sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 16
- Piękna jesteś. –szepnął mi do ucha.
- Przestań. – powiedziałam oschle.
- Annie, połóż nogę na Justinie. – usłyszałam głos reżysera.
Położyłam lekko zgiętą nogę na nim, a on znowu głupkowato się uśmiechnął. Jak on mnie denerwuje!
- Muzyka! Akcja! – krzyknął reżyser.
Muzyka zaczęła grać, a Justin śpiewać. 30 sekund obmacywania mnie i klip miał się zakończyć. Scena końcowa - ,,Blee’’. Położyłam rękę na jego policzku, a on swoją na moim udzie.
*Z perspektywy Niall’a.
Niedość, że musiałem patrzeć na nią i Harry’ ego, teraz patrzę na to jak on ją obmacuje. Miałem ją przed nim chronić, a teraz nie mogę! O Nie! Scena końcowa…  Spuściłem głowę. Nie chcę na to patrzeć. Dobrze, że do pocałunku nie dojdzie.
***
Scenę końcową musieliśmy powtarzać kilka razy, bo Justin ciągle coś zawalał. Robił to specjalnie! Kiedy udało się nakręcić ją bez pomyłki, miało to się stać. 


Zbliżaliśmy się coraz bardziej. Zaraz skończy się na buziaku. Kiedy reżyser krzyknie ,,Cięcie’’ ?! Byliśmy już bardzo blisko. Nasze usta prawie się stykały.
- I cięcie! Mamy to! Świetna robota ludzie! – krzyknął wreszcie.
Ucieszyłam się, że to już koniec. Chciałam podejść do Niall’a i, żeby mnie przytulił. Niestety Justin nadal na mnie leżał i ciągle się przybliżał.
- Ej, Justin… Justin przestań! – odepchnęłam go.
Niall podleciał i zabrał mnie na bok.
- Wszystko okey? Masz ubierz się. – podał mi szlafrok.
- Tak. Na szczęście nic nie zdążył zrobić.
Ubrałam się, a reżyser zaprosił wszystkich na lunch. Wszyscy udali się do pobliskiej stołówki.
- Idziesz? – zapytał blondyn.
- Tak, tylko wezmę jakąś bluzę. Idź, dogonię cię. – ucałowałam go w policzek i poszłam do swojej garderoby.
Miałam poczucie jakby ktoś mnie śledził, ale nikogo nie widziałam. Weszłam do garderoby, chwyciłam bluzę wiszącą na krześle i usłyszałam dźwięk zamykanych na klucz drzwi. Odwróciłam się ze strachem. To był Bieber. Bardzo się bałam.
- O co ci chodzi? – zapytałam ostrożnie.
Zbliżył się w moją stronę.
- Dokończmy to co się zaczęło na planie. Hmmm? Skarbie.
Zbliżył się jeszcze bardziej, a ja oparłam się o zimną ścianę.
- Nie wiem czy wiesz, ale zawsze dostaję to co chcę, a ja chcę ciebie. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
Strach sparaliżował mnie. On na pewno chce mi coś zrobić. Gdzie uciec? Znikąd pomocy.
- Możesz krzyczeć, ale to bez sensu. Nikt cię nie usłyszy. Wszyscy poszli na lunch. – powiedział.
Niestety miał rację. Stał już naprzeciwko mnie. Był bardzo pewny siebie.
- Proszę cię, zostaw mnie. Justin proszę..
Nie słuchał zaczął całować mnie w szyję. Przycisnął mnie do ściany. Próbowałam się wyrwać, ale bez skutku. Jest silniejszy ode mnie. Wyrwał bluzę z mojej ręki i z szyi przeniósł się na usta. Nie mogłam na to pozwolić. Wiedziałam, że nikt mnie nie usłyszy, ale spróbowałam. Zaczęłam krzyczeć i wołać pomocy. Niestety Justina tylko to zdenerwowało. Przycisnął mnie do siebie, tak, że aż jęknęłam z bólu. Płakałam i prosiłam, żeby przestał, ale był niedostępny. Rozpiął rozporek w spodniach, a ja krzyczałam jeszcze mocniej.
*Z perspektywy Niall’a.
Gdzie ona jest tak długo? Miała tylko wziąć tę bluzę. Może coś się stało. Pójdę sprawdzić. Kurde, miałem jej pilnować, a poszedłem żreć! Pobiegłem pod jej garderobę i usłyszałem krzyki.
- Annie?!
Szarpnąłem za klamkę. Zamknięte.
- Niall! Ratunku! Proszę zostaw mnie! Niee! – usłyszałem głos Annie.
Zacząłem walić barkiem w drzwi. Chciałem je wywarzyć. Za którymś razem udało mi się. Wbiegłem do środka i zamurowało mnie. Justin trzymał za ręce Annie, aby nie mogła się ruszyć i próbował ją zg… Nerwy mi puściły. Podszedłem do niego. Zdjąłem z Annie, która była  w histerii. Już o niczym nie myślałem jak tylko o tym, żeby mu nawalić.
- Wypad stąd!! – wrzeszczał Bieber.
***
Niall zdjął go ze mnie i zaczął bić go pięściami po twarzy. Justin w samoobronie także mu przywalił, ale nie miał siły na więcej. Kiedy Justin opadł na ziemię, Niall jeszcze go skopał. Cały we krwi podszedł pode mnie i chwycił za rękę. Zdjął swoją zakrwawioną bluzę i powiedział:
- Zakładaj i chodź.
Wybiegliśmy z budynku. Byłam cała rozdygotana. Dobiegliśmy na parking. Niall pomógł mi wsiąść do jego samochodu. Tapicerka była we krwi. Skuliłam się na siedzeniu, a chłopak ruszył. Z nosa leciała mu krew, ale nie przejmował się tym. Nic nie mówił tylko ciągle przyspieszał. Ja płakałam cały czas, nie mogłam się uspokoić. Justin……… chciał mnie………….  Niall skręcił w jakąś polną drogę. Gdy wjechaliśmy w głąb pola, blondyn zatrzymał samochód. Wysiadł i z pośpiechem podleciał pod moje drzwi. Otworzył je i kucnął przy mnie. Chciał złapać mnie za rękę, ale nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie dotykał. Przestraszona odsunęłam się, ale nie było za dużo miejsca na jednym siedzeniu.  Nic nie mówiłam, krztusiłam się łzami.
- Annie, już wszystko jest dobrze. Jestem przy tobie. Nie stanie ci się krzywda, obiecuję. Już nic ci nie grozi.
Wbrew mojej woli wyciągnął mnie z samochodu i przytulił z całej siły. Nadal nie mogłam się uspokoić.
- Nie płacz. Ten idiota już nic ci nie zrobi. Zawsze będę przy tobie i będę cię chronił. Gdybym nie poszedł wtedy żreć… To wszystko moja wina.. – przytulił mnie jeszcze mocniej.
Staliśmy w uścisku oparci o samochód. Nadal płakałam.
- Chodź, jedziemy do mnie. Nie pozwolę, żebyś dziś była sama. To wszystko moja wina i zrobię dla ciebie wszystko.
Nie miałam siły wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Niall otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Chłopak jechał bardzo szybko. Był przejęty i zdenerwowany.


Rozdział 17
 Dotarliśmy do domu chłopaka. Wyszłam z samochodu i było mi zimno. Stałam rozdygotana w samej bieliźnie i bluzie Niall’a. Chłopak wziął mnie za rękę i zaprowadził do domu. Byłam prawie nieobecna. Ciągle myślałam o tym co Bieber mi zrobił, jak się zachowywał, jak na mnie patrzył. Niall zauważył, że płaczę coraz mocniej i bez słów przytulił mnie.
- Poczekaj tu na mnie. Pójdę po jakieś ubrania dla ciebie. Pewnie jest ci zimno.
Blondyn poszedł, a ja skuliłam się, gdzieś w kącie i płakałam. Gdyby, wtedy Niall nie przyszedł, on na pewno by mnie..
- Masz. Tam jest łazienka.
Podprowadził mnie pod drzwi. Weszłam do środka, ściągnęłam zakrwawioną bluzę i spojrzałam w lustro. Stałam wpatrując się w swoje odbicie, a łzy mieszały się z tuszem i spływały mi po policzkach. Zaczęłam się rozglądać. Na szafce zobaczyłam żyletkę. W tym momencie przestałam myśleć o tym wszystkim. Po prostu podeszłam, wzięłam to do ręki i usiadłam na brzegu wanny. Przejechałam żyletką po ręce raz, drugi, trzeci…  Pocięłam ręce i nogi. Wokół mnie była kałuża krwi. Chciałam zadać sobie ból. Siedziałam, a krew mieszała się ze łzami. Niewiadomo kiedy i jak do łazienki wparował Niall. Gdy mnie zobaczył znieruchomiał na chwilę, a potem rzucił się w moją stronę.
- Dziewczyno, okaleczanie się to nie jest rozwiązanie!
*Z perspektywy Niall’a.
Wszedłem do łazienki, bo wiedziałem, że coś nie gra. Zobaczyłem Annie w kałuży krwi. Co Justin z nią zrobił! Teraz mnie potrzebowała, gdy Harry’ ego nie było na miejscu. Powiedzieć mu o tym? Teraz najważniejsza jest ona.
***
Chłopak podbiegł do szafki pod umywalką, wyjął bandaż i zaopatrzył moją ranę. Tak się mną zajmował, że sam nie opatrzył swojej. Wziął mnie na ręce i przeniósł przez tą krew. Przytulił mnie, bo wiedział, że tego właśnie potrzebowałam.
- Obiecaj mi, że nigdy już tego nie zrobisz.
- Niall, ja.. – zaczęłam.
- Obiecaj. Zrób to dla mnie.
- Dobrze. Niall, dziękuję. Nie wiem co by było gdyby..
- Nie myśl o tym, co by było gdyby.  – mówiąc to otarł mi łzę. – Teraz jesteś tu ze mną i nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteś dla mnie bardzo ważna i chcę twojego szczęścia. Nie myśl już o tym palańcie, ja się nim zajmę. A teraz idź się ubierz. Zaraz będzie ci cieplej. Podkręciłem grzanie. Idź, tylko proszę, nie rób już żadnych głupstw. Proszę.
Poszłam do łazienki i zdjęłam tą okropną bieliznę. Ubrania były trochę za duże, ale nie obchodziło mnie to. Nie chciało mi się kompletnie nic. Nie miałam na nic siły. Gdy otworzyłam drzwi , aby wyjść z łazienki zrobiło mi się słabo. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
*Z perspektywy Niall’a.
Wyszedłem z kuchni, bo zrobiłem jej herbatę i zobaczyłem, że Annie leży na podłodze nieprzytomna. Podbiegłem do niej i nie wiedziałem co zrobić. Zadzwoniłem na pogotowie. Opowiedziałem o  tym co się stało, a oni poinstruowali mnie co mam robić. Położyłem ją w moim łóżku i zrobiłem wszystko według instrukcji ratownika. Po jakimś czasie Annie odzyskała przytomność i nie było potrzeby jechać do szpitala.
***
- Co się stało? Gdzie ja jestem? – zapytałam na wpół przytomna.
- Spokojnie, już jest w porządku. Zemdlałaś. Teraz leż i odpoczywaj. Ty będziesz spała tutaj w moim łóżku, a ja prześpię się na dole na kanapie. Jakbyś czegoś potrzebowała to wołaj.
- Niall.
- Tak?
- Czy… Czy mógłbyś posiedzieć tu ze mną?
Kiwnął głową na tak i uśmiechnął się. Siedzieliśmy w milczeniu, ale dzięki niemu czułam się bezpieczna. Chłopak trzymał mnie za rękę i po cichu zaczął śpiewać:

