niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 43
Obudziłam się około 7,aby mieć czas na zebranie się.  Wstałam z łóżka, pościeliłam je i wyjrzałam za okno. Dzień zapowiadał się słoneczny. Zeszłam na dół i wiedząc, gdzie co leży zrobiłam śniadanie dla mojej najlepszej.  Kiedy przygotowałam już kanapki i stawiałam herbatę na stół usłyszałam:
- Jeśli tak będzie zawsze to możesz u mnie zamieszkać na stałe.  – powiedziała zaspana Julie stojąc w progu.
- Haha no jasne. Siadaj i jedz. – powiedziałam z uśmiechem.
Zasiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy pałaszować nasze śniadanie. Po skończonym posiłku trzeba było oczywiście posprzątać, więc włożyłam brudne naczynia do zmywarki. 
- Jak z tym waszym wyjazdem?
- Będzie po mnie o 9. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że przyjedzie po mnie tutaj. – powiedziałam robiąc maślane oczy.
- Nie coś ty. A .. Ann emm nie wiem jak to powiedzieć.. czy ty coś planujesz?
- Chyba .. wiem o czym mówisz. Nie. To znaczy nie chce niczego przyśpieszać ani naciskać. Jadę tam, aby  przekonać się o tym co czuję. Co ma być to będzie, a ja nie zamierzam do niczego się zmuszać, ani planować.
- Masz rację. Jeśli coś ma się wydarzyć to się wydarzy. Chodź tu. – powiedziała i widząc moją minę przytuliła mnie.
- Kocham cię Jul.
- Ja ciebie też, ale ani słowa Lou hahaha. – roześmiałyśmy się.
Ucałowałam ją w policzek i poszłam na górę przygotować się. Najpierw wzięłam poranny prysznic i umyłam zęby. Wysuszyłam i rozczesałam swoje długie, blond włosy. Potem poszłam ubrać się w przygotowane wcześniej ubranie i pozostał mi tylko lekki makijaż. Przeciągnęłam rzęsy tuszem i zrobiłam delikatne kreski. 

Na policzki nałożyłam trochę różu, a usta pomalowałam bezbarwną pomadką.  Stanęłam przed lustrem, które wisiało na ścianie, aby zobaczyć końcowy efekt. Jak na mnie to wyglądałam dobrze, tak naturalnie, czyli w moim stylu. Rozejrzałam się po pokoju i nie spiesząc się podeszłam do szafki po mój telefon, wzięłam walizkę i zeszłam na dół.
- Ładnie ci w tej bluzce. – powiedziała siedząca na kanapie Julie.
- Ujdzie. – odpowiedziałam usadawiając swój tyłek obok niej.
- Może chcesz coś na drogę? Chleb i jakaś wędlina na kanapki się znajdzie albo jakiś jogurt.
- Nie dzięki, to podobno nie jest tak daleko, a przed chwilą jadłam. Niall pewnie też nie wyjdzie z domu bez śniadania.
- Aha, no to jak tak to okey.
- Julie, gdyby co to proszę cię, kryj mnie. Nie chcę, aby Hazz się denerwował. Powiedziałam mu, że nocuję u ciebie.
- Nie wiem czy to dobrze, że go okłamujesz, ale dobrze. Jeśli to ma ci pomóc w odnalezieniu swoich uczuć to okey.
- Dziękuję ci.
- Nie ma za co. – powiedziała z uśmiechem.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 8:56. Zaraz pewnie przyjedzie. Niecierpliwość mieszała się z lekkim strachem, ale w sumie to czego mam się bać? Przecież to mój przyjaciel. Co ma być to będzie – powtórzyłam w myślach.  Siedziałyśmy przy stole w kuchni, kiedy dał się dosłyszeć dzwonek do drzwi. Dziewczyna poszła otworzyć, a ja poprawiłam włosy i sznurówki. Z korytarza usłyszałam jak Jul mnie woła. Wzięłam walizkę w rękę i z uśmiechem podreptałam do korytarza, gdzie czekał już na mnie uśmiechnięty blondyn.
- Hej piękna. – powiedział.
- Cześć brzydki. – odpowiedziałam przytulając się na powitanie.



- To jedźcie już. Miłej zabawy. – oznajmiła żegnając się.
- Pa. – rzuciliśmy równocześnie.
Kiedy byliśmy już na dworze Niall wziął mój bagaż i włożył do bagażnika. Wsiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać o tym jak życie, co się działo u nas ostatnio, Nialler jak zwykle mnie rozśmieszał, gadaliśmy też o trasie, która zbliża się wielkimi krokami, kiedy nagle chłopak rzucił pytanie o to, czy nadal chce mieć tatuaż.
- Tak, ale ostatnio nie miałam czasu, a chciałam się wybrać. A dlaczego pytasz?
- A tak o. – odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem, po czym skręcił w jakąś uliczkę i zaparkował samochód.
- Dlaczego nie jedziemy dalej?
- Mam niespodziankę. Chodź.
Wysiedliśmy z samochodu, Niall zasłonił mi oczy przewiązując je chustką i zaczął gdzieś prowadzić. Byliśmy jeszcze w mieście, więc mógł wymyślić wszystko.
- Tylko mnie trzymaj, bo nie chcę się wywalić i potłuc zaraz przed trasą.
- Hahaha spokojnie, trzymam cię.
Uszliśmy kilka kroków dalej, po czym chłopak zatrzymał mnie i chyba wprowadził do jakiegoś pomieszczenia.
- Już mogę? – spytałam zniecierpliwiona i zaciekawiona.
- Jeszcze chwilaa. – obrócił mnie. – Już.
Ściągnęłam chustkę z oczu i ujrzałam pomieszczenie, na którego ścianach było wiele wzorów, a niedaleko nas stał napakowany mężczyzna z pokaźną ilością tatuaży na ciele.
- Niall czy to jest to o czym myślę?
- Salon tatuażu. – powiedział z uśmiechem. – Chcesz?
- Że teraz?
Kiwnął głową na tak. Byłam bardzo zszokowana, ale nie chciałam dalej z tym zwlekać.
- Ale robimy razem? – dopytałam z przekonującym uśmiechem nie puszczając jego dłoni.
- Razem albo w ogóle. – potwierdził.
Uśmiechnęłam się, a tatuażysta podał nam książkę z różnymi wzorami.
- Myślałam raczej nad napisem.
- Zakochane pary coraz częściej wybierają tatuaż, który sam ładnie wygląda, ale także współgra z drugim coś jak, na przykład klucz i kłódka. – wtrącił mężczyzna.
- Ale my nie jesteśmy.. – zaczęłam, ale blondyn mi przerwał:
- Dziękujemy, zastanowimy się.
Gdy mężczyzna odszedł, dźgnęłam Nialler’a w bok i ze śmiechem szepnęłam:
- Co to miało być?
- No co? – wyszczerzył zęby, a ja wywróciłam oczami.
Siedliśmy sobie, a niedługo potem chłopak, który miał robić nam tatuaż wrócił z książką z różnymi sentencjami, tekstami i ogólnie napisami, tak aby ułatwić nam wybór.  Po kilku minutach wybrałam swój idealny napis.
- Chyba ten. – powiedzieliśmy równocześnie, co wywołało u nas śmiech.
- Pokarz co wybrałaś. – powiedział blondyn, a ja wskazałam mu wybrany napis.
- ,,Never Lose Hope’’ – przeczytał. – Czyżby telepatia?
- Co? – spojrzałam na napis, który on wybrał.
,, Never Lose Hope’’ przeczytałam. To rzeczywiście albo telepatia albo.. przeznaczenie?
- Już wybraliśmy. – Niall zwrócił się do chłopaka.
- To kto pierwszy? – zapytał szykując swój ,,sprzęt’’.
- Chcesz iść pierwsza? – szepnął blondyn, no co kiwnęłam niepewnie głową na tak.
Kilka sekund później już siedziałam na fotelu wybierając miejsce, gdzie miałby znajdować się napis.
- No więc, gdzie robimy?
- Chyba tutaj. – odpowiedziałam wskazując miejsce po lewej stronie zaraz pod biustem, na żebrach.
- Chyba? – dopytał z uśmiechem tatuażysta.
- Na pewno. – stwierdziłam, po czym zdjęłam bluzkę i odsłoniłam to miejsce.

Poprosiłam Niall’a, aby podszedł bliżej i tak jak mogłam wtuliłam się w niego. Tatuażysta odcisnął mi wzór napisu w tym miejscu, wybrał igłę i zaczęło się. To był mój pierwszy raz to wiadomo, że bolało, ale nie tak jak się spodziewałam. Myślałam, że będzie dużo gorzej i fakt, że czasem miałam ochotę coś krzyknąć to dało się wytrzymać. Po jakichś 30/40 minutach chłopak skończył, nakleił mi folię ochronną i powiedział, że przez kilka godzin mam jej nie zdejmować. Następny w kolejce -  Niall. Widziałam zdenerwowanie w jego oczach, więc przytuliłam go i powiedziałam, że jak ja dałam radę to i on da. 
******************************************************************
Znowu nawaliłam. Przepraszam i obiecuję, że to się zmieni, ale miałam dokończyć go właśnie w sobotę, ale wypadły mi dwie imprezy i wróciłam późno :/ Mam nadzieję, że będziecie komentować <3 Iiii Bardzie dziękuję za tyle wyświetleń !!

3 komentarze: