niedziela, 27 kwietnia 2014

Wyjątkowo dodaje wcześniej ;)

Rozdział 24
Wszyscy byliśmy bardzo zdenerwowani. Czekaliśmy, aż operacja się skończy. Po czterech godzinach z sali wyszedł lekarz. Znowu wszyscy podbiegliśmy do niego, a ja ze zdenerwowaniem zapytałem:
- Doktorze, co z nią?
- Czy jest pan kimś z rodziny?
- Jestem jej chłopakiem. No, ale co z nią?
- Ta pani trafiła do nas w opłakanym stanie. Podczas operacji straciła wiele krwi. Ma połamaną nogę w kilku miejscach. Spędzi kilka tygodni w szpitalu.
- Tygodni?! – wykrzyknął Zayn, ale lekarz tylko na niego popatrzył i oznajmił, że musi iść.
Podbiegłem jeszcze do niego i zapytałem, w jakiej sali teraz jest i czy możemy ją zobaczyć. Lekarz powiedział mi numer sali, ale nie pozwolił się z nią zobaczyć. Ja muszę ją zobaczyć! Kiedy już miałem odejść, doktor zatrzymał mnie.
- Zauważyłem u pacjentki ślady po okaleczaniu się. Czy pan coś wie na ten temat?
- Tak. Ona przeżywała ostatnio ciężkie chwile i zrobiła to, ale mój przyjaciel opatrzył rany.
- To dobrze, bo mogłoby dojść do poważnego zakażenia. No dobrze, gdyby co będę w lekarskim.
- Dobrze. Dziękuję.
Odszedłem i zbliżyłem się do chłopaków.
- I co? Gdzie ona jest?
- Na drugim piętrze, sala 12.
Pobiegliśmy pod salę i czekaliśmy, aż pozwolą nam do niej wejść.
*Z perspektywy Niall’a.
Ciągłe to oczekiwanie na zobaczenie jej wykańczało mnie. Jeśli coś jej się stanie… Nie! Nic nie może się stać!
***
*Z perspektywy Harry’ ego.
Czekaliśmy kolejne długie godziny. Mówiłem chłopakom, aby pojechali do domów, a jak się wybudzi to bym ich powiadomił, ale nie chcieli nawet o tym słyszeć. Chcieli być przy niej.
- Dzięki chłopaki. Fajnie mieć takich przyjaciół. – powiedziałem.


- Jesteśmy jak bracia, i już zawsze będziemy.  – powiedział Zayn, przytulając mnie po męsku.
- Rodzina musi trzymać się razem, a Annie teraz do niej należy. – powiedział Liam.
Uśmiechnąłem się przez łzy. Do sali, w której leżała moja uśpiona księżniczka wszedł lekarz. Był tam chwilę, a gdy wyszedł zapytałem czy możemy tam wejść.
- Dobrze, ale nie za długo. – powiedział.
Chłopcy powiedzieli, żebym wszedł pierwszy. Wbiegłem do sali i zobaczyłem ją…. Poobijana, w bandażach i z nogą w gipsie. Chciałbym cierpieć za nią. .. Podszedłem powoli do jej łóżka, delikatnie dotknąłem jej ręki i po cichu powiedziałem:
- Kochanie, jestem przy tobie. Kocham cię. Słyszysz? – wtedy rozpłakałem się jeszcze bardziej.


Kiedy siedziałem tak ze spuszczoną głową i oczami czerwonymi od płaczu poczułem lekkie zaciśnięcie jej dłoni na moją. Mój wzrok z podłogi szybko przeniósł się na jej posiniaczoną twarzyczkę. Miałem wrażenie, jakby mnie słyszała. Ucałowałem jej dłoń i nadal siedziałem przy łóżku. Ktoś zapukał, a do środka powoli weszli chłopcy. Stanęli przy łóżku ze smutnymi minami. Liam, Zayn i Louis próbowali się jakoś trzymać, ale ja i Niall po prostu płakaliśmy. Annie to moja księżniczka, ale też najlepsza przyjaciółka Niall’a. Tak bardzo chciałem, żeby otworzyła oczy… 
- Zaraz będą dziewczyny. – powiedział Zayn.
- Dziewczyny? – zapytał Louis.
- Danielle, Parrie i Julie. Przecież to jej przyjaciółki. Pomyślałem, że powinny wiedzieć, że Annie jest w szpitalu.
- Tak, dzięki. – powiedziałem.
Po kilkunastu minutach do sali weszła pielęgniarka i kazała nam wyjść, wtedy na korytarz wbiegły przestraszone dziewczyny.
- Gdzie jest Ann? – zapytała Dan.
- Musimy ją zobaczyć! – krzyknęła Perrie.
Liam przytulił Danielle, Zayn objął Perrie, a Julie usiadła na krześle i płakała. Obok niej usiadł Louis i pocieszał ją.
- Dziękuję wam, że tu jesteście. – powiedziałem.
Niall był całkowicie nieobecny. Siedział targając swoje włosy z nerwów.  Zrobił się wieczór. Wszyscy nadal siedzieli i czekali. Zayn i Liam pojechali po jakieś rzeczy dla swoich dziewczyn i dla Julie, bo one oświadczyły, że zostaną tak długo, dopóki ona się nie wybudzi.
- Harry, jedź do domu prześpij się i potem przywieziesz jej potrzebne rzeczy. – powiedziała Perrie.
- Nie. Będę czekał tutaj. – powiedziałem.
- Jesteś zmęczony. A jak się wybudzi to będzie cię potrzebowała. No jedź. – dodała Julie.
- No nie wiem.. . . Ale jak będzie się coś działo to zadzwonicie?
- Oczywiście. – zapewniła Danielle.
Chyba miały rację. Ona będzie mnie potrzebowała. Otarłem łzy i wyszedłem ze szpitala ciągle patrząc w stronę okna w jej sali.



















Pojechałem najpierw do domu Niall’a po swoje rzeczy, które tam zostawiłem. Dał mi klucz, więc nie było problemu. Zabrałem swoje rzeczy i pojechałem do siebie. Wszedłem do środka i zapaliłem światło. Rozglądałem się i przypomniały mi się wszystkie miłe chwile spędzone z nią tutaj. Wszedłem po schodach na górę i spakowałem małą walizkę dla Annie. Jakieś najważniejsze rzeczy: kosmetyki, piżama i ubrania. Zdjąłem spodnie i koszulkę i położyłem się do łóżka. Wprawdzie byłem zmęczony, ale wziąłem jeszcze na chwilę swojego laptopa. Otworzyłem go i zobaczyłem, że jest włączony. To dziwne, ale pewnie to Annie korzystała z niego przed wypadkiem. Zobaczyłem, że nie wylogowała się ze swojego konta na Twitterze. Zamarłem, gdy zobaczyłem jakie tam są wpisy. Od razu zrozumiałem co się stało. Hejty.. Nasze fanki, nie zaraz to nie fanki! Fanka nigdy nie zrobiła by czegoś tak okropnego. Pisały, że ja jestem tylko ich i, że takie podłe szmaty nie mają prawa się do mnie zbliżać. Najgorsze były wpisy typu: ,,Zabije cię!’’ , ,, Szykuj się na ból.’’ , ,, Niedługo coś ci się stanie w tą twoja mordę.’’ Miałem ochotę rozwalić coś. Jak ktoś może tak pisać! Od razu postanowiłem zareagować i napisałem własny wpis: ,, Dziś stało się coś okropnego. Bardzo się zawiodłem na naszych ,,fankach’’. Miejcie świadomość, że doprowadziłyście do tego, że mój anioł jest w szpitalu.’’ To okropne. .. .. Nie chciało mi się już na to patrzeć. Przyłożyłem głowę do poduszki i usnąłem.
*Z perspektywy Niall’a.
Jak zobaczyłem ją nieprzytomną serce zabolało mnie mocniej. Co jeśli nigdy nie wybudzi się z tej śpiączki? Nie, ona musi. Wszystko musi być dobrze. Będzie. .. Obiecałem jej, że nigdy już jej nie opuszczę i tak właśnie będzie.
- Niall, ty też może jedź się przespać. Wyglądasz marnie. Widać, że to cię wykańcza. – powiedziała Danielle.
- Nie ma mowy. Zostanę tu, przy niej.


- No dobrze, to chociaż przyniosę ci kawę. – powiedziała Dan.
- Dzięki. – odpowiedziałem, a ona poszła do automatu.
Była około 4 rano. Nikt nie opuścił szpitala. Wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością.
- Dziewczyny, prześpijcie się, bo i tak wam się już oczy zamykają. – powiedział Liam.
Rzeczywiście chciało im się spać, więc tak zrobiły. Perrie usnęła na kolanach Zayn’a, Danielle przytulona do Liam’a, a Louis nagle powiedział:
- Emm.. Julie jeśli chcesz to możesz oprzeć się o mnie.
Ona popatrzyła na niego i usnęła w jego objęciach. No wprawdzie Louis niedawno zerwał z Eleanor, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby zakochał się w kimś innym. Nawet dobrze by mu to zrobiło, bo od tamtego czasu był jakiś przygnębiony.  Mijały kolejne godziny, ale około 8 rano lekarz robił obchód. Wszedł do sali, w której leżała Annie. Był tam dość długo. Zaczęliśmy się przejmować jeszcze bardziej. Gdy w końcu wyszedł wszyscy zerwali się na nogi, a ja zapytałem:
- Doktorze, co się dzieje?
- Pacjentka odzyskała przytomność.
Już chciałem do niej wejść, dotknąłem klamki i usłyszałem głos lekarza:
- Halo! Proszę pana! Nie można tam na razie wchodzić!
- Co?! Ale jak to?
- Panna Cost musi teraz odpoczywać.
- Dobrze, dziękuję. – odpowiedziałem ze smutną miną.


