sobota, 24 maja 2014



Rozdział 32
Zjedliśmy śniadanie, porozmawialiśmy i około 12 wyruszyliśmy w drogę powrotną. Gdy jechaliśmy, otworzyłam okno i wychyliłam głowę. Zaczęłam coś krzyczeć. Nie wiem dlaczego – przypływ energii.
- Misiek! Co ty wyprawiasz? – śmiał się ze mnie.
























Po chwili odwalało nam obojgu. Śpiewaliśmy każdą piosenkę, która leciała w radiu. Świetna zabawa w samochodzie. Darliśmy się jak opętani i śmieliśmy się aż mnie brzuch zaczął boleć. Nasz odpał przerwał telefon.
- Hazz zamknij się.  – powiedziałam niezłośliwie, lecz tak, aby zrozumiał, że ma być cicho.
**
- Hallo?
- Cześć. – usłyszałam miękki głos Niall. – Przepraszam, że cię tak męczę.
- Nie męczysz. Cieszę się, że dzwonisz. Wiesz, myślałam dziś o tobie.
- A ja o tobie. To co widzimy się?
- Tak. Emm przyjedź po mnie około 16 ok.?
- Spoko.
- To do zobaczenia Niall.
- Na razie.
**
- I co tam u niego? – zapytał chłopak.
Zamyśliłam się i nie usłyszałam do końca jego pytania. W głowie miałam jeszcze przez chwilę głos Niall’a.
- C-co? – zapytałam otrząsając się z zamyśleń.
- Już nic. Znowu myślałaś o Niall’u?
- Nie, nie.. coś ty.- skłamałam.
Po co ma się denerwować. Niall to tylko przyjaciel. Harry zrobił kwaśną, jakby zawiedzioną minę, przyciszył radio i wlepił wzrok w jeden kierunek – przed siebie. Czyżby był zazdrosny? Czegoś się obawiał? Przecież mnie i Niall’a nie łączyło nic więcej poza przyjaźnią. Zaczęłam głębiej rozmyślać nad tym co wydarzyło się podczas nieobecności Hazzy i czy to co było pomiędzy mną, a Niall’em na pewno się nie liczyło. W samochodzie panowała cisza. Niezręczną sytuację łagodził dźwięk radia. Od dawna nie było pomiędzy nami takiej ciszy. To dziwne, że kilka minut potrafią tak diametralnie zmienić nastrój. Jeden telefon i z uśmiechniętych, rozkrzyczanych ludzi zrobiliśmy się przymuleni. Problem tkwi w tym, że nie wiem dlaczego.
- Harry, czy powiedziałam coś nie tak? Skarbie?
- Chciałbym wiedzieć, czy o mnie też tak myślisz jak o Niall’u..




















