie jestem pewna do końca swoich uczuć. Musisz dać mi
trochę czasu. Teraz, gdy jest Hazz, chcę z nim spędzić trochę czasu, ale nie
chciałabym zrywać z tobą kontaktu. Bądźmy przyjaciółmi, a ja spróbuję poukładać
swoje życie, a czas pokaże co będzie dalej. Nie mogłabym być z Harry’m i no nie
wiem.. całować się z tobą. Nie mówię, że to co się między nami działo nic dla
mnie nie znaczy, tylko po prostu ja nie umiem ,,działać na dwa fronty’’.
- Rozumiem. Poczekam i dam ci tyle
czasu ile będziesz potrzebowała.
- Jesteś kochany. Mogę mieć do
ciebie prośbę?
- Oczywiście.
- Przypilnuj Harry’ego, żeby nie
zrobił żadnego głupstwa, jak tam będziecie.
- Spróbuje, ale jeśli natkniemy się
na tego idiotę to nie wiem.. Sam mam ochotę jeszcze raz mu przywalić.
- Niall, nie zróbcie żadnych
głupstw. Tamtym razem Justin nie wniósł oskarżenia, ale mógł..
- On?! Niech się cieszy, że to my
nie wnieśliśmy na niego oskarżenia w twojej sprawie. Czop jeden..
- Chodźmy do środka.
Weszliśmy do domu, a po jakichś 15
minutach chłopcy stali już w drzwiach i żegnali się ze mną.
- Tylko grzecznie. – powiedział
Harry.
Pojechali, a ja postanowiłam wejść
na swojego Twitter’a. Wyjęłam laptopa Harry’ ego z torby. Ma słodkie hasło: ,,annmakemealive’’.
Mam konto, ale nie wchodzę za często. Nikt i tak mnie nie czyta, po za tym nie
mam czasu.. Zalogowałam się i zobaczyłam coś dziwnego. Mnóstwo osób nagle się
mną zainteresowało i dało follow. Ale dlaczego? Przecież ani ja, ani Harry nie
mówiliśmy w mediach, że jesteśmy razem. Hmmm… Było kilka pytań, o to co mnie łączy z
Harry’m, ale było też coś co mnie dobiło. Hejty… mnóstwo hejtów.. Przecież oni
w ogóle mnie nie znają. Jak mogą pisać takie okropne rzeczy… tyle wyzwisk..
Jakaś grupka dziewczyn ciągle wszędzie mnie oczerniała.. Pewnie fanki 1D…
Rozpłakałam się.. Ktoś wysłał mi link do różnych artykułów ze stron
plotkarskich. Pisali tam, o tym, że jestem kolejną laską, którą bawi się Harry,
że nikt nie wie co nas tak naprawdę łączy, że lecę tylko na jego kasę i na to,
że jest sławny i wiele innych kłamstw.. Byłam
w rozpaczy.. znowu.. Chwyciłam
wazę, która stała obok na stole i mimowolnie rozbiłam ją o podłogę. Nie
powinnam, ale…. Ciągle płacząc wzięłam się za sprzątanie szczątków. Pocięłam
przy tym ręce, gdyż kawałki były ostre. Kręciło mi się w głowie. Jeszcze nigdy
nie spotkałam się z taką falą nienawiści. Wybiegłam z domu, tak jak stałam. Bez
butów, w ubraniach Niall’a i roztrzęsiona. Łzy ograniczały mi widoczność.
Biegłam chwilę, nawet nie wiem gdzie, po prostu przed siebie. Usłyszałam klakson samochodu i…
*Z perspektywy Harry’ego.
Dojechaliśmy na miejsce. Modliłem
się, żeby nie spotkać Biebera. Gdybym go tylko zobaczył.. chyba trafiłby do
szpitala.. Szedłem za Niall’em. Doszliśmy do jej garderoby, a Niall stanął
nieruchomo.
