sobota, 29 marca 2014

Rozdział 14
Z jednej strony było mi smutno, ale z drugiej strony jakaś część mnie była szczęśliwa, że Niall będzie przy mnie. Usiadłam przy stole i wyjęłam telefon. Nie wiem dlaczego go wyjęłam . Po prostu taki impuls. Przeglądałam kontakty i doszłam do litery ,,N’’.  Niall Horan.. Naszła mnie myśl, żeby do niego zadzwonić. Chciałam usłyszeć jego głos. Przy Harry’m nie myślę tak o nim, ale teraz….. Moje rozmyślania przerwał telefon. Jakiś zastrzeżony numer.
- Hallo? – odebrałam niepewnie.
- Jesteś sama? Zaraz u ciebie będę. – powiedział jakby znajomy głos.
- Ale kto mówi?!
Nie usłyszałam odpowiedzi. Przestraszyłam się. Co teraz zrobić? Jeśli to jakiś zboczeniec? A jeśli to tylko żart? Poczekam, może nic się nie wydarzy. Na wszelki wypadek zamknęłam drzwi na klucz. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po jakimś czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. Serce zaczęło mi mocniej bić. Powoli podeszłam do drzwi i uchyliłam je. Zakapturzony chłopak wepchnął mnie do środka i sam wbiegł zamykając przy tym drzwi. Byłam tak wystraszona, że zaczęłam krzyczeć. Nie widziałam jego twarzy. Chłopak przycisnął mnie do ściany, położył rękę na moich ustach i powiedział:
- Annie nie krzycz.- ściągnął kaput, a moim oczom ukazały się potargane blond włosy.
 Chłopak zabrał rękę z moich ust.
- Niall, to ty. – odetchnęłam – Nawet nie wiesz jak się przestraszyłam.
- Przepraszam. Musiałem się gdzieś schować i tu było najbliżej. Paparazzi zaczęli mnie śledzić i w ogóle jakaś masakra! Jeszcze mi się telefon rozładował i musiałem zadzwonić  z pożyczonej komórki.
- Rozumiem.. Czekaj, czekaj, ale jeśli rozładował ci się telefon, skąd wziąłeś mój numer?
- Znam na pamięć.
Nic nie powiedziałam. Uśmiechnęłam się tylko.
- Czy mogę tu trochę zostać i przeczekać?
- No jasne. Harry’ ego i tak nie ma, a mi przyda się towarzystwo. Fajnie, że jesteś. – mówiąc to przytuliłam się do niego.
Podeszłam do okna.
- Czym przyjechałeś?
- Terenówką. Postawiłem ją tam. – wskazał mi miejsce obok domu.
- A ta czarna furgonetka?
- Co? – podleciał do okna przy, którym stałam. - O nie! To oni! Jak ja wrócę do domu? – zmartwiony oparł się o parapet.
- Jeśli chcesz możesz zostać tu na noc. – oznajmiłam.
- Emm, dzięki. – powiedział uśmiechając się.
Lubię jego uśmiech. Trochę się speszyłam, więc spuściłam głowę i poszłam do kuchni. Był już wieczór. Chciałam wziąć prysznic, a potem obejrzeć jakiś film. Weszłam do łazienki i zobaczyłam Niall’a w samych bokserkach. Jego mokre włosy wyglądały.. szybko otrzeźwiałam i zobaczyłam, że chłopak patrzy na mnie ze zdziwieniem.
- Jejku, przepraszam. Już wychodzę. Ja tylko chciałam.. Nie widziałam, że jesteś w łazience. – nie mogłam oderwać wzroku od jego klaty.
Chłopak uśmiechnął się i powiedział:
- Spoko. I tak już wychodzę.
Wytarł jeszcze włosy ręcznikiem i wyszedł. Zaczęłam się rozbierać. Ściągnęłam już bluzkę i spodenki. Nagle do łazienki wparował Niall:
- Zapomniałem.. – nie dokończył.
Spojrzał na mnie i słodko zasłonił oczy. Zaśmiałam się. Zauważyłam jego zegarek przy umywalce. Wzięłam go i w samej bieliźnie podałam chłopakowi. Podając go zabrałam jego rękę z jego niebieskich oczu.
- To słodkie.. – powiedziałam z uśmiechem wpatrując się w jego oczy – ale nie musisz. Przyjaźnimy się.
Niall uśmiechnął się nieśmiale. Ucałowałam go w policzek.
- Jeśli pozwolisz to chciałabym już się..
- A tak, już idę.
Chłopak wyszedł, a ja wzięłam prysznic.
*Z perspektywy Niall’a
Kiedy zobaczyłem ją i je ciało.. Milion myśli przewinęło mi się przez głowę. Tak bardzo chciałem ją pocałować. Teraz jest z Harry’m i nie mogę tego zniszczyć. Za bardzo mi na nich zależy. Czy gdyby wiedziała co do niej czuję byłoby inaczej?
***
Ubrałam się w swoją piżamę i poszłam do Niall’a.
- Masz ochotę na wino? – zapytałam.
- Białe czy czerwone?
- Czerwone.
- To chętnie. – uśmiechnął się.
- To ja pójdę po kieliszki, a ty proszę rozpal w kominku.
- Okey.
Już miałam pójść do kuchni, kiedy zorientowałam się, że coś jest niechalo. Niall siedział w swoich ubraniach. Na pewno chciałby jakieś ,,świeże’’. Poszłam jeszcze na górę i poszukałam jakąś podkoszulkę i spodenki Harry’ ego. Wzięłam je dla Niall’a. Harry nie powinien się obrazić, przecież to przyjaciele. Trochę się martwiłam. Hazz miał zadzwonić jak tylko dojadą. Do tej pory żadnej wiadomości od niego. No nic pewnie jest zajęty. Zeszłam na dół. W kominku było już napalone, a Niall siedział na kanapie i chyba czekał na mnie.
- Trzymaj. – podałam mu ciuchy – To Harry’ ego. Przebierz się.
- Dzięki. Nie odmówię. Umyłem się, ale te ubrania trochę zajeżdżają. Ochlapał mnie samochód i wlazłem w jakieś krzaki.
Rozbawiło mnie to. Niall jest taki uroczy. Poszłam po wino i kieliszki, a Niall wrócił przebrany.
- I jak? Wyglądam teraz jak Harry Styles. – zaczął się wygłupiać.
Kiedy przestałam się śmiać powiedziałam:
- Tak, wyglądasz jak on.
Siedliśmy w salonie.
- Otworzysz? – zapytałam podając butelkę wina.
- Masz korkociąg?
- Zaraz sprawdzę. Gdzieś chyba był.
Poszłam go poszukać. Kiedy wróciłam zobaczyłam, że Niall siedzi na kanapie i stroi gitarę. Gitara Harry’ ego…… Hazz.. i żadnej wiadomości.  Siadłam obok niego, a korkociąg położyłam na stole. Niall odłożył gitarę i otworzył wino. Napiliśmy się, a ja poprosiłam go, aby coś zagrał.





















Grał, a ja słuchałam.
- Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
- Chyba ,,You & I’’.
- To ja będę grać, a ty śpiewaj. Okey?
- Ale ja nie umiem.
- Tak, słyszałem kiedyś przed próbą. Oj no dawaj. Proszę.
- Graj. – powiedziałam po cichu.
Niall grał tą śliczną piosenkę i śpiewaliśmy ją razem. Chociaż i tak uważam, że nie umiem.
- Masz talent nie tylko do tańca. – powiedział.
Spuściłam głowę i posmutniałam.  Przypomniały mi się wszystkie momenty zwątpienia w moim życiu.
- Ann co się dzieje? – zapytał przysuwając się.
- Nic, przepraszam. Tylko jak ktoś mówi mi takie rzeczy to nie mogę uwierzyć. Zawsze wszyscy mi mówili, że mam nie śpiewać, nie tańczyć tylko zająć się czymś pożytecznym. Nie mogłam się za bardzo rozwijać. Musiałam się z tym kryć. W ogóle moje dzieciństwo nie było kolorowe. Wiele razy się cięłam. – mówiąc to łza poleciałam mi po policzku.
- Tylko nie płacz. Jeśli to trudne dla ciebie to nie mów o przeszłości. Zapomnij o niej. Jestem tu obok. Wszyscy jesteśmy. Pamiętaj, że możesz liczyć na mnie i na chłopaków. Chodź tu i nie płacz. – Niall przytulił mnie bardzo czule.
- Jesteście,… jesteś wspaniały. Próbuję zapomnieć i żyć teraźniejszością, ale czasem to trudne. Cieszę się, że was poznałam. – mówiąc ,,was’’ tak naprawdę miałam w tej chwili namyśli jego, ale przecież jest jeszcze Harry, no i reszta chłopaków.
Wtuliłam się mocno w Niall’a i siedzieliśmy tak przy kominku.
*Z perspektywy Niall’a.
Kurde, chciałbym ją teraz pocałować i nadal trwać w tym uścisku, a potem móc zasnąć obok niej..
***
Nie chciałam, żeby wypuścił mnie z rąk, ale musiałam przygotować mu miejsce do spania.
- Pójdę pościelić ci w gościnnym na górze.
- Okey. Ja sobie jeszcze tu posiedzę.
Poszłam i wyjęłam czystą pościel, rozłożyłam kanapę. Zeszłam na dół do chłopaka. Podchodząc do niego powiedziałam:
- Masz już pościelone. Będę już szła spać. Jutro trzeba rano wstawać. A właśnie, pojedziesz tam ze mną?
- Tak. Już o tym gadałem z Harry’m i będę tam z tobą jeździł dopóki będzie trzeba. – uśmiechnął się.



















Ucałowałam go w policzek i powiedziałam ,,Dobranoc’’. Blondyn odpowiedział tym samym i dodał uroczy uśmiech. Poszłam do sypialni i położyłam się do łóżka. Nie mogłam spać, kręciłam się z boku na bok. Słyszałam jak Niall kładzie się spać w pokoju obok. Było już po północy, a ja dalej nie spałam. Postanowiłam przejść się po domu. Coś zaciągnęło mnie do pokoju, w którym spał chłopak. Stanęłam w drzwiach i przyglądałam mu się.
- Ty też nie możesz spać? – zapytał po cichu.
- Tak. – odpowiedziałam szeptem.
- Jak chcesz to chodź. Może tak uśniesz. – przesunął się robiąc mi miejsce.
- No w sumie przyjaźnimy się. Emm no dobrze.
Położyłam się obok niego. Niall przykrył mnie, a ja przysunęłam się do niego tak, że moje plecy oparte były o jego nagą klatkę piersiową. Chłopak niepewnie i delikatnie położył na mnie rękę przysuwając do siebie jeszcze bardziej. ,, To tylko przyjaciel. Nie robimy nic złego. To nie zdrada.’’ – powtarzałam sobie, ale przecież to prawda. Przy nim zasnęłam szybko.


Rozdział 15
Rano, gdy się obudziłam zobaczyłam, że chłopak siedzi i przygląda mi się.
- Cześć. – powiedział widząc, że już nie śpię.
- Hej. – odpowiedziałam przecierając oczy.
Usiadłam obok niego i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Zaraz musimy się zbierać, jeśli mamy zdążyć. Chyba nie ma sensu, żebyś jechał do domu po ubranie. Dam ci coś Hazzy. Będzie szybciej.
- Zgoda. Odzywał się wczoraj do ciebie?
- Nie, żadnej wiadomości. Martwię się o niego. Nie będę dzwonić na razie, nie chcę przeszkadzać. Podobno z jego wujkiem nie jest za dobrze.
- Znam go i wiem, o którego chodzi. Mają ze sobą świetny kontakt i są blisko. Harry pewnie to bardzo przeżywa.
- Oby wszystko skończyło się dobrze.
- Na pewno tak będzie. –uśmiechnął się blondyn.
- Idę się ogarnąć i zrobić coś na śniadanie.
- To dobrze, bo jestem głodny.
- A kiedy ty nie jesteś.
Oboje zaczęliśmy się śmiać, a Niall zaczął mnie łaskotać. Wygłupialiśmy się na łóżku. Brzuch mnie rozbolał ze śmiechu. Zeszłam na dół i przygotowałam naleśniki. Zjadłam kilka podczas robienia, a resztę postawiłam na  stole razem z syropem klonowym. Poszłam na górę się przebrać, umyć zęby i pomalować się.
*Z perspektywy Niall”a.
Gdy zszedłem na dół, w kuchni na stole zobaczyłem górę naleśników. Annie jest świetna. Zjadłem je wszystkie i były pyszne. Myślałem o tym co zdarzyło się w nocy. Niby nic takiego, ale taka mała bliskość z nią to… emmm….. no… Ogarnąłem się i poszedłem się przebrać. Annie wyjęła mi jakieś ubrania Harry’ ego. Ubrałem się w nie, odświeżyłem i czekałem na nią.
***
Byłam już gotowa i zeszłam na dół. Spojrzałam na opierającego się o ścianę blondyna. Patrzył na mnie z ślicznym uśmiechem.
- Ładnie wyglądasz.
- Dzięki. – powiedziałam nieśmiale.
Jego niebieskie tęczówki znowu zwróciły moją uwagę. Chłopak także wpatrywał się w moje oczy. Mogłabym długo się w nie gapić. Tym razem by tak było, gdyby nie to, że Niall lekko potrząsnął głową, jakby wyrwał się z jakiegoś transu. Czyżby tak na mnie patrzył? .. . ,,Ogarnij się dziewczyno.'' - pomyślałam.
- Idziemy? – zapytał.
- Tak, już, tylko nałożę buty.
Nałożyłam jakieś Vansy, wzięłam torebkę i wyszliśmy. Jeżdżę tam z niechęcią. Chyba niepotrzebnie się zgodziłam, ale teraz nie mogę się wycofać w połowie zdjęć. Odgrywałam rolę dziewczyny, w której Justin jest zakochany i ogólnie piosenka jest o tym, że jest szczęśliwy jak jest z nią, a smutny, gdy są od siebie daleko. W pierwszej połowie Jus siedzi w jakimś pomieszczeniu i śpiewa, potem akcja przenosi się na salę z parkietem i lustrem weneckim. Po jednej stronie ja tańczę i widzę tylko swoje odbicie, po drugiej on śpiewa i tańczy patrząc na mnie. Żałosne, ale to nie ja układałam scenariusz. Boję się dzisiejszych zdjęć. Wiem tylko, że mają nakręcić wszystkie sceny związane ze mną, żebym miała potem wolne, a oni dokręcą sobie jakieś sceny tylko z Justinem. Reżyser powiedział mi, że będzie gorąco i tego właśnie się boję.
- Niall, cieszę się, że ze mną tam będziesz. Jakoś bezpiecznie się czuję z tobą. Dzięki.
- Nie dziękuj. Ja też się cieszę, że mogę spędzić trochę czasu z moją przyjaciółką, zresztą lubię Justina.
- Ja wręcz przeciwnie, ale to od zawsze, to znaczy odkąd się o nim dowiedziałam. Okropnie traktuje dziewczyny, jest chamski i bezczelny. Nie mówiłam o tym Harry’ emu, bo nie chciałam, żeby się denerwował, ale..
- Ale co?
- Nie powiesz nikomu?
- Możesz mi ufać.
- Już kilka razy dał mi do zrozumienia, że mu się podobam i, że za wszelką cenę mnie zdobędzie. Jest okropny. Szczerze to trochę się boję.
- Nie masz czego. Jestem i będę przy tobie.
Dojechaliśmy na miejsce. Wyszliśmy z samochodu. Bieber był już na miejscu. ,,Oby tylko do nas nie podszedł. Proszę nie idź w naszą stronę. Proszę nie idź w naszą stronę.’’ – pomyślałam. Zbliżyłam się do Niall’a, a Jus niestety podszedł. Przywitali się w jakiś swój sposób, a mnie próbował przytulić, ale odepchnęłam go.
- Wow, szybka jesteś. Najpierw Harry, teraz Niall. Mogę być następny, skarbie.
- Ej, stary przystopuj. – zdenerwował się blondyn.
- Ciągle jestem z Harry’m. Musiał wyjechać, a ja nie chciałam przychodzić tu sama. Nialler zgodził się być tu ze mną. I powiedz jeszcze raz do mnie skarbie to przestanę być miła! – powiedziałam ostro. Wkurzył mnie tym.
- Już mała, wyluzuj.
Chciałam wydrapać mu oczy. Dobrze, że reżyser poprosił mnie do siebie, bo nie wytrzymałabym z nim dłużej. Niall przytulił mnie, a ja odeszłam.
- A, więc tak. – zaczął reżyser. – Dzisiaj ciężki dzień. Czeka nas dużo pracy. Pierwsza scena dziś będzie z tym kawałkiem piosenki. – mówiąc to puścił urywek, potem mówił dalej.  – Zacznie się tym, że będziecie stali bardzo blisko siebie, potem wszystko tak jak w scenariuszu, a na końcu będziecie leżeli razem na łóżku, a piosenka zakończy się namiętnym całusem.
- Że co?! – wykrzyknęłam tak, że Niall i Justin przybiegli do nas.
- O co chodzi? – spytał Jus.
- Nic nie wspominaliście na początku naszej współpracy, że będziemy musieli się całować! – krzyczałam na niego.
- I o to tyle szumu? Skarbie nie mów, że tego nie chcesz, zresztą to tylko jeden buziak. – powiedział bezczelnie.
- Jakoś nie mam ochoty.
- To nie będzie naprawdę. To tylko gra. Wtrącił reżyser.
- Nie da się tego jakoś uniknąć?! – wtrącił Niall trochę przy tym krzycząc.
- No dobrze, jeśli to taki problem to zrobimy tak, przy końcowej scenie zbliżycie się do pocałunku i klip właśnie tak się skończy – na waszym zbliżeniu. Nie będziecie musieli się całować. Lepiej? – zaproponował reżyser.
- Tak. Dziękuję.
Justin nie wyglądał na zadowolonego, ale nie obchodziło mnie to. Poszłam przygotować się do kręcenia do swojej garderoby. Nie zajęło mi to dużo czasu i po chwili byłam gotowa. Kazali mi stanąć naprzeciwko Justina. Reżyser zza kamery ciągle mówił co mamy zrobić w danej chwili.
- Okey, Justin teraz złap ją w talii i przyciągnij do siebie.
Robił wszystko z taką chęcią. Dotykał mnie… Czułam jego łapska na sobie i najgorsze było to, że musiałam wyglądać na zadowoloną. Co chwila spoglądałam na Niall’a. Chciałam już pojechać z nim do domu. Po kilku godzinach kręcenia została tylko najgorsza scena. Kazano mi ubrać się w samą bieliznę. Okropieństwo! Z garderoby na plan miałam kawałek drogi, więc nałożyłam szlafrok, aby nie iść półnaga. Kiedy doszłam na miejsce zobaczyłam wielkie łóżko, a na nim głupio uśmiechającego się Justina bez koszulki. Podeszłam jeszcze do Niall’a. Nie wiem dlaczego, tak jakoś, po prostu.
- Na pewno chcesz to zrobić? – zapytał.
- Nie, ale teraz nie mam już wyboru. Boję się reakcji Harry’ego na ten teledysk.
- Nie powinien go zabić. – powiedział sarkastycznie.
- Życz powodzenia. – mówiąc to odeszłam.

Zdjęłam szlafrok, a reżyser kazał położyć mi się obok Jus’a. Podeszła jeszcze jakaś dziewczyna przypudrowała mnie i poprawiła moje włosy. 
***********************************************************************
No, łapcie kolejne rozdziały. :) Akcja się rozkręca i zdradzę, że stanie się coś nieoczekiwanego. Wiem, że to czytacie, więc zachęcam do komentowania. 

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 12
- Harry, chyba mamy problem.
- O co chodzi?
- Przed chwilą zobaczyłam to. Zobacz. Paparazzi już wiedzą, że dziś gdzieś wychodzimy. Fajnie by było gdyby nikt nas nie śledził.
- Spokojnie, coś wymyślę.
 Poszedł gdzieś, żeby zadzwonić.
- Okey. Powiedziałem już o wszystkim Liam’ owi. Wymkniemy się wieczorem. Czemu jesteś taka smutna?
-Sama nie wiem. Po prostu. Przytulisz mnie?
- Chodź tu do mnie.
 


Objął mnie swoim ramieniem.
- Dziękuję. Tego właśnie było mi trzeba.
- Uwielbiam cię przytulać, ale niestety musimy się zacząć zbierać, bo dojazd zajmie nam trochę więcej czasu niż zwykle.
- No dobrze, ale jak mamy dostać się do tej restauracji niezauważeni?
- Plan jest taki. Zamówię taksówkę i pojedziesz nią do tej restauracji. Ja jakieś 10 minut po tobie przyjadę tam inną drogą. Jak tam już dotrzemy nikt nie będzie nam przeszkadzał. Już ja o to zadbam.
- Jesteś najlepszy. Mówiłam ci już, że cię kocham?
- Tak, ale możesz jeszcze raz.
- Kocham cię.
Pocałował mnie, a ja zaraz po tym poszłam na górę poszukać jakichś ładnych ubrań. Wybrałam sukienkę, którą kupiłam ostatnio w centrum handlowym. Dobrałam odpowiednie buty i torebkę. Przygotowane rzeczy położyłam na łóżku. Pomalowałam się, ale niezbyt dużo, bo ani ja, ani Harry nie lubimy jak dziewczyna ma dużo makijażu na twarzy. Zrobiło się mało czasu, więc ubrałam się i już prawie byłam gotowa. Nie wiedziałam tylko co zrobić z włosami. W końcu zostawiłam je rozpuszczone. Harry wszedł do sypialni i pomógł mi zapiąć do końca sukienkę.  Stanęliśmy razem przed lustrem, Harry objął mnie i powiedział:
- Ślicznie wyglądasz.
- Nie. My ślicznie razem wyglądamy.
- Czekaj. Uwiecznimy tą chwilę.
Wyjął z szafki aparat i zrobiliśmy sobie zdjęcie. Zeszliśmy razem na dół, a ja prawie się przewróciłam schodząc ze schodów na szpilkach. Na szczęście Harrold mnie złapał. Taksówka właśnie przyjechała.
- Nie zapomnij płaszcza.
- A tak, dziękuję.
Pomógł mi go założyć. Dałam mu buziaka i wychodząc powiedziałam:
- Do zobaczenia.
Wysiadłam tam gdzie kazał mi wysiąść, czyli ulicę przed restauracją. Czekałam na niego za jakąś bramą. Ciągle się rozglądałam. Bałam się, że plan się nie powiedzie. Po jakimś czasie nareszcie samochód Harry’ ego zajechał w tą ulicę, gdzie czekałam. Gdy wysiadł popatrzył na mnie.
- Teraz chodź za mną. – złapał mnie za rękę.


- Ubierz się w ten płaszcz, a nie w ręce go będziesz niósł. Zimno jest. A jak mi przemarzniesz? – powiedziałam.
- To mnie rozgrzejesz – szepnął.
- Nie licz na to. Załatwiłeś się przez ten głupi żart. A teraz cicho.
Ukradkiem i bocznymi ścieżkami doszliśmy do restauracji. Z drugiej strony zauważyliśmy tak samo skradających się Liam’ a i Danielle. Gdy weszliśmy Harry zdjął ze mnie płaszcz. Pomyślałam ,, Haha dżentelmen się znalazł’’ i popatrzyłam na niego ze zdziwieniem, ale podziękowałam mu. Wieczór był bardzo miły. Dużo rozmawialiśmy. Chyba zaprzyjaźniłam się z Danielle. Tak naprawdę to była kiedyś moją idolką, a teraz znam ją osobiście. To niesamowite. Umówiłyśmy się na jakiś wypad w weekend.
- Widzisz Liam, nasze panie się zaprzyjaźniły. – powiedział Harry.
Wszyscy pouśmiechaliśmy się pod nosem. Wieczór minął w bardzo miłej atmosferze. Nikt nam nie przeszkodził (paparazzi). Wróciliśmy do domu, a ja od razu poszłam do sypialni. Byłam tak zmęczona, że ubrałam się w piżamę i zasnęłam.
*Z perspektywy Harry’ ego.
Wchodziłem po schodach rozbierając się. Liczyłem, że Annie już na mnie czeka. Położyłem się obok niej i szepnąłem:
-  No kochanie, to jak?
Już miałem ją pocałować, ale zobaczyłem, że usnęła. Trochę mnie to rozczarowało, ale nie chciałem budzić mojej księżniczki ze snu. Objąłem ją, ale nie chciało mi się spać. Jak nie mogę spać to myślę. Przyszedł mi do głowy ten cały Bieber. Nie mogę sobie wyobrazić jego i Annie razem. To obrzydliwe i nie mogę do niczego dopuścić.