Rozdział 25
Louis zadzwonił po Harry’ego, a ja siedziałem przybity.
*Z perspektywy Harry’ego.
- Harry, przyjeżdżaj. Annie odzyskała przytomność. – powiedział Lou.
- Okey. Zaraz będę.













Odzyskała przytomność. Nareszcie! Teraz chcę tylko ją zobaczyć. Szybko się ubrałem, wziąłem jej spakowaną torbę i popędziłem do mojej ukochanej. Gdy byłem już w szpitalu opowiedziałem o wszystkim co odkryłem wczoraj chłopakom. Powiedzieli, że będziemy musieli coś z tym zrobić, bo nasze dziewczyny nie mogą cierpieć. Dan i Pezz także miały problemy z hejtami. To, że nie mogłem jej teraz zobaczyć dobijało mnie. Po kolejnej godzinie, lekarz prowadzący wszedł do jej sali. Wyszedł po 10 minutach, a my znowu na nogach czekaliśmy na to co nam powie.
- Który z panów to Niall?
- To ja. – podszedł do niego.
- Opowiedziałem o tym, że państwo tutaj czekacie, a ona poprosiła pana do siebie.
- Czyli mogę do niej wejść? – zapytał Niall.
- Tak, ale proszę jej nie męczyć.
***
*Z perspektywy Niall’a.
Nic nie odpowiedziałem. Po prostu wpadłem do sali. Zobaczyłem ją nareszcie! Podszedłem powoli do jej łóżka i patrzyłem na jej piękną choć poobijaną twarzyczkę.
- Jak się trzymasz? - zapytałem stojąc obok łóżka.                                                             
- Niezbyt dobrze. Dlaczego stoisz? Usiądź, proszę.
- Boję się, że coś ci zrobię. Nie chcę, żebyś jeszcze bardziej cierpiała.


- Siadaj. Nic nie zrobisz.
Usiadłem i dotknąłem jej dłoni.
- Nic nie pamiętam, ale wszystko mnie boli. Najgorsza jest ta noga.
Zauważyłem marker na jej szafce przy łóżku. Wziąłem go i napisałem na gipsie: ,, Wracaj do zdrowia. Dużo miłości. Niall xoxo’’.
- Słodkie. – uśmiechnęła się.
- Nie słodsze od ciebie.
Uśmiechnęła się i spuściła wzrok.
***
- Wszyscy byliśmy tu przez całą noc. – powiedział.
- Wszyscy?
- Ja, Louis, Zayn, Liam, Danielle, Julie, Perrie..
- A Harry?
- Także był. Był i jest, ale był tak wykończony, że pojechał się przespać do domu. Ciągle płakał i był wściekły, że nie mogliśmy cię zobaczyć, zresztą tak jak ja, ale obiecałem ci kiedyś, że cię już nigdy nie zostawię, więc czekałem tu.
- Kochany jesteś.

















Siedzieliśmy patrząc na siebie i nic nie mówiąc.
- Nawet nie wiesz, jak mi przykro, że musisz tu leżeć i cierpieć.
Wszystko mnie bolało. Lekarz powiedział, że miałam dużo szczęścia, ale jak o tym myślę, to wydaje mi się, że lepiej by było gdyby mnie nie uratowali.
- Pewnie chcesz pobyć teraz z Harry’m, więc może ja pójdę i go zawołam..
- Niall, czekaj. Proszę, posiedź jeszcze chwilkę ze mną.
- Dobrze.
Siedzieliśmy nie odzywając się. Nasza obecność  wystarczała. Posiedział jeszcze chwilę po czym powiedziałam:
- Pewnie się niecierpliwią. No dobrze, gdybyś mógł..
- Tak, dobrze. Już idę. Potem wpadnę.
Uśmiechnęłam się i czekałam na nich. Chwilkę jak Niall wyszedł, do środka wpadł jak poparzony Harry. Podleciał do mojego łóżka i kucnął przy mnie. Wziął moją dłoń i ucałował ją.
- Nawet nie wiesz, ile czekałem, żebyś otworzyła oczy.
- Wiem, skarbie.
Uśmiechnął się i odetchnął. Dotknęłam jego włosów i powiedziałam:
- Cieszę się, że cię mam.
- A ja cieszę się, że mam ciebie. Powiedz mi jakie jest twoje największe marzenie?
- Dlaczego chcesz wiedzieć?
- Bo chcę je spełnić.
- Już je spełniłeś.
- Chyba nie rozumiem.
- Zawsze marzyłam o tym, żeby było poznać One Dirtection, ale moje największe marzenie to mieć kogoś kto będzie mnie rozumiał i kochał, więc wiesz teraz to już jest spełnienie marzeń.
- A nie chciałaś nigdy nigdzie wyjechać?
- Jeździliśmy z rodzicami co roku gdzieś za granicę, ale zawsze chciałam pojechać na jakąś wysepkę, gdzie byłby mały letniskowy domek i żadnych ludzi.
- To jak wyzdrowiejesz zabiorę cię na taką wyspę.
- Ale Harry..
- Nie chcesz?
- Chcę, ale..
- No więc nie ma żadnych ale. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Harry popatrzył na mój gips, a potem na szafkę obok i sam także postanowił coś napisać. Konkretnie napisał ,, Harry + Annie ‘’ w sercu. To także było słodkie.
- Hazz, chodź tutaj. – powiedziałam.
Gdy podszedł powiedziałam, żeby się nachylił, bo ja nie mogłam się podnosić i pocałował mnie. Podczas gdy trwaliśmy w pocałunku bez pukania do środka wszedł Louis i Zayn. Widząc co robimy oznajmili tylko, że nie będą przeszkadzać i speszeni wyszli. Potem słyszałam z korytarza śmiechy i coś, że Harry próbuje uzdrawiać. Harry też to usłyszał i odkrzyknął ze śmiechem:
- A jebnąć cię Lou?

- Harry nie krzycz, tylko uzdrawiaj. – powiedziałam, a on mnie pocałował.
********************************************************************
Te dwa rozdziały są dodane szybciej chociaż nie powinnam dodawać, bo nie chodziło o "takie" 5 komentarzy no, ale i tak miałam już gotowe, więc proszę :) Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie w kom. 

