sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 36
- Gdzie byłeś? – rzuciłam oschle nie podnosząc się kanapy.
Mój wzrok skierowany był nie na niego, lecz przed siebie.
- Z Kendall. – powiedział obojętnie.
Wtedy coś we mnie pękło. Z nią?! Ta bździągwa się w nim kocha, podrywa go bezczelnie i dotyka nawet w mojej obecności, a on teraz się z nią spotyka?! Czy jest aż tak ślepy czy robi to specjalnie?!
Wlepiłam w niego morderczy wzrok.
- Fajnie. Dobrze się bawiliście?!  - podniosłam głos.
- A ty wczoraj z Niall’em?! – Harry także się uniósł i miał groźny wyraz twarzy.
- Robisz to specjalnie, prawda?! Wiesz jak jej nie znoszę! Chcesz, żebym była zazdrosna?! Harry w co ty się bawisz?! Olewasz mnie i obrażasz się o byle co! Spotkałam się z nim, bo chciał pogadać, zresztą bardzo go lubię! Tak trudno to zrozumieć?!!
- A czy ty nie potrafisz zrozumieć, że się o ciebie martwię?!
- Martwisz, bo poszłam gdzieś z przyjacielem? No proszę cie. – powiedziałam z politowaniem.
- Tak! Boję się, że on..- zatrzymał się na chwilę. – Że ktokolwiek mógłby mi cię odebrać! – wykrzyczał po chwili.
- Harry do cholery jasnej! Kiedy zrozumiesz, że Niall to TYLKO PRZYJACIEL! – ostatnie dwa słowa dokładnie zaakcentowałam dodając.  – Kocham ciebie debilu! Ciebie, słyszysz?!
Patrzyłam wściekła prosto w jego zielone oczy, a moje się szkliły. Myślałam, że się rozpłaczę. Loczek mocno mnie przytulił.
- Przepraszam. -  wyszeptał, po czym ucałował mnie w czoło.
- Harry.. – to jedyne co zdołałam powiedzieć.
Przycisnęłam mocniej swoje ciało do jego i czułam jak cała złość odchodzi. Mimo, że bałam się odpowiedzi zapytałam:
- Czy ty i Kendall..?
- Nie. No coś ty głuptasie. – odsunął mnie od siebie tak, aby spojrzeć w moje oczy i dokończył. – Nigdy bym cię nie zdradził.
- Nigdy nie mów nigdy. – powiedziałam nie odrywając wzroku od jego tęczówek.
Hazz spojrzał na mnie litościwie i powiedział stanowczo:
- Nigdy.
Wplatałam palce w jego miękkie loki i ucałowałam lekko w usta.
- Zgoda? – zapytał z pełnym nadziei głosem.
- Zgoda.
Obdarzyliśmy się nawzajem uśmiechem, po czym wróciłam do oglądania filmu.
*Z perspektywy Harry’ego.
