sobota, 15 marca 2014

Rozdział 10
Byłam już pod jego biurem, zapukałam i usłyszałam jego głos:
- O to chyba ona.. Proszę.
Weszłam i zobaczyłam Wolkera i dwóch innych facetów. Jeden był ubrany w garnitur, drugiego nie mogłam rozpoznać, bo miał na głowie fullcapa i był odwrócony do mnie tyłem. Wolker podszedł do mnie, mężczyzna w garniturze wstał.
- Annie to jest menager naszej gwiazdy, a to jest Justin – powiedział Wolker, a chłopak w kaszkietówce wstał.
,,O nie, to on!’’ pomyślałam ,,Nie przejmuj się nim i bądź sobą’’. Menager podał mi rękę i przedstawił się.
- Annie Cost. – odpowiedziałam.
Chłopak, którego nie cierpię nagle się odezwał:
- A więc to ty. Na żywo jeszcze ładniejsza. Mam nadzieję, że dobrze będzie nam się współpracowało. Jestem Justin, ale to pewnie już wiesz.
,,On jest bezczelny’’ właśnie taka myśl przyszła mi teraz do głowy.
- Annie. – powiedziałam.
Wziął moją dłoń i ucałował ją. Zabrałam ją szybko, nie chciałam, żeby mnie dotykał.
- No właśnie, czy zgadza się pani z nami współpracować? – zapytał jego menager.
- Długo się zastanawiałam, ale dobrze. Zgadzam się. Czego ode mnie oczekujecie?
Siedliśmy.
- Pewnie widziałaś niektóre teledyski Justina i wiesz jak zachowują się tam dziewczyny.
- Tak, widziałam. – powiedziałam z obrzydzeniem. W jego teledyskach dziewczyny skąpo ubrane tańczą i kleją się do niego. Fu.
- Oczekujemy, że wymyślisz jakąś zgrabną choreografię.
Przez cały czas czułam na sobie spojrzenie chłopaka. To było okropne. Patrzył z takim pożądaniem. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Na kiedy ma być gotowa?
- A na kiedy mogłabyś ją przygotować?
- Teraz mam trochę roboty z chłopakami z One Direction, ale za jakieś 5 dni powinna być gotowa.
- 5 dni?! Myślałem, że dłużej. To świetna wiadomość.  Za tydzień ruszamy z produkcją – powiedział mężczyzna w garniaku.
- Niedość, że śliczna to i utalentowana. – oznajmił Bieber.
Nie ruszyło mnie to.
- No dobrze teraz kwestia finansowa. Czy kwota 10 tysięcy cię satysfakcjonuje?
- Myślę, że tak. Ile godzin musiałabym być do dyspozycji? Chodzi o to, że z chłopakami z One Direction w najbliższym czasie będę mieć dużo pracy i nie mogę ich zaniedbać.
- Wszystko jest jeszcze do uzgodnienia. O której najczęściej zaczynasz tu próby?
- Popołudniami, zazwyczaj o 14.30.
-  Więc moglibyśmy w takim razie kręcić rano, a potem byłabyś wolna.
Milczący do tej pory chłopak szepnął coś do menagera.
- A tak.. Czy mogłaby pani zostawić swój numer telefonu?
- No dobrze. – powiedziałam podejrzliwie i podałam swoją wizytówkę.
Omówiliśmy jeszcze szczegóły, a koleś w garniturze powiedział:
- Będziemy się jeszcze z panią kontaktować.
- Czy to już wszystko?
- Chyba tak.
- Więc do widzenia.
Wstałam i podeszłam do drzwi. Na korytarzu poczułam, że ktoś złapał mnie za rękę.
- Poczekaj – to był on. Znowu wyrwałam swoją rękę.
- Sory, ale spieszę się. – chciałam urwać.
- Co robisz dziś wieczorem? Może gdzieś wyskoczymy?
- Nie. Mam już plany. – odwróciłam się i odeszłam.
- Zgrywasz niedostępną, ale ja lubię takie. – powiedział sam do siebie, ale ja niestety to usłyszałam.
Poszłam do chłopaków na próbę. Postanowiłam nie mówić Harry’ emu o chamskości Biebera. Próba jak zwykle udała się. Na końcu powiedziałam chłopakom o swojej nowej dorywczej pracy.
- To fajnie, ale.. – zaczął Liam.
- Uważaj na niego. – dokończył Louis.
- Lubię go jako gościa, ale jest wyjątkowo chamski, jeśli chodzi o dziewczyny. – powiedział Niall.
- Taa.. – dorzucił Zayn.
- Wiem i nie idę z nim na randkę, tylko do pracy, zresztą nawet go nie lubię, a Harry będzie tam ze mną.
Harrold tylko popatrzył na mnie. Chłopcy o nic już więcej nie pytali. Weszliśmy do szatni. Rozchodząc się Liam zapytał o coś Harry’ ego i powiedział:
- Do zobaczenia.
Odpowiedziałam tym samym.


Rozdział 11
Dojechaliśmy już do domu, Harry otworzył drzwi, a ja położyłam torbę i poszłam do kuchni.
- Skarbie, co chcesz do jedzenia? – zapytałam.
- Zostaw to. – podszedł do mnie od tyłu, wyjął patelnie z mojej ręki i całując powiedział:
- Na pewno jesteś zmęczona. Odpocznij, a ja zamówię coś do jedzenia. Na co masz ochotę?
- Może na chińszczyznę. Sama nie wiem. Ty wybierz.
- Okey.
Z Liam’ em i Danielle byliśmy umówieni na 19.00, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu wolnego. Postanowiłam wziąć prysznic. Umyłam głowę i stałam w samym ręczniku w łazience. Nagle usłyszałam głos Harry’ ego:
- Annie! Ratunku! – krzyczał.
Wybiegłam z łazienki tak jak stałam półnaga. Pobiegłam do salonu, a ktoś śmiejąc się złapał mnie od tyłu. Przestraszyłam się i szybko odwróciłam głowę do tyłu. To był Harry!
- Ty głupku! Myślałam, że ci się coś stało! – wykrzyczałam.
Byłam na niego zła. Śmiejąc się nadal trzymał mnie w objęciach.
- Puszczaj. – powiedziałam ze złością.
- Wiesz jakie ja mam teraz myśli. – mówił chłopak – Trzymam na rękach śliczną dziewczynę, która jest w samym ręczniku.
Zaczął zdejmować ze mnie ręcznik. Strzeliłam go po łapach.
- Zostaw.
- Kochanie no. To tylko żarty.
- Tak, ale martwiłam się naprawdę. Wieczorem po kolacji chciałam ci pokazać jak wyglądam w nowej halce, którą dostałam od Julie, ale teraz zmieniłam zdanie.
- Ej no skarbie. – objął mnie w talii.
- Nie, nie licz już na nic dziś wieczorem.
Kiedy to mówiłam zrobił te swoje cudne oczka. Żeby mu nie ulec poszłam do łazienki wysuszyć włosy. Ubrałam długą tunikę, zebrałam włosy w kucyk i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i siadłam na kanapie w salonie. Wzięłam laptopa na kolana i zajrzałam na pocztę. Jak zwykle mnóstwo spamu, ale zauważyłam jakąś wiadomość od menagera Justina. Wysłał mi piosenkę do której miałam wymyślić ten układ. Podłączyłam do laptopa słuchawki i włożyłam do uszu. Ta piosenka była okropna i bezsensu. Żaden pomysł nie przychodził mi do głowy. Pustka. Na siłę próbowałam wymyślić jakieś kroki, ale nic. Nic się nie kleiło. To musiał być taniec do tego typu teledysków, ale też taki, który mogłabym zatańczyć bez wstydu. Nie jestem typem dziewczyny, która lubi tańczyć i kleić się do nieznajomych chłopaków skąpo ubrana. Co tu zrobić? Oby tylko ubrania były jakieś sensowne. Postanowiłam, że odłożę wymyślanie układu na następny dzień. Może jutro przyjdzie mi coś do głowy. Przeglądałam jakieś artykuły w Internecie po czym zadzwonił mój telefon. Dziwne, to był jakiś nieznany numer.
- Hallo. – powiedziałam niepewnie.
- Hej to ja Justin.
Zdziwiłam się. Po co on do mnie zadzwonił?
- Przesłuchałaś już piosenkę?
- Tak. Właśnie przed chwila skończyłam jej słuchać.
- I jak? Co o niej myślisz?
-Powiem tylko tyle, że to nie mój typ.
- A może ja jestem w twoim typie?
- Raczej nie.
- Oj skarbie..
- Nie! Daj mi spokój. Nie mów tak do mnie. Mam chłopaka.

Rozłączyłam się. Postanowiłam się nie przejmować tym idiotą. Wciąż przeglądałam Internet i coś rzuciło  mi się w oczy. Zauważyłam zdjęcie, na którym byliśmy razem z Harry’ m. Kliknęłam w ten link. Przeczytałam ten artykuł i pomyślałam, że Harry na pewno wpadnie na  jakiś dobry pomysł, bo sytuacja była nieciekawa. 
**********************************************************************
Na początku chcę sprostować, że nie mam na celu obrażać ani Justina, ani Beliebers. To tylko fan fiction, a ja mogę w nim pisać co chcę. Mam nadzieję, że się podoba. Komentujcie :)

1 komentarz: