Rozdział 43
Obudziłam się około 7,aby mieć czas na zebranie
się. Wstałam z łóżka, pościeliłam je i
wyjrzałam za okno. Dzień zapowiadał się słoneczny. Zeszłam na dół i wiedząc,
gdzie co leży zrobiłam śniadanie dla mojej najlepszej. Kiedy przygotowałam już kanapki i stawiałam
herbatę na stół usłyszałam:
- Jeśli tak będzie zawsze to możesz u mnie
zamieszkać na stałe. – powiedziała
zaspana Julie stojąc w progu.
- Haha no jasne. Siadaj i jedz. – powiedziałam z
uśmiechem.
Zasiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy pałaszować nasze
śniadanie. Po skończonym posiłku trzeba było oczywiście posprzątać, więc włożyłam brudne naczynia do zmywarki.
- Jak z tym waszym wyjazdem?
- Będzie po mnie o 9. Mam nadzieję, że się nie
gniewasz, że przyjedzie po mnie tutaj. – powiedziałam robiąc maślane oczy.
- Nie coś ty. A .. Ann emm nie wiem jak to powiedzieć..
czy ty coś planujesz?
- Chyba .. wiem o czym mówisz. Nie. To znaczy nie
chce niczego przyśpieszać ani naciskać. Jadę tam, aby przekonać się o tym co czuję. Co ma być to
będzie, a ja nie zamierzam do niczego się zmuszać, ani planować.
- Masz rację. Jeśli coś ma się wydarzyć to się
wydarzy. Chodź tu. – powiedziała i widząc moją minę przytuliła mnie.
- Kocham cię Jul.
- Ja ciebie też, ale ani słowa Lou hahaha. –
roześmiałyśmy się.
Ucałowałam ją w policzek i poszłam na górę
przygotować się. Najpierw wzięłam poranny prysznic i umyłam zęby. Wysuszyłam i
rozczesałam swoje długie, blond włosy. Potem poszłam ubrać się w przygotowane
wcześniej ubranie i pozostał mi tylko lekki makijaż. Przeciągnęłam rzęsy
tuszem i zrobiłam delikatne kreski.
Na policzki nałożyłam trochę różu, a usta pomalowałam bezbarwną
pomadką. Stanęłam przed lustrem, które
wisiało na ścianie, aby zobaczyć końcowy efekt. Jak na mnie to wyglądałam
dobrze, tak naturalnie, czyli w moim stylu. Rozejrzałam się po pokoju i nie
spiesząc się podeszłam do szafki po mój telefon, wzięłam walizkę i zeszłam na
dół.
- Ładnie ci w tej bluzce. – powiedziała siedząca na
kanapie Julie.
- Ujdzie. – odpowiedziałam usadawiając swój tyłek
obok niej.
- Może chcesz coś na drogę? Chleb i jakaś wędlina na
kanapki się znajdzie albo jakiś jogurt.
- Nie dzięki, to podobno nie jest tak daleko, a
przed chwilą jadłam. Niall pewnie też nie wyjdzie z domu bez śniadania.
- Aha, no to jak tak to okey.
- Julie, gdyby co to proszę cię, kryj mnie. Nie chcę,
aby Hazz się denerwował. Powiedziałam mu, że nocuję u ciebie.
- Nie wiem czy to dobrze, że go okłamujesz, ale
dobrze. Jeśli to ma ci pomóc w odnalezieniu swoich uczuć to okey.
- Dziękuję ci.
- Nie ma za co. – powiedziała z uśmiechem.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 8:56. Zaraz
pewnie przyjedzie. Niecierpliwość mieszała się z lekkim strachem, ale w sumie
to czego mam się bać? Przecież to mój przyjaciel. Co ma być to będzie –
powtórzyłam w myślach. Siedziałyśmy przy
stole w kuchni, kiedy dał się dosłyszeć dzwonek do drzwi. Dziewczyna poszła
otworzyć, a ja poprawiłam włosy i sznurówki. Z korytarza usłyszałam jak Jul
mnie woła. Wzięłam walizkę w rękę i z uśmiechem podreptałam do korytarza, gdzie
czekał już na mnie uśmiechnięty blondyn.
- Hej piękna. – powiedział.
- Cześć brzydki. – odpowiedziałam przytulając się na
powitanie.

- To jedźcie już. Miłej zabawy. – oznajmiła żegnając
się.
- Pa. – rzuciliśmy równocześnie.
Kiedy byliśmy już na dworze Niall wziął mój bagaż i
włożył do bagażnika. Wsiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać o tym jak życie, co się
działo u nas ostatnio, Nialler jak zwykle mnie rozśmieszał, gadaliśmy też o
trasie, która zbliża się wielkimi krokami, kiedy nagle chłopak rzucił pytanie o
to, czy nadal chce mieć tatuaż.