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 22
***
- Czemu krzyczeliście? – zapytałam przejęta.
- Małe nieporozumienie. Nie martw się. – powiedział Niall.
- Zbierajmy się do domu. – powiedział Harry łapiąc mnie za rękę.
- Yyy …Ann nie ma ze sobą rzeczy, a na dworze jest chłodno. Może zostaniecie tutaj na noc, a rano pojedziemy po twój telefon i rzeczy. – zwrócił się do mnie Niall.
- To chyba dobry pomysł. – powiedziałam.
- No dobrze. – zgodził się Harry.
Chłopaki rozłożyli kanapę, na której mieliśmy spać z Harry’m. Niall powiedział, że zostawi nas samych i przejdzie się. Gdy chłopak wyszedł, Harry podszedł do mnie.
- Kochanie jestem  przy tobie i już zawsze będę. Zawsze sobie radziliśmy i tym razem poradzimy. Annie kocham cię. – w tym momencie dotknął mojej ręki i moich blizn. – Nawet nie wiesz, jak mi przykro, że przeze mnie to zrobiłaś.
- To nie twoja wina..
- Moja… Gdybym cię nie zostawił..
- Musiałeś jechać do rodziny, oni cię potrzebowali..
- Tak, ale ty też mnie potrzebowałaś, a jesteś dla mnie najważniejsza.
Po tych słowach poleciała mi łza. Nie wiem, dlaczego. Moje emocje się jeszcze chyba nie uspokoiły.
- Błagam tylko nie płacz.. – przytulił mnie.
- Nie, to chyba ze szczęścia, że mam cię przy sobie.
Dotknął mojego podbródka i powiedział:
- Choćby nie wiem jak źle było, zawsze będę przy tobie. – zaraz po tym zdaniu mnie pocałował. – A to jest..? – wskazał na mój wisiorek.
- Dostałam to od Niall’a.
*Z perspektywy Harry’ego.
Od Niall’a…     …….    …….   Od Niall’a…
***
- Pójdę zrobić kolację. – powiedziałam.
- Poczekaj. – powiedział, gdy się podnosiłam. – Bardzo tęskniłem. – powiedział z uroczym uśmiechem i pocałował jeszcze raz, tym razem namiętniej.
Poszłam przygotować coś do jedzenia. Zrobiłam grzanki, a Niall’a nadal nie było. Zaczynałam się martwić. Siedzieliśmy z Harry’m przy stole, jedząc grzanki i popijając kakaem. Przejmowałam się, bo chłopak jeszcze nie wrócił. Brałam właśnie głęboki łyk cieczy, kiedy usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Wstałam jak poparzona i pobiegłam do korytarza. Moje zachowanie chyba zdziwiło i Harry’ego  i Niall’a.
- Czemu tak długo cię nie było? Martwiłam się.
- Byłem na spacerze.  Niepotrzebnie się martwiłaś.
- O przyjaciół zawsze będę się martwić. Chodź zrobiłam kolację.
Niall usiadł naprzeciwko Harry’ego, a Hazz jakoś tak nieprzyjemnie na niego popatrzył. Podałam im kolejną porcję grzanek i dolałam kakaa.
- Co do przyjaźni, naprawdę bardzo przykro mi z powodu Louis’a. – powiedziałam.
- Louis’a? Dlaczego?
- Jak to? To wy nic nie wiecie?
Popatrzyli na siebie i pokręcili przecząco głowami.
- On i Eleanor to już koniec..
- Przecież oni tak się kochali.. – powiedział Harry przegarniając palcami włosy.
- Kochali… - powiedziałam.
- Kurde, nasz przyjaciel rozstał się z dziewczyną, a my nic nie wiedzieliśmy. – powiedział Niall.
Przez resztę wieczoru, siedzieliśmy rozmawiając, ale mi zachciało się w pewnym momencie spać. Pożegnałam się z chłopakami, a Hazz powiedział, że zaraz do mnie przyjdzie. Poszłam jeszcze na chwilę do łazienki i położyłam się do łóżka. Jeszcze nie spałam i chyba czekałam na Harry’ego. Widziałam, że światło w kuchni zgasło, a Niall wchodzi po schodach na górę.
- Jeszcze nie śpisz, księżniczko? – zapytał Harry rozbierając się.
- Czekałam na ciebie. – uśmiechnęłam się.
Brunet położył się obok mnie, a ja po cichu zapytałam:
- I co z wujkiem?
- Lepiej. Był w szpitalu, ale lekarz pozwolił mu wrócić do domu. – odpowiedział szeptem.
Położyłam rękę na jego policzku i dotknęłam swoim czołem jego czoła. Harry ostrożnie mnie pocałował i wsunął swoją rękę pod moje spodenko-bokserki kładąc dłoń na moim pośladku, lekko masując.
- Jakoś tak dziwnie, jak masz na sobie te bokserki. – powiedział swoim seksownym, zachrypniętym głosem.
- Hazz, nie dziś. Nie mam ochoty.
- Dobrze. To daj buziaka. Hmm?
Pocałowałam go i wtuliłam się mocno.
- Dobranoc Harry.
- Dobranoc skarbie.
Usnęliśmy. Obudziłam się w środku nocy, gdyż było mi bardzo gorąco. Zaczęłam się odkrywać, ale nie pomagało. Harry także nie leżał przykryty. Postanowiłam zdjąć bluzkę. To nic, że nie miałam bielizny. Nie wstydziłam się przy nim swojego ciała. Usiadłam i zdjęłam ją. Harry poruszył się i otworzył nieprzytomne oczy.
- Co jest? – zapytał.
- Nic, śpij. Zdejmę tylko bluzkę.
- Okey.
Położyłam się i przykryłam biust rogiem kołdry. Było mi trochę chłodniej, ale nie usnęłam od razu. Myślałam o Niall’u i Harry’m, trzymając w ręce wisiorek od blondyna, którego nie zdjęłam. Harry lekko się podniósł i popatrzył na mnie półprzytomnymi ślipiami.
- Czemu nie śpisz? – znowu opiekuńczo zapytał.
- Jakoś tak, nie mogę usnąć.
- Chodź, ślicznoto.
Przybliżył się, położył rękę na mojej nodze i pocałował mnie w ramię.
- Śpij kochanie.
Odwróciłam się i pocałowałam mówiąc: ,, Dobrze, kociaku.’’ Obudziłam się około 8.30. Usiadłam na łóżku i ubrałam bluzkę. Poszłam do łazienki się załatwić. Gdy wróciłam Harry nadal spał, a przecież mieli pojechać po moje rzeczy. Chłopak leżał na brzuchu, a ja podeszłam i lekko poklepałam go po pośladkach.
- Lou przestań. – powiedział, nawet się nie odwracając.
Zaśmiałam się, gdyż wiem, że są jak bracia, ale czasem zachowują się śmiesznie.
- No dobrze, już cię nie dotykam.
Gdy tylko usłyszał mój głos odwrócił się i uśmiechnął.
- A to ty.
- Ja. Wstawaj Harroldzie.
- Nieee. Połóż się obok mnie jeszcze.
 Usiadłam na jego plecach tak, że moje nogi były po obu stronach jego ciała i zaczęłam delikatnie masować mu barki.
- O jak dobrze.
Masowałam jeszcze przez chwilę, a potem powiedziałam:
- Harry, wstawaj.
- Nie.
- Wstawaj!
- Nie. – szedł w zaparte.
Postawiłam na swoim i zepchnęłam go z łóżka.
- A teraz do łazienki marsz. – zaśmiałam się.
- Weźmiesz ze mną prysznic?
Przybliżyłam się i potarłam swoim nosem o jego.
- Nie misiu. Idź, bo musicie pojechać po mój telefon.



                       









- Buziak i idę.
- Co ty z tymi buziakami?
- Lubię się z tobą całować.
- Masz szczęście, że ja z tobą też. –  zrobiłam to o co poprosił.


Rozdział 23
*Z perspektywy Niall’a.
Zszedłem na dół, a oni się całowali. .. .. Czy to co działo się przez ostatnie dni nic dla niej nie znaczyło?
- Hej Niallerku. – powiedziała.
- Hej.
- Cześć. – powiedział Harry.
Annie podeszła do mnie i przytuliła.
- Możemy potem pogadać? – zapytałem.
- Jasne.
- To idę się ogarnąć, a wy sobie rozmawiajcie. – oświadczył Harry.
Wyszliśmy na taras, bo nie chciałem, żeby Harry cokolwiek słyszał.
- Brrr, trochę chłodny ten poranek. – powiedziała, a ja dałem jej swoją bluzę.
- Słuchaj.. – podrapałem się po głowie nie wiedząc jak zacząć. – Jesteś dla mnie bardzo, bardzo ważna i to co się ostatnio między nami działo…
- Chyba wiem do czego zmierzasz. Niall, posłuchaj ja nie jestem pewna do końca swoich uczuć. Musisz dać mi trochę czasu. Teraz, gdy jest Hazz, chcę z nim spędzić trochę czasu, ale nie chciałabym zrywać z tobą kontaktu. Bądźmy przyjaciółmi, a ja spróbuję poukładać swoje życie, a czas pokaże co będzie dalej. Nie mogłabym być z Harry’m i no nie wiem.. całować się z tobą. Nie mówię, że to co się między nami działo nic dla mnie nie znaczy, tylko po prostu ja nie umiem ,,działać na dwa fronty’’.
- Rozumiem. Poczekam i dam ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała.
- Jesteś kochany. Mogę mieć do ciebie prośbę?
- Oczywiście.
- Przypilnuj Harry’ego, żeby nie zrobił żadnego głupstwa, jak tam będziecie.
- Spróbuje, ale jeśli natkniemy się na tego idiotę to nie wiem.. Sam mam ochotę jeszcze raz mu przywalić.
- Niall, nie zróbcie żadnych głupstw. Tamtym razem Justin nie wniósł oskarżenia, ale mógł..
- On?! Niech się cieszy, że to my nie wnieśliśmy na niego oskarżenia w twojej sprawie. Czop jeden..
- Chodźmy do środka.
Weszliśmy do domu, a po jakichś 15 minutach chłopcy stali już w drzwiach i żegnali się ze mną.
- Tylko grzecznie. – powiedział Harry.
Pojechali, a ja postanowiłam wejść na swojego Twitter’a. Wyjęłam laptopa Harry’ ego z torby. Ma słodkie hasło: ,,annmakemealive’’. Mam konto, ale nie wchodzę za często. Nikt i tak mnie nie czyta, po za tym nie mam czasu.. Zalogowałam się i zobaczyłam coś dziwnego. Mnóstwo osób nagle się mną zainteresowało i dało follow. Ale dlaczego? Przecież ani ja, ani Harry nie mówiliśmy w mediach, że jesteśmy razem. Hmmm…  Było kilka pytań, o to co mnie łączy z Harry’m, ale było też coś co mnie dobiło. Hejty… mnóstwo hejtów.. Przecież oni w ogóle mnie nie znają. Jak mogą pisać takie okropne rzeczy… tyle wyzwisk.. Jakaś grupka dziewczyn ciągle wszędzie mnie oczerniała.. Pewnie fanki 1D… Rozpłakałam się.. Ktoś wysłał mi link do różnych artykułów ze stron plotkarskich. Pisali tam, o tym, że jestem kolejną laską, którą bawi się Harry, że nikt nie wie co nas tak naprawdę łączy, że lecę tylko na jego kasę i na to, że jest sławny i wiele innych kłamstw.. Byłam  w rozpaczy.. znowu..  Chwyciłam wazę, która stała obok na stole i mimowolnie rozbiłam ją o podłogę. Nie powinnam, ale…. Ciągle płacząc wzięłam się za sprzątanie szczątków. Pocięłam przy tym ręce, gdyż kawałki były ostre. Kręciło mi się w głowie. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką falą nienawiści. Wybiegłam z domu, tak jak stałam. Bez butów, w ubraniach Niall’a i roztrzęsiona. Łzy ograniczały mi widoczność. Biegłam chwilę, nawet nie wiem gdzie, po prostu przed siebie. Usłyszałam klakson samochodu i…
*Z perspektywy Harry’ego.                                                                                  
Dojechaliśmy na miejsce. Modliłem się, żeby nie spotkać Biebera. Gdybym go tylko zobaczył.. chyba trafiłby do szpitala.. Szedłem za Niall’em. Doszliśmy do jej garderoby, a Niall stanął nieruchomo.
- To tu się to stało..
- Dzięki, że mu nawaliłeś.
- Spoko. Jej dobro jest najważniejsze.
- Ej, bo pomyśle, że się w niej kochasz. – zaśmiałem się mimo, że nie było mi do śmiechu.
- Ta…
***
*Z perspektywy Niall’a.
Wzięliśmy jej rzeczy: ubrania, telefon i torebkę i już mieliśmy wychodzić, kiedy do Harry’ego zadzwonił telefon. Zobaczyłem Biebera.


















Chciałem podejść i mu wygarnąć, ale Hazz stanął jak wryty, a jego wyraz twarzy był taki jakby ktoś umarł.
- Annie miała wypadek.
- Że co?!!
- Szybko jedziemy!
Dobiegliśmy na parking i pognaliśmy do szpitala. Annie miała wypadek.. Oby nic jej nie było. Ręce mi się trzęsły. Byłem mega przejęty. Moja Ann..
***
*Z perspektywy Harry’ego.
Wpadliśmy do szpitala i pobiegliśmy na pierwsze piętro. Na korytarzu zauważyłem jak z jednej sali wychodzi mnóstwo pielęgniarek i doktorów, którzy wieźli łóżko. Na nim leżała ona… Z głowy leciała jej krew i była nieprzytomna. Szybko podbiegłem i zapytałem, dokąd ją wiozą. Jedna z pielęgniarek powiedziała, że na salę operacyjną. Mój świat rozpadł się na milion kawałków.. Oparłem się o ścianę i schowałem twarz w dłoniach. Nie mogłem powstrzymać łez. Niall usiadł, oparł łokcie na kolanach i był nie mniej przejęty niż ja. Byliśmy zdołowani. Myślałem tylko o niej. Zauważyłem Josh’a wychodzącego z sali, z której przed chwilą wywieziono Annie. To on mnie powiadomił.
- Josh. – podszedłem.
- Harry, Niall. Jesteście już.
- Josh, co się stało? – zapytał ze łzami w oczach Niall.
- Jechałem do ciebie w sprawie tego o czym ostatnio rozmawialiśmy, ale droga była nieprzejezdna , bo był jakiś wypadek. Wszędzie było mnóstwo policji, a ja postanowiłem zobaczyć o co chodzi. No i wtedy, zobaczyłem jak wkładają ją na noszach do karetki.
Josh zadzwonił do chłopaków i opowiedział im o tym, bo ani ja, ani Niall nie byliśmy w stanie. Po pół godziny na korytarz, w którym byliśmy wpadł jak poparzony Louis. Jest z nią bardzo związany, dlatego jemu także szkliły się oczy. Potem dojechali jeszcze Zayn i Liam. Wszyscy chcieli być przy Annie z którą nie wiedzieliśmy co tak naprawdę się dzieje. Siedzieliśmy pod salą operacyjną już drugą godzinę i niespodziewanie z sali pospiesznym krokiem wyszła pielęgniarka. Wszyscy zerwaliśmy się na nogi i podbiegliśmy do niej.

- Co z nią? – dopytywaliśmy, ale ona kazała nam się odsunąć i powiedziała, że Ann straciła bardzo dużo krwi przy operacji.
***********************************************************************
Sorka, że tak późno, ale nie miałam jak wcześniej. Przykro, że nie komentujecie i zastanawiam się nad usunięciem stronki. Mam nadzieję, że będziecie się udzielać. :/ 

sobota, 19 kwietnia 2014



Rozdział 20
Szliśmy ścieżką prze las i coś mnie naszło, zaczęłam śpiewać Right Now. Po chwili dołączył się Niall. Śpiewaliśmy razem, a gdy piosenka zbliżała się do końca zatrzymałam się i popatrzyłam mu w oczy. Dotknęłam lekko ręką tyłu jego głowy, mierzwiąc przy tym delikatnie jego włosy. On położył swoją rękę na moim biodrze. Poczułam motylki w brzuchu i po chwili..













*Z perspektywy Niall’a.
Poczułem smak jej ust. Ale tym razem tak prawdziwie…
***
Ten,   ten pocałunek nie był taki jak kiedyś… Całowaliśmy się długo i namiętnie… Ja…… On…… Chyba oboje tego chcieliśmy..
- Wracajmy już. – zaproponowałam.
Niall uśmiechnął się i jedną rękę włożył do kieszeni, a drugą trzymał mnie za moją dłoń. Szliśmy uśmiechając się. Gdyby ktoś nas nie znał i zobaczył nas w tej chwili, na pewno pomyślałby, że jesteśmy parą. Trochę tak wyglądaliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać o naszych zainteresowaniach.
*Z perspektywy Niall’a.
A więc, lubi konie i chciałabym nauczyć się grać na gitarze. To da się załatwić.
***
Gdy doszliśmy do domu  było południe. Kurcze, nie mam tu ze sobą żadnych rzeczy, ale nie chcę nigdzie się stąd ruszać. No nic, na razie muszą wystarczyć mi ubrania mojego Crazy Mofo. Niall włączył telewizor, a ja poszłam do kuchni pomyśleć nad obiadem. Gdy już wymyśliłam co będzie na obiad, poszłam zapytać Niall’a czy pomoże mi z obiadem, ale w połowie pytania usłyszałam:
,, Justin Bieber brutalnie pobity.’’
Stanęłam jak wryta. Niall też był w szoku. 
,, Prawdopodobnie gwiazdor został pobity podczas kręcenia jego nowego singla. Nikt nie zna prawdziwego powodu zdarzenia i kto jest sprawcą. Justin całe zajście skomentował tak..”
I wtedy pokazali Justina, który mówił:
,, Zasłużyłem na to. Chciałbym przeprosić pewna dziewczynę, Annie, która jest niesamowita, a ja ją skrzywdziłem. Przepraszam cię.’’
Gdy to usłyszałam oparłam się o ścianę i schowałam twarz w dłoniach. Niall zaczął krzyczeć do telewizora:
,, Ciesz się, że tylko tak skończyłeś szmato! Powinienem cię wykastrować tym scyzorykiem, żebyś już nigdy nie skrzywdził żadnej dziewczyny! ‘’
,, Kim jest tajemnicza Annie? Co to za dziewczyna? Co ją łączy z Justinem? ‘’ – te pytania padały z ust dziennikarki. Wkurzony Niall wyłączył telewizor. Podszedł do mnie i powiedział:
- On cię już nigdy nie skrzywdzi. Nikt cie nie skrzywdzi. Obiecuję, ale ty nie myśl już o tym.
Chwilę potem zadzwonił jego telefon.
*Z perspektyw Niall’a.
Odebrałem i usłyszałem głos Harry’ego.
- Hej stary, nie wiesz gdzie jest Annie i dlaczego nie odbiera moich telefonów?
- Wiem.. Ona jest u mnie..
Opowiedziałem mu o wszystkim. O zajściu z Bieberem, o jej cięciu się i o tym, że nie ma ze sobą żadnych rzeczy. Harry powiedział, żebym nigdzie jej nie wypuszczał i opiekował się nią, a on przyjedzie najszybciej jak tylko się da. Przeklinał przy tym, był mega wkurzony.
- Kto to był? – zapytała Annie, gdy się rozłączyłem.
- Harry. – powiedziałem smutny, gdyż na pewno zabierze ją do domu i nas rozdzieli.
- Harry? Ale jak to? Gdzie on jest? Co się z nim dzieje?
- Opowiedziałem mu on wszystkim, a on powiedział, że będzie tu najszybciej jak się da.
*Z perspektywy Harry’ego.
 Ja pierdziele! Ona przeżywała okropny czas w swoim życiu, a mnie nie było przy niej! A z Bieberem się policzę za to co zrobił mojemu aniołkowi!


















***
- Fajnie, że Harry przyjeżdża…. Niall, to co się między nami dziś wydarzyło..
- Tak, wiem, wiem musi zostać między nami i nic dla ciebie nie znaczyło.. – powiedział ze smutną miną nie dając mi dokończyć.
- Niall! – krzyknęłam , a on popatrzył na mnie. – Przepraszam, po prostu… To coś dla mnie znaczyło i nie chcę się z tobą rozstawać, ale będę musiała pojechać z Harry’m i wszystko sobie poukładać. Czy możesz mi coś obiecać?
Podszedł i pocałował mnie.
- Że niezależnie co się stanie, będziesz przy mnie..
Pocałował drugi raz i to było jednoznaczne z odpowiedzią. Miałam świadomość, że całowałam się z innym, ale przecież nie spałam z nim. Kurde, nie mogę się tak usprawiedliwiać.. Zdradziłam Hazze… .. .. Muszę poukładać sobie życie.. .. .. Nie mogę ,,działać na dwa fronty’’.. Któregoś z nich kocham, a drugi to przyjaciel. Tylko który? Jak się tego dowiedzieć?...    


Rozdział 21
Dzięki Niall’owi przestałam w końcu myśleć o Justinie. Zrobiliśmy wspólnie obiad, a potem zaprowadził mnie do ogródka. Usiedliśmy na huśtawce, a on wyjął gitarę i powiedział:
- Coś wspominałaś, że chcesz nauczyć się grać… Mogę cię nauczyć..
- Dobrze. – uśmiechnęłam się dodając. – Poczekaj. Zaraz wrócę.
Pobiegłam szybko do domu i wróciłam z kocem. Pomyślałam , że jeśli jest tak ciepło to wygodniej będzie nam na kocu na trawie. Niall pomógł mi go rozłożyć. Usiadł w rozkroku, a ja pomiędzy jego nogami. Trzymałam gitarę, a on kierował moimi rękami i tłumaczył mi wszystko po kolei.
- No, a teraz zagraj sama. – powiedział.
Szybko się uczę, więc wybrzdąkałam fragment, którego mnie nauczył.
- Świetnie. – powiedział uśmiechając się.
- Po prostu mam świetnego nauczyciela.
Odłożyłam gitarę i odwróciłam się twarzą w jego stronę. Siedziałam po turecku pomiędzy jego nogami. Byliśmy bardzo blisko siebie. Chwycił mnie za rękę i popatrzył na blizny.
- Następnym razem, kiedy będziesz chciała się okaleczyć, weź moją rękę i zadaj mi tyle cięć, ile sama byś sobie zadała. – powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie mogłabym cię skrzywdzić.
- Więc, nie krzywdź też siebie, bo to krzywdzi mnie.
Zaśpiewał mi Change My Mind grając na gitarze. Ta piosenka bardzo pasowała do nas, a najbardziej fragment: ,, Are we friends or are we more?’’. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie…. Położyliśmy się razem na kocu i zaczęliśmy rozmawiać.
- W sumie to dlaczego nie masz żadnego tatuażu?
- Wiesz, zawsze chciałem sobie jakiś zrobić, no ale emm.. no ja się trochę boję. – mówiąc to trochę się speszył. – A ty?
- Ja też. Zawsze obiecywałam sobie, że po osiemnastce zrobię sobie jakiś i, że przekuję sobie uszy w kilku miejscach więcej.
- Serio?
- No tak. Chce mieć około trzech, czterech, ale nie więcej i tylko w uszach.
- Mam pewien pomysł. Może wybierzemy się kiedyś razem do salonu no i .. zrobimy sobie razem tatuaże?
- Dobry pomysł, ale będziesz musiał trzymać mnie za rękę. – powiedziałam śmiejąc się.
Po chwili śmieliśmy się razem, a Niall jak to Niall wygłupiał się i łaskotał mnie. Czas szybko nam razem zleciał i nie zauważyliśmy, kiedy zaczęło się ściemniać. Poszliśmy do domu, a ja poprosiłam go o jakieś świeższe ciuchy. Poszedł na górę czegoś poszukać. Gdy wrócił miał ze sobą tylko koszulkę.
- Koszulkę dla ciebie mam, ale żadnych dobrych spodenek. Wszystkie będą za duże i niewygodne.
- Kurcze, nie mam ze sobą nawet bielizny. A może.. Trochę głupio mi o to prosić, ale może masz jakieś bokserki, które mogłyby być jako spodenki?
Uśmiechnął się i powiedział, że zaraz jakieś przyniesie. Z kuchni wzięłam sobie gumkę recepturkę i poszłam się przebrać do łazienki. Nałożyłam jego czarne bokserki, koszulkę związałam pod biustem, tak, aby byłą jak top i związałam włosy w wysokiego kucyka.
- Powiem ci, że jesteś niesamowita. Nawet w takich ubraniach wyglądasz świetnie. – powiedział chłopak, gdy tylko mnie zobaczył.
Uśmiechnęłam się tylko, gdyż nie uważam się za ładną osobę, mimo, że często słyszę, że jestem piękna.
- Poczekaj. Mam coś dla ciebie. Chciałem dać ci to już wcześniej, ale jakoś nie było kiedy.
Poszedł do salonu i wyjął jakieś pudełko z szuflady. Wręczył mi je, a w środku ujrzałam piękny, złoty wisiorek z zawieszką w kształcie serca.
- On jest prześliczny. Dziękuję.
Przytuliłam chłopaka, a potem Niall zapiął mi wisiorek.
- To ty jesteś prześliczna.
- Przestań. Wcale, że nie.
Chłopak zbliżył się i położył rękę na moich plecach. Znowu się pocałowaliśmy. Z objęć chłopaka wyrwał mnie dzwonek do drzwi.  Szybko odsunęłam się od Niall’a, a do środka wbiegł przejęty Harry. Rzucił torby na podłogę i przytulił mnie.
- Jestem tu. Przepraszam cię. Kochanie, już wszystko będzie dobrze. Przepraszam, że nie było mnie przy tobie.
- Harry, spokojnie. Już chyba wszystko w porządku. Niall pomógł mi zapomnieć.
Hazz spojrzał na mnie, a potem na Niall’a. Wziął go za ramię i zaciągnął do kuchni.
*Z perspektywy Niall’a.
- Jak mogłeś! – wykrzyczał Harry.
- O co ci chodzi?
- Przespałeś się z nią!
- Pojebało cię, stary?!
- To dlaczego jest w twoich ubraniach?! I to w bokserkach!
- Bo nie ma swoich ubrań! Nie zrobiłbym ci tego! Nie mógłbym przespać się z dziewczyną najlepszego kumpla! W ogóle jak możesz tak myśleć! – wykrzyczałem zszokowany.
- Sorry. Po prostu nie ogarniam tego co się teraz dzieje. Jestem mega zdenerwowany. Ten debil chciał….    moją księżniczkę!
- Idź do niej i nie przejmuj się Bieberem. Ja już go załatwiłem. Teraz najważniejsza jest Annie. Ona potrzebuje twojej bliskości. – powiedziałem.

