Wszystko było już załatwione. Bilety na przelot kupione,
bagaże spakowane, pozostało najgorsze – pożegnanie się z rodzicami.
- Na pewno chcesz tam jechać? – dopytywał tata.
- Tak, tam czeka mnie lepsze życie. Mam już 20 lat i muszę
się usamodzielnić. – powiedziałam.
- No to trzymaj się. Pamiętaj, że zawsze możesz tu wrócić.
Uważaj na siebie – powiedziała z płaczem mama.
- Mamo, przecież nie jadę na wojnę, tylko pracować. Będę
tęsknić. Pa.
Ale nie usłyszałam odpowiedzi. Za bardzo płakała. Wsiadłam
do samochodu i pojechałam na lotnisko. Za kilka godzin zacznie się prawdziwe
życie. Trochę się boję, Londyn to duże miasto. Jestem taka „stara” i wciąż
łudzę się, że spotkam 1D. Heh… Jaka ja jestem głupia. Przez całą drogę na
lotnisko myślałam o tym co mówiła mi babcia: Podążaj za marzeniami. Najwyższy już czas na spełnianie ich. Po 5
godzinach jazdy byłam na lotnisku. Kilka formalności i siedziałam w samolocie.
Przeglądałam coś na laptopie i zauważyłam wzmiankę o 1D – mają wolne i są w
Londynie. Jakoś tak mi się przyjemnie zrobiło.
- Dzień dobry, to ty jesteś Annie?
-Tak, dzień dobry.
Zaczęliśmy rozmawiać
i w końcu przyjął mnie. Powiedział, że zaczynam od jutra. Poszłam do
domu i pomyślałam, że nie będę siedzieć tak w domu. Wieczorem wybrałam się na
spacer. Wstąpiłam do kawiarni i kupiłam
sobie kawę na wynos. Wszystko byłoby super gdyby nie to, że przez nieuwagę
wylałam ją na jakiegoś przechodnia. Zaczęłam przepraszać i okazało się, że to
Olly Murs.
- Nic się nie stało. Niestety spieszę się i mogę zostać na
przeprosinową kawę. Mam nadzieję, że do
zobaczenia – powiedział ze śmiechem.
Uśmiechnęłam się i pomyślałam: ,, Jakie dziwne jest to
miasto – co nie zrobię ludzie i tak się uśmiechają’’. Wróciłam do mieszkania i zasnęłam. Następnego dnia budzik zadzwonił bardzo wcześnie – dzień
pracy. Szybki prysznic, śniadanie i do pracy. Gdy weszłam do budynku
recepcjonistka zaczepiła mnie:
-Czyli będziesz z nami teraz pracować?
Na początku nie skojarzyłam, ale to ta dziewczyna, która
wczoraj wskazała mi drogę.
- No chyba tak – odpowiedziałam niepewnie.
-Witaj na pokładzie – zaśmiała się.
Także się zaśmiałam. Dowiedziała się, że ma na imię Julie.
Zakolegowałyśmy się. Pokazała mi, gdzie jest pomieszczenie dla sprzątaczek i co
mam posprzątać.
*****************************************************************************
Bardzo proszę o komentarze. To dla mnie bardzo ważne, gdyż motywują mnie do dalszego pisania. Kolejne rozdziały będę dodawać co tydzień w soboty.
*****************************************************************************
Bardzo proszę o komentarze. To dla mnie bardzo ważne, gdyż motywują mnie do dalszego pisania. Kolejne rozdziały będę dodawać co tydzień w soboty.
Świetnie ci idzie ;)
OdpowiedzUsuńsuper!
OdpowiedzUsuń