Rozdział 32
Zjedliśmy śniadanie,
porozmawialiśmy i około 12 wyruszyliśmy w drogę powrotną. Gdy jechaliśmy,
otworzyłam okno i wychyliłam głowę. Zaczęłam coś krzyczeć. Nie wiem dlaczego –
przypływ energii.
- Misiek! Co ty wyprawiasz? –
śmiał się ze mnie.
Po chwili odwalało nam obojgu.
Śpiewaliśmy każdą piosenkę, która leciała w radiu. Świetna zabawa w
samochodzie. Darliśmy się jak opętani i śmieliśmy się aż mnie brzuch zaczął
boleć. Nasz odpał przerwał telefon.
- Hazz zamknij się. – powiedziałam niezłośliwie, lecz tak, aby
zrozumiał, że ma być cicho.
**
- Hallo?
- Cześć. – usłyszałam miękki głos
Niall. – Przepraszam, że cię tak męczę.
- Nie męczysz. Cieszę się, że
dzwonisz. Wiesz, myślałam dziś o tobie.
- A ja o tobie. To co widzimy
się?
- Tak. Emm przyjedź po mnie około
16 ok.?
- Spoko.
- To do zobaczenia Niall.
- Na razie.
**
- I co tam u niego? – zapytał
chłopak.
Zamyśliłam się i nie usłyszałam
do końca jego pytania. W głowie miałam jeszcze przez chwilę głos Niall’a.
- C-co? – zapytałam otrząsając
się z zamyśleń.
- Już nic. Znowu myślałaś o
Niall’u?
- Nie, nie.. coś ty.- skłamałam.
Po co ma się denerwować. Niall to
tylko przyjaciel. Harry zrobił kwaśną, jakby zawiedzioną minę, przyciszył radio
i wlepił wzrok w jeden kierunek – przed siebie. Czyżby był zazdrosny? Czegoś
się obawiał? Przecież mnie i Niall’a nie łączyło nic więcej poza przyjaźnią.
Zaczęłam głębiej rozmyślać nad tym co wydarzyło się podczas nieobecności Hazzy
i czy to co było pomiędzy mną, a Niall’em na pewno się nie liczyło. W
samochodzie panowała cisza. Niezręczną sytuację łagodził dźwięk radia. Od dawna
nie było pomiędzy nami takiej ciszy. To dziwne, że kilka minut potrafią tak
diametralnie zmienić nastrój. Jeden telefon i z uśmiechniętych, rozkrzyczanych
ludzi zrobiliśmy się przymuleni. Problem tkwi w tym, że nie wiem dlaczego.
- Harry, czy powiedziałam coś nie
tak? Skarbie?
- Chciałbym wiedzieć, czy o mnie
też tak myślisz jak o Niall’u..
- Nie, zdecydowanie nie. O
Niall’u myślę jako o najlepszym przyjacielu, o tobie tak nie myślę. Ty jesteś
osobą, która znaczy wiele więcej. –
mówiąc to położyłam swoją dłoń na jego.
Próbowałam go przekonać
serdecznym uśmiechem, ale w mojej głowie pojawiło się lekkie zwątpienie. Czy na
pewno tak jest?
- Przepraszam. Nie powinienem być
taki zazdrosny, tylko po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś mógłby mi ciebie
odebrać..
Widziałam, że mówił to bardzo
poważnie. Uśmiechnęłam się do niego, a
on odwzajemnił ten gest. Przyłożyłam głowę do szyby, ale, że nie chciałam za
długo niepotrzebnie myśleć o niektórych sprawach włożyłam słuchawki do uszu i
zaczęłam słuchać muzyki. To zawsze potrafi wyluzować człowieka. Nie minęło kilka
minut jak zadzwonił mój telefon. To była Julie.
- Annie!! – zaczęła wykrzykiwać.
- Julie, kochana uspokój się i
mów co się dzieje.
- Ja, emm. Musisz tu przyjechać.
- Co? Ale gdzie? Po co?
- Do mnie do domu. Słuchaj, nie
wiem co robić..
- No nie trzymaj mnie dłużej w
niepewności. Mów!
- Lou.. Louis zaprosił mnie dziś
na randkę! – wykrzyczała. – Co ja mam teraz robić?
- Po pierwsze i najważniejsze to
mów: zgodziłaś się? – pytałam dociekliwie.
- Tak, ale nie wiem czy dobrze
zrobiłam. On ostatnio zerwał z tą Eleanor..
- Julie! Co ty bredzisz, przecież
wiem, że od dawna ci się podoba.
Przez chwilę nie słyszałam
odpowiedzi, po czym westchnęła i kontynuowała:
- Aż tak było to widać?