Cieszę się, że już wszystko wróciło do normy. Nie potrafię się długo na nią gniewać, ale wciąż się trochę obawiam. Może nie powinienem. Niall by mi tego nie zrobił, nawet gdyby był w niej po uszy zakochany, ale przecież nie jest. To znaczy… tak mi się wydaje. Nie no muszę przestać tak myśleć. Przecież to mój przyjaciel. Ehh.. . Dzisiaj jest bardzo ciepło. Pasowałoby się przebrać heh.. Poszedłem na górę, zdjąłem swój T-Shirt i nałożyłem swoje kolorowe kąpielówki. Postanowiłem dołączyć do mojego słoneczka.
***
Harry zszedł do mnie, w sumie to zgalopował ze schodów i rozwalił się na kanapie kładąc głowę na moich kolanach. Brak koszulki u niego cieszy oko. Jego umięśnione ciało ozdobione jest pokaźną liczbą tatuaży, które bardzo mi się podobają. Wodziłam palcem po jego obojczyku i ramieniu.
- Leniwy dzień? – zapytał z przymrużonymi oczami.
- Yhym. Dość leniwy. – odpowiedziałam opierając głowę na oparciu kanapy. – Harreh, zrobiłbyś jakieś drinki co?
- Okey. Czekaj na mnie, skarbie ty mój. – ucałował mnie w brzuch i podszedł do barku.
Podczas, gdy Harry był zajęty przygotowywaniem  czegoś dla nas, ja przeszłam się na leżak przy basenie. Słońce było jeszcze na niebie, ptaki świergotały wesoło, a ja nie mogłam pozbyć się z głowy jednej osoby. .
- Styles przybył! – krzyknął niosąc dwie szklanki napełnione whisky i colą.
- Czekaj chwilę, mam pomysł. – zlazłam z leżaka i popędziłam do domu, aby podgłosić muzykę.
Harry siedział już na leżaku, a ja usiadłam obok i wzięłam do ręki szklankę.
- Ale jestem gruba. – powiedziałam ściskając moje udo od wewnątrz.
Harry w tym momencie brał łyka i zaczął się śmiać, kiedy to powiedziałam i ciecz prawie wylądowała na ziemi. Kiedy przełknął resztę, ze śmiechem zapytał:
- Że co ty jesteś?
- Nom, dzisiaj trochę się poruszałam, ale muszę się ostro wziąć za siebie.
Harry zaczął się ze mnie śmiać. Wziął jeszcze łyka i podszedł do mnie. W jego oczach widziałam niecne zamiary. Nachylił się nade mną, wyjął szklankę z mojej dłoni i po prostu przerzucił sobie mnie przez ramię.
- Co ty robisz wariacie?! – zaczęłam krzyczeć, ale nie dawał odpowiedzi.
Hazz wskoczył do basenu razem ze mną przewieszoną przez ramię. Byłam nieco wkurzona, ale tylko trochę. Harry śmiał się cały czas, a ja zaczęłam go podtopywać.
- Ty idioto! – krzyknęłam, a on na przeprosiny sprzedał mi soczystego buziaka.
Potem zaczęliśmy się chlapać, robić zawody kto dłużej wytrzyma po wodą, pływać, a w między czasie gadaliśmy, śmialiśmy się i całowaliśmy. Hazz ganiał mnie po całym basenie, a gdy mnie dorwał pociągnął za sobą pod wodę i pocałował.

