- To tu się to stało..
- Dzięki, że mu nawaliłeś.
- Spoko. Jej dobro jest
najważniejsze.
- Ej, bo pomyśle, że się w niej
kochasz. – zaśmiałem się mimo, że nie było mi do śmiechu.
- Ta…
***
*Z perspektywy Niall’a.
Wzięliśmy jej rzeczy: ubrania,
telefon i torebkę i już mieliśmy wychodzić, kiedy do Harry’ego zadzwonił
telefon. Zobaczyłem Biebera.
Chciałem podejść i mu wygarnąć, ale
Hazz stanął jak wryty, a jego wyraz twarzy był taki jakby ktoś umarł.
- Annie miała wypadek.
- Że co?!!
- Szybko jedziemy!
Dobiegliśmy na parking i pognaliśmy
do szpitala. Annie miała wypadek.. Oby nic jej nie było. Ręce mi się trzęsły.
Byłem mega przejęty. Moja Ann..
***
*Z perspektywy Harry’ego.
Wpadliśmy do szpitala i pobiegliśmy
na pierwsze piętro. Na korytarzu zauważyłem jak z jednej sali wychodzi mnóstwo
pielęgniarek i doktorów, którzy wieźli łóżko. Na nim leżała ona… Z głowy
leciała jej krew i była nieprzytomna. Szybko podbiegłem i zapytałem, dokąd ją
wiozą. Jedna z pielęgniarek powiedziała, że na salę operacyjną. Mój świat
rozpadł się na milion kawałków.. Oparłem się o ścianę i schowałem twarz w
dłoniach. Nie mogłem powstrzymać łez. Niall usiadł, oparł łokcie na kolanach i
był nie mniej przejęty niż ja. Byliśmy zdołowani. Myślałem tylko o niej.
Zauważyłem Josh’a wychodzącego z sali, z której przed chwilą wywieziono Annie.
To on mnie powiadomił.
- Josh. – podszedłem.
- Harry, Niall. Jesteście już.
- Josh, co się stało? – zapytał ze
łzami w oczach Niall.
- Jechałem do ciebie w sprawie tego
o czym ostatnio rozmawialiśmy, ale droga była nieprzejezdna , bo był jakiś
wypadek. Wszędzie było mnóstwo policji, a ja postanowiłem zobaczyć o co chodzi.
No i wtedy, zobaczyłem jak wkładają ją na noszach do karetki.
Josh zadzwonił do chłopaków i
opowiedział im o tym, bo ani ja, ani Niall nie byliśmy w stanie. Po pół godziny
na korytarz, w którym byliśmy wpadł jak poparzony Louis. Jest z nią bardzo
związany, dlatego jemu także szkliły się oczy. Potem dojechali jeszcze Zayn i
Liam. Wszyscy chcieli być przy Annie z którą nie wiedzieliśmy co tak naprawdę
się dzieje. Siedzieliśmy pod salą operacyjną już drugą godzinę i
niespodziewanie z sali pospiesznym krokiem wyszła pielęgniarka. Wszyscy
zerwaliśmy się na nogi i podbiegliśmy do niej.
- Co z nią? – dopytywaliśmy, ale
ona kazała nam się odsunąć i powiedziała, że Ann straciła bardzo dużo krwi
przy operacji.
***********************************************************************
Sorka, że tak późno, ale nie miałam jak wcześniej. Przykro, że nie komentujecie i zastanawiam się nad usunięciem stronki. Mam nadzieję, że będziecie się udzielać. :/


Zawaliste! Pisałaś że jak bg 5kom to bd szybciej więc prosze:
OdpowiedzUsuńNastępne plisss
OdpowiedzUsuńNext!!! Kiedy bd?
OdpowiedzUsuńKiedy będzie nowy rozdział? :3
OdpowiedzUsuńNie możesz usunąć! Ja chcę jutro następne! <33
OdpowiedzUsuń