Rozdział 42
- Już okey? – zapytał.
- Tak, już chyba dobrze.
Wytarłam ostatnie łzy, a Niall spojrzał mi głęboko w
oczy. Tak trudno jest oprzeć się temu spojrzeniu, ale spuściłam wzrok.
- Masz zbyt piękne oczy, aby płakać.
- Niall. Dziękuję za wszystko… znowu.
- Nie ma za co. – mówiąc to ukazał rząd swoich
białych zębów.
Popatrzyłam jeszcze raz na niego i pod wpływem jego
spojrzenia uśmiechnęłam się.
- Ja już będę lecieć. Już i tak poświęciłeś mi dużo
czasu.
- Mógłbym poświęcić cały swój czas dla ciebie. – powiedział to tak cichutko, że prawie ledwo
dosłyszalnie, jakby nie chciał, żebym to słyszała.
Ponownie na niego spojrzałam, ale napotykając na
drodze jego cudne oczy, spuściłam wzrok i wysiadłam z auta.
- Czekaj. Odprowadzę cię. – powiedział, wysiadając
za mną.
Bez słów
poszedł ze mną do mojego miejsca parkingowego, a ja na koniec podziękowałam mu
poprzez przytulenie i całusa w policzek.
- Poradzisz już sobie?
Pokiwałam twierdząco głową, a Niall odszedł w
kierunku sklepu spoglądając jeszcze na mnie. Czym prędzej wsiadłam do samochodu
i ruszyłam w drogę powrotną. Kiedy
przejechałam przez bramę i zaparkowałam, zobaczyłam jak zza drzwi wyłania się
Harry nucąc coś i popijając energy drinkiem. Wysiadłam i dłońmi poprawiłam
jakoś swój rozmazany tusz. Podeszłam do
bagażnika, gdzie znajdowały się zakupy i otworzyłam go.
- Hej. – powiedział Harry.
- Hej. – próbowałam odpowiedzieć normalnym głosem.
Chłopak pocałował mnie w policzek, ale gdy się
odsunął chwycił lekko mój podbródek i zapytał:
- Ann, co się stało?
- Nic. – odwróciłam twarz.
- Przecież widzę. Płakałaś?
- Weźmiesz te zakupy? – zapytałam w odpowiedzi.
- Tak, ale powiedz mi. – objął mnie w pasie.
Wyrwałam się z uścisku i pobiegłam do domu. Nie wiem
dlaczego taka była moja reakcja. Wbiegłam po schodach na górę, potem szybko do
naszej .. . NASZEJ, mojej i Harry’ego.. ehh sypialni i rzuciłam się na łóżko. Nienawidzę
płakać, bo wtedy zaczynam myśleć o wszystkich problemach i rozterkach, a wtedy
płaczę jeszcze bardziej. I tak było i tym razem. Płakałam w poduszkę i w dupie
już miałam tego całego Biebera, bo zastanawiałam się dlaczego muszę tak
cholernie cierpieć z tego powodu, że nie umiem wybrać. Postanowiłam wcześniej opuścić dom i mimo, że
mieliśmy wyjechać z Niall'em jutro z rana, przenocuję dziś u Julie. W między czasie
słyszałam jak Hazz woła mnie i prosi, abym zeszła, ale odkrzyknęłam tylko „Chce
pobyć sama!!” . Wyjęłam walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Spakowałam
kilka bluzek, dwie pary spodenek, jedną parę legginsów, sweter, bieliznę,
jakieś buty i poszłam pospiesznie do łazienki poprawić swój makijaż i zebrać
potrzebne kosmetyki. Wrzuciłam kosmetyczkę do torby, pozapinałam ją i ubrałam
na siebie bluzę. Napisałam sms’a do Julie z prośbą o przenocowanie i zeszłam na
dół, ciągnąc po schodach walizkę. Nie chciałam robić zbytniego hałasu, więc
zamiast ciągnąć ją, chwyciłam w rękę i zniosłam. Kiedy byłam już na dole z
kuchni wyszedł mój chłopak ubrany w fartuszek do gotowania.
- Co to jest? – zapytał wskazując na moją walizkę.
- Przenocują kilka nocy u Julie. – powiedziałam
patrząc na swoje buty, tylko po to, aby nie spojrzeć mu w oczy i się nie posypać.
- No dobrze, rozumiem, ale dlaczego mówisz mi
dopiero teraz? Ann wiem, że coś się dzieje i nie ukryjesz tego przede mną.
Najpierw wracasz zapłakana, nie chcesz mi powiedzieć co się stało, nie chcesz
ze mną gadać, a teraz mówisz, że wyjeżdżasz. Kochanie co się dzieje? – podszedł
i chwycił mnie za rękę, podnosząc mój podbródek, tak abym patrzyła mu w oczy.
- Nie martw się. Po prostu muszę przemyśleć kilka
spraw. Ostatnio za dużo się dzieje, a przed trasą muszę poukładać kilka spraw.
- No dobrze. Podwieźć cię?
- Nie. Poradzę sobie.
Harry pomógł mi wnieść walizkę do samochodu. Kiedy
usadowiłam się na miejscu kierowcy chłopak nachylił się do mnie przez okienko i
cmoknął w usta. Miałam dziwne uczucie podczas tego pocałunku. No nic. Pomachałam
mu na pożegnanie, na co odpowiedział tym samym.
Julie napisała, że nie mam co pytać, tylko wpadać. Tak też zrobiłam. Jechałam
ulicami Londynu myśląc o jutrzejszym dniu. Miasto było wyjątkowo spokojne
dzisiejszego dnia. Po kilkunastu minutach byłam pod domem mojej przyjaciółki. Wjeżdżając
na podwórko zauważyłam jak Loui wychodzi
z jej domu i żegnają się buziakiem w usta. To było urocze. Bardzo się cieszę,
że moi przyjaciele się zeszli. Zaparkowałam i wysiadłam z samochodu.
- Hej Ann! – rzuciła Julie.
- Cześć! – podeszłam i przytuliłam ją na
przywitanie. – Chyba wam przeszkodziłam co? – zapytałam z zakłopotaniem.
- Hej. No coś ty. Babski wieczór, kumam. – powiedział Lou puszczając oczko. – Ok to ja
będę leciał. Pa dziewczyny!
- Pa. – powiedziałyśmy zgodnie.
- Zapraszam do środka kochana. – powiedziała.
Wyjęłam swoją walizkę z samochodu i przydreptałam do
domu dziewczyny.
- Napijesz się czegoś?
- Kawy proszę.
- Okey. Chodź siadaj i opowiadaj.
Zdjęłam buty, zostawiłam walizkę w przedpokoju i weszłam
do kuchni, gdzie znajdowała się dziewczyna.
- Ehh co mam mówić.. – powiedziałam ciężko
wzdychając.
- No po pierwsze co się stało, że nie nocujesz u
was? Pokłóciliście się?
- Nie, to znaczy mam jakiś dziwny humor..
Opowiedziałam jej o zajściu z Justinem, o tym jak
Niall się zachował i o tym jak się czuję wobec ich dwóch.
- Kurde to słabo. Z jednej strony opiekuńczy Hazz,
który wymyśla różne romantyczne rzeczy, z którym dobrze się bawisz i obecnie
sypiasz, a z drugiej Nialler widać, że jest w tobie zakochany po uszy. Broni cię
i jest równie opiekuńczy co Hazz, jest słodki, z tego co mówiłaś to spędzacie
ze sobą niezapomniane chwile i mogłabyś z nim sypiać.
- Jul ! – krzyknęłam.
- No co? Mogłabyś..
- Błagam cię.
- Ehh no dobra.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, a potem Julie
zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Przebrałam się w swoją piżamę i zeszłam do
niej.
- Julie, jeszcze raz przepraszam, że zepsułam ci
plany. Pewnie chciałaś spędzić ten wieczór z Lou.
- Przestań, nic się nie stało, a Lou i tak jest u
mnie codziennie.
Uśmiechnęłam się szeroko. Siedzieliśmy popijając
herbatę w salonie i oglądałyśmy jakiś film romantyczny. Około 23.40 poszłyśmy
do siebie do pokoi. Siedziałam przy zgaszonym świetle i wpatrywałam się w
rozświetloną ulicę przez okno. Wzięłam
swój telefon z toaletki i powróciłam na swoje miejsce przy oknie. Zobaczyłam
dwie nowe wiadomości. Jedna to jak zwykle jakaś reklama, a druga była od
blondyna. Przeciągnęłam palcem po ekranie i ukazała się wiadomość:
,, Przyjadę jutro po ciebie o 9, bo musimy wyjechać
z rana.’’
,,Ok. Ale przyjedź do domu Julie, bo nocuję dziś u
niej.’’
,, Nie ma sprawy. A czy coś się stało, że u niej
nocujesz?’’
,,Nie, po prostu musiałyśmy urządzić sobie babski
wieczór. :) ‘’
,,Aha :) Okey. To
teraz śpij, grubasie ty mój ;) ‘’
,, Haha no dobrze. Kolorowych spaślaku :* ‘’
Odłożyłam telefon i wlazłam pod kołdrę. Gdy tylko
przyłożyłam głowę do poduszki momentalnie zasnęłam.
**************************************************************
Hejj !! Możecie mnie zabić za to, że tyle nie było nowego rozdziału, ale jestem na wakacjach i nie mam jak pisać za bardzo, ale spięłam dupe i jest 00:10 ale jest!! Mam nadzieję, że się podoba i będziecie komentować :)
Piszesz ciekawe opowiadania, czekam na kolejną część :)
OdpowiedzUsuńKiedy next? <3
OdpowiedzUsuńJuż standardowo, bo biorę się za zakończenie :)
Usuń