Rozdział 28
- Zaraz do ciebie przyjdę. –
powiedział chłopak wchodząc do łazienki.
Poszłam do sypialni. Siadłam na
łóżku i zaczęłam zdejmować spodenki. Przebrałam się w piżamę i
zdjęłam wisiorek od Niall’a. Nie chcę, aby się zniszczył, więc schowałam go do
małej szkatułki. Usiadłam na łóżku, przykryłam nogi kołdrą i wzięłam do ręki
swój telefon. Dostałam sms-a od Horan’a:
,, Ciągle o tobie myślę. Chciałbym cię już zobaczyć.’’
Postanowiłam odpisać:
,,Ostatnio ja też o tobie myślę. Może odwiedziłbyś nas jutro?’’
Chwilę później odpisał:
,,Jasne. Już nie mogę się doczekać, aby cię zobaczyć.’’
Ustawiłam sobie budzik i odłożyłam telefon.
Chwilę potem do sypialni wszedł Harry. Rozebrał się i usiadł obok mnie.
- Mama dzisiaj dzwoniła. Zaprosiła
nas na jutro na 17.00. – oznajmił.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do
chłopaka.
- Fajnie. Nareszcie bliżej poznam
twoich rodziców.
- Oni bardzo chcą cię poznać. Ja
też chciałbym kiedyś poznać twoich rodziców.
- Wiesz, tak sobie pomyślałam, że
może jak będziecie grać w Europie to zorganizujecie koncert w Polsce. Fani się
ucieszą, a przy okazji pojechalibyśmy do mojego rodzinnego domu.
- Dobry pomysł. Pogadam o tym z
naszym menagerem.
Leżeliśmy przytuleni rozmawiając. W pewnym
momencie Harry wsunął rękę pod moja bluzkę i położył ją na moim brzuchu.
- Nie chciałabyś takiego małego
Styles’a?
- Harry, dziecko? Teraz? To nie
najlepszy pomysł.
- Ale dlaczego?
- Teraz chciałabym skupić się na
pracy, rozwijać się. Zresztą nie mielibyśmy dla niego czasu, a nie chcę, żeby
moje dziecko wychowywała opiekunka. Nie jestem gotowa na dziecko. Kiedyś jasne,
że chciałabym być mamą, ale kiedyś, jak się ustatkujemy. Hazz dziecko to duża
odpowiedzialność.
- Dobrze, ale kiedyś chciałbym
mieć z tobą takiego małego urwisa. Byłabyś wspaniałą matką… i żoną. – dodał po
chwili.
Nie wiedziałam co mu na to
odpowiedzieć, więc uśmiechnęłam się i podarowałam mu pocałunek.
- Dobra, teraz chodźmy spać, a do
tego tematu wrócimy za jakiś czas. Hmm?
- Yhym. No, ale daj mi jeszcze
jednego buziaka.
Dużo się całujemy.. Może za dużo,
ale to sprawia nam przyjemność, więc dlaczego mamy tego nie robić? Harry usnął
pierwszy, a ja niedługo po nim. Teraz sypiam lepiej. Rano obudził mnie budzik.
Harry’ego nie było obok mnie. Poszłam umyć zęby. Nie nakładałam podkładu, bo
nie lubię obsesyjnie i bezsensu nakładać makijażu. Ubrałam się w coś i zeszłam
na dół. Hazz posprzątał po wczorajszym wieczorze. To miło.
- Hazz? – zaczęłam go wołać, ale w
domu go nie było.
Nałożyłam buty i wyszłam na dwór.
Było ciepło i słonecznie. Poszłam do ogrodu, ale Harry’ego nigdzie nie było. No
nic, przecież jest dorosły. Wróciłam do domu i zrobiłam sobie kanapkę.
Siedziałam w domu, długo rozmawiałam z mamą, która zdzwoniła, żeby poinformować
mnie, że moja przyjaciółka bierze ślub i, że jestem zaproszona. Trochę szkoda,
ale chyba nie będę mogła się wybrać. Kiedyś obiecałyśmy sobie, że choćby nie
wiem co mamy być na swoich ślubach. Niestety chyba nie dotrzymam tej obietnicy.
Zobaczymy. Po jakimś czasie do domu wrócił Harrold.
- Hej skarbie. – krzyknął z
korytarza.
- Hej.
- Co tam? – podszedł zadowolony i
ucałował mnie w policzek.
- Coś się stało?
- Pojechałem spotkać się z
Louis’em i spotkałem nasze fanki. Zgadnij co mi powiedziały.
- Domyślam się. – powiedziałam ze
smutną mina.
Byłam pewna, że same okropieństwa.
- Chyba cię zaskoczę. Zaczęły mi
mówić, że są ze mną i z tobą, że cię uwielbiają, że życzą nam szczęścia i nie
rozumieją jak można cię hejtować. Ogólnie zaczęły mówić same dobre rzeczy o
tobie. Widzisz? Część naszych fanów cię jednak lubi.
Podeszła i przytuliłam się do
niego.
- Taa, część. A druga część
nienawidzi..
- Nie przejmuj się nimi. Ci,
którzy cię znają wiedzą jaka naprawdę jesteś. Zresztą zobaczysz przyzwyczają
się do ciebie i na pewno polubią. No bo jak można cię nie lubić? – uśmiechnął
się.
Poprawił mi tym trochę humor,
zresztą on ma rację. Prawdziwi przyjaciele wiedzą jaka jestem. Siedzieliśmy
przez chwilę przytuleni, bo dobrze mi to robiło- bliskość ukochanej osoby. Po
jakimś czasie zapytałam:
- Co zrobić ci do jedzenia?
- Nie, nic. Jadłem na mieście.
- Aha. Harry..
- Słucham cię.
- Czy robienie tatuażu bardzo
boli?
- A co? Chciałabyś mieć? – zapytał
z uśmiechem.
-
Zastanawiam się nad tym, ale trochę się boję.
- Na początku, fakt trochę boli,
ale da się wytrzymać. A gdzie chcesz go mieć? – zapytał uśmiechnięty.
Objął mnie od tyłu i wsunął rękę pod
moje spodnie kładąc ją na moim biodrze i zapytał:
- Tutaj?
Potem przeniósł się niżej i znowu
zapytał:
- A może tutaj?
Przeniósł rękę jeszcze niżej i
śmiejąc się powiedział:
- A może…
Strzeliłam go po łapach i także
się śmiejąc powiedziałam:
- Ty zboczuchu.
- Ja? Skądże.
Śmialiśmy się, a ja go pocałowałam
. Pomimo, że Harry ma różne fantazje to kocham go.
- Harry, a jak wrócimy dziś od
twoich rodziców to będziemy już mogli..?
- Myślę, że ten zakaz był tylko na
dobę, ale zadzwonię do lekarza i zapytam.
- Co? W takich sprawach będziesz
dzwonił? – zaśmiałam się.
- Jeśli będzie trzeba to tak, bo
stęskniłem się za twoim ciałem.
Zbliżył się do pocałunku, ale
odsunęłam się.
- Jesteś ze mną tylko ze względu
na to, że fajnie się ze mną piep**y?!
Spojrzał na mnie i powiedział
poważnie:
- Naprawdę myślisz, że jestem
taki? Kocham cię. Kocham za twój charakter i za to jaka jesteś.
Spojrzałam w podłogę z lekko zawiedzioną miną.
- Jeśli chcesz możemy zrobić z tym
przerwę, żeby ci udowodnić, że nie zależy mi na tym tak bardzo. Nie chcę się z
tobą kłócić.
- Ja też nie chcę.
- Na najbliższym koncercie ci to
udowodnię.
- Mam się bać?
- Nie. Chyba nie. Annie, pamiętaj,
bardzo, bardzo cię kocham. – powiedział kończąc całusem.
- Ja ciebie również Harry. –
wtuliłam się mocno w niego.
Rozdział 29
Postanowiłam trochę
posprzątać przed wyjściem. Poodkurzałam,
pościerałam kurze i miałam zacząć zmywać naczynia, ale Harry zaproponował, że
to zrobi. Na dworze było ciepło, więc Hazz gdy pozmywał naczynia powiedział, że
idzie umyć samochód. Ja już w miarę posprzątałam w domu i postanowiłam mu
pomóc. Wyszłam na dwór i zobaczyła go. Wyglądał tak seksi w tych krótkich
spodenkach.
- Don’t worry, be happy. Drink Pepsi, be sexy Harry! – wykrzyczałam do niego z uśmiechem.
- Ty jesteś bardziej seksowna. – powiedział kładąc szlauf na
trawie.
Podszedł do mnie, objął i spytał czy mu pomogę. Zgodziłam
się, ale to mycie nam trochę nie wyszło,
gdyż zamiast myć samochód chlapaliśmy się wodą. Przemokliśmy całkowicie. Harry
ganiał mnie ze szlaufem, a ja wylałam na niego wiadro z wodą. Harry ze śmiechem
powiedział:
- A Miss Mokrego podkoszulka wygrywa Annie Cost!
- Jeśli wygrałam to jaka jest nagroda? – zapytałam
delikatnie sugerując mu całusa.
Po chwili namiętności, wzięliśmy się za prawdziwe mycie
auta. Cali mokrzy świetnie się bawiliśmy.
- Ale ciepło dzisiaj. – powiedziałam.
- I tak jesteśmy mokrzy to może potem wyluzujemy się przy
basenie, co?
- Okey, ale ty teraz mógłbyś zdjąć koszulkę. – powiedziałam
uśmiechając się zalotnie.
*Z perspektywy Harry’ego.
- Dobra, ale jak ty zdejmiesz swoją. – powiedziałem, gdyż
byłem pewny, że tego nie zrobi.
Odwróciłem się i myłem dalej, ale ona nie zważając na nic
zdjęła bluzkę i stała przede mną w samym (zresztą mokrym) staniku.
- Twoja kolej. – usłyszałem.
Moja dziewczyna stała teraz z pewną siebie miną, ale ja bez
zastanowienia zdjąłem swój T-shirt i powiedziałem:
- No i widzisz. … Zaraz,
zaraz to nie fair. Ja nic już na sobie nie mam z górnych części garderoby. –
mówiąc to podszedłem i położyłem rękę na jej plecach w wiadomym celu.
- To, to może wieczorem. – powiedziała śmiejąc się, więc
odpuściłem.
Domyliśmy ten samochód, a potem usiedliśmy na trawie, aby
się osuszyć. Rozmawialiśmy grzejąc się w słońcu. Robiło się coraz cieplej, ale
przecież to nic dziwnego, przecież już niedługo lato. Spojrzałem na jej twarz.
Miała przymrużone oczy, bo raziło ją słońce. Jest taka piękna… Nachyliłem się,
aby ją pocałować. Położyła rękę na moim policzku, a ja lekko musnąłem ustami o
jej usta. Potem całowaliśmy się bardzo, bardzo namiętnie. Ahh.. jak ja ją
uwielbiam. Raz anioł, raz,, diablica’’.
***
Gdy już trochę
wyschliśmy weszliśmy do domu. Ja przebrałam się w ogrodniczki,
a Harry w jeansowe spodenki i biały podkoszulek z nadrukiem. Zeszłam na dół i
zobaczyłam, że Hazz siedzi przy basenie i moczy nogi.
- Co tam? – postanowiłam rzucić.
- Nic tam. – odpowiedział uśmiechnięty chłopak.
Usiadłam obok niego i także włożyłam nogi do basenu. Harry
trzymał mnie za rękę. Siedzieliśmy w ciszy, nic nie mówiąc. Cieszę przerwał mój
dzwoniący telefon. Poszłam go odebrać. To Louis.
- No hej. – powiedziałam z entuzjazmem.
- Siemka, słuchaj Ann .. Mam taką sprawę.
- No mów.
- Powiedz mi, co lubi Julie?
- Julie? – zapytałam zdziwiona.
- No tak. Tak myślałem, żeby może ją gdzieś zaprosić albo
coś. Głupie no nie?
- Nie no coś ty. Fajnie, może lepiej się poznacie.
- O to chodzi. – powiedział.
- Julie.. Julie lubi sport, wesołe miasteczka, ale też
miejsca odizolowane od świata. Wiesz takie, gdzie można się wyluzować.
- A kwiaty?
- Ulubione to chyba niebieskie róże.
- Niebieskie?
- Tak, farbowane. To jej ulubiony kolor.
- Okey. Dzięki.
- Ale jakby co to chcę wiedzieć pierwsza. – zaśmiałam się.
- Masz to jak w banku. – także się zaśmiał.
Po chwili rozmowy wróciłam do bruneta. Opowiedziałam mu o
tym, że Lou chyba się zakochał, a on się ucieszył i powiedział, że to dobrze,
bo był ostatnio mega przygnębiony i, że może to mu pomoże. Po dosyć ruchliwym
popołudniu wybiła godzina 15 i trzeba było zacząć się zbierać, gdyż umówieni
byliśmy z rodzicami Hazzy na 17, a sam dojazd trochę zajmował. Nie wiedziałam w
co się ubrać. Jakieś pół godziny zajęło mi wybieranie ciuchów. Nie wiedziałam,
czy mam się ubrać elegancko czy na luzie. W końcu wybrałam elegancki zestaw. Nie wiedziałam też jak się pomalować. Chciałam
wywrzeć dobre wrażenie na rodzinie Harry’ego i przez to bardzo się
stresowałam. Po godzinie przygotowań
zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie Harry. Zdziwiona jego ubraniem
zapytałam:
- Tak jedziesz?
- No tak. Coś nie tak?
- Nie tylko jak ty jesteś w zwykłej bluzie i rurkach to ja
muszę się przebrać.
Już prawie, że wbiegałam po schodach, gdy nagle Harry
zatrzymał mnie.
- Stój. Wyglądasz przepięknie. Ja się przebiorę. – ucałował
mnie w policzek i poleciał.
Gdy wrócił był już ubrany bardziej elegancko.
- Dobra, wychodzimy. – powiedział.
- Czekaj. – podeszłam do niego i poprawiłam mu włosy, które
były lekko potargane.
Gdy Harry podszedł do drzwi, aby je otworzyć, o mało co by
nimi nie dostał w głowę. Do środka wszedł Niall. Zapomniałam – przecież
mieliśmy się spotkać.
- Jeju, Niall całkowicie zapomniałam. – zaczęłam się
tłumaczyć. – Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. To ja powinienem przeprosić, bo chyba
gdzieś się wybieracie, a ja przeszkadzam. A i ślicznie wyglądasz. – mrugnął do mnie.
- Idziemy do moich rodziców. – powiedział uśmiechnięty
Harry.
- O to nie będę już przeszkadzał.
- Jutro do ciebie zadzwonię i się umówimy gdzieś na spacer
czy coś. – powiedziałam.
- Spoko. – odpowiedział całując mnie w policzek i żegnając się z Harry’m.
Po około 40 minutach jazdy byliśmy na miejscu. Hazz wysiadł
z samochodu i otworzył mi drzwi auta. Zza drzwi domu wyglądała już Gemma:
- Nareszcie jesteście. – powiedziała do nas witając się.
Z Gemmą poznałyśmy się wcześniej. Z mamą Hazzy rozmawiałam
tylko raz, jak prawie przyłapała nas w łóżku, a jego taty nie znałam.
***************************************************************************
Siemka kochani. Chyba mi nie wyszły te rozdziały, ale byłam na wycieczce w górach i nie za bardzo miałam czas. Piszcie co o nich sądzicie :)
Zajebisty czekam nn
OdpowiedzUsuń