- Tak, ale ostatnio nie miałam czasu, a chciałam się
wybrać. A dlaczego pytasz?
- A tak o. – odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem,
po czym skręcił w jakąś uliczkę i zaparkował samochód.
- Dlaczego nie jedziemy dalej?
- Mam niespodziankę. Chodź.
Wysiedliśmy z samochodu, Niall zasłonił mi oczy
przewiązując je chustką i zaczął gdzieś prowadzić. Byliśmy jeszcze w mieście,
więc mógł wymyślić wszystko.
- Tylko mnie trzymaj, bo nie chcę się wywalić i
potłuc zaraz przed trasą.
- Hahaha spokojnie, trzymam cię.
Uszliśmy kilka kroków dalej, po czym chłopak
zatrzymał mnie i chyba wprowadził do jakiegoś pomieszczenia.
- Już mogę? – spytałam zniecierpliwiona i
zaciekawiona.
- Jeszcze chwilaa. – obrócił mnie. – Już.
Ściągnęłam chustkę z oczu i ujrzałam pomieszczenie,
na którego ścianach było wiele wzorów, a niedaleko nas stał napakowany
mężczyzna z pokaźną ilością tatuaży na ciele.
- Niall czy to jest to o czym myślę?
- Salon tatuażu. – powiedział z uśmiechem. – Chcesz?
- Że teraz?
Kiwnął głową na tak. Byłam bardzo zszokowana, ale
nie chciałam dalej z tym zwlekać.
- Ale robimy razem? – dopytałam z przekonującym
uśmiechem nie puszczając jego dłoni.
- Razem albo w ogóle. – potwierdził.
Uśmiechnęłam się, a tatuażysta podał nam książkę z
różnymi wzorami.
- Myślałam raczej nad napisem.
- Zakochane pary coraz częściej wybierają tatuaż,
który sam ładnie wygląda, ale także współgra z drugim coś jak, na przykład
klucz i kłódka. – wtrącił mężczyzna.
- Ale my nie jesteśmy.. – zaczęłam, ale blondyn mi
przerwał:
- Dziękujemy, zastanowimy się.
Gdy mężczyzna odszedł, dźgnęłam Nialler’a w bok i ze
śmiechem szepnęłam:
- Co to miało być?
- No co? – wyszczerzył zęby, a ja wywróciłam oczami.
Siedliśmy sobie, a niedługo potem chłopak, który
miał robić nam tatuaż wrócił z książką z różnymi sentencjami, tekstami i
ogólnie napisami, tak aby ułatwić nam wybór.
Po kilku minutach wybrałam swój idealny napis.
- Chyba ten. – powiedzieliśmy równocześnie, co
wywołało u nas śmiech.
- Pokarz co wybrałaś. – powiedział blondyn, a ja
wskazałam mu wybrany napis.
- ,,Never Lose Hope’’ – przeczytał. – Czyżby
telepatia?
- Co? – spojrzałam na napis, który on wybrał.
,, Never Lose Hope’’ przeczytałam. To rzeczywiście
albo telepatia albo.. przeznaczenie?
- Już wybraliśmy. – Niall zwrócił się do chłopaka.
- To kto pierwszy? – zapytał szykując swój
,,sprzęt’’.
- Chcesz iść pierwsza? – szepnął blondyn, no co
kiwnęłam niepewnie głową na tak.
Kilka sekund później już siedziałam na fotelu
wybierając miejsce, gdzie miałby znajdować się napis.
- No więc, gdzie robimy?
- Chyba tutaj. – odpowiedziałam wskazując miejsce po
lewej stronie zaraz pod biustem, na żebrach.
- Chyba? – dopytał z uśmiechem tatuażysta.
- Na pewno. – stwierdziłam, po czym zdjęłam bluzkę i
odsłoniłam to miejsce.
Poprosiłam Niall’a, aby podszedł bliżej i tak jak
mogłam wtuliłam się w niego. Tatuażysta odcisnął mi wzór napisu w tym miejscu,
wybrał igłę i zaczęło się. To był mój pierwszy raz to wiadomo, że bolało, ale
nie tak jak się spodziewałam. Myślałam, że będzie dużo gorzej i fakt, że czasem
miałam ochotę coś krzyknąć to dało się wytrzymać. Po jakichś 30/40 minutach
chłopak skończył, nakleił mi folię ochronną i powiedział, że przez kilka godzin
mam jej nie zdejmować. Następny w kolejce -
Niall. Widziałam zdenerwowanie w jego oczach, więc przytuliłam go i
powiedziałam, że jak ja dałam radę to i on da.
******************************************************************
Znowu nawaliłam. Przepraszam i obiecuję, że to się zmieni, ale miałam dokończyć go właśnie w sobotę, ale wypadły mi dwie imprezy i wróciłam późno :/ Mam nadzieję, że będziecie komentować <3 Iiii Bardzie dziękuję za tyle wyświetleń !!