Rozdział 37
Pływaliśmy jeszcze jakiś czas, a potem wyszliśmy i suszyliśmy się na leżakach rozmawiając i pijąc zimne whisky z colą. 
- Łap! – powiedział rzucając  w moją stronę ręcznik.
Owinęłam go wokół siebie i wyjęłam spod spodu mój mokry strój kąpielowy.
- Rozwiesisz? – zapytałam podchodząc i podając mu mokrą garderobę.
- A mam inne wyjście? – powiedział z przekomiczną miną.
- Nie. – odpowiedziałam z uśmiechem.
Harry również zdjął swoje mokre bokserki, ale nie miałam okazji podziwiać jego ‘’kolegi’’, gdyż przed zdjęciem przepasał się ręcznikiem. 

Weszliśmy półnadzy do domu, a ja od razu skierowałam się w stronę schodów. Gdy weszłam na pierwszy schodek Harry pociągnął lekko mój ręcznik co spowodowało zsunięcie się go w dół. Szybko złapałam opadający materiał i walnęłam Harry’ego.
- Ty głupku! – powiedziałam ze śmiechem.
Harry cały czas się śmiał, a ja miałam ochotę jeszcze raz go walnąć, ale odpuściłam. Harry to Harry i tego nie zmienię. Popędziłam na górę, tym razem trzymając swój ręcznik. Przebrałam się w bieliznę do spania, a na wierzch założyłam letnią sukienkę. Zeszłam na dół. Na zegarku widniała godzina 17:58, a ja chciałam zadzwonić do Julie i dowiedzieć się jak było na randce, ale postanowiłam zrobić to później. Chłopaka nie było w salonie, ale z kuchni wydobywał się piękny zapach. To oznaczało jedno – Harry dobrał się do garów.
- Co robisz? – krzyknęłam usadawiając się na kanapie.
- Kolację! – odkrzyknął mój kochany głuptas.
- Tyle to się domyśliłam, ale co dokładnie?
- Jajecznica z fetą i świeżą bazylią oraz grzanki czosnkowe.
- O pycha!
- Ale kto powiedział, że będziesz to jadła? Ja robię to dla siebie! – krzyknął,  dało się słyszeć śmiech w jego głosie.
- To nie będzie ruch*nia! – odkrzyknęłam niby groźne, ale nie mogłam opanować śmiechu.
Ale ja jestem głupia. Haha, czyli pasujemy do siebie z Harry’m.   Chłopak przydreptał w fartuszku do gotowania przepasanym w pasie i wychylił się przez murek.
- Ty szantażystko. Heh chcesz dużo bazylii?
Pokręciłam twierdząco głową z zadowoloną miną i wysłałam mu buziaka. Chłopak wrócił do kuchni i po jakimś czasie dostarczył na stół pysznie wyglądające dania. Po zjedzonym posiłku i rozmowie postanowiłam zadzwonić do Jul. Wyciągnęłam swój telefon i wykręciłam numer. Pierwszy sygnał – nic, drugi – nic, trzeci i kolejny to samo. Gdy Harry to zobaczył rzucił swój ,,mądry’’ komentarz:
- Szybcy są. Mówię ci, oni już się….
- Nie kończ! – powiedziałam doniośle ze śmiechem.
Resztę wieczoru spędziliśmy w swojej obecności leniuchując i dokuczając sobie. Siedziałam na kanapie czytając kolejny rozdział z mojej nowej książki. Kiedy już miałam dowiedzieć się co zrobi jeden z głównych bohaterów Harry wyjął książkę z mojej ręki, położył ją na stole, a mnie wziął na ręce.
- Zostaw mnie. Chciałam doczytać. – powiedziałam zawiedzionym głosem.
- Czy ty wiesz, która jest godzina młoda damo? Jutro udzielamy z chłopakami wywiadu przed trasą, a ty jedziesz ze mną. A teraz marsz do łóżka! – rzekł mój ukochany chłopak z ‘’bananem’’ na twarzy.
- No to jak już mnie trzymasz to mnie zanieś. – powiedziałam, udając niezwykle zmęczoną.
- Co z tego będę miał? – zapytał z uniesioną jedna brwią wchodząc po schodach.
- Nie wiem.  Ja taaka zmęczona. Hahaha gdzie ty mnie niesiesz? – spytałam, gdy skręcił do łazienki.
- Pomyślałem, że nie ma to jak wspólna kąpiel.
Zaczęłam się z niego śmiać, ale uległam mu. Poszliśmy razem pod prysznic, a potem prosto do łóżka.  Rano obudził mnie budzik, który ustawiłam wczoraj na 8:00. Przetarłam oczy, ucałowałam Hazzę w policzek i poszłam na szybkie śniadanie. Potem załatwiłam poranną toaletę i poszłam obudzić chłopaka.
- Hazz wstawaj. Chyba nie chcesz udzielać wywiadu w samych bokserkach?
- Już, już. – powiedział ospałym głosem podnosząc się z łóżka.
- Kanapki i kawę masz na stole.
- Okey, dzięki. – ucałował mnie w polik i wszedł do łazienki.
Spakowałam swoja torebkę i ubrałam się w przygotowane ciuchy. Harry szybko się zebrał i mimo, że to ja wstałam wcześniej i tak musiał na mnie czekać. Kiedy byłam już gotowa zbiegłam ze schodów, gdzie czekali już chłopcy.
- Hej. Jestem już. – rzuciłam do nich.
Przywitaliśmy się, Zayn wspomniał coś, że ładnie wyglądam, a Lou ciągle suszył zęby. Gdy szliśmy do samochodu wzięłam Louis’a pod rękę i odciągnęłam trochę.
- No to opowiadaj! – powiedziałam podekscytowana.
- Było bardzo miło. – odrzekł speszony.
Zaśmiałam się i próbowałam coś od niego wyciągnąć:
- Wczoraj nie mogłam się dodzwonić do Jul. Musiało być miło. Loueh no mów!
- No więc, najpierw pojechaliśmy coś zjeść, a potem zabrałem ją nad jezioro, no a potem tak jakoś wyszło, że zrobiło się późno no i..
- Awwww! – krzyknęłam. – Nie kończ. Domyślam się. Awww, czyli mam rozumieć, że jesteście razem?
Loui skinął głową na tak, a ja mocno go przytuliłam i ze szczęścia wskoczyłam Liam’owi na plecy.
- Coś taka podjarana? – zapytał Harry.
- Awww!!!! – to tyle co im w danej chwili odpowiedziałam.
- Loui? – krzyknął niosący mnie Liam. – Co jej zrobiłeś?
Zeszłam z chłopaka i unormalizowałam się trochę. Ale gdy i oni się dowiedzieli także się ucieszyli, a ja suszyłam zęby. Gdy wsiedliśmy do vana siedziałam pomiędzy Niall’em i Liam’em.  Jakoś w połowie drogi Niall położył swoją rękę na oparciu mojego siedzenia, tak jakby chciał mnie otoczyć ramieniem, ale nie dotykając mnie. Gdy jego palce zaczęły kreślić kółka na moim ramieniu, Niall dostał po głowie od Harry’ego, który siedział tuż za nami.
- E! Nialler! Zaraz ja ci coś porysuję!
- Nosz kurwa! Hazz! – krzyknęłam i wtuliłam się w tors Liam’a chichocząc z jego zazdrości.
Wszyscy się śmieli, nawet Nialler, który oberwał, no i Harry ze swojej głupoty. Postanowiłam powkurzać go lekko. Spojrzałam do tyłu, ale Harry był zajęty gadaniem z Lou, więc wykorzystałam to i wyszeptałam do Niall’a:
- Mam do ciebie prośbę. O nic nie pytaj dzisiaj, po prostu mi pozwalaj. – i w tym momencie dojechaliśmy na miejsce.
Niall nie zdążył odpowiedzieć, gdyż szybko wysiadłam z vana. W niedalekiej odległości zobaczyłam Lou, Paul’a i stylistkę chłopaków. Gdy już wszyscy wysiedli zaczęliśmy się kierować w ich kierunku. Harry podszedł i chciał mnie objąć, ale szybko przeskoczyłam w stronę Niall’a, chwyciłam jego rękę i przełożyłam ją tak, aby kurczowo mnie obejmował. Chłopcy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem prócz Niall’a.

- Harry dostał kosza! – krzyknął Zayn, a ja udawałam, że tego nie słyszę.
**********************************************************************
Hejjj :D Od razu przepraszam, że tak późno, ale nie dawno wróciłam z urodzin moich i moich przyjaciółek (potrójne) i nie zdążyłam wcześniej. Mam nadzieję, że rozdziały wam się podobają. Komentujcie <3

4 komentarze:

  1. I będzie kolejna klotnia miedzuh glownymi bohaterami jej

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!
    To jest boskie!
    A ci znowu będą się kłócić!
    Nie no, ja już z nimi nie wytrzymuję!
    Ale nie mogę doczekać się nowego rozdziału. :)
    Pisz szybko!! :*
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski xd Chcę więcej, więc pisz dalej i jak najszybciej xd

    http://sometimes-we-forget-who-we-are.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Następny rozdział <333
    Twoje rozdziały są zaje ;)))

    OdpowiedzUsuń