We all need something
This can’t be over now
If I could hold ya
Swear I’d never put you down

Diana, let me be the one to 
Light a fire inside those eyes
You’ve been lonely
You don’t even know me
But I can feel you crying
Diana, let me be the one to 
Lift your heart up and save your life
I don’t think you even realize 
Baby you’d be saving mine

Przestałam tak mocno płakać.
- Dziękuję ci za to wszystko co dla mnie robisz. – mówiąc to przytuliłam się do niego.
Spojrzeliśmy sobie w oczy, a chłopak położył swoją dłoń na moim policzku. Po kilku sekundach trwaliśmy w delikatnym pocałunku.
- Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem. – powiedział.
- Przepraszam, to nie powinno się wydarzyć. Ja… kocham Harry’ ego. Do ciebie także coś czuję, tylko jeszcze nie wiem co to jest. Mam teraz mętlik w głowie. Proszę zastańmy przyjaciółmi, przynajmniej na razie. Muszę to wszystko przemyśleć. Moje życie ostatnio bardzo się skomplikowało i muszę je jakoś poukładać.
- Rozumiem. – ze smutną miną spuścił głowę.
*Z perspektywy Niall’a.
Pospieszyłem się, ale warto było. Dopiero po tym pocałunku zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo mi na niej zależy. Muszę o nią walczyć, a teraz no cóż…. dać jej czas.
***
Mętlik w mojej głowie. Ten pocałunek… Co ja mam teraz zrobić?!
- Pójdę zrobić ci coś do jedzenia. – powiedział Niall.
Wrócił po jakimś czasie, ale nie chciało mi się ruszać z miejsca.
- Chodź. Pomogę ci.
Wziął mnie pod rękę i zeszliśmy. Czułam się jak kaleka. Na nic nie miałam siły. Płacz mnie wykończył, po za tym bolały mnie nogi i ręce, ale nie żałowałam tego co zrobiłam. Usiadłam przy stole, a chłopak podał mi talerz z kanapkami i szklankę herbaty. Wypiłam łyk gorącego napoju, ale to wszystko. Nie mogłam patrzeć na jedzenie.
- Jeśli chcesz to zjedz te kanapki, ja nie mam ochoty.
- Ale musisz coś jeść. Chociaż jedną?
Popatrzyłam na niego i podsunęłam talerz w jego stronę.
- Ja też nie będę jadł.  Zbrzydło mi to.
- Niall Horan, czy wszystko dobrze? Jedzenie ci zbrzydło?  - spytałam z niedowierzaniem, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Lubię jak się uśmiechasz. Szkoda, że przez niego znikł ci z twarzy! – mówiąc to zacisnął dłonie w pięści.
Krew na jego twarzy zaschła, a on jakby tego nie zauważył.
- Gdzie trzymasz apteczkę?- zapytałam powoli podnosząc się z krzesła.
- Siedź. Przyniosę ci ją.
Chłopak poszedł, a ja usiadłam, bo nie miałam siły dłużej stać. ,, Wrak człowieka, a niby nic się nie stało, jeśli można tak powiedzieć’’ – pomyślałam. Niall wrócił i podał mi pudełko.
- Nie rozumiem, po co to? – powiedział, jakby jego rany nie były ważne.

- Usiądź. Może wdać ci się jakieś zakażenie. 
************************************************************************
No i jest kolejny rozdział :) Dziękuję za komentarze, są pojedyncze ale dziękuję <3 Zachęcam do komentowania i dodawania do obserwowanych. 

1 komentarz: