sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 42
- Już okey? – zapytał.
- Tak, już chyba dobrze.
Wytarłam ostatnie łzy, a Niall spojrzał mi głęboko w oczy. Tak trudno jest oprzeć się temu spojrzeniu, ale spuściłam wzrok.
- Masz zbyt piękne oczy, aby płakać.
- Niall. Dziękuję za wszystko… znowu.
- Nie ma za co. – mówiąc to ukazał rząd swoich białych zębów.
Popatrzyłam jeszcze raz na niego i pod wpływem jego spojrzenia uśmiechnęłam się. 
- Ja już będę lecieć. Już i tak poświęciłeś mi dużo czasu.
- Mógłbym poświęcić cały swój czas dla ciebie.  – powiedział to tak cichutko, że prawie ledwo dosłyszalnie, jakby nie chciał, żebym to słyszała.
Ponownie na niego spojrzałam, ale napotykając na drodze jego cudne oczy, spuściłam wzrok i wysiadłam z auta.
- Czekaj. Odprowadzę cię. – powiedział, wysiadając za mną.
 Bez słów poszedł ze mną do mojego miejsca parkingowego, a ja na koniec podziękowałam mu poprzez przytulenie i całusa w policzek.
- Poradzisz już sobie?
Pokiwałam twierdząco głową, a Niall odszedł w kierunku sklepu spoglądając jeszcze na mnie. Czym prędzej wsiadłam do samochodu i ruszyłam w drogę powrotną.  Kiedy przejechałam przez bramę i zaparkowałam, zobaczyłam jak zza drzwi wyłania się Harry nucąc coś i popijając energy drinkiem. Wysiadłam i dłońmi poprawiłam jakoś swój rozmazany tusz.  Podeszłam do bagażnika, gdzie znajdowały się zakupy i otworzyłam go.
- Hej. – powiedział Harry.
- Hej. – próbowałam odpowiedzieć normalnym głosem.
Chłopak pocałował mnie w policzek, ale gdy się odsunął chwycił lekko mój podbródek i zapytał:
- Ann, co się stało?
- Nic. – odwróciłam twarz.
- Przecież widzę. Płakałaś?
- Weźmiesz te zakupy? – zapytałam w odpowiedzi.
- Tak, ale powiedz mi. – objął mnie w pasie.
Wyrwałam się z uścisku i pobiegłam do domu. Nie wiem dlaczego taka była moja reakcja. Wbiegłam po schodach na górę, potem szybko do naszej .. . NASZEJ, mojej i Harry’ego.. ehh sypialni i rzuciłam się na łóżko. Nienawidzę płakać, bo wtedy zaczynam myśleć o wszystkich problemach i rozterkach, a wtedy płaczę jeszcze bardziej. I tak było i tym razem. Płakałam w poduszkę i w dupie już miałam tego całego Biebera, bo zastanawiałam się dlaczego muszę tak cholernie cierpieć z tego powodu, że nie umiem wybrać.  Postanowiłam wcześniej opuścić dom i mimo, że mieliśmy wyjechać z Niall'em jutro z rana, przenocuję dziś u Julie. W między czasie słyszałam jak Hazz woła mnie i prosi, abym zeszła, ale odkrzyknęłam tylko „Chce pobyć sama!!” . Wyjęłam walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Spakowałam kilka bluzek, dwie pary spodenek, jedną parę legginsów, sweter, bieliznę, jakieś buty i poszłam pospiesznie do łazienki poprawić swój makijaż i zebrać potrzebne kosmetyki. Wrzuciłam kosmetyczkę do torby, pozapinałam ją i ubrałam na siebie bluzę. Napisałam sms’a do Julie z prośbą o przenocowanie i zeszłam na dół, ciągnąc po schodach walizkę. Nie chciałam robić zbytniego hałasu, więc zamiast ciągnąć ją, chwyciłam w rękę i zniosłam. Kiedy byłam już na dole z kuchni wyszedł mój chłopak ubrany w fartuszek do gotowania.
- Co to jest? – zapytał wskazując na moją walizkę.
- Przenocują kilka nocy u Julie. – powiedziałam patrząc na swoje buty, tylko po to, aby nie spojrzeć  mu w oczy i się nie posypać.
- No dobrze, rozumiem, ale dlaczego mówisz mi dopiero teraz? Ann wiem, że coś się dzieje i nie ukryjesz tego przede mną. Najpierw wracasz zapłakana, nie chcesz mi powiedzieć co się stało, nie chcesz ze mną gadać, a teraz mówisz, że wyjeżdżasz. Kochanie co się dzieje? – podszedł i chwycił mnie za rękę, podnosząc mój podbródek, tak abym patrzyła mu w oczy.
- Nie martw się. Po prostu muszę przemyśleć kilka spraw. Ostatnio za dużo się dzieje, a przed trasą muszę poukładać kilka spraw.
- No dobrze. Podwieźć cię?
- Nie. Poradzę sobie.
Harry pomógł mi wnieść walizkę do samochodu. Kiedy usadowiłam się na miejscu kierowcy chłopak nachylił się do mnie przez okienko i cmoknął w usta. Miałam dziwne uczucie podczas tego pocałunku. No nic. Pomachałam mu na pożegnanie, na co odpowiedział tym samym.  Julie napisała, że nie mam co pytać, tylko wpadać. Tak też zrobiłam. Jechałam ulicami Londynu myśląc o jutrzejszym dniu. Miasto było wyjątkowo spokojne dzisiejszego dnia. Po kilkunastu minutach byłam pod domem mojej przyjaciółki. Wjeżdżając  na podwórko zauważyłam jak Loui wychodzi z jej domu i żegnają się buziakiem w usta. To było urocze. Bardzo się cieszę, że moi przyjaciele się zeszli. Zaparkowałam i wysiadłam z samochodu.
- Hej Ann! – rzuciła Julie.
- Cześć! – podeszłam i przytuliłam ją na przywitanie. – Chyba wam przeszkodziłam co? – zapytałam z zakłopotaniem.
- Hej. No coś ty. Babski wieczór, kumam.  – powiedział Lou puszczając oczko. – Ok to ja będę leciał. Pa dziewczyny!
- Pa. – powiedziałyśmy zgodnie.
- Zapraszam do środka kochana. – powiedziała.
Wyjęłam swoją walizkę z samochodu i przydreptałam do domu dziewczyny.
- Napijesz się czegoś?
- Kawy proszę.
- Okey. Chodź siadaj i opowiadaj.
Zdjęłam buty, zostawiłam walizkę w przedpokoju i weszłam do kuchni, gdzie znajdowała się dziewczyna.
- Ehh co mam mówić.. – powiedziałam ciężko wzdychając.
- No po pierwsze co się stało, że nie nocujesz u was? Pokłóciliście się?
- Nie, to znaczy mam jakiś dziwny humor..
Opowiedziałam jej o zajściu z Justinem, o tym jak Niall się zachował i o tym jak się czuję wobec ich dwóch.
- Kurde to słabo. Z jednej strony opiekuńczy Hazz, który wymyśla różne romantyczne rzeczy, z którym dobrze się bawisz i obecnie sypiasz, a z drugiej Nialler widać, że jest w tobie zakochany po uszy. Broni cię i jest równie opiekuńczy co Hazz, jest słodki, z tego co mówiłaś to spędzacie ze sobą niezapomniane chwile i mogłabyś z nim sypiać.
- Jul ! – krzyknęłam.
- No co? Mogłabyś..
- Błagam cię.
- Ehh no dobra.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, a potem Julie zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Przebrałam się w swoją piżamę i zeszłam do niej.
- Julie, jeszcze raz przepraszam, że zepsułam ci plany. Pewnie chciałaś spędzić ten wieczór z Lou.
- Przestań, nic się nie stało, a Lou i tak jest u mnie codziennie.
Uśmiechnęłam się szeroko. Siedzieliśmy popijając herbatę w salonie i oglądałyśmy jakiś film romantyczny. Około 23.40 poszłyśmy do siebie do pokoi. Siedziałam przy zgaszonym świetle i wpatrywałam się w rozświetloną ulicę przez okno.  Wzięłam swój telefon z toaletki i powróciłam na swoje miejsce przy oknie. Zobaczyłam dwie nowe wiadomości. Jedna to jak zwykle jakaś reklama, a druga była od blondyna. Przeciągnęłam palcem po ekranie i ukazała się wiadomość:
,, Przyjadę jutro po ciebie o 9, bo musimy wyjechać z rana.’’
,,Ok. Ale przyjedź do domu Julie, bo nocuję dziś u niej.’’
,, Nie ma sprawy. A czy coś się stało, że u niej nocujesz?’’
,,Nie, po prostu musiałyśmy urządzić sobie babski wieczór. :) ‘’
,,Aha :) Okey. To teraz śpij, grubasie ty mój ;) ‘’
,, Haha no dobrze. Kolorowych spaślaku :* ‘’
Odłożyłam telefon i wlazłam pod kołdrę. Gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki momentalnie zasnęłam. 
**************************************************************
Hejj !! Możecie mnie zabić za to, że tyle nie było nowego rozdziału, ale jestem na wakacjach i nie mam jak pisać za bardzo, ale spięłam dupe i jest 00:10 ale jest!! Mam nadzieję, że się podoba i będziecie komentować :)

3 komentarze:

  1. Piszesz ciekawe opowiadania, czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Już standardowo, bo biorę się za zakończenie :)

      Usuń