Szkoda, że jego bliskości…..
************************************************************************
No i są, trochę krótkie, ale kolejne będą dłuższe.  No siostry wchodzimy <3  https://www.youtube.com/watch?v=_kqQDCxRCzM   Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 18
Podeszłam do niego i otworzyłam apteczkę.
- Sam mogę to zrobić. Ty lepiej odpoczywaj.
- Nie. Chcę ci się jakkolwiek odwdzięczyć. Zresztą jak siedzę bezczynnie to ciągle o tym myślę, a chcę zapomnieć…
Wzięłam do ręki wacik i nasączyłam go płynem do dezynfekcji. Wytarłam ostrożnie twarz chłopaka. Zwilżyłam kolejny i przetarłam po ranie nad okiem i na wardze.
- Może trochę zapiec. – przeciągnęłam po ranie.
Chłopak syknął i wiercił się.
- Nie ruszaj się. – powiedziałam ze spokojem.
Przykleiłam jeszcze plaster.
- Już.
- Dzięki. – uśmiechnął się odsłaniając swoje śnieżno białe, równe zęby.
- Pójdę się położyć. Będziesz zaglądał?
- Jasne. – mówiąc to ucałował mnie w czoło. Poszłam do jego sypialni. Położyłam się do łóżka, ale nie chciało mi się spać. Przed oczami ciągle miałam Biebera i całą tę sytuację..
*Z perspektywy Niall’a.
Cholera…  Za bardzo mi na niej zależy, żeby odpuścić. Wziąłem gitarę i zacząłem grać. Muzyka pomaga trochę odstresować. Pobrzdąkałem chwilę i zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a do środka wparowali z entuzjazmem  i krzykiem Liam, Louis i Zayn.
- Zamknijcie się. – powiedziałem zdenerwowany.
Annie miała odpoczywać, a oni się darli.
- Ej coś ty taki? – zapytał Zayn.
- Ta, i co ci się stało? – Louis wskazał na moją rozciętą wargę i plaster nad okiem.
- Wchodźcie.
Siedli w salonie, a ja wyjąłem szklanki i nalałem Whisky. Siadłem obok nich, wypiłem całą zawartość szklanki za jednym razem i oparłem łokcie na kolanach.
- Stary, mów co się dzieje. – powiedział lekko zdenerwowany Liam.
- Bieber… - odwróciłem głowę i przygryzłem wargę kończąc. – Próbował zgwałcić Annie.
- Co do cholery?! – wykrzyczał Lou.
Chłopaki nie dowierzali. Siedzieli przez chwilę zmieszani, po czym Liam zapytał:
- Jak to się stało?
- No wiecie, ona miała grać w tym teledysku, no i jak już skończyli kręcić ostatnią scenę to poszła po bluzę do garderoby, a ja debil poszedłem żreć do stołówki! …..   Długo jej nie było, więc poszedłem sprawdzić co się dzieje. W tej końcowej scenie ona była w samej bieliźnie. I jak podszedłem pod drzwi garderoby to usłyszałem jej krzyki. Wyważyłem drzwi i zobaczyłem jak on ją….  – opowiadając im to nie wytrzymałem i rzuciłem szklanką w ścianę.
Zaraz potem Zayn podleciał do mnie i trzymając powiedział:
- Nialler. Spokojnie.
- To frajer! Trzeba się będzie za to z nim policzyć! – krzyknął Louis.
- Już to zrobiłem.. – powiedziałem.
- Gdzie ona jest? – zapytał przejęty Liam.
- Na górze. Nie mogłem pozwolić, aby była sama. Ona…
- Zależy ci na niej. – powiedział Lou.
-  Zakochałeś się. – dodał Zayn.
- My…  Ja…. Pocałowałem ją, ale to bez znaczenia, bo powiedziała, że przynajmniej na razie musimy zostać przyjaciółmi.. I, że kocha Harry’ego i nie wie co do mnie czuje. Nie będę naciskał. Zaczekam tak długo jak będzie trzeba. Chłopaki, ja serio jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułem.
- Spoko. Ej, chodźmy do niej.  – zaproponował Liam.
- Właśnie.  –powiedział Zayn wchodząc po schodach na górę.
Pobiegłem pierwszy chcąc ją uprzedzić. Zapukałem do drzwi.
- Hej. Ktoś chce cię odwiedzić. – powiedziałem, a chłopaki weszli do pokoju.
- Siema. Jak się czujesz? – zapytał Louis.
- A jak mam się czuć. – powiedziała przygnębiona Annie.
- No fakt. Idiotyczne pytanie. – powiedział speszony.
- Chłopaki, tylko nie długo i nie męczcie jej. Annie musi odpoczywać.  – powiedziałem.
Chciałem ich zostawić samych, więc zapytałem jeszcze tylko:
- Czy czegoś potrzebujesz?
- Nie, dziękuję. – odpowiedziała, a ja wyszedłem.
***
- Ale on się opiekuńczy zrobił. – powiedział Zayn.
- Jak nie Niall. Jeszcze nie zachowywał się w taki sposób wobec dziewczyny. Chyba mu zależy.. – dodał Louis.
Spuściłam wzrok. Rozmawialiśmy przez jakiś czas, a potem poprosiłam Louis’a, o to abyśmy porozmawiali w cztery oczy. Liam i Zayn zeszli do Niall’a, a my zostaliśmy sami.
- O co chodzi? – zapytał chłopak.
- Chciałabym z tobą porozmawiać. Kiedyś to ty prosiłeś mnie o rady, a teraz ja mam pytanie.
Spojrzał na mnie z poważną miną.
- Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?
Zrobił lekki uśmiech i powiedział:
- Harry i Niall.
Przygryzłam wargę i przytaknęłam.
- To znaczy…. Z Harry’m  przeżyłam wspaniałe chwile i bardzo go kocham, ale teraz, kiedy go nie ma, a przy mnie jest Nialler i widzę jak się stara…. Zresztą…. My…..
- Całowaliście się. – dokończył.
- Skąd wiesz?
- Powiedział nam.
- Ale wy nie powiecie Harry’emu?
- Wszystko zostaje między nami. – mówiąc to dotknął mojej dłoni.
- To, co ja mam robić?
- Idź za głosem serca. Daj przede wszystkim sobie trochę czasu, a zrozumiesz kto jest dla ciebie najważniejszy i bez kogo nie możesz żyć. Tak jak wtedy ty mi poradziłaś z El..
- Lou, no właśnie co z wami?
- Już nie ma nas…














- Jejku, jak to? To już koniec?
- Tak. Zrozumiałem, że to nie ma sensu..
- Przykro mi. Szkoda, że to się tak potoczyło. –  przytuliłam go.


Rozdział 19
Było mi smutno, nawet pomimo to, że jej za bardzo nie lubię. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, a potem chłopcy zostawili nas -  mnie i Niall’a samych. Powoli zaczynałam zapominać o okropnym poranku, i to wszystko dzięki Niall’ owi. Jest taki opiekuńczy i robi wszystko, żebym czuła się lepiej i zapomniała. Było już w miarę późno, ale ja postanowiłam zejść do niego na dół. Gdy go zobaczyłam ubranego w biały T-shirt przypomniała mi się nasza pierwsza wspólna impreza i ten taniec. Patrzyłam na niego i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo mu się przyglądam. 

















Niall z uroczym uśmiechem przyglądając się samemu sobie zapytał:
- Czy jestem brudny? Przykleiło mi się coś?
- Nie. Przepraszam, że ci się tak przyglądam.. Przypomniała mi się nasza pierwsza impreza. – uśmiechnęłam się.
Chłopak szybko włączył laptopa i puścił piosenkę, do której wtedy tańczyliśmy.
- Zatańczysz?
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową na tak. Podeszłam i położyłam ręce na jego barkach, a on swoje na moich biodrach. Kiwaliśmy się z boku na bok przytuleni. Zamknęłam oczy i poczułam się jak wtedy.. Tak dobrze czułam się w jego ramionach, że zapomniałam o całym świecie.
- Niall, dziękuję ci za wszystko.
Bez słowa pocałował mnie w policzek. Wtedy, przy tym tańcu i tym całusie coś poczułam…  Ale Harry. Szybko jednak znowu zapomniałam o wszystkim, o Justinie, o tym co próbował mi zrobić i o Harry’m. Jego uśmiech jest taki słodki.. Piosenka się skończyła, a chłopak chciał mnie już wypuścić z objęcia, ale nie chciałam tego. Zacisnęłam mocniej dłonie na jego szyi i przyłożyłam głowę do jego ramienia.
- Miło. – powiedział nieśmiale.
Ta jego nieśmiałość była na swój sposób słodka, więc także ucałowałam go w policzek. Zrobiła się późno, więc postanowiłam położyć się spać.
*Z perspektywy Niall’a.
Ona jest taka urocza, nawet w tych za dużych ubraniach,  lekko potarganych włosach i bosych stópkach. Pierwszy raz żałuję, że Harry to mój przyjaciel, ale przecież dziewczyna nie może nas poróżnić.  Annie poszła na górę, a ja przyniosłem sobie koc i poduszkę. Także nie chciało mi się już dłużej siedzieć. Przyłożyłem głowę do poduszki i zamknąłem oczy. Nie mogłem usnąć dłuższy czas, jeszcze wszystko we mnie buzowało po tym okropnym poranku. Annie już od dawna spała. Kiedy byłem półprzytomny i prawie usypiałem usłyszałem krzyki z góry. Annie krzyczała i prosiła, aby ktoś ją zostawił. Bez zastanowienia pobiegłem do pokoju, w którym spała. Wpadłem do środka i podszedłem do dziewczyny. Łzy leciały jej przez sen i była cała mokra, pewnie z potu. Cała się trzęsła. Nie mogłem patrzeć, jak się męczy. Ukląkłem przy łóżku i próbowałem ją obudzić. Zerwała się ciężko oddychając. Zobaczyła, że klęczę przerażony obok niej i rzuciła mi się na szyję. Objąłem ją z całej siły i powtarzałem:
- Już wszystko dobrze. Jestem tu. To był tylko zły sen.
Była wystraszona, ale próbowałem ją jakoś uspokoić. Na pewno śnił jej się Bieber.
- Niall, proszę nie zostawiaj mnie samej.
- Dobrze. Będę tu z tobą.
Położyliśmy się razem. Annie położyła głowę na mojej klatce piersiowej, a ja objąłem ją jedną ręką, a drugą trzymałem za jej delikatną dłoń. Ucałowałem jeszcze w czoło, a ona uspokoiła się.
***
Rano, gdy się obudziłam, poczułam jego rękę na moim brzuchu, gdyż moja bluzka się podwinęła. Obejmował mnie, a ja jeszcze bardziej się w niego wtuliłam. Niall jeszcze spał, a ja tylko leżałam.  Zaczęłam przyglądać się moim opatrunkom. Odwinęłam jedną rękę i przyglądałam się cięciom. Nie myślałam, że wrócę do cięcia się. Gdy byłam nastolatką robiłam to regularnie. To było dla mnie trochę jak narkotyk. Jakiekolwiek niepowodzenie i sięgałam po żyletkę. Kiedyś nikomu nie zależało na tym czy się okaleczam, czy nie. Teraz gdy widziałam, jak Niall był przejęty… Nigdy nie zapomnę jego oczu.. Wtedy, gdy wpadł do łazienki był przerażony, a jego oczy szkliły się, jakby zaraz miały wypuścić łzy… Niall poruszył się, a ja usiadłam na łóżku. Poodwijałam wszystkie bandaże. Zeszłam na dół. Był słoneczny, ciepły poranek. Słońce wpadało do domu przez wielkie okna w salonie. Zrobiłam mu śniadanie i położyłam karteczkę: ,,Śniadanie dla ciebie J Poszłam się przejść.’’ Chwyciłam jakąś jego bluzę i najmniejsze buty, które miał. Tak szybko wszystko się wczoraj działo, że nic ze sobą nie wzięłam, nawet telefonu. Przeczesałam włosy palcami i wyszłam. Niall mieszka na obrzeżach miasta, więc na ulicach panowała pustka. Zero samochodów i ludzi, ale to dobrze, bo akurat chciałam pobyć trochę sama i to wszystko przemyśleć. Oddaliłam się trochę od domu chłopaka. Przechodziłam obok małego lasku otoczonego tylko polami. W dali było widać małe osiedle, na którym mieszkał. Usiadłam pod drzewem i zamknęłam oczy. Poczułam jak delikatny wietrzyk unosi moje włosy. Długi czas siedziałam myśląc. Monotonną ciszę przerwał dźwięk łamiących się gałęzi. Na początku trochę spanikowałam.
- Tak myślałem, że cię tu znajdę. Dobre miejsce do przemyśleń. – usłyszałam.
To był Niall. Ten wysoki blondyn z Irlandii… Nigdy nie myślałam o nich, jako o chłopakach z wielkiego boy-bandy, tylko jako o chorowitym chłopaku z Wolver Hampton, opiekuńczym ,,Bad-boy’u’’  z Bradford, świetnym piłkarzu z Doncaster, chłopaku pracującym w piekarni w Holmes Chapel i nieśmiałym chłopaku z Mullingar.
- Przepraszam, zamyśliłam się. – powiedziałam widząc, że czeka na moją odpowiedź.
Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać opierając się o drzewo. Zrozumiałam, jak głupio muszę wyglądać w tych jego ciuchach. Zaczęłam śmiać się sama z siebie.
- Przejdziemy się? – zapytałam.
- Jasne. – wyciągnął rękę w moją stronę.
Złapałam ją, a nasze palce splotły się.
- Ładnie tu. Świetne jest to miejsce, można odizolować się od świata. – powiedziałam.

- Czasem przychodzę tu i myślę o różnych sprawach..
**********************************************************************
Hej :) Zróbmy tak, ja będę dodawała rozdziały co tydzień, ale jeśli będzie 5 komentarzy wrzucę kolejny szybciej. Bardzo liczę na was, bo to bardzo miłe mieć świadomość, że ktoś czyta te ''wypociny''. 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 16
- Piękna jesteś. –szepnął mi do ucha.
- Przestań. – powiedziałam oschle.
- Annie, połóż nogę na Justinie. – usłyszałam głos reżysera.
Położyłam lekko zgiętą nogę na nim, a on znowu głupkowato się uśmiechnął. Jak on mnie denerwuje!
- Muzyka! Akcja! – krzyknął reżyser.
Muzyka zaczęła grać, a Justin śpiewać. 30 sekund obmacywania mnie i klip miał się zakończyć. Scena końcowa - ,,Blee’’. Położyłam rękę na jego policzku, a on swoją na moim udzie.
*Z perspektywy Niall’a.
Niedość, że musiałem patrzeć na nią i Harry’ ego, teraz patrzę na to jak on ją obmacuje. Miałem ją przed nim chronić, a teraz nie mogę! O Nie! Scena końcowa…  Spuściłem głowę. Nie chcę na to patrzeć. Dobrze, że do pocałunku nie dojdzie.
***
Scenę końcową musieliśmy powtarzać kilka razy, bo Justin ciągle coś zawalał. Robił to specjalnie! Kiedy udało się nakręcić ją bez pomyłki, miało to się stać. 


Zbliżaliśmy się coraz bardziej. Zaraz skończy się na buziaku. Kiedy reżyser krzyknie ,,Cięcie’’ ?! Byliśmy już bardzo blisko. Nasze usta prawie się stykały.
- I cięcie! Mamy to! Świetna robota ludzie! – krzyknął wreszcie.
Ucieszyłam się, że to już koniec. Chciałam podejść do Niall’a i, żeby mnie przytulił. Niestety Justin nadal na mnie leżał i ciągle się przybliżał.
- Ej, Justin… Justin przestań! – odepchnęłam go.
Niall podleciał i zabrał mnie na bok.
- Wszystko okey? Masz ubierz się. – podał mi szlafrok.
- Tak. Na szczęście nic nie zdążył zrobić.
Ubrałam się, a reżyser zaprosił wszystkich na lunch. Wszyscy udali się do pobliskiej stołówki.
- Idziesz? – zapytał blondyn.
- Tak, tylko wezmę jakąś bluzę. Idź, dogonię cię. – ucałowałam go w policzek i poszłam do swojej garderoby.
Miałam poczucie jakby ktoś mnie śledził, ale nikogo nie widziałam. Weszłam do garderoby, chwyciłam bluzę wiszącą na krześle i usłyszałam dźwięk zamykanych na klucz drzwi. Odwróciłam się ze strachem. To był Bieber. Bardzo się bałam.
- O co ci chodzi? – zapytałam ostrożnie.
Zbliżył się w moją stronę.
- Dokończmy to co się zaczęło na planie. Hmmm? Skarbie.
Zbliżył się jeszcze bardziej, a ja oparłam się o zimną ścianę.
- Nie wiem czy wiesz, ale zawsze dostaję to co chcę, a ja chcę ciebie. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
Strach sparaliżował mnie. On na pewno chce mi coś zrobić. Gdzie uciec? Znikąd pomocy.
- Możesz krzyczeć, ale to bez sensu. Nikt cię nie usłyszy. Wszyscy poszli na lunch. – powiedział.
Niestety miał rację. Stał już naprzeciwko mnie. Był bardzo pewny siebie.
- Proszę cię, zostaw mnie. Justin proszę..
Nie słuchał zaczął całować mnie w szyję. Przycisnął mnie do ściany. Próbowałam się wyrwać, ale bez skutku. Jest silniejszy ode mnie. Wyrwał bluzę z mojej ręki i z szyi przeniósł się na usta. Nie mogłam na to pozwolić. Wiedziałam, że nikt mnie nie usłyszy, ale spróbowałam. Zaczęłam krzyczeć i wołać pomocy. Niestety Justina tylko to zdenerwowało. Przycisnął mnie do siebie, tak, że aż jęknęłam z bólu. Płakałam i prosiłam, żeby przestał, ale był niedostępny. Rozpiął rozporek w spodniach, a ja krzyczałam jeszcze mocniej.
*Z perspektywy Niall’a.
Gdzie ona jest tak długo? Miała tylko wziąć tę bluzę. Może coś się stało. Pójdę sprawdzić. Kurde, miałem jej pilnować, a poszedłem żreć! Pobiegłem pod jej garderobę i usłyszałem krzyki.
- Annie?!
Szarpnąłem za klamkę. Zamknięte.
- Niall! Ratunku! Proszę zostaw mnie! Niee! – usłyszałem głos Annie.
Zacząłem walić barkiem w drzwi. Chciałem je wywarzyć. Za którymś razem udało mi się. Wbiegłem do środka i zamurowało mnie. Justin trzymał za ręce Annie, aby nie mogła się ruszyć i próbował ją zg… Nerwy mi puściły. Podszedłem do niego. Zdjąłem z Annie, która była  w histerii. Już o niczym nie myślałem jak tylko o tym, żeby mu nawalić.
- Wypad stąd!! – wrzeszczał Bieber.
***
Niall zdjął go ze mnie i zaczął bić go pięściami po twarzy. Justin w samoobronie także mu przywalił, ale nie miał siły na więcej. Kiedy Justin opadł na ziemię, Niall jeszcze go skopał. Cały we krwi podszedł pode mnie i chwycił za rękę. Zdjął swoją zakrwawioną bluzę i powiedział:
- Zakładaj i chodź.
Wybiegliśmy z budynku. Byłam cała rozdygotana. Dobiegliśmy na parking. Niall pomógł mi wsiąść do jego samochodu. Tapicerka była we krwi. Skuliłam się na siedzeniu, a chłopak ruszył. Z nosa leciała mu krew, ale nie przejmował się tym. Nic nie mówił tylko ciągle przyspieszał. Ja płakałam cały czas, nie mogłam się uspokoić. Justin……… chciał mnie………….  Niall skręcił w jakąś polną drogę. Gdy wjechaliśmy w głąb pola, blondyn zatrzymał samochód. Wysiadł i z pośpiechem podleciał pod moje drzwi. Otworzył je i kucnął przy mnie. Chciał złapać mnie za rękę, ale nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie dotykał. Przestraszona odsunęłam się, ale nie było za dużo miejsca na jednym siedzeniu.  Nic nie mówiłam, krztusiłam się łzami.
- Annie, już wszystko jest dobrze. Jestem przy tobie. Nie stanie ci się krzywda, obiecuję. Już nic ci nie grozi.
Wbrew mojej woli wyciągnął mnie z samochodu i przytulił z całej siły. Nadal nie mogłam się uspokoić.
- Nie płacz. Ten idiota już nic ci nie zrobi. Zawsze będę przy tobie i będę cię chronił. Gdybym nie poszedł wtedy żreć… To wszystko moja wina.. – przytulił mnie jeszcze mocniej.
Staliśmy w uścisku oparci o samochód. Nadal płakałam.
- Chodź, jedziemy do mnie. Nie pozwolę, żebyś dziś była sama. To wszystko moja wina i zrobię dla ciebie wszystko.
Nie miałam siły wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Niall otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Chłopak jechał bardzo szybko. Był przejęty i zdenerwowany.


