Rozdział 10
Byłam już pod jego biurem, zapukałam i usłyszałam jego głos:
- O to chyba ona.. Proszę.
Weszłam i zobaczyłam Wolkera i dwóch innych facetów. Jeden
był ubrany w garnitur, drugiego nie mogłam rozpoznać, bo miał na głowie
fullcapa i był odwrócony do mnie tyłem. Wolker podszedł do mnie, mężczyzna w
garniturze wstał.
- Annie to jest menager naszej gwiazdy, a to jest Justin –
powiedział Wolker, a chłopak w kaszkietówce wstał.
,,O nie, to on!’’ pomyślałam ,,Nie przejmuj się nim i bądź
sobą’’. Menager podał mi rękę i przedstawił się.
- Annie Cost. – odpowiedziałam.
Chłopak, którego nie cierpię nagle się odezwał:
- A więc to ty. Na żywo jeszcze ładniejsza. Mam nadzieję, że
dobrze będzie nam się współpracowało. Jestem Justin, ale to pewnie już wiesz.
,,On jest bezczelny’’ właśnie taka myśl przyszła mi teraz do
głowy.
- Annie. – powiedziałam.
Wziął moją dłoń i ucałował ją. Zabrałam ją szybko, nie
chciałam, żeby mnie dotykał.
- No właśnie, czy zgadza się pani z nami współpracować? –
zapytał jego menager.
- Długo się zastanawiałam, ale dobrze. Zgadzam się. Czego
ode mnie oczekujecie?
Siedliśmy.
- Pewnie widziałaś niektóre teledyski Justina i wiesz jak
zachowują się tam dziewczyny.
- Tak, widziałam. – powiedziałam z obrzydzeniem. W jego
teledyskach dziewczyny skąpo ubrane tańczą i kleją się do niego. Fu.
- Oczekujemy, że wymyślisz jakąś zgrabną choreografię.
Przez cały czas czułam na sobie spojrzenie chłopaka. To było
okropne. Patrzył z takim pożądaniem. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Na kiedy ma być gotowa?
- A na kiedy mogłabyś ją przygotować?
- Teraz mam trochę roboty z chłopakami z One Direction, ale
za jakieś 5 dni powinna być gotowa.
- 5 dni?! Myślałem, że dłużej. To świetna wiadomość. Za tydzień ruszamy z produkcją – powiedział
mężczyzna w garniaku.
- Niedość, że śliczna to i utalentowana. – oznajmił Bieber.
Nie ruszyło mnie to.
- No dobrze teraz kwestia finansowa. Czy kwota 10 tysięcy
cię satysfakcjonuje?
- Myślę, że tak. Ile godzin musiałabym być do dyspozycji?
Chodzi o to, że z chłopakami z One Direction w najbliższym czasie będę mieć
dużo pracy i nie mogę ich zaniedbać.
- Wszystko jest jeszcze do uzgodnienia. O której najczęściej
zaczynasz tu próby?
- Popołudniami, zazwyczaj o 14.30.
- Więc moglibyśmy w
takim razie kręcić rano, a potem byłabyś wolna.
Milczący do tej pory chłopak szepnął coś do menagera.
- A tak.. Czy mogłaby pani zostawić swój numer telefonu?
- No dobrze. – powiedziałam podejrzliwie i podałam swoją
wizytówkę.
Omówiliśmy jeszcze szczegóły, a koleś w garniturze
powiedział:
- Będziemy się jeszcze z panią kontaktować.
- Czy to już wszystko?
- Chyba tak.
- Więc do widzenia.
Wstałam i podeszłam do drzwi. Na korytarzu poczułam, że ktoś
złapał mnie za rękę.
- Poczekaj – to był on. Znowu wyrwałam swoją rękę.
- Sory, ale spieszę się. – chciałam urwać.
- Co robisz dziś wieczorem? Może gdzieś wyskoczymy?
- Nie. Mam już plany. – odwróciłam się i odeszłam.
- Zgrywasz niedostępną, ale ja lubię takie. – powiedział sam
do siebie, ale ja niestety to usłyszałam.
Poszłam do chłopaków na próbę. Postanowiłam nie mówić Harry’
emu o chamskości Biebera. Próba jak zwykle udała się. Na końcu powiedziałam chłopakom
o swojej nowej dorywczej pracy.
- To fajnie, ale.. – zaczął Liam.
- Uważaj na niego. – dokończył Louis.
- Lubię go jako gościa, ale jest wyjątkowo chamski, jeśli
chodzi o dziewczyny. – powiedział Niall.
- Taa.. – dorzucił Zayn.
- Wiem i nie idę z nim na randkę, tylko do pracy, zresztą
nawet go nie lubię, a Harry będzie tam ze mną.
