sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 18
Podeszłam do niego i otworzyłam apteczkę.
- Sam mogę to zrobić. Ty lepiej odpoczywaj.
- Nie. Chcę ci się jakkolwiek odwdzięczyć. Zresztą jak siedzę bezczynnie to ciągle o tym myślę, a chcę zapomnieć…
Wzięłam do ręki wacik i nasączyłam go płynem do dezynfekcji. Wytarłam ostrożnie twarz chłopaka. Zwilżyłam kolejny i przetarłam po ranie nad okiem i na wardze.
- Może trochę zapiec. – przeciągnęłam po ranie.
Chłopak syknął i wiercił się.
- Nie ruszaj się. – powiedziałam ze spokojem.
Przykleiłam jeszcze plaster.
- Już.
- Dzięki. – uśmiechnął się odsłaniając swoje śnieżno białe, równe zęby.
- Pójdę się położyć. Będziesz zaglądał?
- Jasne. – mówiąc to ucałował mnie w czoło. Poszłam do jego sypialni. Położyłam się do łóżka, ale nie chciało mi się spać. Przed oczami ciągle miałam Biebera i całą tę sytuację..
*Z perspektywy Niall’a.
Cholera…  Za bardzo mi na niej zależy, żeby odpuścić. Wziąłem gitarę i zacząłem grać. Muzyka pomaga trochę odstresować. Pobrzdąkałem chwilę i zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a do środka wparowali z entuzjazmem  i krzykiem Liam, Louis i Zayn.
- Zamknijcie się. – powiedziałem zdenerwowany.
Annie miała odpoczywać, a oni się darli.
- Ej coś ty taki? – zapytał Zayn.
- Ta, i co ci się stało? – Louis wskazał na moją rozciętą wargę i plaster nad okiem.
- Wchodźcie.
Siedli w salonie, a ja wyjąłem szklanki i nalałem Whisky. Siadłem obok nich, wypiłem całą zawartość szklanki za jednym razem i oparłem łokcie na kolanach.
- Stary, mów co się dzieje. – powiedział lekko zdenerwowany Liam.
- Bieber… - odwróciłem głowę i przygryzłem wargę kończąc. – Próbował zgwałcić Annie.
- Co do cholery?! – wykrzyczał Lou.
Chłopaki nie dowierzali. Siedzieli przez chwilę zmieszani, po czym Liam zapytał:
- Jak to się stało?
- No wiecie, ona miała grać w tym teledysku, no i jak już skończyli kręcić ostatnią scenę to poszła po bluzę do garderoby, a ja debil poszedłem żreć do stołówki! …..   Długo jej nie było, więc poszedłem sprawdzić co się dzieje. W tej końcowej scenie ona była w samej bieliźnie. I jak podszedłem pod drzwi garderoby to usłyszałem jej krzyki. Wyważyłem drzwi i zobaczyłem jak on ją….  – opowiadając im to nie wytrzymałem i rzuciłem szklanką w ścianę.
Zaraz potem Zayn podleciał do mnie i trzymając powiedział:
- Nialler. Spokojnie.
- To frajer! Trzeba się będzie za to z nim policzyć! – krzyknął Louis.
- Już to zrobiłem.. – powiedziałem.
- Gdzie ona jest? – zapytał przejęty Liam.
- Na górze. Nie mogłem pozwolić, aby była sama. Ona…
- Zależy ci na niej. – powiedział Lou.
-  Zakochałeś się. – dodał Zayn.
- My…  Ja…. Pocałowałem ją, ale to bez znaczenia, bo powiedziała, że przynajmniej na razie musimy zostać przyjaciółmi.. I, że kocha Harry’ego i nie wie co do mnie czuje. Nie będę naciskał. Zaczekam tak długo jak będzie trzeba. Chłopaki, ja serio jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułem.
- Spoko. Ej, chodźmy do niej.  – zaproponował Liam.
- Właśnie.  –powiedział Zayn wchodząc po schodach na górę.
Pobiegłem pierwszy chcąc ją uprzedzić. Zapukałem do drzwi.
- Hej. Ktoś chce cię odwiedzić. – powiedziałem, a chłopaki weszli do pokoju.
- Siema. Jak się czujesz? – zapytał Louis.
- A jak mam się czuć. – powiedziała przygnębiona Annie.
- No fakt. Idiotyczne pytanie. – powiedział speszony.
- Chłopaki, tylko nie długo i nie męczcie jej. Annie musi odpoczywać.  – powiedziałem.
Chciałem ich zostawić samych, więc zapytałem jeszcze tylko:
- Czy czegoś potrzebujesz?
- Nie, dziękuję. – odpowiedziała, a ja wyszedłem.
***
- Ale on się opiekuńczy zrobił. – powiedział Zayn.
- Jak nie Niall. Jeszcze nie zachowywał się w taki sposób wobec dziewczyny. Chyba mu zależy.. – dodał Louis.
Spuściłam wzrok. Rozmawialiśmy przez jakiś czas, a potem poprosiłam Louis’a, o to abyśmy porozmawiali w cztery oczy. Liam i Zayn zeszli do Niall’a, a my zostaliśmy sami.
- O co chodzi? – zapytał chłopak.
- Chciałabym z tobą porozmawiać. Kiedyś to ty prosiłeś mnie o rady, a teraz ja mam pytanie.
Spojrzał na mnie z poważną miną.
- Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?
Zrobił lekki uśmiech i powiedział:
- Harry i Niall.
Przygryzłam wargę i przytaknęłam.
- To znaczy…. Z Harry’m  przeżyłam wspaniałe chwile i bardzo go kocham, ale teraz, kiedy go nie ma, a przy mnie jest Nialler i widzę jak się stara…. Zresztą…. My…..
- Całowaliście się. – dokończył.
- Skąd wiesz?
- Powiedział nam.
- Ale wy nie powiecie Harry’emu?
- Wszystko zostaje między nami. – mówiąc to dotknął mojej dłoni.
- To, co ja mam robić?
- Idź za głosem serca. Daj przede wszystkim sobie trochę czasu, a zrozumiesz kto jest dla ciebie najważniejszy i bez kogo nie możesz żyć. Tak jak wtedy ty mi poradziłaś z El..
- Lou, no właśnie co z wami?
- Już nie ma nas…