- Nie, zdecydowanie nie. O Niall’u myślę jako o najlepszym przyjacielu, o tobie tak nie myślę. Ty jesteś osobą, która znaczy wiele więcej.  – mówiąc to położyłam swoją dłoń na jego.
Próbowałam go przekonać serdecznym uśmiechem, ale w mojej głowie pojawiło się lekkie zwątpienie. Czy na pewno tak jest?
- Przepraszam. Nie powinienem być taki zazdrosny, tylko po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś mógłby mi ciebie odebrać.. 
Widziałam, że mówił to bardzo poważnie.  Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił ten gest. Przyłożyłam głowę do szyby, ale, że nie chciałam za długo niepotrzebnie myśleć o niektórych sprawach włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać muzyki. To zawsze potrafi wyluzować człowieka. Nie minęło kilka minut jak zadzwonił mój telefon. To była Julie.
- Annie!! – zaczęła wykrzykiwać.
- Julie, kochana uspokój się i mów co się dzieje.
- Ja, emm. Musisz tu przyjechać.
- Co? Ale gdzie? Po co?
- Do mnie do domu. Słuchaj, nie wiem co robić..
- No nie trzymaj mnie dłużej w niepewności. Mów!
- Lou.. Louis zaprosił mnie dziś na randkę! – wykrzyczała. – Co ja mam teraz robić?
- Po pierwsze i najważniejsze to mów: zgodziłaś się? – pytałam dociekliwie.
- Tak, ale nie wiem czy dobrze zrobiłam. On ostatnio zerwał z tą Eleanor..
- Julie! Co ty bredzisz, przecież wiem, że od dawna ci się podoba.
Przez chwilę nie słyszałam odpowiedzi, po czym westchnęła i kontynuowała:
- Aż tak było to widać?
- Nie, ale najlepsza przyjaciółka rozpozna takie rzeczy.
Po skończonej rozmowie uradowana opowiedziałam o wszystkim Hazzie. Także się ucieszył. Gdy dojechaliśmy do centrum Londynu poprosiłam, abyśmy wstąpili jeszcze do domu Julie. Chłopak bez problemu się zgodził. Na miejscu szybko wysiadłam z  samochodu i już byłam pod drzwiami domu, ale Harry nie wysiadał. Odwróciłam się zdziwiona, a on otworzył drzwi i powiedział, że poczeka. Wiedziałam, że chwilę nam zajmie obgadywanie całej tej sprawy i wybieranie ciuchów na randkę, więc bez zastanowienia  wyciągnęłam Harry’ego z samochodu i powiedziałam:
- Chodź Hazz. Uprzedzam, że chwilę nam to zajmie.
- Chwilę? Coś mi się wydaje, że dłużej niż chwilę.
Zaśmiałam się  i wywróciłam oczami. Gdy moja ręka powędrowała w stronę dzwonka, do Harry’ego zadzwonił telefon. Okazało się, że on musi zrobić to samo co ja tylko, że z Lou. On też się stresuje tą randką i Harry musi mu w tym pomóc. To lepiej, że nie będzie słuchał babskich rozmów i się nudził. Pomoże Louis’owi i będzie dobrze. Mam taką nadzieje.  W progu przywitała mnie zdenerwowana Julie. Była kłębkiem nerwów. Od dawna podobał się jej Lou, ale zaczął zwracać na nią uwagę od niedawna. Zresztą miał dziewczynę. Zaprosiła mnie do środka i od razu zaczęła panikować. Znam ją dobrze i wiem, że nigdy nie wyolbrzymia, więc teraz musiała być naprawdę przejęta.
- A co jeśli palnę coś głupiego? Albo nie będę wiedziała co powiedzieć? Przecież ja nie mam w czym iść. A co jeśli uzna mnie za nudziarę? Annie tak bardzo chcę, żeby wszystko było dobrze. Bo wiesz.. mi.. no.. ehh zależy no na nim.
- Wiem. Julie nie martw się tak. Wszystko będzie dobrze. On cię bardzo lubi i nie ma szans, że uzna cię za nudziarę. Macie mnóstwo wspólnych tematów! Chociażby sport. I ty i on go uwielbiacie.
- Ehh – westchnęła. – Może masz rację. Za bardzo się przejmuję. Co ma być to będzie. Wrzucę trochę na luz.
Uśmiechnęłam się do niej i poszłyśmy wybierać ciuchy. Przetrząsnęłyśmy całą szafę. Julie przymierzyła kilkanaście różnych zestawów i w końcu trafiłyśmy na idealny. Lou wygadał się Hazzie, który od razu mnie poinformował  i wiedziałam, że zabiera ją nad jezioro, więc ułatwił nam dobór ubrań. Gdy Julie siedziała przede mną na krześle już w ubraniach, a ja wzięłam się za malowanie jej twarzy powiedziałam:
- Spotykam się dziś z Niall’em.
- Ann.. Wiem, że się przyjaźnicie, ale czy ty.. czy to na pewno tylko przyjaźń? – zaakcentowała przedostatnie słowo.
- Wiesz.. ja, ja sama nie wiem. Z jednej strony kocham Harry’ego. Uszczęśliwia mnie i sprawia, że czuję się wyjątkowo, ale Niall.. Przy nim czuję się bezpiecznie. Przy nim zapominam o całym świecie. Liczymy  się tylko my. Nie istnieje czas. Przy nim czuję coś, czego nie mogę odnaleźć gdy jestem z Harry’m. Nie wiem.. Moje serce się przepołowiło i nie wiem co zrobić. Nie potrafię tak o po prostu zakończyć związku z Harry’m, nawet nie chcę, ale nie chcę też być z dala od blondyna. Co ja mam robić? – spytałam robiąc jej kreskę eyelinerem na lewym oku.
-Może spędź z jednym trochę czasu tylko ty i on, potem z drugim i zamieszkaj na jakiś czas u mnie, żebyś mogła zastanowić się i poukładać myśli.
- Chyba to dobry pomysł.
- No chyba, że wybierzecie życie w trójkącie. – po chwili z poważnych nastrojów wybuchnęłyśmy śmiechem.