Harrold tylko popatrzył na mnie. Chłopcy o nic już więcej
nie pytali. Weszliśmy do szatni. Rozchodząc się Liam zapytał o coś Harry’ ego i
powiedział:
- Do zobaczenia.
Odpowiedziałam tym samym.
Rozdział 11
Dojechaliśmy już do domu, Harry otworzył drzwi, a ja
położyłam torbę i poszłam do kuchni.
- Skarbie, co chcesz do jedzenia? – zapytałam.
- Zostaw to. – podszedł do mnie od tyłu, wyjął patelnie z
mojej ręki i całując powiedział:
- Na pewno jesteś zmęczona. Odpocznij, a ja zamówię coś do
jedzenia. Na co masz ochotę?
- Może na chińszczyznę. Sama nie wiem. Ty wybierz.
- Okey.
Z Liam’ em i Danielle byliśmy umówieni na 19.00, więc
mieliśmy jeszcze trochę czasu wolnego. Postanowiłam wziąć prysznic. Umyłam
głowę i stałam w samym ręczniku w łazience. Nagle usłyszałam głos Harry’ ego:
- Annie! Ratunku! – krzyczał.
Wybiegłam z łazienki tak jak stałam półnaga. Pobiegłam do
salonu, a ktoś śmiejąc się złapał mnie od tyłu. Przestraszyłam się i szybko
odwróciłam głowę do tyłu. To był Harry!
- Ty głupku! Myślałam, że ci się coś stało! – wykrzyczałam.
Byłam na niego zła. Śmiejąc się nadal trzymał mnie w
objęciach.
- Puszczaj. – powiedziałam ze złością.
- Wiesz jakie ja mam teraz myśli. – mówił chłopak – Trzymam
na rękach śliczną dziewczynę, która jest w samym ręczniku.
Zaczął zdejmować ze mnie ręcznik. Strzeliłam go po łapach.
- Zostaw.
- Kochanie no. To tylko żarty.
- Tak, ale martwiłam się naprawdę. Wieczorem po kolacji
chciałam ci pokazać jak wyglądam w nowej halce, którą dostałam od Julie, ale
teraz zmieniłam zdanie.
- Ej no skarbie. – objął mnie w talii.
- Nie, nie licz już na nic dziś wieczorem.
Kiedy to mówiłam zrobił te swoje cudne oczka. Żeby mu nie
ulec poszłam do łazienki wysuszyć włosy. Ubrałam długą tunikę, zebrałam włosy w
kucyk i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i siadłam na kanapie w
salonie. Wzięłam laptopa na kolana i zajrzałam na pocztę. Jak zwykle mnóstwo
spamu, ale zauważyłam jakąś wiadomość od menagera Justina. Wysłał mi piosenkę
do której miałam wymyślić ten układ. Podłączyłam do laptopa słuchawki i
włożyłam do uszu. Ta piosenka była okropna i bezsensu. Żaden pomysł nie
przychodził mi do głowy. Pustka. Na siłę próbowałam wymyślić jakieś kroki, ale
nic. Nic się nie kleiło. To musiał być taniec do tego typu teledysków, ale też
taki, który mogłabym zatańczyć bez wstydu. Nie jestem typem dziewczyny, która
lubi tańczyć i kleić się do nieznajomych chłopaków skąpo ubrana. Co tu zrobić? Oby tylko
ubrania były jakieś sensowne. Postanowiłam, że odłożę wymyślanie układu na
następny dzień. Może jutro przyjdzie mi coś do głowy. Przeglądałam jakieś
artykuły w Internecie po czym zadzwonił mój telefon. Dziwne, to był jakiś nieznany
numer.
- Hallo. – powiedziałam niepewnie.
- Hej to ja Justin.
Zdziwiłam się. Po co on do mnie zadzwonił?
- Przesłuchałaś już piosenkę?
- Tak. Właśnie przed chwila skończyłam jej słuchać.
- I jak? Co o niej myślisz?
-Powiem tylko tyle, że to nie mój typ.
- A może ja jestem w twoim typie?
- Raczej nie.
- Oj skarbie..
- Nie! Daj mi spokój. Nie mów tak do mnie. Mam chłopaka.
Rozłączyłam się. Postanowiłam się nie przejmować tym idiotą.
Wciąż przeglądałam Internet i coś rzuciło mi się w oczy. Zauważyłam zdjęcie, na którym
byliśmy razem z Harry’ m. Kliknęłam w ten link. Przeczytałam ten artykuł i
pomyślałam, że Harry na pewno wpadnie na
jakiś dobry pomysł, bo sytuacja była nieciekawa.
**********************************************************************
Na początku chcę sprostować, że nie mam na celu obrażać ani Justina, ani Beliebers. To tylko fan fiction, a ja mogę w nim pisać co chcę. Mam nadzieję, że się podoba. Komentujcie :)
Rozdial zajebisty jak zawsze
OdpowiedzUsuń