Wyjątkowo dodaje wcześniej ;)
Rozdział 24
Wszyscy byliśmy bardzo
zdenerwowani. Czekaliśmy, aż operacja się skończy. Po czterech godzinach z sali
wyszedł lekarz. Znowu wszyscy podbiegliśmy do niego, a ja ze zdenerwowaniem
zapytałem:
- Doktorze, co z nią?
- Czy jest pan kimś z rodziny?
- Jestem jej chłopakiem. No, ale co
z nią?
- Ta pani trafiła do nas w
opłakanym stanie. Podczas operacji straciła wiele krwi. Ma połamaną nogę w kilku
miejscach. Spędzi kilka tygodni w szpitalu.
- Tygodni?! – wykrzyknął Zayn, ale
lekarz tylko na niego popatrzył i oznajmił, że musi iść.
Podbiegłem jeszcze do niego i
zapytałem, w jakiej sali teraz jest i czy możemy ją zobaczyć. Lekarz powiedział
mi numer sali, ale nie pozwolił się z nią zobaczyć. Ja muszę ją zobaczyć! Kiedy
już miałem odejść, doktor zatrzymał mnie.
- Zauważyłem u pacjentki ślady po
okaleczaniu się. Czy pan coś wie na ten temat?
- Tak. Ona przeżywała ostatnio
ciężkie chwile i zrobiła to, ale mój przyjaciel opatrzył rany.
- To dobrze, bo mogłoby dojść do
poważnego zakażenia. No dobrze, gdyby co będę w lekarskim.
- Dobrze. Dziękuję.
Odszedłem i zbliżyłem się do
chłopaków.
- I co? Gdzie ona jest?
- Na drugim piętrze, sala 12.
Pobiegliśmy pod salę i czekaliśmy,
aż pozwolą nam do niej wejść.
*Z perspektywy Niall’a.
Ciągłe to oczekiwanie na zobaczenie
jej wykańczało mnie. Jeśli coś jej się stanie… Nie! Nic nie może się stać!
***
*Z perspektywy Harry’ ego.
Czekaliśmy kolejne długie godziny. Mówiłem
chłopakom, aby pojechali do domów, a jak się wybudzi to bym ich powiadomił, ale
nie chcieli nawet o tym słyszeć. Chcieli być przy niej.
- Dzięki chłopaki. Fajnie mieć
takich przyjaciół. – powiedziałem.

- Jesteśmy jak bracia, i już zawsze
będziemy. – powiedział Zayn, przytulając
mnie po męsku.
- Rodzina musi trzymać się razem, a
Annie teraz do niej należy. – powiedział Liam.
Uśmiechnąłem się przez łzy. Do
sali, w której leżała moja uśpiona księżniczka wszedł lekarz. Był tam chwilę, a
gdy wyszedł zapytałem czy możemy tam wejść.
- Dobrze, ale nie za długo. –
powiedział.
Chłopcy powiedzieli, żebym wszedł
pierwszy. Wbiegłem do sali i zobaczyłem ją…. Poobijana, w bandażach i z nogą w
gipsie. Chciałbym cierpieć za nią. .. Podszedłem powoli do jej łóżka,
delikatnie dotknąłem jej ręki i po cichu powiedziałem:
- Kochanie, jestem przy tobie.
Kocham cię. Słyszysz? – wtedy rozpłakałem się jeszcze bardziej.

Kiedy siedziałem tak ze spuszczoną
głową i oczami czerwonymi od płaczu poczułem lekkie zaciśnięcie jej dłoni na
moją. Mój wzrok z podłogi szybko przeniósł się na jej posiniaczoną twarzyczkę.
Miałem wrażenie, jakby mnie słyszała. Ucałowałem jej dłoń i nadal siedziałem
przy łóżku. Ktoś zapukał, a do środka powoli weszli chłopcy. Stanęli przy łóżku
ze smutnymi minami. Liam, Zayn i Louis próbowali się jakoś trzymać, ale ja i
Niall po prostu płakaliśmy. Annie to moja księżniczka, ale też najlepsza
przyjaciółka Niall’a. Tak bardzo chciałem, żeby otworzyła oczy…
- Zaraz będą dziewczyny. –
powiedział Zayn.
- Dziewczyny? – zapytał Louis.
- Danielle, Parrie i Julie.
Przecież to jej przyjaciółki. Pomyślałem, że powinny wiedzieć, że Annie jest w
szpitalu.
- Tak, dzięki. – powiedziałem.
Po kilkunastu minutach do sali
weszła pielęgniarka i kazała nam wyjść, wtedy na korytarz wbiegły przestraszone
dziewczyny.
- Gdzie jest Ann? – zapytała Dan.
- Musimy ją zobaczyć! – krzyknęła
Perrie.
Liam przytulił Danielle, Zayn objął
Perrie, a Julie usiadła na krześle i płakała. Obok niej usiadł Louis i
pocieszał ją.
- Dziękuję wam, że tu jesteście. –
powiedziałem.
Niall był całkowicie nieobecny.
Siedział targając swoje włosy z nerwów.
Zrobił się wieczór. Wszyscy nadal siedzieli i czekali. Zayn i Liam
pojechali po jakieś rzeczy dla swoich dziewczyn i dla Julie, bo one
oświadczyły, że zostaną tak długo, dopóki ona się nie wybudzi.
- Harry, jedź do domu prześpij się
i potem przywieziesz jej potrzebne rzeczy. – powiedziała Perrie.
- Nie. Będę czekał tutaj. –
powiedziałem.
- Jesteś zmęczony. A jak się wybudzi
to będzie cię potrzebowała. No jedź. – dodała Julie.
- No nie wiem.. . . Ale jak będzie
się coś działo to zadzwonicie?
- Oczywiście. – zapewniła Danielle.
Chyba miały rację. Ona będzie mnie
potrzebowała. Otarłem łzy i wyszedłem ze szpitala ciągle patrząc w stronę okna
w jej sali.
Pojechałem najpierw do domu Niall’a
po swoje rzeczy, które tam zostawiłem. Dał mi klucz, więc nie było problemu.
Zabrałem swoje rzeczy i pojechałem do siebie. Wszedłem do środka i zapaliłem
światło. Rozglądałem się i przypomniały mi się wszystkie miłe chwile spędzone z
nią tutaj. Wszedłem po schodach na górę i spakowałem małą walizkę dla Annie.
Jakieś najważniejsze rzeczy: kosmetyki, piżama i ubrania. Zdjąłem spodnie i
koszulkę i położyłem się do łóżka. Wprawdzie byłem zmęczony, ale wziąłem
jeszcze na chwilę swojego laptopa. Otworzyłem go i zobaczyłem, że jest
włączony. To dziwne, ale pewnie to Annie korzystała z niego przed wypadkiem.
Zobaczyłem, że nie wylogowała się ze swojego konta na Twitterze. Zamarłem, gdy
zobaczyłem jakie tam są wpisy. Od razu zrozumiałem co się stało. Hejty.. Nasze
fanki, nie zaraz to nie fanki! Fanka nigdy nie zrobiła by czegoś tak okropnego.
Pisały, że ja jestem tylko ich i, że takie podłe szmaty nie mają prawa się do
mnie zbliżać. Najgorsze były wpisy typu: ,,Zabije cię!’’ , ,, Szykuj się na
ból.’’ , ,, Niedługo coś ci się stanie w tą twoja mordę.’’ Miałem ochotę
rozwalić coś. Jak ktoś może tak pisać! Od razu postanowiłem zareagować i
napisałem własny wpis: ,, Dziś stało się coś okropnego. Bardzo się zawiodłem na
naszych ,,fankach’’. Miejcie świadomość, że doprowadziłyście do tego, że mój
anioł jest w szpitalu.’’ To okropne. .. .. Nie chciało mi się już na to
patrzeć. Przyłożyłem głowę do poduszki i usnąłem.
*Z perspektywy Niall’a.
Jak zobaczyłem ją nieprzytomną
serce zabolało mnie mocniej. Co jeśli nigdy nie wybudzi się z tej śpiączki?
Nie, ona musi. Wszystko musi być dobrze. Będzie. .. Obiecałem jej, że nigdy już
jej nie opuszczę i tak właśnie będzie.
- Niall, ty też może jedź się
przespać. Wyglądasz marnie. Widać, że to cię wykańcza. – powiedziała Danielle.
- Nie ma mowy. Zostanę tu, przy
niej.

- No dobrze, to chociaż przyniosę
ci kawę. – powiedziała Dan.
- Dzięki. – odpowiedziałem, a ona
poszła do automatu.
Była około 4 rano. Nikt nie opuścił
szpitala. Wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością.
- Dziewczyny, prześpijcie się, bo i
tak wam się już oczy zamykają. – powiedział Liam.
Rzeczywiście chciało im się spać,
więc tak zrobiły. Perrie usnęła na kolanach Zayn’a, Danielle przytulona do
Liam’a, a Louis nagle powiedział:
- Emm.. Julie jeśli chcesz to
możesz oprzeć się o mnie.
Ona popatrzyła na niego i usnęła w
jego objęciach. No wprawdzie Louis niedawno zerwał z Eleanor, ale nic nie stało
na przeszkodzie, aby zakochał się w kimś innym. Nawet dobrze by mu to zrobiło,
bo od tamtego czasu był jakiś przygnębiony. Mijały kolejne godziny, ale około 8 rano
lekarz robił obchód. Wszedł do sali, w której leżała Annie. Był tam dość długo.
Zaczęliśmy się przejmować jeszcze bardziej. Gdy w końcu wyszedł wszyscy zerwali
się na nogi, a ja zapytałem:
- Doktorze, co się dzieje?
- Pacjentka odzyskała przytomność.
Już chciałem do niej wejść,
dotknąłem klamki i usłyszałem głos lekarza:
- Halo! Proszę pana! Nie można tam na
razie wchodzić!
- Co?! Ale jak to?
- Panna Cost musi teraz odpoczywać.
- Dobrze, dziękuję. –
odpowiedziałem ze smutną miną.
Rozdział 25
Louis zadzwonił po Harry’ego, a ja
siedziałem przybity.
*Z perspektywy Harry’ego.
- Harry, przyjeżdżaj. Annie
odzyskała przytomność. – powiedział Lou.
- Okey. Zaraz będę.
Odzyskała przytomność. Nareszcie!
Teraz chcę tylko ją zobaczyć. Szybko się ubrałem, wziąłem jej spakowaną torbę i
popędziłem do mojej ukochanej. Gdy byłem już w szpitalu opowiedziałem o
wszystkim co odkryłem wczoraj chłopakom. Powiedzieli, że będziemy musieli coś z
tym zrobić, bo nasze dziewczyny nie mogą cierpieć. Dan i Pezz także miały
problemy z hejtami. To, że nie mogłem jej teraz zobaczyć dobijało mnie. Po
kolejnej godzinie, lekarz prowadzący wszedł do jej sali. Wyszedł po 10
minutach, a my znowu na nogach czekaliśmy na to co nam powie.
- Który z panów to Niall?
- To ja. – podszedł do niego.
- Opowiedziałem o tym, że państwo
tutaj czekacie, a ona poprosiła pana do siebie.
- Czyli mogę do niej wejść? –
zapytał Niall.
- Tak, ale proszę jej nie męczyć.
***
*Z perspektywy Niall’a.
Nic nie odpowiedziałem. Po prostu
wpadłem do sali. Zobaczyłem ją nareszcie! Podszedłem powoli do jej łóżka i
patrzyłem na jej piękną choć poobijaną twarzyczkę.
- Jak się trzymasz? - zapytałem
stojąc obok łóżka.
- Niezbyt dobrze. Dlaczego stoisz?
Usiądź, proszę.
- Boję się, że coś ci zrobię. Nie
chcę, żebyś jeszcze bardziej cierpiała.

- Siadaj. Nic nie zrobisz.
Usiadłem i dotknąłem jej dłoni.
- Nic nie pamiętam, ale wszystko
mnie boli. Najgorsza jest ta noga.
Zauważyłem marker na jej szafce
przy łóżku. Wziąłem go i napisałem na gipsie: ,, Wracaj do zdrowia. Dużo
miłości. Niall xoxo’’.
- Słodkie. – uśmiechnęła się.
- Nie słodsze od ciebie.
Uśmiechnęła się i spuściła wzrok.
***
- Wszyscy byliśmy tu przez całą
noc. – powiedział.
- Wszyscy?
- Ja, Louis, Zayn, Liam, Danielle,
Julie, Perrie..
- A Harry?
- Także był. Był i jest, ale był
tak wykończony, że pojechał się przespać do domu. Ciągle płakał i był wściekły,
że nie mogliśmy cię zobaczyć, zresztą tak jak ja, ale obiecałem ci kiedyś, że
cię już nigdy nie zostawię, więc czekałem tu.
- Kochany jesteś.
Siedzieliśmy patrząc na siebie i
nic nie mówiąc.
- Nawet nie wiesz, jak mi przykro,
że musisz tu leżeć i cierpieć.
Wszystko mnie bolało. Lekarz
powiedział, że miałam dużo szczęścia, ale jak o tym myślę, to wydaje mi się, że
lepiej by było gdyby mnie nie uratowali.
- Pewnie chcesz pobyć teraz z
Harry’m, więc może ja pójdę i go zawołam..
- Niall, czekaj. Proszę, posiedź
jeszcze chwilkę ze mną.
- Dobrze.
Siedzieliśmy nie odzywając się.
Nasza obecność wystarczała. Posiedział
jeszcze chwilę po czym powiedziałam:
- Pewnie się niecierpliwią. No
dobrze, gdybyś mógł..
- Tak, dobrze. Już idę. Potem
wpadnę.
Uśmiechnęłam się i czekałam na
nich. Chwilkę jak Niall wyszedł, do środka wpadł jak poparzony Harry. Podleciał
do mojego łóżka i kucnął przy mnie. Wziął moją dłoń i ucałował ją.
- Nawet nie wiesz, ile czekałem,
żebyś otworzyła oczy.
- Wiem, skarbie.
Uśmiechnął się i odetchnął.
Dotknęłam jego włosów i powiedziałam:
- Cieszę się, że cię mam.
- A ja cieszę się, że mam ciebie.
Powiedz mi jakie jest twoje największe marzenie?
- Dlaczego chcesz wiedzieć?
- Bo chcę je spełnić.
- Już je spełniłeś.
- Chyba nie rozumiem.
- Zawsze marzyłam o tym, żeby było
poznać One Dirtection, ale moje największe marzenie to mieć kogoś kto będzie mnie rozumiał i kochał, więc wiesz teraz to już jest spełnienie marzeń.
- A nie chciałaś nigdy nigdzie
wyjechać?
- Jeździliśmy z rodzicami co roku
gdzieś za granicę, ale zawsze chciałam pojechać na jakąś wysepkę, gdzie byłby
mały letniskowy domek i żadnych ludzi.
- To jak wyzdrowiejesz zabiorę cię
na taką wyspę.
- Ale Harry..
- Nie chcesz?
- Chcę, ale..
- No więc nie ma żadnych ale.
Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Harry popatrzył na mój gips, a
potem na szafkę obok i sam także postanowił coś napisać. Konkretnie napisał ,,
Harry + Annie ‘’ w sercu. To także było słodkie.
- Hazz, chodź tutaj. –
powiedziałam.
Gdy podszedł powiedziałam, żeby się
nachylił, bo ja nie mogłam się podnosić i pocałował mnie. Podczas gdy trwaliśmy
w pocałunku bez pukania do środka wszedł Louis i Zayn. Widząc co robimy
oznajmili tylko, że nie będą przeszkadzać i speszeni wyszli. Potem słyszałam z
korytarza śmiechy i coś, że Harry próbuje uzdrawiać. Harry też to usłyszał i
odkrzyknął ze śmiechem:
- A jebnąć cię Lou?
- Harry nie krzycz, tylko
uzdrawiaj. – powiedziałam, a on mnie pocałował.
********************************************************************
Te dwa rozdziały są dodane szybciej chociaż nie powinnam dodawać, bo nie chodziło o "takie" 5 komentarzy no, ale i tak miałam już gotowe, więc proszę :) Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie w kom.



Tak podoba! no ale np dodawaj 2 razy w tyg? W tedy bd lepiej bo nie którzy dodają nawet codziennie :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, i zastanowię się nad zmianą terminów dodawania :)
UsuńTo jak wybierzesz w które dni to jak byś mogła to napisz, to bd wiedziała :3
OdpowiedzUsuń