- Nie, ale najlepsza przyjaciółka
rozpozna takie rzeczy.
Po skończonej rozmowie uradowana
opowiedziałam o wszystkim Hazzie. Także się ucieszył. Gdy dojechaliśmy do
centrum Londynu poprosiłam, abyśmy wstąpili jeszcze do domu Julie. Chłopak bez problemu
się zgodził. Na miejscu szybko wysiadłam z
samochodu i już byłam pod drzwiami domu, ale Harry nie wysiadał.
Odwróciłam się zdziwiona, a on otworzył drzwi i powiedział, że poczeka.
Wiedziałam, że chwilę nam zajmie obgadywanie całej tej sprawy i wybieranie
ciuchów na randkę, więc bez zastanowienia
wyciągnęłam Harry’ego z samochodu i powiedziałam:
- Chodź Hazz. Uprzedzam, że
chwilę nam to zajmie.
- Chwilę? Coś mi się wydaje, że
dłużej niż chwilę.
Zaśmiałam się i wywróciłam oczami. Gdy moja ręka
powędrowała w stronę dzwonka, do Harry’ego zadzwonił telefon. Okazało się, że
on musi zrobić to samo co ja tylko, że z Lou. On też się stresuje tą randką i
Harry musi mu w tym pomóc. To lepiej, że nie będzie słuchał babskich rozmów i
się nudził. Pomoże Louis’owi i będzie dobrze. Mam taką nadzieje. W progu przywitała mnie zdenerwowana Julie.
Była kłębkiem nerwów. Od dawna podobał się jej Lou, ale zaczął zwracać na nią
uwagę od niedawna. Zresztą miał dziewczynę. Zaprosiła mnie do środka i od razu
zaczęła panikować. Znam ją dobrze i wiem, że nigdy nie wyolbrzymia, więc teraz
musiała być naprawdę przejęta.
- A co jeśli palnę coś głupiego?
Albo nie będę wiedziała co powiedzieć? Przecież ja nie mam w czym iść. A co
jeśli uzna mnie za nudziarę? Annie tak bardzo chcę, żeby wszystko było dobrze.
Bo wiesz.. mi.. no.. ehh zależy no na nim.
- Wiem. Julie nie martw się tak.
Wszystko będzie dobrze. On cię bardzo lubi i nie ma szans, że uzna cię za
nudziarę. Macie mnóstwo wspólnych tematów! Chociażby sport. I ty i on go
uwielbiacie.
- Ehh – westchnęła. – Może masz
rację. Za bardzo się przejmuję. Co ma być to będzie. Wrzucę trochę na luz.
Uśmiechnęłam się do niej i
poszłyśmy wybierać ciuchy. Przetrząsnęłyśmy całą szafę. Julie przymierzyła
kilkanaście różnych zestawów i w końcu trafiłyśmy na idealny. Lou wygadał się
Hazzie, który od razu mnie poinformował
i wiedziałam, że zabiera ją nad jezioro, więc ułatwił nam dobór ubrań. Gdy
Julie siedziała przede mną na krześle już w ubraniach, a ja wzięłam się za
malowanie jej twarzy powiedziałam:
- Spotykam się dziś z Niall’em.
- Ann.. Wiem, że się
przyjaźnicie, ale czy ty.. czy to na pewno tylko przyjaźń? – zaakcentowała
przedostatnie słowo.
- Wiesz.. ja, ja sama nie wiem. Z
jednej strony kocham Harry’ego. Uszczęśliwia mnie i sprawia, że czuję się
wyjątkowo, ale Niall.. Przy nim czuję się bezpiecznie. Przy nim zapominam o
całym świecie. Liczymy się tylko my. Nie
istnieje czas. Przy nim czuję coś, czego nie mogę odnaleźć gdy jestem z
Harry’m. Nie wiem.. Moje serce się przepołowiło i nie wiem co zrobić. Nie
potrafię tak o po prostu zakończyć związku z Harry’m, nawet nie chcę, ale nie
chcę też być z dala od blondyna. Co ja mam robić? – spytałam robiąc jej kreskę
eyelinerem na lewym oku.
-Może spędź z jednym trochę czasu
tylko ty i on, potem z drugim i zamieszkaj na jakiś czas u mnie, żebyś mogła
zastanowić się i poukładać myśli.
- Chyba to dobry pomysł.
- No chyba, że wybierzecie życie
w trójkącie. – po chwili z poważnych nastrojów wybuchnęłyśmy śmiechem.
Rozdział 33
Właśnie za to ją lubię. Nie dość,
że pomoże to i rozśmieszy. Kocham tą swoją przyjaciółkę. Wprawdzie to jest dla
mnie jak siostra. Skończyłam malowanie jej i wzięłam się za czesanie jej
długich blond włosów. Końcówki były brązowe, więc postanowiłam to podkreślić i
postawiłyśmy na rozpuszczone włosy i lekko pokręcone końcówki. Gdy Julie była
już gotowa, a do przyjścia Louis’a było jeszcze pół godziny postanowiłyśmy
zrobić sobie zdjęcie.
- Chodź miśka. – powiedziała Jul
chwytając mnie za rękę.
Wzięłam swój telefon i zrobiłam ,, Selfie’’.
- Jedno na Tweeter’a , a drugie
tylko dla nas. – powiedziałam śmiejąc się.
Gdy zostawałyśmy same najczęściej
odwalało nam, jak nie wiem co. Zrobiłyśmy jedno normalne zdjęcie, a drugie z
dziubkami. Śmiałyśmy się nawet nie wiem z czego, po prostu. Nas czasem nie da
się ogarnąć. Gdy pomału dochodziłyśmy do normalnego stanu zadzwonił dzwonek.
Julie zerwała się na równe nogi i nie wiedziała czy ma iść otworzyć czy uciec przez okno. Postanowiłam otworzyć
za nią.
- Uspokój się. Wszystko będzie
dobrze. – powiedziałam podchodząc do drzwi.
Chciałam dodać jej otuchy. Otworzyłam
drzwi i zobaczyłam chłopaków, Harry’ego i Louis’a. Harry tylko na mnie
spoglądał i się uśmiechał, a Louis był lekko zdenerwowany i nie mógł wykrztusić
z siebie słowa.
- Hallo, ziemia do Lou! –
pomachałam mu przed oczami.
- Stresuje się trochę. Nie chcę
tego spieprzyć. – powiedział, a Harry
zaczął się śmiać zza jego pleców.
Posłałam mu groźne spojrzenie i
powiedziałam, aby zaczekali. Poszłam po moją śliczną przyjaciółkę i
powiedziałam ze śmiechem:
- Pasujecie do siebie. On też się
stresuje. A teraz chodź i nie każ mu dłużej czekać.
Zabrałam swoje rzeczy, Julie
wzięła torebkę i wyszłyśmy.
- Wow… Pięknie wyglądasz. –
rzucił Louis.
- Dziękuję. – odpowiedziała z
rumieńcami na twarzy dziewczyna.
- To my nie będziemy już
przeszkadzać. Bawcie się dobrze kochani. – powiedziałam i przytuliłam ich na
pożegnanie.
- Tylko, Loueh grzecznie. –
powiedział niby poważnie Harry.
Nasi przyjaciele wsiedli do
jednego samochodu, a my do drugiego. Harry ciągle się uśmiechał.
- Styles co się stało?
- Nic.
Spojrzałam na niego z uniesioną
jedną brwią. Chłopak poszperał za
siedzeniem i wręczył mi kopertę.
- Proszę kochanie.
Zajrzałam powoli do środka i
wyjęłam zawartość.
- Harry! Wakacje razem? Jeju kochanie!
– wykrzyczałam uradowana i rzuciłam mu się na szyję.
- Podziękujesz wieczorem. –
uśmiechnął się łobuzersko.
- Wieczorem spotykam się z
Niall’em.
- Shit. To chociaż mogę liczyć na
buziaka? – mówiąc to przybliżył się.
Złapałam go za policzki i zachłannie
pocałowałam. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
- Proszę.
Gdy dojechaliśmy do domu
spojrzałam na zegarek. Za chwilę miał przyjechać Niall. Pospiesznym krokiem
weszłam na górę i otworzyłam szafę. Przemierzałam wzrokiem półki i wieszaki w
poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. W końcu wybrałam luźny zestaw. Spakowałam torebkę, zebrałam włosy w dwa niskie kucyki i zeszłam
na dół. Harry krzątał się po domu. W ręku trzymał butelkę piwa. Wziął głęboki
łyk i usiadł na kanapie.
- O której wrócisz? – zapytał z
niewinnym spojrzeniem.
- Nie wiem. Raczej późno, a co?
- Nic, tak pytam.
- Harry tylko nie przesadź z
alkoholem. – powiedziałam poważnie.
- Spokojnie. – zaśmiał się.
Dostałam sms-a, że chłopak już
czeka przed domem. Ucałowałam Hazzę na pożegnanie. Nałożyłam buty i wyszłam.
Blondyn spierał się plecami o samochód, ręce miał skrzyżowane na piersiach i
patrzył w ziemię.
- Siemka Nialler. – rzuciłam, a
on popatrzył na mnie i odsłonił rząd swoich równych, białych zębów.
- Hej. To gdzie uderzamy?
- Trochę zgłodniałam. Może
Nando’s?
- No jasne!
To takie zabawne, że wyjście na
jedzenie tak go uszczęśliwia. No, ale przecież to taki żarłok. Zaśmiałam się, a
chłopak otworzył mi drzwi od auta, jak dżentelmen i sam usiadł na miejscu
kierowcy.

Przekręcił klucz w stacyjce i włączył radio. Przez całą drogę
rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i śmialiśmy się. Nie było chwili ciszy. Przez jakiś
czas Niall trzymał mnie za rękę. ,,To tylko przyjaciel. To jeszcze nic nie znaczy.’’ - powtarzałam sobie. Po 20 minutach byliśmy na
parkingu. Szliśmy pod rękę. Kurczowo trzymałam jego umięśnione ramię.
- Muszę cię kiedyś zabrać do
Irlandii. – powiedział chłopak, gdy zaczęliśmy rozmawiać o naszych rodzinach.
- No ba, że musisz. – zaśmiałam
się.
Pomimo jego obecności czułam się trochę
dziwnie. Cały czas ktoś na nas patrzył albo robił zdjęcia. Takie zachowanie
ludzi było trochę niezręczne i dość denerwujące. Popatrzyłam na Niall’a, który
pewnym krokiem szedł przed siebie nie zważając na innych. Postanowiłam podążać
jego śladem. Mocniej ścisnęłam jego ramię. Nialler popatrzył na mnie ze
zdziwieniem, ale nie odezwał się słowem. Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy
wolny stolik przy ścianie wewnątrz budynku.
- No to na co masz ochotę? Ja
stawiam. – oznajmił.
- Nawet mnie nie denerwuj.
- Dlaczego zawsze, gdy chcę za
ciebie zapłacić nie pozwalasz mi na to?
- Bo wtedy czuję się źle. To daje
takie odczucie jakbym przyjaźniła się z wami tylko dla kasy. Nie lubię jak za
mnie płacicie. Harry wykupił dla nas drogie wakacje i też się źle czuję, że
nawet się nie dorzuciłam.
- Nie przesadzaj. Przecież to
tylko obiad, a ja wiem, że nie przyjaźnisz się ze mną ze względu na to ile mam
pieniędzy, tylko dlatego, że jestem utalentowany, przystojny, mądry, zabawny,
przystojny. – powtórzył ze śmiechem.
- Tak i jesteś idiotą, Niall. –
śmiałam się, a po chwili i on się dołączył.
Złożyliśmy zamówienie, a chłopak
uparł się, że zapłaci. Nie mogłam się wykręcić, gdyż zagroził, że zrobi coś
bardzo, bardzo głupiego. Bałam się jego pomysłów, więc ten jeden raz mu
ustąpiłam. Gdy kelner przyniósł nasz posiłek zabrałam się za zjadanie go
podczas gdy Nialler pochłonął już połowę tego co było na talerzu. ,,Wszedł
wprawę’’ pomyślałam, co wywołało u mnie śmiech.
- Co? – spytał zdezorientowany.
- Nic, nic. – powiedziałam
uspokajając się.
- Czemu tak wolno jesz? – rzucił
po chwili.
- A czemu ty tak szybko?
Wieczór minął w miłej atmosferze.
Jak zwykle pełno śmiechu. Trochę się bałam, że ktoś zwróci nam uwagę, więc
chociaż próbowałam siedzieć spokojnie. Ale przy nim po prostu się nie da.
- Chodźmy stąd. – powiedział
Niall ze śmiechem.
********************************************************************
Hejka :) No to macie świeżutkie rozdziały :) Bardzo dziękuję za dotychczasowe komentarze, ale ostatnio zauważyłam, że jest ich mniej. Nie podoba wam się? Komentarz to wiele motywacji, więc bardzo proszę komentujcie jak wam się podoba. I jeszcze jedna prośba, jeśli macie jakieś koleżanki, które lubią ff to zachęcajcie do czytania i dodawania do obs. :)
Z góry dzięki.


Jej . Ale nie pisz tak żeby anne byla z naillem ona ma być z hazza , albo dodaj osobę trzecią. Ale ja bardziej bym wolała jak by byla z hazza next 😁
OdpowiedzUsuńWow! No, nie wiem, co powiedzieć... jestem zaskoczona, ale oczywiście dobrze zaskoczona! Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga, bo jest cudny! Wszystko pięknie i fajnie jest połączone! Masz talent i to bardzo wielki! Pisz szybko nexta!
OdpowiedzUsuńA przy okazji zapraszam do siebie ( mile widziane komentarze i zaobserwowanie)
http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/