Rozdział 33
Właśnie za to ją lubię. Nie dość, że pomoże to i rozśmieszy. Kocham tą swoją przyjaciółkę. Wprawdzie to jest dla mnie jak siostra. Skończyłam malowanie jej i wzięłam się za czesanie jej długich blond włosów. Końcówki były brązowe, więc postanowiłam to podkreślić i postawiłyśmy na rozpuszczone włosy i lekko pokręcone końcówki. Gdy Julie była już gotowa, a do przyjścia Louis’a było jeszcze pół godziny postanowiłyśmy zrobić sobie zdjęcie.
- Chodź miśka. – powiedziała Jul chwytając mnie za rękę.
Wzięłam swój telefon i zrobiłam ,, Selfie’’.
- Jedno na Tweeter’a , a drugie tylko dla nas. – powiedziałam śmiejąc się.
Gdy zostawałyśmy same najczęściej odwalało nam, jak nie wiem co. Zrobiłyśmy jedno normalne zdjęcie, a drugie z dziubkami. Śmiałyśmy się nawet nie wiem z czego, po prostu. Nas czasem nie da się ogarnąć. Gdy pomału dochodziłyśmy do normalnego stanu zadzwonił dzwonek. Julie zerwała się na równe nogi i nie wiedziała czy ma iść otworzyć  czy uciec przez okno. Postanowiłam otworzyć za nią.
- Uspokój się. Wszystko będzie dobrze. – powiedziałam podchodząc do drzwi.
Chciałam dodać jej otuchy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam chłopaków, Harry’ego i Louis’a. Harry tylko na mnie spoglądał i się uśmiechał, a Louis był lekko zdenerwowany i nie mógł wykrztusić z siebie słowa.
- Hallo, ziemia do Lou! – pomachałam mu przed oczami.
- Stresuje się trochę. Nie chcę tego spieprzyć. – powiedział, a Harry zaczął się śmiać zza jego pleców.
Posłałam mu groźne spojrzenie i powiedziałam, aby zaczekali. Poszłam po moją śliczną przyjaciółkę i powiedziałam ze śmiechem:
- Pasujecie do siebie. On też się stresuje. A teraz chodź i nie każ mu dłużej czekać.
Zabrałam swoje rzeczy, Julie wzięła torebkę i wyszłyśmy.
- Wow… Pięknie wyglądasz. – rzucił Louis.
- Dziękuję. – odpowiedziała z rumieńcami na twarzy dziewczyna.
- To my nie będziemy już przeszkadzać. Bawcie się dobrze kochani. – powiedziałam i przytuliłam ich na pożegnanie.
- Tylko, Loueh grzecznie. – powiedział niby poważnie Harry.
Nasi przyjaciele wsiedli do jednego samochodu, a my do drugiego. Harry ciągle się uśmiechał.
- Styles co się stało?
- Nic.
Spojrzałam na niego z uniesioną jedną brwią. Chłopak poszperał za siedzeniem i wręczył mi kopertę.
- Proszę kochanie.
Zajrzałam powoli do środka i wyjęłam zawartość.
- Harry! Wakacje razem? Jeju kochanie! – wykrzyczałam uradowana i rzuciłam mu się na szyję.
- Podziękujesz wieczorem. – uśmiechnął się łobuzersko.
- Wieczorem spotykam się z Niall’em.
- Shit. To chociaż mogę liczyć na buziaka? – mówiąc to przybliżył się.
Złapałam go za policzki i zachłannie pocałowałam. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
- Proszę.
Gdy dojechaliśmy do domu spojrzałam na zegarek. Za chwilę miał przyjechać Niall. Pospiesznym krokiem weszłam na górę i otworzyłam szafę. Przemierzałam wzrokiem półki i wieszaki w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. W końcu wybrałam luźny zestaw. Spakowałam torebkę, zebrałam włosy w dwa niskie kucyki i zeszłam na dół. Harry krzątał się po domu. W ręku trzymał butelkę piwa. Wziął głęboki łyk i usiadł na kanapie.
- O której wrócisz? – zapytał z niewinnym spojrzeniem.
- Nie wiem. Raczej późno, a co?
- Nic, tak pytam.
- Harry tylko nie przesadź z alkoholem. – powiedziałam poważnie.
- Spokojnie. – zaśmiał się.
Dostałam sms-a, że chłopak już czeka przed domem. Ucałowałam Hazzę na pożegnanie. Nałożyłam buty i wyszłam. Blondyn spierał się plecami o samochód, ręce miał skrzyżowane na piersiach i patrzył w ziemię.
- Siemka Nialler. – rzuciłam, a on popatrzył na mnie i odsłonił rząd swoich równych, białych zębów.
- Hej. To gdzie uderzamy?
- Trochę zgłodniałam. Może Nando’s?
- No jasne!
To takie zabawne, że wyjście na jedzenie tak go uszczęśliwia. No, ale przecież to taki żarłok. Zaśmiałam się, a chłopak otworzył mi drzwi od auta, jak dżentelmen i sam usiadł na miejscu kierowcy.



Przekręcił klucz w stacyjce i włączył radio. Przez całą drogę rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i śmialiśmy się. Nie było chwili ciszy. Przez jakiś czas Niall trzymał mnie za rękę. ,,To tylko przyjaciel. To jeszcze nic nie znaczy.’’ -  powtarzałam sobie. Po 20 minutach byliśmy na parkingu. Szliśmy pod rękę. Kurczowo trzymałam jego umięśnione ramię.
- Muszę cię kiedyś zabrać do Irlandii. – powiedział chłopak, gdy zaczęliśmy rozmawiać o naszych rodzinach.
- No ba, że musisz. – zaśmiałam się.
Pomimo jego obecności czułam się trochę dziwnie. Cały czas ktoś na nas patrzył albo robił zdjęcia. Takie zachowanie ludzi było trochę niezręczne i dość denerwujące. Popatrzyłam na Niall’a, który pewnym krokiem szedł przed siebie nie zważając na innych. Postanowiłam podążać jego śladem. Mocniej ścisnęłam jego ramię. Nialler popatrzył na mnie ze zdziwieniem, ale nie odezwał się słowem. Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy wolny stolik przy ścianie wewnątrz budynku.
- No to na co masz ochotę? Ja stawiam. – oznajmił.
- Nawet mnie nie denerwuj.
- Dlaczego zawsze, gdy chcę za ciebie zapłacić nie pozwalasz mi na to?
- Bo wtedy czuję się źle. To daje takie odczucie jakbym przyjaźniła się z wami tylko dla kasy. Nie lubię jak za mnie płacicie. Harry wykupił dla nas drogie wakacje i też się źle czuję, że nawet się nie dorzuciłam.
- Nie przesadzaj. Przecież to tylko obiad, a ja wiem, że nie przyjaźnisz się ze mną ze względu na to ile mam pieniędzy, tylko dlatego, że jestem utalentowany, przystojny, mądry, zabawny, przystojny. – powtórzył ze śmiechem.
- Tak i jesteś idiotą, Niall. – śmiałam się, a po chwili i on się dołączył.
Złożyliśmy zamówienie, a chłopak uparł się, że zapłaci. Nie mogłam się wykręcić, gdyż zagroził, że zrobi coś bardzo, bardzo głupiego. Bałam się jego pomysłów, więc ten jeden raz mu ustąpiłam. Gdy kelner przyniósł nasz posiłek zabrałam się za zjadanie go podczas gdy Nialler pochłonął już połowę tego co było na talerzu. ,,Wszedł wprawę’’ pomyślałam, co wywołało u mnie śmiech.
- Co? – spytał zdezorientowany.
- Nic, nic. – powiedziałam uspokajając się.
- Czemu tak wolno jesz? – rzucił po chwili.
- A czemu ty tak szybko?
Wieczór minął w miłej atmosferze. Jak zwykle pełno śmiechu. Trochę się bałam, że ktoś zwróci nam uwagę, więc chociaż próbowałam siedzieć spokojnie. Ale przy nim po prostu się nie da.

- Chodźmy stąd. – powiedział Niall ze śmiechem.
********************************************************************
Hejka :) No to macie świeżutkie rozdziały :) Bardzo dziękuję za dotychczasowe komentarze, ale ostatnio zauważyłam, że jest ich mniej. Nie podoba wam się? Komentarz to wiele motywacji, więc bardzo proszę komentujcie jak wam się podoba. I jeszcze jedna prośba, jeśli macie jakieś koleżanki, które lubią ff to zachęcajcie do czytania i dodawania do obs. :) 
Z góry dzięki.

2 komentarze:

  1. Jej . Ale nie pisz tak żeby anne byla z naillem ona ma być z hazza , albo dodaj osobę trzecią. Ale ja bardziej bym wolała jak by byla z hazza next 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! No, nie wiem, co powiedzieć... jestem zaskoczona, ale oczywiście dobrze zaskoczona! Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga, bo jest cudny! Wszystko pięknie i fajnie jest połączone! Masz talent i to bardzo wielki! Pisz szybko nexta!
    A przy okazji zapraszam do siebie ( mile widziane komentarze i zaobserwowanie)
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń