Rozdział 36
- Gdzie byłeś? – rzuciłam oschle
nie podnosząc się kanapy.
Mój wzrok skierowany był nie na
niego, lecz przed siebie.
- Z Kendall. – powiedział
obojętnie.
Wtedy coś we mnie pękło. Z nią?!
Ta bździągwa się w nim kocha, podrywa go bezczelnie i dotyka nawet w mojej
obecności, a on teraz się z nią spotyka?! Czy jest aż tak ślepy czy robi to
specjalnie?!
Wlepiłam w niego morderczy wzrok.
- Fajnie. Dobrze się bawiliście?! - podniosłam głos.
- A ty wczoraj z Niall’em?! –
Harry także się uniósł i miał groźny wyraz twarzy.
- Robisz to specjalnie, prawda?!
Wiesz jak jej nie znoszę! Chcesz, żebym była zazdrosna?! Harry w co ty się
bawisz?! Olewasz mnie i obrażasz się o byle co! Spotkałam się z nim, bo chciał
pogadać, zresztą bardzo go lubię! Tak trudno to zrozumieć?!!
- A czy ty nie potrafisz
zrozumieć, że się o ciebie martwię?!
- Martwisz, bo poszłam gdzieś z
przyjacielem? No proszę cie. – powiedziałam z politowaniem.
- Tak! Boję się, że on..-
zatrzymał się na chwilę. – Że ktokolwiek mógłby mi cię odebrać! – wykrzyczał po
chwili.
- Harry do cholery jasnej! Kiedy
zrozumiesz, że Niall to TYLKO PRZYJACIEL! – ostatnie dwa słowa dokładnie
zaakcentowałam dodając. – Kocham ciebie
debilu! Ciebie, słyszysz?!
Patrzyłam wściekła prosto w jego
zielone oczy, a moje się szkliły. Myślałam, że się rozpłaczę. Loczek mocno mnie
przytulił.
- Przepraszam. - wyszeptał, po czym ucałował mnie w czoło.
- Harry.. – to jedyne co zdołałam
powiedzieć.
Przycisnęłam mocniej swoje ciało
do jego i czułam jak cała złość odchodzi. Mimo, że bałam się odpowiedzi
zapytałam:
- Czy ty i Kendall..?
- Nie. No coś ty głuptasie. –
odsunął mnie od siebie tak, aby spojrzeć w moje oczy i dokończył. – Nigdy bym
cię nie zdradził.
- Nigdy nie mów nigdy. –
powiedziałam nie odrywając wzroku od jego tęczówek.
Hazz spojrzał na mnie litościwie i
powiedział stanowczo:
- Nigdy.
Wplatałam palce w jego miękkie
loki i ucałowałam lekko w usta.
- Zgoda? – zapytał z pełnym
nadziei głosem.
- Zgoda.
Obdarzyliśmy się nawzajem
uśmiechem, po czym wróciłam do oglądania filmu.
*Z perspektywy Harry’ego.
Cieszę się, że już wszystko
wróciło do normy. Nie potrafię się długo na nią gniewać, ale wciąż się trochę
obawiam. Może nie powinienem. Niall by mi tego nie zrobił, nawet gdyby był w
niej po uszy zakochany, ale przecież nie jest. To znaczy… tak mi się wydaje. Nie
no muszę przestać tak myśleć. Przecież to mój przyjaciel. Ehh.. . Dzisiaj jest
bardzo ciepło. Pasowałoby się przebrać heh.. Poszedłem na górę, zdjąłem swój
T-Shirt i nałożyłem swoje kolorowe kąpielówki. Postanowiłem dołączyć do mojego
słoneczka.
***
Harry zszedł do mnie, w sumie to
zgalopował ze schodów i rozwalił się na kanapie kładąc głowę na moich kolanach.
Brak koszulki u niego cieszy oko. Jego umięśnione ciało ozdobione jest pokaźną
liczbą tatuaży, które bardzo mi się podobają. Wodziłam palcem po jego obojczyku
i ramieniu.