Rozdział 17
 Dotarliśmy do domu chłopaka. Wyszłam z samochodu i było mi zimno. Stałam rozdygotana w samej bieliźnie i bluzie Niall’a. Chłopak wziął mnie za rękę i zaprowadził do domu. Byłam prawie nieobecna. Ciągle myślałam o tym co Bieber mi zrobił, jak się zachowywał, jak na mnie patrzył. Niall zauważył, że płaczę coraz mocniej i bez słów przytulił mnie.
- Poczekaj tu na mnie. Pójdę po jakieś ubrania dla ciebie. Pewnie jest ci zimno.
Blondyn poszedł, a ja skuliłam się, gdzieś w kącie i płakałam. Gdyby, wtedy Niall nie przyszedł, on na pewno by mnie..
- Masz. Tam jest łazienka.
Podprowadził mnie pod drzwi. Weszłam do środka, ściągnęłam zakrwawioną bluzę i spojrzałam w lustro. Stałam wpatrując się w swoje odbicie, a łzy mieszały się z tuszem i spływały mi po policzkach. Zaczęłam się rozglądać. Na szafce zobaczyłam żyletkę. W tym momencie przestałam myśleć o tym wszystkim. Po prostu podeszłam, wzięłam to do ręki i usiadłam na brzegu wanny. Przejechałam żyletką po ręce raz, drugi, trzeci…  Pocięłam ręce i nogi. Wokół mnie była kałuża krwi. Chciałam zadać sobie ból. Siedziałam, a krew mieszała się ze łzami. Niewiadomo kiedy i jak do łazienki wparował Niall. Gdy mnie zobaczył znieruchomiał na chwilę, a potem rzucił się w moją stronę.
- Dziewczyno, okaleczanie się to nie jest rozwiązanie!
*Z perspektywy Niall’a.
Wszedłem do łazienki, bo wiedziałem, że coś nie gra. Zobaczyłem Annie w kałuży krwi. Co Justin z nią zrobił! Teraz mnie potrzebowała, gdy Harry’ ego nie było na miejscu. Powiedzieć mu o tym? Teraz najważniejsza jest ona.
***
Chłopak podbiegł do szafki pod umywalką, wyjął bandaż i zaopatrzył moją ranę. Tak się mną zajmował, że sam nie opatrzył swojej. Wziął mnie na ręce i przeniósł przez tą krew. Przytulił mnie, bo wiedział, że tego właśnie potrzebowałam.
- Obiecaj mi, że nigdy już tego nie zrobisz.
- Niall, ja.. – zaczęłam.
- Obiecaj. Zrób to dla mnie.
- Dobrze. Niall, dziękuję. Nie wiem co by było gdyby..
- Nie myśl o tym, co by było gdyby.  – mówiąc to otarł mi łzę. – Teraz jesteś tu ze mną i nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteś dla mnie bardzo ważna i chcę twojego szczęścia. Nie myśl już o tym palańcie, ja się nim zajmę. A teraz idź się ubierz. Zaraz będzie ci cieplej. Podkręciłem grzanie. Idź, tylko proszę, nie rób już żadnych głupstw. Proszę.
Poszłam do łazienki i zdjęłam tą okropną bieliznę. Ubrania były trochę za duże, ale nie obchodziło mnie to. Nie chciało mi się kompletnie nic. Nie miałam na nic siły. Gdy otworzyłam drzwi , aby wyjść z łazienki zrobiło mi się słabo. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
*Z perspektywy Niall’a.
Wyszedłem z kuchni, bo zrobiłem jej herbatę i zobaczyłem, że Annie leży na podłodze nieprzytomna. Podbiegłem do niej i nie wiedziałem co zrobić. Zadzwoniłem na pogotowie. Opowiedziałem o  tym co się stało, a oni poinstruowali mnie co mam robić. Położyłem ją w moim łóżku i zrobiłem wszystko według instrukcji ratownika. Po jakimś czasie Annie odzyskała przytomność i nie było potrzeby jechać do szpitala.
***
- Co się stało? Gdzie ja jestem? – zapytałam na wpół przytomna.
- Spokojnie, już jest w porządku. Zemdlałaś. Teraz leż i odpoczywaj. Ty będziesz spała tutaj w moim łóżku, a ja prześpię się na dole na kanapie. Jakbyś czegoś potrzebowała to wołaj.
- Niall.
- Tak?
- Czy… Czy mógłbyś posiedzieć tu ze mną?
Kiwnął głową na tak i uśmiechnął się. Siedzieliśmy w milczeniu, ale dzięki niemu czułam się bezpieczna. Chłopak trzymał mnie za rękę i po cichu zaczął śpiewać:

We all need something
This can’t be over now
If I could hold ya
Swear I’d never put you down

Diana, let me be the one to 
Light a fire inside those eyes
You’ve been lonely
You don’t even know me
But I can feel you crying
Diana, let me be the one to 
Lift your heart up and save your life
I don’t think you even realize 
Baby you’d be saving mine

Przestałam tak mocno płakać.
- Dziękuję ci za to wszystko co dla mnie robisz. – mówiąc to przytuliłam się do niego.
Spojrzeliśmy sobie w oczy, a chłopak położył swoją dłoń na moim policzku. Po kilku sekundach trwaliśmy w delikatnym pocałunku.
- Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem. – powiedział.
- Przepraszam, to nie powinno się wydarzyć. Ja… kocham Harry’ ego. Do ciebie także coś czuję, tylko jeszcze nie wiem co to jest. Mam teraz mętlik w głowie. Proszę zastańmy przyjaciółmi, przynajmniej na razie. Muszę to wszystko przemyśleć. Moje życie ostatnio bardzo się skomplikowało i muszę je jakoś poukładać.
- Rozumiem. – ze smutną miną spuścił głowę.
*Z perspektywy Niall’a.
Pospieszyłem się, ale warto było. Dopiero po tym pocałunku zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo mi na niej zależy. Muszę o nią walczyć, a teraz no cóż…. dać jej czas.
***
Mętlik w mojej głowie. Ten pocałunek… Co ja mam teraz zrobić?!
- Pójdę zrobić ci coś do jedzenia. – powiedział Niall.
Wrócił po jakimś czasie, ale nie chciało mi się ruszać z miejsca.
- Chodź. Pomogę ci.
Wziął mnie pod rękę i zeszliśmy. Czułam się jak kaleka. Na nic nie miałam siły. Płacz mnie wykończył, po za tym bolały mnie nogi i ręce, ale nie żałowałam tego co zrobiłam. Usiadłam przy stole, a chłopak podał mi talerz z kanapkami i szklankę herbaty. Wypiłam łyk gorącego napoju, ale to wszystko. Nie mogłam patrzeć na jedzenie.
- Jeśli chcesz to zjedz te kanapki, ja nie mam ochoty.
- Ale musisz coś jeść. Chociaż jedną?
Popatrzyłam na niego i podsunęłam talerz w jego stronę.
- Ja też nie będę jadł.  Zbrzydło mi to.
- Niall Horan, czy wszystko dobrze? Jedzenie ci zbrzydło?  - spytałam z niedowierzaniem, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Lubię jak się uśmiechasz. Szkoda, że przez niego znikł ci z twarzy! – mówiąc to zacisnął dłonie w pięści.
Krew na jego twarzy zaschła, a on jakby tego nie zauważył.
- Gdzie trzymasz apteczkę?- zapytałam powoli podnosząc się z krzesła.
- Siedź. Przyniosę ci ją.
Chłopak poszedł, a ja usiadłam, bo nie miałam siły dłużej stać. ,, Wrak człowieka, a niby nic się nie stało, jeśli można tak powiedzieć’’ – pomyślałam. Niall wrócił i podał mi pudełko.
- Nie rozumiem, po co to? – powiedział, jakby jego rany nie były ważne.

- Usiądź. Może wdać ci się jakieś zakażenie. 
************************************************************************
No i jest kolejny rozdział :) Dziękuję za komentarze, są pojedyncze ale dziękuję <3 Zachęcam do komentowania i dodawania do obserwowanych.