Rozdział 13
Kolejne dni minęły szybko. Nic ważnego się nie działo po za tym, że wymyśliłam choreografię dla Justina. Nie byłam jej do końca pewna, ale nie było już czasu. Jutro miały zacząć się zdjęcia do teledysku.  Martwiłam się trochę. Siedziałam na kanapie i piłam herbatę.
- Co się dzieje? – zapytał brunet.
- Nic. Po prostu trochę się martwię.
- Właśnie widzę. – usiadł obok mnie.
Wtuliłam się w niego.
- Obejrzyjmy coś. Muszę zacząć myśleć o czymś innym. – powiedziałam.
Harry włączył jakiś film i zrobił pop-corn. Była to jakaś komedia romantyczna, więc było trochę nudno, ale przynajmniej nie myślałam o jutrze. Oglądaliśmy ten film i w tym samym momencie sięgnęliśmy po pop-corn. Dotknął mojej dłoni, a nasze oczy się spotkały.
- Scena jak z filmu. – powiedziałam ze śmiechem.
- A wiesz jak kończą się takie filmy? – zapytał patrząc z łobuzerskim uśmiechem
- Nie. Może mi powiesz?
Nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku.
- Może pokarzesz mi tą halkę? – zapytał nagle.
- Poczekaj tu. – ucałowałam go jeszcze i poszłam na gorę.
Ubrałam się w prezent od Julie i rozpuściłam włosy. Powolnym krokiem zeszłam ze schodów. Harry leżał na kanapie i oglądał coś czekając na mnie.
- I jak? – zapytałam.
Popatrzył na mnie i usiadł w lekkim rozkroku. Kiwnął głową i powiedział ciche ,,Chodź’’.  Podeszłam i po chwili byłam na jego kolanach. Siedziałam przodem do niego, a moje nogi były po obu stronach jego ciała. Całował tak namiętnie..
- Może przejdziemy się na..? – odgarnęłam włosy za ucho i przygryzłam wargę.
Chłopak wniósł mnie na górę. Hazz wiedział jak mnie odstresować. Lubię spędzać z nim czas, szczególnie w takiej formie. Po nocy pełnej rozkoszy przez okna do sypialni wpadały promyki słońca. Był już ranek. Przetarłam oczy i zaczęłam się zbierać. Ubrałam się już i postanowiłam obudzić chłopaka.
- Wstawaj Harry. – lekko szarpnęłam go za ramię.
- Jeszcze chwilę.















- Czyli zostawiasz mnie samą z Justinem?
- Nigdy. – powiedział zrywając się  z łóżka – Zaraz będę gotowy i jedziemy – dodał.
Pojechaliśmy na miejsce, gdzie miał być kręcony teledysk. Wyszliśmy z samochodu i podeszliśmy bliżej. Od razu zauważył mnie menager.
- O nareszcie jesteś. Witaj. Zaraz zaczynamy.
- Dobrze. To jest mój chłopak. Chciałabym, żeby był tutaj podczas kręcenia.
Menager podał rękę Harry’ emu.
- Oczywiście. Nie ma problemu. Harry prawda?
- Tak. Miło mi.
- Idź do dziewczyn, one dadzą ci ubrania. Przebierz się i rozgrzewaj. Tam jest twoja garderoba. – powiedział i wskazał mi miejsce.
Ucałowałam Hazzę i poszłam. Podeszłam do tych dziewczyn, które mi wskazał. Przywitałam się, a one dały mi ubrania i umalowały. Ubrania fakt, były skąpe, ale na szczęście nie tak jak je sobie wyobrażałam. Rozgrzałam się, a potem podszedł do mnie Harry i zaczął szeptać mi do ucha, że fajnie wyglądam. Stałam z Harry’m, bo Justina jeszcze nie było. No tak – rozwydrzony bachor musi się spóźnić. Kiedy się zjawił pierwsze co zrobił to podszedł do nas i nie zważając na nikogo powiedział:
- Hej piękna.
Mina Harry’ ego wyrażała coś w stylu ,,Odejdź debilu’’.
- A to kto?
- Mój chłopak. – Harry jeszcze mocniej przyciągnął mnie do siebie i próbował nic nie mówić, bo o to go prosiłam.
- Ta, ta, spoko, ale chodźmy już. – powiedział do mnie i poszliśmy na plan. 
Idąc poczułam jego rękę na mojej talii. Pomyślałam tylko ,,Fu! Weź tę łapę’’. Nic się nie odezwałam, bo zaczęli nas ustawiać.  Zaczęto kręcić pierwsze ujęcia. Niestety moja choreografia została wykorzystana tylko w połowie, ponieważ reżyser ciągle kazał mi przysuwać się do Jusa, a on miał mnie obejmować i jak w każdym teledysku kleić się do mnie. Zamiast tańczyć miałam stać i ,,ładnie wyglądać’’.  Spojrzałam na Harry’ ego. Był wściekły.
















*Z perspektywy Harry’ ego.
Wszystko we mnie buzowało. Jeszcze nigdy nie byłem tak zazdrosny. Chciałem podejść strzelić mu w pysk i pokazać, że to jest tylko moja dziewczyna. Powstrzymałem się tylko ze względu na Annie.
***
Te okropne zdjęcia nareszcie się skończyły! Reżyser powiedział, ze odwaliliśmy świetną robotę i, że super się ze mną współpracuje, tylko muszę być śmielsza. Szczerze to bardzo nie chcę być śmielsza w stosunku do Biebera. Podeszłam do Hazzy i powiedziałam:
- Jedźmy już, proszę.
- Tak, ja też chcę już je..
Nie dokończył przerwał mu Jus:
- No bejbe! Byłaś świetna! Ciekawe, czy jesteś świetna też prywatnie.
- Licz się ze słowami gnoju! – Harry podszedł do niego i chyba chciał go walnąć, ale powstrzymałam go.
Bieber był ewidentnie przestraszony. Patrząc obiektywnie nie miał szans z Harry’m. Pojechaliśmy do domu. Hazz nie odzywał się przez całą drogę.
*W domu
- Harry o co chodzi? – spytałam.
- Żebyś wiedziała jak on na ciebie patrzy! Chciałem mu tak najebać!
- Już kochanie.. – przytuliłam go – On jest dla mnie nikim. Kocham ciebie.
Chciałam mu to udowodnić pocałunkiem i już się zbliżyliśmy, ale zadzwonił jego telefon. Rozmawiał z kimś przez jakąś godzinę. Kiedy odłożył telefon zapytałam o co chodzi. Widziałam, że był czymś bardzo zmartwiony,
- Mam problemy rodzinne i muszę wyjechać. Z moim wujkiem jest bardzo źle. Jest mi bardzo bliski. Muszę jeszcze dziś wyjechać. 
- No dobrze. Jeśli musisz to jedź.
- Ale nie mogę zostawić cię tu samej.
Pomyślał chwilę po czym dodał:
- Już wiem. Poczekaj.
Znowu poszedł gdzieś zadzwonić . Po jakimś czasie powiedział:
- Nie mogę pozwolić, abyś była sama z nim. Żeby cię dotykał. Niall będzie tam z tobą chodził.
- Niall? Ale jak to? – spytałam, a na mojej twarzy niewiadomo skąd pojawił się uśmiech.
-  Załatwiłem to już z nim. Powiedział, że chętnie zostanie twoim ochroniarzem.  – uśmiechnął się.
- Naprawdę Niall zgodził się poświęcić swój czas?
- A to takie dziwne? Przyjaźnimy się.
- Dziękuje. A o próby nie masz się co martwić, już wszystko umiecie. Teraz będziemy tylko powtarzać.
Harry przytulił mnie i poszedł się pakować. Gdy był na górze krzyknął do mnie:
- Pamiętaj, że jak ten idiota ci coś zrobi to będzie miał ze mną doczynienia.
Poszłam do kuchni i zrobiłam mu kanapki na drogę. Harry zszedł z walizkami.
- Masz. Weź na drogę.
- Dzięki, skarbie.
- O której jedziesz?
- Zaraz przyjedzie po mnie Gemma.
Odwróciłam się i posmutniałam. Chłopak zauważył to.
- Ej Annie, co jest?
- Nie chcę się z tobą rozstawać.
- Uwierz, że ja też. – przytulił mnie czule.
 - Będę tęsknić.
Pod dom podjechał samochód.
- No idź już. Kocham cię. Pa.
Ucałował mnie i wyszedł. Pomachałam mu przez okno, a on popatrzył zatrzymał się, wysłał całusa i także pomachał już odchodząc.


















**************************************************************************
Hejkaa :) Dziękuję za ilość wyświetleń bardzo się z tego cieszę. Przykro mi jednak, że prawie nikt nie komentuje. Komentarz naprawdę motywuje i nie wiem czy wam się podoba. Jeśli będzie 5 kom. wstawię następny rozdział szybciej, jeśli nie to standardowo za tydzień. :)


sobota, 15 marca 2014

Rozdział 10
Byłam już pod jego biurem, zapukałam i usłyszałam jego głos:
- O to chyba ona.. Proszę.
Weszłam i zobaczyłam Wolkera i dwóch innych facetów. Jeden był ubrany w garnitur, drugiego nie mogłam rozpoznać, bo miał na głowie fullcapa i był odwrócony do mnie tyłem. Wolker podszedł do mnie, mężczyzna w garniturze wstał.
- Annie to jest menager naszej gwiazdy, a to jest Justin – powiedział Wolker, a chłopak w kaszkietówce wstał.
,,O nie, to on!’’ pomyślałam ,,Nie przejmuj się nim i bądź sobą’’. Menager podał mi rękę i przedstawił się.
- Annie Cost. – odpowiedziałam.
Chłopak, którego nie cierpię nagle się odezwał:
- A więc to ty. Na żywo jeszcze ładniejsza. Mam nadzieję, że dobrze będzie nam się współpracowało. Jestem Justin, ale to pewnie już wiesz.
,,On jest bezczelny’’ właśnie taka myśl przyszła mi teraz do głowy.
- Annie. – powiedziałam.
Wziął moją dłoń i ucałował ją. Zabrałam ją szybko, nie chciałam, żeby mnie dotykał.
- No właśnie, czy zgadza się pani z nami współpracować? – zapytał jego menager.
- Długo się zastanawiałam, ale dobrze. Zgadzam się. Czego ode mnie oczekujecie?
Siedliśmy.
- Pewnie widziałaś niektóre teledyski Justina i wiesz jak zachowują się tam dziewczyny.
- Tak, widziałam. – powiedziałam z obrzydzeniem. W jego teledyskach dziewczyny skąpo ubrane tańczą i kleją się do niego. Fu.
- Oczekujemy, że wymyślisz jakąś zgrabną choreografię.
Przez cały czas czułam na sobie spojrzenie chłopaka. To było okropne. Patrzył z takim pożądaniem. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Na kiedy ma być gotowa?
- A na kiedy mogłabyś ją przygotować?
- Teraz mam trochę roboty z chłopakami z One Direction, ale za jakieś 5 dni powinna być gotowa.
- 5 dni?! Myślałem, że dłużej. To świetna wiadomość.  Za tydzień ruszamy z produkcją – powiedział mężczyzna w garniaku.
- Niedość, że śliczna to i utalentowana. – oznajmił Bieber.
Nie ruszyło mnie to.
- No dobrze teraz kwestia finansowa. Czy kwota 10 tysięcy cię satysfakcjonuje?
- Myślę, że tak. Ile godzin musiałabym być do dyspozycji? Chodzi o to, że z chłopakami z One Direction w najbliższym czasie będę mieć dużo pracy i nie mogę ich zaniedbać.
- Wszystko jest jeszcze do uzgodnienia. O której najczęściej zaczynasz tu próby?
- Popołudniami, zazwyczaj o 14.30.
-  Więc moglibyśmy w takim razie kręcić rano, a potem byłabyś wolna.
Milczący do tej pory chłopak szepnął coś do menagera.
- A tak.. Czy mogłaby pani zostawić swój numer telefonu?
- No dobrze. – powiedziałam podejrzliwie i podałam swoją wizytówkę.
Omówiliśmy jeszcze szczegóły, a koleś w garniturze powiedział:
- Będziemy się jeszcze z panią kontaktować.
- Czy to już wszystko?
- Chyba tak.
- Więc do widzenia.
Wstałam i podeszłam do drzwi. Na korytarzu poczułam, że ktoś złapał mnie za rękę.
- Poczekaj – to był on. Znowu wyrwałam swoją rękę.
- Sory, ale spieszę się. – chciałam urwać.
- Co robisz dziś wieczorem? Może gdzieś wyskoczymy?
- Nie. Mam już plany. – odwróciłam się i odeszłam.
- Zgrywasz niedostępną, ale ja lubię takie. – powiedział sam do siebie, ale ja niestety to usłyszałam.
Poszłam do chłopaków na próbę. Postanowiłam nie mówić Harry’ emu o chamskości Biebera. Próba jak zwykle udała się. Na końcu powiedziałam chłopakom o swojej nowej dorywczej pracy.
- To fajnie, ale.. – zaczął Liam.
- Uważaj na niego. – dokończył Louis.
- Lubię go jako gościa, ale jest wyjątkowo chamski, jeśli chodzi o dziewczyny. – powiedział Niall.
- Taa.. – dorzucił Zayn.
- Wiem i nie idę z nim na randkę, tylko do pracy, zresztą nawet go nie lubię, a Harry będzie tam ze mną.
Harrold tylko popatrzył na mnie. Chłopcy o nic już więcej nie pytali. Weszliśmy do szatni. Rozchodząc się Liam zapytał o coś Harry’ ego i powiedział:
- Do zobaczenia.
Odpowiedziałam tym samym.


Rozdział 11
Dojechaliśmy już do domu, Harry otworzył drzwi, a ja położyłam torbę i poszłam do kuchni.
- Skarbie, co chcesz do jedzenia? – zapytałam.
- Zostaw to. – podszedł do mnie od tyłu, wyjął patelnie z mojej ręki i całując powiedział:
- Na pewno jesteś zmęczona. Odpocznij, a ja zamówię coś do jedzenia. Na co masz ochotę?
- Może na chińszczyznę. Sama nie wiem. Ty wybierz.
- Okey.
Z Liam’ em i Danielle byliśmy umówieni na 19.00, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu wolnego. Postanowiłam wziąć prysznic. Umyłam głowę i stałam w samym ręczniku w łazience. Nagle usłyszałam głos Harry’ ego:
- Annie! Ratunku! – krzyczał.
Wybiegłam z łazienki tak jak stałam półnaga. Pobiegłam do salonu, a ktoś śmiejąc się złapał mnie od tyłu. Przestraszyłam się i szybko odwróciłam głowę do tyłu. To był Harry!
- Ty głupku! Myślałam, że ci się coś stało! – wykrzyczałam.
Byłam na niego zła. Śmiejąc się nadal trzymał mnie w objęciach.
- Puszczaj. – powiedziałam ze złością.
- Wiesz jakie ja mam teraz myśli. – mówił chłopak – Trzymam na rękach śliczną dziewczynę, która jest w samym ręczniku.
Zaczął zdejmować ze mnie ręcznik. Strzeliłam go po łapach.
- Zostaw.
- Kochanie no. To tylko żarty.
- Tak, ale martwiłam się naprawdę. Wieczorem po kolacji chciałam ci pokazać jak wyglądam w nowej halce, którą dostałam od Julie, ale teraz zmieniłam zdanie.
- Ej no skarbie. – objął mnie w talii.
- Nie, nie licz już na nic dziś wieczorem.
Kiedy to mówiłam zrobił te swoje cudne oczka. Żeby mu nie ulec poszłam do łazienki wysuszyć włosy. Ubrałam długą tunikę, zebrałam włosy w kucyk i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i siadłam na kanapie w salonie. Wzięłam laptopa na kolana i zajrzałam na pocztę. Jak zwykle mnóstwo spamu, ale zauważyłam jakąś wiadomość od menagera Justina. Wysłał mi piosenkę do której miałam wymyślić ten układ. Podłączyłam do laptopa słuchawki i włożyłam do uszu. Ta piosenka była okropna i bezsensu. Żaden pomysł nie przychodził mi do głowy. Pustka. Na siłę próbowałam wymyślić jakieś kroki, ale nic. Nic się nie kleiło. To musiał być taniec do tego typu teledysków, ale też taki, który mogłabym zatańczyć bez wstydu. Nie jestem typem dziewczyny, która lubi tańczyć i kleić się do nieznajomych chłopaków skąpo ubrana. Co tu zrobić? Oby tylko ubrania były jakieś sensowne. Postanowiłam, że odłożę wymyślanie układu na następny dzień. Może jutro przyjdzie mi coś do głowy. Przeglądałam jakieś artykuły w Internecie po czym zadzwonił mój telefon. Dziwne, to był jakiś nieznany numer.
- Hallo. – powiedziałam niepewnie.
- Hej to ja Justin.
Zdziwiłam się. Po co on do mnie zadzwonił?
- Przesłuchałaś już piosenkę?
- Tak. Właśnie przed chwila skończyłam jej słuchać.
- I jak? Co o niej myślisz?
-Powiem tylko tyle, że to nie mój typ.
- A może ja jestem w twoim typie?
- Raczej nie.
- Oj skarbie..
- Nie! Daj mi spokój. Nie mów tak do mnie. Mam chłopaka.

Rozłączyłam się. Postanowiłam się nie przejmować tym idiotą. Wciąż przeglądałam Internet i coś rzuciło  mi się w oczy. Zauważyłam zdjęcie, na którym byliśmy razem z Harry’ m. Kliknęłam w ten link. Przeczytałam ten artykuł i pomyślałam, że Harry na pewno wpadnie na  jakiś dobry pomysł, bo sytuacja była nieciekawa. 
**********************************************************************
Na początku chcę sprostować, że nie mam na celu obrażać ani Justina, ani Beliebers. To tylko fan fiction, a ja mogę w nim pisać co chcę. Mam nadzieję, że się podoba. Komentujcie :)

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 8
Gdy dojechałam do centrum handlowego, przy wejściu zauważyłam Julie.
- Cześć – podeszłam.
- Cześć. No to chyba dziś poszalejemy.
- No nie wiem, nie mam za dużo kasy przy sobie.
- Spokojnie sprawdź konto. Bankomat jest tam. – wskazała mi miejsce.
Poszłam sprawdzić stan mojego konta. O dziwo, miałam dużo pieniędzy.
- YYYY jak to?
- Wypłata. Też dzisiaj dostałam.
- No to szalejemy!
Weszłyśmy do środka. Od razu rzucił mi się w oczy mój ulubiony sklep. Biegałyśmy od sklepu do sklepu jak prawdziwe dziewczyny na zakupach przez jakieś 3 godziny. Kupiłam kilka naprawdę fajnych ciuchów. 
- Zaczekaj tu na mnie. Zaraz wrócę. – powiedziała Julie.
- Dobrze.
Nie było jej przez jakieś 10 minut. Kiedy wróciła powiedziała:
- Zobaczyłam to i od razu pomyślałam o tobie i Harry’m. Proszę prezent ode mnie.
Wręczyła mi torebkę, a ja zajrzałam do środka. Julie kupiła mi skąpą halkę nocną. Zaczęłam się śmiać.
- Przyda się. – powiedziałam śmiejąc się – Dziękuję.
Ona także zaczęła się śmiać. Postanowiłyśmy usiąść gdzieś na kawę. Znalazłyśmy fajną kawiarenkę. Zamówiłam dwie kawy i postanowiłam zapłacić.
- Co ty robisz? Zapłacę za siebie.
- Nie wygłupiaj się. To w zamian za prezent. – zaśmiałam się.  
Usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać. Wypytywała mnie o to jak to wszystko się zaczęło. Poczułam, że znalazłam przyjaciółkę. Rozmawiałyśmy o wszystkim i ona opowiedziała mi o sobie. Straciłyśmy poczucie czasu. Zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam, na chwilę. To Harry. – powiedziałam do dziewczyny.
- Spoko. – uśmiechnęła się.   
*
- Gdzie jesteś? – zapytał.
- W centrum handlowym z Julie.
- Mam dla ciebie niespodziankę. Przyjedź do domu.
- No dobrze.
*
- Przepraszam cię, ale będę się zbierać. Hazz coś wymyślił.
- Rozumiem.  Bawcie się dobrze.
Pożegnałyśmy się, a ja wróciłam do domu. Był już wieczór. Drzwi były zamknięte i musiałam je otworzyć kluczem, który dał mi Harry. Gdy weszłam zamknęłam drzwi, położyłam torby z zakupami na podłodze i ujrzałam coś pięknego. W całym domu było ciemno, były porozstawiane tylko świeczki. Poszłam tam, gdzie mnie prowadziły, gdyż były ustawione w ścieżkę. Doprowadziły mnie na taras. Było tak romantycznie. Grała jakaś muzyka, a wokół basenu były porozsypywane płatki róż. Zobaczyłam koc rozłożony przy basenie, a na nim dwa kieliszki i szampan. Zza altanki wyszedł Harry. W dłoniach trzymał bukiet kwiatów. Podszedł do mnie i wręczył mi je, mówiąc:
- To wszystko dla ciebie. Pomyślałem, że jeśli na jutro jesteśmy umówieni z Liam’ em i Danielle to dziś będzie nasza pierwsza randka. Czy zgodzisz się spędzić ten wieczór ze mną?
Kiwnęłam głową na tak.
- To najpiękniejsza rzecz, jaką zrobił dla mnie chłopak.
Popatrzyłam mu w oczy. Poczułam się wyjątkowo.
- Kocham cię. – powiedział.
- Ja ciebie również.
Siedliśmy na kocu, a Hazz otworzył szampana.
- Proszę, kochanie.
- Dziękuję.
- Wypijmy  za…
- Za nas – dokończyłam.
Wypiliśmy, a ja przybliżyłam się do Harollda. Oparłam głowę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Cieszę się, że cię mam.
Popatrzyłam na niego, a on uśmiechnął się.
- Poczekaj chwilkę.
Poszedł na chwilę do domu, a kiedy wrócił miał ze sobą gitarę. Zaczął na niej grać i śpiewać moją ulubioną piosenkę ,,You & I’’. Czy może być coś piękniejszego niż to? Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana. Jego oczy, głos, sylwetka. Wstałam i podeszłam do niego. Patrzyliśmy sobie w oczy. Przestał śpiewać. Odłożył gitarę. Rozpięłam jego koszulę. Fakt było romantycznie, ale nie mogliśmy przecież ciągle siedzieć na dworze.
- Jest miło, ale przejdźmy do konkretów. – powiedziałam.
- Podoba mi się to podejście. – odpowiedział zdejmując przy tym moją bluzkę.
Wziął mnie na ręce i całując zaniósł na górę. Wniósł mnie do sypialni. W sypialni były poustawiane świece i porozsypywane płatki róż. Harry zadbał o nastrój.
- Annie, kocham cię – wyszeptał między pocałunkami.

Potem już samo poszło. Uwielbiam to w jaki sposób mnie dotyka i jak na mnie patrzy. Jest taki delikatny. Całuje tak namiętnie.…
*Z perspektywy Harry’ ego.
Jest niesamowita. Uwielbiam ją i jej ciało. Jej usta są takie atrakcyjne. Pachnie tak ślicznie. Jej polski akcent. .Pierwsza randka zakończyła się sukcesem…
***

Było tak cudownie jak za pierwszym razem, może nawet lepiej.  Noc minęła, a my spaliśmy objęci. Obudziłam się, ale nie chciało mi się wstawać.  


Rozdział 9
Harry spał tak słodko.

 

Odgarnęłam jego włosy i zaczęłam całować go po szyi. Nie chciałam, żeby się obudził, więc robiłam to delikatnie. Jednak obudził się.
- O, moja księżniczka.
- Wychodzi na to, że ty jesteś moim księciem.
Odwrócił się w moja stronę i zaczął namiętnie całować. Położył rękę na moim policzku.
- Dziękuję za wczorajszy wieczór i noc. – powiedziałam.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Lubię się do niego przytulać. Wtedy czuję się bezpieczna. Leżeliśmy rozmawiając, bo nie chciało nam się wstawać. Niestety zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Hazz, ktoś się dobija.
-Nie chce mi się. Wolę poleżeć tu z tobą, a ktoś poczeka .– mówiąc to nachylił się nade mną i już miał mnie pocałować, kiedy usłyszeliśmy wołanie zza drzwi.


,,Harry otwórz wiem, że tam jesteś! Nie po to traciłam czas na dojazd, żebyś teraz mnie ignorował!’’
- O nie! To moja mama! Ona nie wiem, że mam dziewczynę. Tym bardziej, że z kimś mieszkam!
- Yyyy czekaj ja polecę do łazienki się jakoś ogarnąć, a ty nakładaj szybko bokserki i powiedz, że spałeś.
- Okey.
To była bardzo dziwna sytuacja. My razem.. a tu mama Harry’ ego. Nawet nie chcę myśleć co by się stało jakby nas zobaczyła. Szybko ubrałam się w coś co leżało przy łóżku.  To były moje szorty i niestety koszulka Hazzy, ale nie miałam już czasu, żeby się przebierać. Nie zdążyłam się też pomalować.
*Z perspektywy Harry’ ego.
Szybko zbiegłem po schodach i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem mamę trochę wkurzoną.
- Harry Edward Styles co ty sobie wyobrażasz?
- Też cię kocham mamo. – odwróciłem i pocałowałem ją w policzek – Emm. Wejdź. Usiądź, a ja pójdę się ubrać i muszę ci kogoś przedstawić.
Mama popatrzyła na mnie groźnie. Pobiegłem na górę i ubrałem się.
- Annie przecież to moja koszulka!
- Tak wiem, ale nie ma już czasu. Chodźmy chcę poznać twoją mamę. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach..
-  Ha ha. .. Już, już.
Zeszliśmy razem.
-  Mamo, to jest moja dziewczyna, Annie.    Annie, to jest moja mama Anne.
***
- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Witaj. – powiedziała mama Harry’ ego podając mi rękę.
Wydawała się miłą osobą i taką się okazała. Siedzieliśmy przy herbacie i rozmawialiśmy. Chyba mnie polubiła, a ja ją.
- A mamo po co przyjechałaś ? – wypalił Harry.
- Hazz…- szepnęłam.
- Wiem, wiem synu. Przeszkodziłam, ale stęskniłam się i chciałam zaprosić cię na obiad na jutro. Teraz to zaproszenie jest dla was obojga.
- Dziękujemy, ale my chyba.. – zaczęłam.
- Mam nadzieję, że będziecie. – powiedziała Anne.
- Jutro, nie możemy. Sorry mamuś. Innym razem.– powiedział chłopak obejmując mnie.
- No dobrze, ale kiedyś musicie przyjechać. Chętnie poznamy cię bliżej – zwróciła się do mnie.
Ja tylko się uśmiechnęłam. Po jakimś czasie zostaliśmy sami.
- Harry, dostałam propozycję zatańczenia w teledysku – zaczęłam.
- Serio? Kogo?
- Justina Biebera..
Uśmiech z jego twarzy momentalnie znikł.
- Tak, wiem. Też za bardzo się nie cieszę z gwiazdy, z którą miałabym pracować, ale mogę dużo zarobić.
- Przecież nie musisz się martwić o pieniądze. Pracujesz jako nasz choreograf, no i zawsze masz zagwarantowaną pomoc finansową z mojej strony.
- Wiem i dziękuję, ale nie chcę żyć z twoich pieniędzy. Chcę się rozwijać i mieć świadomość, że sama potrafię zarobić pieniądze.
- Zrobisz jak zechcesz, ja nie chcę cię do niczego zmuszać. To twój wybór, ale na te nagrania chciałbym chodzić z tobą. Jesteś atrakcyjna, a ja nie ufam temu Bieberowi.
- Dobrze. Może to dobry pomysł. Będę się lepiej czuła jak będziesz w pobliżu.
- Kiedy to ma się zacząć?
- Jeszcze nie wiem. Dzisiaj mam powiedzieć Wolker'owi czy się zgadzam.
- Kurde, boję się.
- Co? Czego? – zapytałam z przejęciem.
- On z tobą długo nie wytrzyma. Jesteś zbyt atrakcyjna. Pamiętaj, że jak zacznie się do ciebie dobierać to nie ręczę za siebie.
- Spokojnie, przecież wiesz, że kocham tylko ciebie.
- Mam nadzieję. – przytulił mnie czule.
- A co ja mam powiedzieć? Miliony pięknych dziewczyn marzą o tobie.
- Pewnie masz rację, ale ja zakochałem się w takiej jednej niebieskookiej blondynce. I co mam teraz zrobić?
- Pocałować ją.
Zrobił to. Siedzieliśmy w domu nic nie robiąc. Mieliśmy jeszcze trochę czasu dla siebie przed próbą. Chłopcy mieli mieć dużo czasu wolnego. Później miała się zacząć trasa koncertowa. Czas szybko nam zleciał. Pojechaliśmy na próbę. Dziś miałam powiedzieć Wolker'owi czy się zgadzam. 
********************************************************************
Nudzę się, więc macie tu dwa rozdziały. Komentujcie, bo nie wiem czy wam się podoba. :/

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 6
Noc była cudowna. Harry był taki delikatny. Chyba nigdy jej nie zapomnę. Spaliśmy krótko, ale nic nie poradzimy na miłość. Gdy rano się obudziłam zobaczyłam, że Harry nie śpi i gładząc moje włosy przygląda mi się.


- Dzień dobry, kochanie.
Uśmiechnęłam się wtulając się w chłopaka. Leżeliśmy razem, kiedy Harry powiedział:
- Byłaś i jesteś niesamowita.
- Wcale, że nie. Powiem ci jaka jestem: brzydka, głupia i w ogóle jakaś pojeba**.
- Nie mów tak! Jesteś wspaniała, mądra i piękna. Jesteś inna niż wszystkie dziewczyny, z którymi do tej pory byłem. Kocham cię.
- Nie lubię jak ktoś kłamie.
- Ja także – odparł Harry.
Wstałam i ubrałam bieliznę. Harry udawał, że patrzy w ścianę, ale wiedziałam, że na mnie spogląda.
- Wstawaj. – powiedziałam ściągając z niego kołdrę, lecz zapomniałam, że on jest bez bokserek.
Pomimo to żadne  z nas się nie speszyło.  Ubrał się w bokserki  i poszedł po coś do kuchni.
- Co chcesz na śniadanie? – zapytał.
- Może tosty?
- Okey, ale nie masz świeżego chleba. Przejdę się po pieczywo, ale najpierw chodź tu.
Podeszłam, a on posadził mnie na stole i zaczął całować. Po chwili rozkoszy zadzwonił telefon. To był Niall.
- Muszę odebrać. Harry, tylko bądź cicho.
**
- Hallo.
-  Cześć , Annie czy wszystko w porządku ?
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Bo Harry wczoraj cię szukał.
- A tak, ale to już nieważne.
- To dobrze.  Jesteś w domu?
- Tak.
- Zaraz wpadnę, ponieważ jestem w pobliżu, a coś mówiłaś o płycie Seleny, więc pomyślałem, że ucieszyłabyś się z niej.
- Emm….. No dobrze, ale nie musiałeś – odparłam zaniepokojona, że mógłby zobaczyć mnie i Harry’ ego razem.
- Ale chciałem. – odpowiedział – Do zobaczenia.
**
- Harry! Szybko schowaj się gdzieś! On nie może nas zobaczyć!
- Co, dlaczego?
- Później ci wyjaśnię. Schowaj się w łazience i nie wychodź.
- No dobrze. – ucałował mnie w policzek i poszedł.
Pospiesznie włożyłam jakieś ubranie i nałożyłam podkład oraz pomalowałam się eyelinerem. Ogarnęłam mieszkanie i pościeliłam łóżko. Uczesałam jeszcze włosy i usłyszałam dzwonek.
- Cześć. – powiedział niebieskooki blondyn.
- Cześć. Wchodź, zapraszam.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
- Nie no coś ty – uśmiechnęłam się.
Niall zdjął kurtkę i wręczył mi płytę, którą chciałam mieć.
- Dziękuję, ale naprawdę nie musiałeś – przytuliłam go – Kochany jesteś. Chodźmy do salonu.
- Chciałem zrobić ci przyjemność.
  Zauważyłam, że chłopak podejrzanie patrzy w stronę kuchni (kuchnia jest połączona z salonem).
- Czy to nie jest koszula Harry’ ego? – zapytał.
O nie! Zapomniałam o tym! Wczoraj Harry zdjął ją, niosąc mnie do sypialni..
- Nie, to jest moja koszula.. damska . - wymyśliłam pospiesznie.
- O więc macie podobne.
,,Uratowana’’ pomyślałam.
- Kawa, herbata, sok?
- Nie, dzięki. Wpadłem tylko dać ci tą płytę i po prostu sprawdzić czy wszystko okey.
To było słodkie, ale przecież jestem z Harry'm i kocham go. Czemu życie musi być takie trudne?
  - No to widzimy się na próbie? – zapytał podchodząc do drzwi.
- Jasne. Trzymaj się. Pa
- Cześć.
Wyszedł. Poszłam po mojego kochanego chłopaka.
- Okey. Poszedł.
- Dlaczego nie chciałaś, żeby wiedział?
- Po prostu na imprezie.. no nie wiem…. Było takk.. – nie dokończyłam.
- No dobrze, powiemy mu kiedy indziej.




- Jesteś taki kochany.
- Nic już nie mów, tylko daj buzi.
Nie mogłam oprzeć się tym oczom i tym ustom.
- No to teraz idź po pieczywo.
- Dla ciebie pójdę na koniec świata.
- Wystarczy na drugą stronę ulicy. – zaśmiałam się.
Poszedł, a ja wyjęłam walizki i zaczęłam pakować rzeczy, gdyż Harry ciągle chciał, abym się do niego przeprowadziła. Chciałam być z nim non-stop. Pierwszy raz czułam coś takiego. Kończyłam pakowanie, gdy do mieszkania wszedł Harrold. W jednej ręce trzymał siatkę z pieczywem, a drugą miał za plecami.
- O co chodzi?
- Kochasz mnie?
- Co to zapytanie. Oczywiście.
- To proszę.
Wręczył mi bukiet czerwonych róż. Pewnie kupił je w pobliskiej kwiaciarni.
- Jejku, Harry! Są piękne.
- Piękne kwiaty dla pięknej dziewczyny.
Harrold przygotował śniadanie, a po nim zaproponował spacer. Przebrałam się w bokserkę i krótkie spodenki. Zrobiłam kucyka, zarazem odkrywając szyję. Zielonooki chłopak objął mnie od tyłu i ucałował namiętnie w szyję. Nałożyłam Air-Maxy, a Harry poprawił swoją fryzurę. Wyszliśmy.
- Daj ten klucz, bo znowu zgubisz. –powiedział śmiejąc się.
- Oj ty..
Szliśmy alejką po parku. Kiedy zatrzymaliśmy się, aby się pocałować , Harry’ ego zaczepiła jakaś dziewczyna prosząc o zdjęcie.
- Przepraszam cię na chwilę. – powiedział.
- Spoko idź.
Musiałam się przyzwyczaić. Mam sławnego chłopaka. Po chwili ta dziewczyna zapytała, czy nie mogłaby mieć zdjęcia z obojgiem nas i, że jestem bardzo ładna. Zdziwiłam się. Zrobiliśmy zdjęcie, a Harry powiedział:
- No to na czym skończyliśmy?
Oparłam się o drzewo i przyciągnęłam go do siebie. Dokończyliśmy to co chcieliśmy zrobić. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy o różnych sprawach. Teraz Harry w ogóle nie przejmował się tym czy ktoś nas zobaczy, nie tak jak wtedy.
- Robi się późno. Chodźmy. Muszę być dzisiaj wcześniej, bo Wolker chciał ze mną pogadać.
- Ooo już cos zrobiłaś. Ty niegrzeczna.
- Oczywiście. Musisz mnie ukarać.
- Nawet wiem jak. – rzucił Harry.
Zaśmiałam się. Wróciliśmy do domu po potrzebne rzeczy i pojechaliśmy pod budynek Syco Music.


Rozdział 7
Szliśmy ulicą. Harry obejmował mnie.
*Z perspektywy Harry’ ego.
Czuję się z nią świetnie. Kiedy wchodziliśmy do budynku zauważyłem Niall’a. Patrzył na nas jakoś tak dziwnie. Chciałem podejść i zapytać o co chodzi, ale Annie pociągnęła mnie za rękę.




***
- Chodźmy. – odparłam.
Wchodząc zauważyłam Julie. Postanowiłam podejść.
-  Zaczekasz na mnie w sali? – zapytałam Harry’ ego.
- Jasne.  - pocałował mnie w policzek i odszedł.
- O-M-G. Czy coś jest między wami? – zapytała Julie.
- Jesteśmy razem i dziś się do niego przeprowadzam.
- Naprawdę? – pytała z niedowierzaniem – To super. Musimy się spotkać na kawie i pogadać.
- Spoko. Zadzwonię do ciebie i się umówimy, ale teraz muszę lecieć, bo Wolker mnie wezwał.
- Okey. Do zobaczenia.
- Pa. – odpowiedziałam odchodząc.
Byłam już pod biurem pana Wolkera, zapukałam i weszłam.
- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Dzień dobry. Proszę, siadaj. Nie zajmę ci dużo czasu.
- A więc o co chodzi? Czy coś zrobiłam?
- Nie, nie wszystko w porządku. Chłopcy są tobą zachwyceni. Wczoraj dostałem telefon od menagera jednej z największych gwiazd na świecie i zaproponował ci pracę.  Wieści o tym, że mamy nowego choreografa szybko się rozchodzą. Chcę, abyś rozwijała swój talent. Ten menager widział filmik na którym tańczysz i był zachwycony, a gwiazdor też nie szczędził pochwał. Czy nie chciałabyś ułożyć choreografii i zatańczyć w teledysku? Praca wysoko opłacalna.
- A co to za gwiazda?
- Justin Bieber.
,,No nie!’’ pomyślałam.  ,,Dlaczego akurat on!?’’
- No to raczej się nie uda, gdyż nie mogę patrzeć na tę osobę. Od zawsze jestem do niego uprzedzona.
- Jesteś młoda, ale pomyśl . Bądź profesjonalistką. Dostaniesz za tą pracę 10 tysięcy funtów.
- Hmm. Czy mogłabym się zastanowić do jutra?
- Tak, ale uprzedzam, że oni nie chcą czekać za długo.
- Dobrze. Czy mogę już iść?
- Tak. Dowidzenia.
Nie wiedziałam co o tym myśleć. Szczerze nienawidzę Justina, ale pieniądze by się przydały. Poszłam do szatni, bo upłynęło dużo czasu, a mieliśmy jeszcze wiele pracy. Przebrałam się i weszłam na salę. Chłopcy już czekali, wszyscy prócz Niall’a.
- Hej. Co się dzieje z Niall’em? Gdzie on jest?
- Cześć.  Nie mam pojęcia. Wcześniej widziałem go przed budynkiem, a teraz to nie wiem – odpowiedział Louis.
- Zadzwonię do niego. – powiedział Zayn.
- Tylko szybko, bo mamy wiele pracy.
Zayn wyszedł zadzwonić do chłopaka, a kiedy wrócił powiedział, że Niall miał coś do załatwienia i już idzie. Zarządziłam rozgrzewkę, aby nie tracić czasu. Po kilku minutach wszedł Niall. Wyglądał trochę na zmartwionego. Próbował to ukryć, ale dziewczyna i tak rozpozna takie rzeczy.
- Co się stało? Martwiłam się o ciebie. – podeszłam do niego.
- Emm, nic. Musiałem coś załatwić.
- Ale wszystko już dobrze?
- Tak.
- Dołącz do reszty i rozgrzewaj się.
Kiedy chłopcy się rozciągali podszedł do mnie Harry.
- Powiemy im? To moi przyjaciele.
- Zastanawiałam się nad tym i stwierdziłam, że nie ma po co tego dłużej ukrywać. Kocham cię.
Hazz objął mnie w talii i powiedział:
- Chłopcy chcielibyśmy, żebyście o czymś wiedzieli.
Harry spojrzał na mnie.
- Jesteśmy razem. – dokończyłam.
- Ha! Wow to super. –cieszyli się Lou i Zayn.
Liam tylko się uśmiechnął, bo o wszystkim już wiedział. Tylko Niall stał taki nie przytomny. Po chwili powiedział bez uczuć:
- To fajnie.
*Z perspektywy Niall’a.
Mam mętlik w głowie. Po tamtej imprezie ciągle o niej myślę. ,,Spóźniłem się’’, ale oni chyba są szczęśliwi. Nie mogę stawać na ich drodze. Chcę jej szczęścia. Muszę ją wspierać i zachowywać się jakby nigdy nic.
***
Na próbie chłopcy odwalili świetną robotę, a wychodząc Liam zapytał czy nie wybralibyśmy się na podwójną randkę – ja i Harry, on i Danielle. Stwierdziliśmy, że to fajny pomysł, a ja chciałam bliżej poznać Dan.
- To teraz jedziemy po twoje rzeczy i do mnie. – powiedział Harry.
W samochodzie*
- No nie!
- Co się stało, Hazz?
- Jutro to będzie nasza pierwsza randka.
- No to co?
- Ona musi być wyjątkowa.
- No i co w związku z tym?
- Zawieziemy twoje rzeczy, rozpakujesz się i może spotkasz się z Julie co?
- Nie wiem co kombinujesz, ale i tak miałam się z nią spotkać, więc dobrze, krejzolu.
Pojechaliśmy do mojego mieszkania, Harry wziął moje walizki. Kiedy wjechaliśmy do posesji, przypomniał mi się tamten okropny dzień. Łza spłynęła mi po policzku. Harry to zauważył i chyba wiedział o co chodzi, bo nic nie powiedział tylko przytulił mnie, a potem powiedział, że wszystko będzie już dobrze. Weszliśmy do środka, a chłopak zaprowadził mnie do naszej sypialni.
- Zrobiłem już dla ciebie miejsca na półkach. Tu i w łazience. Nie krępuj się. Od teraz to także twój dom.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam wyjmować swoje ubrania i kosmetyki. Układałam ubrania na półkach, wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Julie. Umówiłyśmy się na wypad do centrum handlowego. Miałam jeszcze trochę pieniędzy, więc postanowiłam sobie coś kupić przy okazji. Zeszłam na dół do Harry’ ego. Gdy tylko mnie zobaczył przestał z kimś rozmawiać prze telefon. Trochę się przejęłam. O co mogło mu chodzić? Dlaczego nie chciał przy mnie rozmawiać? Co on kombinuje?
- Czy coś się stało? – postanowiłam zapytać.
- Nie, nic. O której wychodzisz?
- Za jakieś pół godziny.
Urwałam rozmowę. Poszłam się przygotować.  Gdy byłam już gotowa i miałam wychodzić Hazza podleciał do mnie i ucałował mnie. Spojrzałam na niego podejrzanie i wyszłam.

 ***************************************************************************
Przepraszam, że ostatnio nie dodałam rozdziału, ale internet mi się zepsuł. Teraz macie dwa :) 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