- Leniwy dzień? – zapytał z
przymrużonymi oczami.
- Yhym. Dość leniwy. –
odpowiedziałam opierając głowę na oparciu kanapy. – Harreh, zrobiłbyś jakieś
drinki co?
- Okey. Czekaj na mnie, skarbie ty
mój. – ucałował mnie w brzuch i podszedł do barku.
Podczas, gdy Harry był zajęty
przygotowywaniem czegoś dla nas, ja
przeszłam się na leżak przy basenie. Słońce było jeszcze na niebie, ptaki
świergotały wesoło, a ja nie mogłam pozbyć się z głowy jednej osoby. .
- Styles przybył! – krzyknął
niosąc dwie szklanki napełnione whisky i colą.
- Czekaj chwilę, mam pomysł. –
zlazłam z leżaka i popędziłam do domu, aby podgłosić muzykę.
Harry siedział już na leżaku, a ja
usiadłam obok i wzięłam do ręki szklankę.
- Ale jestem gruba. – powiedziałam
ściskając moje udo od wewnątrz.
Harry w tym momencie brał łyka i
zaczął się śmiać, kiedy to powiedziałam i ciecz prawie wylądowała na ziemi.
Kiedy przełknął resztę, ze śmiechem zapytał:
- Że co ty jesteś?
- Nom, dzisiaj trochę się
poruszałam, ale muszę się ostro wziąć za siebie.
Harry zaczął się ze mnie śmiać.
Wziął jeszcze łyka i podszedł do mnie. W jego oczach widziałam niecne zamiary.
Nachylił się nade mną, wyjął szklankę z mojej dłoni i po prostu przerzucił
sobie mnie przez ramię.
- Co ty robisz wariacie?! –
zaczęłam krzyczeć, ale nie dawał odpowiedzi.
Hazz wskoczył do basenu razem ze
mną przewieszoną przez ramię. Byłam nieco wkurzona, ale tylko trochę. Harry
śmiał się cały czas, a ja zaczęłam go podtopywać.
- Ty idioto! – krzyknęłam, a on na
przeprosiny sprzedał mi soczystego buziaka.
Potem zaczęliśmy się chlapać,
robić zawody kto dłużej wytrzyma po wodą, pływać, a w między czasie gadaliśmy,
śmialiśmy się i całowaliśmy. Hazz ganiał mnie po całym basenie, a gdy mnie
dorwał pociągnął za sobą pod wodę i pocałował.
Rozdział 37
Pływaliśmy jeszcze jakiś czas, a
potem wyszliśmy i suszyliśmy się na leżakach rozmawiając i pijąc zimne whisky z
colą.
- Łap! – powiedział rzucając w moją stronę ręcznik.
Owinęłam go wokół siebie i wyjęłam
spod spodu mój mokry strój kąpielowy.
- Rozwiesisz? – zapytałam podchodząc
i podając mu mokrą garderobę.
- A mam inne wyjście? – powiedział
z przekomiczną miną.
- Nie. – odpowiedziałam z
uśmiechem.
Harry również zdjął swoje mokre
bokserki, ale nie miałam okazji podziwiać jego ‘’kolegi’’, gdyż przed zdjęciem
przepasał się ręcznikiem.

Weszliśmy półnadzy do domu, a ja od razu skierowałam
się w stronę schodów. Gdy weszłam na pierwszy schodek Harry pociągnął lekko mój
ręcznik co spowodowało zsunięcie się go w dół. Szybko złapałam opadający
materiał i walnęłam Harry’ego.
- Ty głupku! – powiedziałam ze
śmiechem.
Harry cały czas się śmiał, a ja
miałam ochotę jeszcze raz go walnąć, ale odpuściłam. Harry to Harry i tego nie
zmienię. Popędziłam na górę, tym razem trzymając swój ręcznik. Przebrałam się w
bieliznę do spania, a na wierzch założyłam letnią sukienkę. Zeszłam na dół. Na
zegarku widniała godzina 17:58, a ja chciałam zadzwonić do Julie i dowiedzieć
się jak było na randce, ale postanowiłam zrobić to później. Chłopaka nie było w
salonie, ale z kuchni wydobywał się piękny zapach. To oznaczało jedno – Harry
dobrał się do garów.
- Co robisz? – krzyknęłam
usadawiając się na kanapie.
- Kolację! – odkrzyknął mój
kochany głuptas.
- Tyle to się domyśliłam, ale co
dokładnie?
- Jajecznica z fetą i świeżą
bazylią oraz grzanki czosnkowe.
- O pycha!
- Ale kto powiedział, że będziesz
to jadła? Ja robię to dla siebie! – krzyknął,
dało się słyszeć śmiech w jego głosie.
- To nie będzie ruch*nia! –
odkrzyknęłam niby groźne, ale nie mogłam opanować śmiechu.
Ale ja jestem głupia. Haha, czyli
pasujemy do siebie z Harry’m. Chłopak
przydreptał w fartuszku do gotowania przepasanym w pasie i wychylił się przez
murek.
- Ty szantażystko. Heh chcesz dużo
bazylii?
Pokręciłam twierdząco głową z
zadowoloną miną i wysłałam mu buziaka. Chłopak wrócił do kuchni i po jakimś
czasie dostarczył na stół pysznie wyglądające dania. Po zjedzonym posiłku i
rozmowie postanowiłam zadzwonić do Jul. Wyciągnęłam swój telefon i wykręciłam
numer. Pierwszy sygnał – nic, drugi – nic, trzeci i kolejny to samo. Gdy Harry
to zobaczył rzucił swój ,,mądry’’ komentarz:
- Szybcy są. Mówię ci, oni już się….
- Nie kończ! – powiedziałam
doniośle ze śmiechem.
Resztę wieczoru spędziliśmy w
swojej obecności leniuchując i dokuczając sobie. Siedziałam na kanapie czytając
kolejny rozdział z mojej nowej książki. Kiedy już miałam dowiedzieć się co
zrobi jeden z głównych bohaterów Harry wyjął książkę z mojej ręki, położył ją
na stole, a mnie wziął na ręce.
- Zostaw mnie. Chciałam doczytać.
– powiedziałam zawiedzionym głosem.
- Czy ty wiesz, która jest godzina
młoda damo? Jutro udzielamy z chłopakami wywiadu przed trasą, a ty jedziesz ze
mną. A teraz marsz do łóżka! – rzekł mój ukochany chłopak z ‘’bananem’’ na
twarzy.
- No to jak już mnie trzymasz to
mnie zanieś. – powiedziałam, udając niezwykle zmęczoną.
- Co z tego będę miał? – zapytał z
uniesioną jedna brwią wchodząc po schodach.
- Nie wiem. Ja taaka zmęczona. Hahaha gdzie ty mnie
niesiesz? – spytałam, gdy skręcił do łazienki.
- Pomyślałem, że nie ma to jak
wspólna kąpiel.
Zaczęłam się z niego śmiać, ale
uległam mu. Poszliśmy razem pod prysznic, a potem prosto do łóżka. Rano obudził mnie budzik, który ustawiłam
wczoraj na 8:00. Przetarłam oczy, ucałowałam Hazzę w policzek i poszłam na
szybkie śniadanie. Potem załatwiłam poranną toaletę i poszłam obudzić chłopaka.
- Hazz wstawaj. Chyba nie chcesz
udzielać wywiadu w samych bokserkach?
- Już, już. – powiedział ospałym
głosem podnosząc się z łóżka.
- Kanapki i kawę masz na stole.
- Okey, dzięki. – ucałował mnie w
polik i wszedł do łazienki.
Spakowałam swoja torebkę i ubrałam
się w przygotowane ciuchy. Harry szybko się zebrał i mimo, że to ja wstałam
wcześniej i tak musiał na mnie czekać. Kiedy byłam już gotowa zbiegłam ze
schodów, gdzie czekali już chłopcy.
- Hej. Jestem już. – rzuciłam do
nich.
Przywitaliśmy się, Zayn wspomniał
coś, że ładnie wyglądam, a Lou ciągle suszył zęby. Gdy szliśmy do samochodu
wzięłam Louis’a pod rękę i odciągnęłam trochę.
- No to opowiadaj! – powiedziałam
podekscytowana.
- Było bardzo miło. – odrzekł
speszony.
Zaśmiałam się i próbowałam coś od
niego wyciągnąć:
- Wczoraj nie mogłam się dodzwonić
do Jul. Musiało być miło. Loueh no mów!
- No więc, najpierw pojechaliśmy
coś zjeść, a potem zabrałem ją nad jezioro, no a potem tak jakoś wyszło, że
zrobiło się późno no i..
- Awwww! – krzyknęłam. – Nie
kończ. Domyślam się. Awww, czyli mam rozumieć, że jesteście razem?
Loui skinął głową na tak, a ja
mocno go przytuliłam i ze szczęścia wskoczyłam Liam’owi na plecy.
- Coś taka podjarana? – zapytał
Harry.
- Awww!!!! – to tyle co im w danej
chwili odpowiedziałam.
- Loui? – krzyknął niosący mnie
Liam. – Co jej zrobiłeś?
Zeszłam z chłopaka i
unormalizowałam się trochę. Ale gdy i oni się dowiedzieli także się ucieszyli,
a ja suszyłam zęby. Gdy wsiedliśmy do vana siedziałam pomiędzy Niall’em i
Liam’em. Jakoś w połowie drogi Niall
położył swoją rękę na oparciu mojego siedzenia, tak jakby chciał mnie otoczyć
ramieniem, ale nie dotykając mnie. Gdy jego palce zaczęły kreślić kółka na moim
ramieniu, Niall dostał po głowie od Harry’ego, który siedział tuż za nami.
- E! Nialler! Zaraz ja ci coś
porysuję!
- Nosz kurwa! Hazz! – krzyknęłam i
wtuliłam się w tors Liam’a chichocząc z jego zazdrości.
Wszyscy się śmieli, nawet Nialler,
który oberwał, no i Harry ze swojej głupoty. Postanowiłam powkurzać go lekko.
Spojrzałam do tyłu, ale Harry był zajęty gadaniem z Lou, więc wykorzystałam to
i wyszeptałam do Niall’a:
- Mam do ciebie prośbę. O nic nie
pytaj dzisiaj, po prostu mi pozwalaj. – i w tym momencie dojechaliśmy na
miejsce.
Niall nie zdążył odpowiedzieć,
gdyż szybko wysiadłam z vana. W niedalekiej odległości zobaczyłam Lou, Paul’a i
stylistkę chłopaków. Gdy już wszyscy wysiedli zaczęliśmy się kierować w ich
kierunku. Harry podszedł i chciał mnie objąć, ale szybko przeskoczyłam w stronę
Niall’a, chwyciłam jego rękę i przełożyłam ją tak, aby kurczowo mnie obejmował.
Chłopcy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem prócz Niall’a.
- Harry dostał kosza! – krzyknął Zayn,
a ja udawałam, że tego nie słyszę.
**********************************************************************
Hejjj :D Od razu przepraszam, że tak późno, ale nie dawno wróciłam z urodzin moich i moich przyjaciółek (potrójne) i nie zdążyłam wcześniej. Mam nadzieję, że rozdziały wam się podobają. Komentujcie <3

I będzie kolejna klotnia miedzuh glownymi bohaterami jej
OdpowiedzUsuńOMG!
OdpowiedzUsuńTo jest boskie!
A ci znowu będą się kłócić!
Nie no, ja już z nimi nie wytrzymuję!
Ale nie mogę doczekać się nowego rozdziału. :)
Pisz szybko!! :*
http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/
Boski xd Chcę więcej, więc pisz dalej i jak najszybciej xd
OdpowiedzUsuńhttp://sometimes-we-forget-who-we-are.blogspot.com/
Następny rozdział <333
OdpowiedzUsuńTwoje rozdziały są zaje ;)))