- Jejku, jak to? To już koniec?
- Tak. Zrozumiałem, że to nie ma sensu..
- Przykro mi. Szkoda, że to się tak potoczyło. –  przytuliłam go.


Rozdział 19
Było mi smutno, nawet pomimo to, że jej za bardzo nie lubię. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, a potem chłopcy zostawili nas -  mnie i Niall’a samych. Powoli zaczynałam zapominać o okropnym poranku, i to wszystko dzięki Niall’ owi. Jest taki opiekuńczy i robi wszystko, żebym czuła się lepiej i zapomniała. Było już w miarę późno, ale ja postanowiłam zejść do niego na dół. Gdy go zobaczyłam ubranego w biały T-shirt przypomniała mi się nasza pierwsza wspólna impreza i ten taniec. Patrzyłam na niego i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo mu się przyglądam. 

















Niall z uroczym uśmiechem przyglądając się samemu sobie zapytał:
- Czy jestem brudny? Przykleiło mi się coś?
- Nie. Przepraszam, że ci się tak przyglądam.. Przypomniała mi się nasza pierwsza impreza. – uśmiechnęłam się.
Chłopak szybko włączył laptopa i puścił piosenkę, do której wtedy tańczyliśmy.
- Zatańczysz?
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową na tak. Podeszłam i położyłam ręce na jego barkach, a on swoje na moich biodrach. Kiwaliśmy się z boku na bok przytuleni. Zamknęłam oczy i poczułam się jak wtedy.. Tak dobrze czułam się w jego ramionach, że zapomniałam o całym świecie.
- Niall, dziękuję ci za wszystko.
Bez słowa pocałował mnie w policzek. Wtedy, przy tym tańcu i tym całusie coś poczułam…  Ale Harry. Szybko jednak znowu zapomniałam o wszystkim, o Justinie, o tym co próbował mi zrobić i o Harry’m. Jego uśmiech jest taki słodki.. Piosenka się skończyła, a chłopak chciał mnie już wypuścić z objęcia, ale nie chciałam tego. Zacisnęłam mocniej dłonie na jego szyi i przyłożyłam głowę do jego ramienia.
- Miło. – powiedział nieśmiale.
Ta jego nieśmiałość była na swój sposób słodka, więc także ucałowałam go w policzek. Zrobiła się późno, więc postanowiłam położyć się spać.
*Z perspektywy Niall’a.
Ona jest taka urocza, nawet w tych za dużych ubraniach,  lekko potarganych włosach i bosych stópkach. Pierwszy raz żałuję, że Harry to mój przyjaciel, ale przecież dziewczyna nie może nas poróżnić.  Annie poszła na górę, a ja przyniosłem sobie koc i poduszkę. Także nie chciało mi się już dłużej siedzieć. Przyłożyłem głowę do poduszki i zamknąłem oczy. Nie mogłem usnąć dłuższy czas, jeszcze wszystko we mnie buzowało po tym okropnym poranku. Annie już od dawna spała. Kiedy byłem półprzytomny i prawie usypiałem usłyszałem krzyki z góry. Annie krzyczała i prosiła, aby ktoś ją zostawił. Bez zastanowienia pobiegłem do pokoju, w którym spała. Wpadłem do środka i podszedłem do dziewczyny. Łzy leciały jej przez sen i była cała mokra, pewnie z potu. Cała się trzęsła. Nie mogłem patrzeć, jak się męczy. Ukląkłem przy łóżku i próbowałem ją obudzić. Zerwała się ciężko oddychając. Zobaczyła, że klęczę przerażony obok niej i rzuciła mi się na szyję. Objąłem ją z całej siły i powtarzałem:
- Już wszystko dobrze. Jestem tu. To był tylko zły sen.
Była wystraszona, ale próbowałem ją jakoś uspokoić. Na pewno śnił jej się Bieber.
- Niall, proszę nie zostawiaj mnie samej.
- Dobrze. Będę tu z tobą.
Położyliśmy się razem. Annie położyła głowę na mojej klatce piersiowej, a ja objąłem ją jedną ręką, a drugą trzymałem za jej delikatną dłoń. Ucałowałem jeszcze w czoło, a ona uspokoiła się.
***
Rano, gdy się obudziłam, poczułam jego rękę na moim brzuchu, gdyż moja bluzka się podwinęła. Obejmował mnie, a ja jeszcze bardziej się w niego wtuliłam. Niall jeszcze spał, a ja tylko leżałam.  Zaczęłam przyglądać się moim opatrunkom. Odwinęłam jedną rękę i przyglądałam się cięciom. Nie myślałam, że wrócę do cięcia się. Gdy byłam nastolatką robiłam to regularnie. To było dla mnie trochę jak narkotyk. Jakiekolwiek niepowodzenie i sięgałam po żyletkę. Kiedyś nikomu nie zależało na tym czy się okaleczam, czy nie. Teraz gdy widziałam, jak Niall był przejęty… Nigdy nie zapomnę jego oczu.. Wtedy, gdy wpadł do łazienki był przerażony, a jego oczy szkliły się, jakby zaraz miały wypuścić łzy… Niall poruszył się, a ja usiadłam na łóżku. Poodwijałam wszystkie bandaże. Zeszłam na dół. Był słoneczny, ciepły poranek. Słońce wpadało do domu przez wielkie okna w salonie. Zrobiłam mu śniadanie i położyłam karteczkę: ,,Śniadanie dla ciebie J Poszłam się przejść.’’ Chwyciłam jakąś jego bluzę i najmniejsze buty, które miał. Tak szybko wszystko się wczoraj działo, że nic ze sobą nie wzięłam, nawet telefonu. Przeczesałam włosy palcami i wyszłam. Niall mieszka na obrzeżach miasta, więc na ulicach panowała pustka. Zero samochodów i ludzi, ale to dobrze, bo akurat chciałam pobyć trochę sama i to wszystko przemyśleć. Oddaliłam się trochę od domu chłopaka. Przechodziłam obok małego lasku otoczonego tylko polami. W dali było widać małe osiedle, na którym mieszkał. Usiadłam pod drzewem i zamknęłam oczy. Poczułam jak delikatny wietrzyk unosi moje włosy. Długi czas siedziałam myśląc. Monotonną ciszę przerwał dźwięk łamiących się gałęzi. Na początku trochę spanikowałam.
- Tak myślałem, że cię tu znajdę. Dobre miejsce do przemyśleń. – usłyszałam.
To był Niall. Ten wysoki blondyn z Irlandii… Nigdy nie myślałam o nich, jako o chłopakach z wielkiego boy-bandy, tylko jako o chorowitym chłopaku z Wolver Hampton, opiekuńczym ,,Bad-boy’u’’  z Bradford, świetnym piłkarzu z Doncaster, chłopaku pracującym w piekarni w Holmes Chapel i nieśmiałym chłopaku z Mullingar.
- Przepraszam, zamyśliłam się. – powiedziałam widząc, że czeka na moją odpowiedź.
Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać opierając się o drzewo. Zrozumiałam, jak głupio muszę wyglądać w tych jego ciuchach. Zaczęłam śmiać się sama z siebie.
- Przejdziemy się? – zapytałam.
- Jasne. – wyciągnął rękę w moją stronę.
Złapałam ją, a nasze palce splotły się.
- Ładnie tu. Świetne jest to miejsce, można odizolować się od świata. – powiedziałam.

- Czasem przychodzę tu i myślę o różnych sprawach..
**********************************************************************
Hej :) Zróbmy tak, ja będę dodawała rozdziały co tydzień, ale jeśli będzie 5 komentarzy wrzucę kolejny szybciej. Bardzo liczę na was, bo to bardzo miłe mieć świadomość, że ktoś czyta te ''wypociny''. 

2 komentarze:

  1. Nie ktoś a ja to czytam jestem zachwycona. Ostatnio telefon mi sie zepsul i z zapisanych blogów tylko twój i kilka innych zostało. Czekam nn

    OdpowiedzUsuń